logo
Piątek, 22 września 2017 r.
imieniny:
Maurycego, Milany, Tomasza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tadeusz Basiura
Bóg tak chciał
materiał własny
 


Śmierć przychodzi zawsze milcząca

Zwykle wiadomość o śmierci kogoś bliskiego, kochanego u najbliższych staje się przyczyną rozpaczy, u innych wywołuje zaskoczenie, często niedowierzanie. U pierwszych przez łzy i smutek, a u drugich po głębokiej refleksji rodzi się pytanie: Dlaczego?! Dlaczego ktoś jeszcze młody, w sile wieku umiera nagle? Dlaczego matka małych jeszcze dzieci ginie w wypadku? Dlaczego tak szybko odchodzi ktoś, kto był dobry dla ludzi? Dlaczego umiera dziecko, które jeszcze nie poznało życia? Dlaczego tak nagle? Dlaczego teraz? Dlaczego tak? Dlaczego Bóg chce śmierci, nad którą przecież panuje?

Na takie pytanie jest niezwykle trudno odpowiedzieć, bo i jak odpowiedzieć, skoro śmierć przychodzi zawsze milcząca? Bo śmierć, chociaż wpisuje się w ludzki byt, nie podlega ludzkim prawidłom. Nie można jej niczego nakazać, nie można z nią pertraktować, nie można jej przekupić ani jej zagrozić. Przychodzi, zabiera i pozostawia pytanie - dlaczego? Lecz gdzie szukać odpowiedzi? Najczęściej, w swojej bezradności człowiek zwraca się o odpowiedź do Boga, aby usłyszeć: "Bóg tak chciał".  Potwierdzeniem tej odpowiedzi zdają się być słowa z Księgi Hioba: "Skoro dni jego są wyznaczone,  liczba miesięcy u Ciebie, kres wyznaczyłeś im nieprzekraczalny" (Hi 14,5).

Nie dążcie do śmierci...

Człowiek już w momencie narodzin zostaje wezwany przez Boga do wypełnienia zadań, na wykonanie których ma wszelki czas swojego życia. Bł. Jan Paweł II powiedział: "Bóg wzywa do wypełnienia zadań, które wyznacza człowiekowi, i powołując go, każe mu, by miał ufność, że zdoła wypełnić swoje zadanie" ("Żywot Jezusa"). Każdy człowiek otrzymuje swoje zadania, które winny być zawsze odczytane i podjęte przez człowieka jako dar wielkiej miłości Boga. Bóg sam zachęca i jednocześnie wskazuje drogę do realizacji zadań, jakie nałożył człowiekowi, a która byłaby odpowiedzią na tę Jego wielką miłość: "Nie dążcie do śmierci przez swe błędne życie, nie gotujcie sobie zguby przez czyny własnych rąk!" (Mdr 1,12). Jest to jedyna droga, aby wykonać powierzone przez Boga zadania i nadać swojemu życiu sens i uchronić własną duszę przed zatraceniem.

Gdy Bóg wzywa człowieka do siebie

Idąc przez swoje życie, człowiek, nie zawsze myśli o Bogu; nie myśli o tym, że służy Bogu, że wypełnia zadania, które On mu powierzył. Bardzo często jest przekonany, że wszystko, co czyni, co osiągnął, zawdzięcza swojej inwencji, swojej mądrości, sprytowi i sile. Zdaje się być nieświadomy tego, że wykonuje tylko to, co mu Bóg zaplanował, że podąża drogą, którą mu Bóg wytyczył. "Ja, Pan, powołałem cię słusznie, ująłem cię za rękę i ukształtowałem" (Iz 42,6).

Lecz przychodzi taki czas, gdy zadania są wykonane, gdy powołanie zostało wypełnione i wtedy Bóg wzywa człowieka do siebie. Chociaż głowa pełna jest twórczych myśli, pełna planów i zamiarów, chociaż przyszłe daty zapisane spotkaniami, zadaniami, a przyszłość rozjaśniają różne wizje - Bóg każe to zostawić. A człowiek, nie bacząc na niedokończone ani na zaplanowane dzieła, nie bacząc na łzy i smutek najbliższych, za nic już mając wszelkie ziemskie dobra, zostawia wszystko i odchodzi do domu Ojca. Zostawia to, gdyż słyszy już najpiękniejsze zaproszenie od samego Boga: "Sługo dobry i wierny! (…) wejdź do radości twego pana" (Mt 25,21).

Życie zawarte między datami narodzin i śmierci

Może dzieje się to tak, jak w opisie  śmierci Macieja Boryny w powieści Władysława Reymonta  pt. "Chłopi":
 

Zmartwiał naraz, wszystko przycichło i stanęło w miejscu, błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo się rozwarło przed nim, a tam w jasnościach oślepiających Bóg Ociec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ku niemu ręce i rzecze dobrotliwie:
      - Pódziże, duszko człowiecza, do mnie. Pódziże, utrudzony parobku...
Zachwiał się Boryna, roztworzył ręce, jak w czas Podniesienia:
      - Panie Boże zapłać! - odrzekł i runął na twarz przed tym Majestatem Przenajświętszym.
Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie.

Życie człowieka zawarte między datami narodzin i śmierci w całości podlega Bogu. I to Bóg decyduje o rozpiętości tych dat. "Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną" (Rdz 6,3). W chwili śmierci człowieka, Bóg ponownie powołuje go do życia w innym, lepszym wymiarze, do którego przygotowywał się przez wykonanie zadań nałożonych mu przez Niego w dniu narodzin. "Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją" (Łk 20,38). Sam Chrystus obiecał wszystkim, którzy w Niego wierzyć będą, że śmierć nie będzie końcem ich życia, lecz żyć będą wiecznie (por J 11,26).

Bezwarunkowe zawierzenie Bogu

Dlaczego?! Żywi wciąż pytają: dlaczego? Ci, którzy znaleźli odpowiedź na to pytanie często wykuwają ją na nagrobnych tablicach: "Bóg tak chciał". Im to wystarcza. Bo jest to odpowiedź, która staje się bezwarunkowym zawierzeniem Bogu. Odpowiedź, która staje się zaufaniem Bogu. Odpowiedź, która jest pokornym przyjęciem Jego woli. Odpowiedź, która rodzi nadzieję.

Tadeusz Basiura

 
Zobacz także
O. Marian Zawada OCD
Istnieje niebezpieczna iluzja, że przestrzeń ludzka jest duchowo neutralna. Mówią niektórzy: często żyje się bez Boga, ale jest się poczciwym, a nawet szlachetnym. To jedno z największych kłamstw: jeśli człowiek nie żyje świadomie dla Boga i Bogiem - dryfuje w stronę demonicznego wymiaru, a jego dom wypełniają demony...
 
Ks. Zbigniew Kapłański
Pan Bóg zechciał stać się naszym przyjacielem i jako przyjaciel odsłonił przed nami "Swoje słabości". Określił, co Go "wzrusza", co powoduje, że "łaskawiej" na nas patrzy. Do tych "słabości Pana Boga" należą: modlitwa dziecka i modlitwa chorego, cierpiącego człowieka, post, modlitwa, jałmużna i ofiarowanie siebie samego...
 
Adam Langhammer SP
Bóg oddziałuje na ludzką wolę nie swoją wszechmocą (wtedy by ją zniszczył!), lecz przez uniżenie i ofiarną miłość swojego Syna. Ma takie argumenty do przekonania stworzonej wolności, jakich my nie znamy po tej stronie życia. Dlatego można mówić – czerpiąc intuicje z Pisma i z dzieł Ojców Kościoła – o tym, że ludzka wolność bynajmniej nie jest zniweczona. 

Z ks. prof. dr hab. Wacławem Hryniewiczem OMI – dyrektorem Instytutu Ekumenicznego na KUL-u rozmawia Adam Langhammer SP
 
 
___________________
 
 reklama