logo
Niedziela, 25 września 2016 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji


___________________



___________________
 
 

 

reklama
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 

Zaprenumeruj medytację


Medytacja tygodnia



XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA 
– rok C
26 września 2016 r.


I  Lectio: 
Czytaj z wiarą i uważnie święty tekst, jak gdyby dyktował go dla ciebie Duch Święty.


Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”». 
(Łk 16,19-31)
 

II  Meditatio: 
Staraj się zrozumieć dogłębnie tekst. Pytaj siebie: "Co Bóg mówi do mnie?"

 

Jak wynika z treści Ewangelii dzisiejszej niedzieli bogaty człowiek zapatrzony w swoje bogactwa i codzienną dobrą zabawę stracił z oczu nie tylko biednego Łazarza, on stracił z oczu także perspektywę życia po śmierci. On ocknął się dopiero w Otchłani, ale było już za późno na zmiany. Między nim a Łazarzem była przepaść nie do przebycia i to w obie strony. A przecież za życia dzieliła ich tylko pałacowa brama. Niestety w tej bramie nie pojawił się ani on, ani choćby jeden z jego sług, aby choć jakimiś resztkami, czy jak mówi Ewangelia wręcz odpadkami, ulżyć niedoli Łazarza. Nasz bogaty bohater za życia nie kiwnął nawet palcem w sprawie Łazarza. Teraz bezskutecznie prosił o łazarzowy palec umoczony w wodzie, który by przyszedł z pomocą w jego niedoli. Już nawet śmierć zapowiadała zmianę ich losu o 180 stopni. Weźmy choćby „transport” i jego kierunek. Łazarza po śmierci sami aniołowie zanieśli na łono Abrahama. O bogaczu wiemy, że umarł i został pogrzebany. Możemy się tylko domyślać, jacy to aniołowie „transportowali” go do Otchłani. 

Nie powinienem przeżywając doczesność zapominać o tym, co wieczne, o tym, co będzie po drugiej stronie, kiedy przekroczę bramę śmierci. Pan nie zabrania mi troski o to, co materialne, o codzienny byt. Nie zabrania też, abym się od czasu do czasu zabawił, oczywiście w granicach przyzwoitości i rozsądku. Ważne, abym nie bawił się życiem swoim i innych. Pan mnie jednak ostrzega, abym w pogoni za pieniądzem i rozrywką nie stracił z oczu bliźniego będącego w potrzebie, bliźniego niekoniecznie żyjącego na drugiej półkuli, ale tuż obok mnie, może pod jednym dachem, na tej samej klatce, czy w najbliższym sąsiedztwie, z którym dzielą mnie centymetry, co najwyżej metry. Nie może się okazać, że jednym stworzeniem, które okaże mu zainteresowanie w jego niedoli, będzie mój zadbany i dobrze nakarmiony pies, do tego nie liżąc jego życiowych ran, ale na niego szczekając. Ostatecznie chodzi o to, abyśmy po śmierci razem z bliźnim (a nie tylko bliźni i mój pies) zostali „przetransportowani” przez aniołów na łono Abrahama.

Pomodlę się o to, abym nie zapomniał o tym, że moje życiowe wybory będą skutkowały w wieczności, abym czynami miłości w praktyce skracał dystans pomiędzy mną a moim bliźnim, szczególnie tym będącym w potrzebie.

 

III  Oratio: 
Teraz ty mów do Boga. Otwórz przed Bogiem serce, aby mówić Mu o przeżyciach, które rodzi w tobie słowo. Módl się prosto i spontanicznie – owocami wcześniejszej "lectio" i "meditatio". Pozwól Bogu zstąpić do serca i mów do Niego we własnym sercu. Wsłuchaj się w poruszenia własnego serca. Wyrażaj je szczerze przed Bogiem: uwielbiaj, dziękuj i proś. Może ci w tym pomóc modlitwa psalmu:


On wiary dochowuje na wieki,
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
chlebem karmi głodnych,
wypuszcza na wolność uwięzionych... 
(Ps 146,6-7)

IV  Contemplatio:
Trwaj przed Bogiem całym sobą. Módl się obecnością. Trwaj przy Bogu. Kontemplacja to czas bezsłownego westchnienia Ducha, ukojenia w Bogu. Rozmowa serca z sercem. Jest to godzina nawiedzenia Słowa. Powtarzaj w różnych porach dnia:

Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego

 

***

   

 
opracował: ks. Ryszard Stankiewicz SDS 
duszpasterz Centrum Formacji Duchowej,
autor książek:
           
   
   

Poznaj lepiej praktykę kontemplacji ewangelicznej według Lectio Divina
Polecane pozycje pomocne w praktyce modlitwy Słowem Bożym
Zaprenumeruj medytację
 

Copyright (C) www.Katolik.pl 2000-2016



Patron Dnia



Bł. Władysław z Gielniowa
 
kapłan

Bł. Władysław urodził się w Gielniowie koło Opoczna w roku 1440. Jako student Akademii Krakowskiej przyjaźnił się ze św. Janem Kantym i bł. Szymonem z Lipnicy. Pod wpływem kazań św. Jana Kapistrana wstąpił do bernardynów i odbył nowicjat w Warszawie. Zasłynął jako wybitny kaznodzieja i twórca religijnych pieśni ludowych. Przez piętnaście lat był prowincjałem swego zakonu, dwukrotnie pielgrzymował do Rzymu o żebranym chlebie. Po złożeniu urzędu osiadł w Warszawie i tam umarł 4 maja 1505 roku. Jest patronem Warszawy.

jutro: św. Kosmy i Damiana

wczoraj
dziś
jutro