logo
Wtorek, 17 października 2017 r.
imieniny:
Antonii, Ignacego, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Przemysław Radzyński
Chodzić pod rękę z Panem Bogiem
Profeto
 


Ksiądz, razem z Piotrem Zworskim, jest autorem książki „Męski dekalog”. Jest to rozmowa kapłana, duszpasterza i ewangelizatora z mężem i ojcem. Taki duet na wielu polach może dotknąć tematyki związanej z męską duchowością. Księże, co charakteryzuje duchowość mężczyzny? Jakie są duchowe potrzeby mężczyzn?
 
Dość trudne pytanie, ponieważ potrzeby mężczyzn są bardzo mocno związane z powołaniem, którym są obdarzeni. Słusznie zwróciłeś uwagę, że to rozmowa księdza, zakonnika z mężem i ojcem, ale księdza i zakonnika, który realizuje się także w swoim powołaniu i – można powiedzieć w cudzysłowie – w pracy zawodowej. Podobnie Piotr, jako mąż i ojciec, również zawodowo pracujący, zresztą na podobnych płaszczyznach, choć w mediach o zupełnie innym charakterze. 
 
Nie raz byliśmy dość zaskakiwani przez siebie nawzajem. Mnie zaskakiwały te przestrzenie duchowości, w których balansuje Piotr i jemu podobna grupa mężczyzn. Dla niego, myślę, wiele razy było zaskoczeniem, jak my zakonnicy postrzegamy życie z Panem Bogiem, życie Dekalogiem, jakie my mężczyźni - księża mamy duchowe potrzeby.
 
Powtórzę, że moim zdaniem duchowość mężczyzny jest ściśle związana z jego życiową sytuacją, z pełnionymi w życiu rolami. Ale wspólny mianownik, do którego z całą pewnością moglibyśmy to wszystko sprowadzić, to autentyczna potrzeba życia z Panem Bogiem, osobowym Bogiem. Mężczyzna ma taką potrzebę. On oczywiście może nie być jej świadomy, może ją zagłuszać, może ją wypełnić czymś innym, ale gdzieś tam w głębi, w podstawie swojej egzystencji ma taką potrzebę i choćby po napisaniu tej książki wiemy, że tak jest. To w sercu mężczyzny musi zapaść decyzja: chcę.
 
Wydawnictwo Esprit nadało książce podtytuł „Męski dekalog, czyli jak powstać z gleby”. Czy ta tytułowa gleba jest jakimś charakterystycznym punktem na drodze mężczyzny do tego spotkania z Bogiem osobowym, o którym Ksiądz mówił?
 
Pewnie tak, choć przyznam, że nie byłem entuzjastą tego podtytułu. Aczkolwiek wiele osób, które czytało książkę przed jej wydrukowaniem, mówiło, że ten podtytuł sam z siebie wychodzi, bo jednak dużo mówimy w tej książce o tym, że w życiu mężczyzny – i duchowym, i zawodowym, i społecznym, i rodzinnym – zdarza się często, że mężczyzna upada, że potrafi zaryć. Ale też kapitalnie potrafi się podnieść. I myślę, że w jakiś sposób ta umiejętność wstawania cechuje duchowość mężczyzny i jest jego wielkim atutem.
 
Zapytam o Księdza drogę do Pana Boga, bo Ksiądz tutaj opisuje historię, chyba z seminarium, kiedy miał problem – wynikający pewnie z charakteru czy temperamentu – bo nie mógł, tak jak koledzy, spędzać godzin w kaplicy. Wtedy mądry przełożony poradził Księdzu, żeby modlił się krócej, ale częściej. 
 
To sytuacja, którą do dzisiaj przerabiam. Ja nie jestem typem mistyka, nie mogę usiedzieć na miejscu. Moi współbracia żartują ze mnie, że nigdy nie mógłbym być proboszczem, bo nie wypełniłbym obowiązku rezydencji, bo proboszcz musi siedzieć na plebanii. Ja bym tego nie dał rady zrobić, bo rzeczywiście cały czas jestem w ruchu i w ruchu się modlę. Ja najwięcej modlę się w samochodzie, właśnie w drodze.
 
Jako sercanie mamy regułami zakonnymi przypisaną codzienną adorację wynagradzającą. Spodobało mi się, kiedy nieżyjący już ks. Majka, mówił kiedyś w konferencji do kleryków: jeśli gdzieś wyjeżdżacie, to nie odkładajcie adoracji dotąd, aż wrócicie do klasztoru, bo to może być bardzo późno albo będziecie bardzo zmęczeni, albo program dnia wam już nie pozwoli – odprawcie adorację duchową w drodze, uwielbiajcie Najświętszy Sakrament w kościołach, które mijacie; w waszym sercu mieszka Bóg – zróbcie adorację w drodze. Myślę, że wielu mężczyzn ma problem z tym, żeby oddać się takiemu mistycznemu przebywaniu przed Panem, dlatego trzeba szukać takich sposobów, gdzie można z Panem Bogiem na co dzień chodzić pod rękę, nie zatracić ducha modlitwy i nie zatracić też siebie.
 
Jest więcej takich elementów religijności, z którymi mężczyźni mogą sobie w jakiś sposób nie radzić, a takie czy podobne wskazówki mogłyby im ułatwić spotkanie z Panem Bogiem?
 
Podzielę się czymś, co jest bardzo bliskie nam sercanom, dzięki ojcu Leonowi Dehonowi – naszemu założycielowi. On mówił: ofiaruj wszystko, co robisz w ciągu dnia, jako twoją modlitwę; ofiaruj w duchu miłości wynagrodzenia. Nawet dał nam taką krótką modlitwę: Panie Jezu Chryste, w duchu miłości wynagrodzenia, ofiaruję Ci – i tu konkretna czynność – przez niepokalane Serce Maryi. Wydaje mi się, że to jest super dla mężczyzny. Jeżeli on zacznie ofiarowywać czynności dnia, swoją pracę, nawet hobby, wypoczynek ale właśnie w duchu modlitwy, to będzie to dla niego forma właśnie przebywania, wręcz adoracji, spotkania z żywym Bogiem. I może mu bardzo pomóc, bo mężczyzna jest zazwyczaj zabiegany. Jeśli nie jest kanapowcem – co jest w życiu mężczyzny jakąś pokusą, ale też i bardzo destrukcyjne – jeśli zależy mu na tym, by rzeczywiście realizować swoje powołanie, wypełniać swoje role, swoje talenty, by wziąć odpowiedzialność za ludzi, którzy są mu powierzeni – czy to jest rodzina, czy współbracia, czy pracownicy – to myślę, że taka forma ofiarowywania czynności i wszystkiego, co się przeżywa, jako modlitwę, będzie kapitalną drogą do tego, by żyć z Panem Bogiem na co dzień.

Ksiądz jako kapłan i jako zakonnik takie wskazówki dotyczące życia duchowego otrzymuje nadal od swoich formatorów, kierowników duchowych, przełożonych. Gdzie takich wskazówek mogą szukać mężowie i ojcowie?
 
Oczywiście konfesjonał zawsze będzie do tego miejscem idealnym, bo tam zawsze możemy zapytać, zawsze możemy porozmawiać. Ale myślę też, że idealną drogą będzie próba znalezienia odpowiedniej wspólnoty. Dzisiaj są bardzo popularne np. Mężczyźni Świętego Józefa, Rycerze Świętego Jana Pawła II, Rycerze Kolumba. Można by tu wymieniać różnego rodzaju wspólnoty w Kościele, które mężczyznom bardzo pomagają rozwijać swoje powołanie i drogę do Pana Boga. 
 
A dlaczego konfesjonał?
 
Jestem przekonany, że w konfesjonale zawsze można znaleźć pomoc. Jako penitent jestem nie raz w konfesjonale zaskakiwany. Na przykład znam spowiednika z codziennych spotkań i rozmów, a w momencie, kiedy on sprawuje sakrament spowiedzi i coś mówi, to ja widzę, że to jest jakby inny człowiek, że została mu wlana jakaś mądrość, której na co dzień nie zauważałem.
 
Natomiast od strony spowiednika sam też wiem, że kiedy się spotykamy z konkretnymi sytuacjami w konfesjonale, z problemami czy pytaniami ludzi, to sprawując z wiarą sakrament, otrzymujemy naprawdę Boże natchnienie, które jest na ten moment dla tej osoby pomocne. Odsyłam wszystkich mężczyzn do spowiedzi, tym bardziej proszę o to, żeby przełamali w sobie stereotyp, że facet spowiada się na święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc. To jest bzdura. Facet ma się spowiadać po grzechu ciężkim. I to jest tylko jedyna słuszna droga.
 
Na koniec zapytam o to, kogo mieli ks. Michał Olszewski SCJ i Piotr Zworski przed oczyma, kiedy pisali tę książkę? To znaczy, dla kogo jest ta książka? Dla jakich mężczyzn i czy tylko dla mężczyzn?
 
Ja miałem przed oczami Piotrka, a on mnie, bo książkę nagrywaliśmy. Przez trzy weekendy Piotr przyjeżdżał z Warszawy do Stadnik. Siadaliśmy w studiu radiowym i nagrywaliśmy. Wcześniej oczywiście rozmawialiśmy, spędzaliśmy ze sobą czas. Raz pojechaliśmy w góry, raz odwiedziliśmy opactwo cystersów w Szczyrzycu; razem się modliliśmy, byliśmy na Mszy Św. – dzień spędzaliśmy poza studiem po to, żeby wieczorem usiąść w studio i właśnie wtedy nagrywaliśmy tę książkę zaproszeni przez wydawnictwo do tego projektu. 
 
Natomiast przyznam szczerze, że przed oczami miałem cały czas św. Józefa, bo dla mnie to jest mężczyzna z krwi i kości; niepozbawiony słabości, ale mężczyzna, którego cechowała ogromna odwaga i wiara. Jak nagrywaliśmy tę książkę, to ja myślami i duchem byłem w Kaliszu, w Sanktuarium Świętego Józefa, które jest mi bardzo bliskie. I jakoś bardzo mocno zapraszałem św. Józefa do tego projektu.
 
Nie odpowiedział mi Ksiądz na pytanie dla kogo jest ta książka i czy tylko dla mężczyzn?
 
Oczywiście nie. Uważam, że ta książka jest dla wszystkich. Drogim paniom chcę powiedzieć, że jest to świetna instrukcja obsługi faceta. Jak chcą się dowiedzieć, jak takiego faceta obsłużyć – męża czy ojca, to Piotr zdradza wszystkie tajemnice. Można powiedzieć, że jest też instrukcją obsługi księdza, bo ja też uzewnętrzniam się z różnymi historiami i troszkę uchylam rąbka klauzury. Tak więc ta książka jest – bez względu na wiek – i dla mężczyzn, i dla kobiet, ale oczywiście z serca dedykujemy ją naszym braciom mężczyznom.
 
Rozmawiał Przemysław Radzyński
profeto.pl
 
 
fot. Lukas Budimaier | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
Adam Langhammer SP
Bóg oddziałuje na ludzką wolę nie swoją wszechmocą (wtedy by ją zniszczył!), lecz przez uniżenie i ofiarną miłość swojego Syna. Ma takie argumenty do przekonania stworzonej wolności, jakich my nie znamy po tej stronie życia. Dlatego można mówić – czerpiąc intuicje z Pisma i z dzieł Ojców Kościoła – o tym, że ludzka wolność bynajmniej nie jest zniweczona. 

Z ks. prof. dr hab. Wacławem Hryniewiczem OMI – dyrektorem Instytutu Ekumenicznego na KUL-u rozmawia Adam Langhammer SP
 
ks. Grzegorz Strządała
Czym jest miłosierdzie? Nierzadko słowo to jest w języku polskim utożsamiane ze słowem miłość. Jednak słowa te, choć oba bardzo szlachetne, mają nieco różne znaczenia. Jak nas poucza Katechizm Kościoła Katolickiego, miłosierdzie jest owocem miłości (por. KKK 1829). Miłosierdzie jest zatem ukonkretyzowaniem dzieła miłości. 
 
Św. Teresa z Lisieux kiedyś napisała: „Wzrastać to dla mnie rzecz niemożliwa. Muszę więc znosić siebie taką, jaką jestem, z wszystkimi swoimi wadami”. Ktoś powiedział, że ciężko jest znosić wady innych, ale jeszcze trudniej jest żyć z własnymi. Teresa jednak się nie zniechęca i „szuka sposobu, by dotrzeć do nieba małą drogą: prostą, krótką, małą drogą zupełnie nową”. 
 
 
___________________
 
 reklama