logo
Poniedziałek, 22 września 2014
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Bluźniercze myśli.
Autor: Romek (---.21.pl)
Data:   2005-11-26 21:40

Od ok. 2 miesięcy nachodzą mnie bardzo bluźniercze myśli na Boga Jezusa i Maryję.Początkowo nie wiedziałem co się ze mną dzieje bałem się sam siebie, bałem się gniewu bożego jaki mogę na siebie sprowadzić tego że Bóg Jezus i Maryja straszliwie przeze mnie cierpią.Cały czas modliłem się walczyłem i walczę nadal z tymi myślami znalazłem kierownika duchowego, który bardzo mi pomógł.Te myśli odchodzą na jakiś czas by potem przyjść z jeszcze większą siłą.Kiedy ostatnio tak bardzo mnie dręczyły prosiłem Jezusa aby mi jakoś pomógł wlał we mnie siłe do walki z tymi myslami, które tak bardzo mnie ranią i chcą mnie odepchnąć od modlitwy i wogóle od Boga.Wtedy znalazłem przypadkowo to forum.Pewien człowiek miał tutaj podobny problem do mojego.W odpowiedziach do jego tematu znalazłem wiele ciepłych słów i rad, które bardzo mnie pokrzepiły i dodały sił.Teraz już posiadam ogromną wiedzę na temat sprośnych i bluźnierczych myśli wiem że nie pochodzą ode mnie i jeżeli ja ich nie chce to nie mam absolutnie grzechu.Pomimo jednak tej wiedzy jaką dzięki temu forum i od mojego kierownika duchowego nabyłem te myśli wracaja i kiedy wracają nie potrafie sobie z nimi poradzić.Mój kierownik duchowy powiedzial mi że one mogą jeszcze wracać że szatam może jeszcze próbować mnie zniszczyć może próbować mnie nimi dręczyć.Za każym razem kiedy one mnie ochodzą czuję wielką ulgę czuje że zwyciężyłem że dałem rade że nie odrzuciłem różańca ani Pisma Świętego ani nie przestałem chodzić do kościoła.Kiedy jednak te myśli wracają dopada mnie zwątpienie i jakiś niepokój a przecież wiem że te myśli nie pochodzą ode mnie.To jest najgorsze wtedy człowiek dziwi się sam sobie że pomimo tyle znaków jakie mi dał Jezus ja cały czas w jakiś sposób się lękam i tymi myślami zadręczam.Obwiniam sam siebie za taką sytuację wmawiam sobie że to przezemnie te myśli się pojawiają bo niepotrawie w 100% przestać sie ich bać.Dlaczego pomimo, że tyle na ten temat wiem, że już 3 razy zdołałem wygrać z tymi bluźnierczymi myślami i bylo już dobrze to kiedy znów się pojawiają ja nie potrafie trzeźwo na nie spojerzeć i powiedzieć: sobie przecież już kilka razy dałeś sobie z tym rade wiesz ze to nie sa Twoje myśli.Cały czas kiedy znów przychodzą w jakiś sposób mnie poraliżują i może nie to że te myśli pochodzą ode mnie bo to wiem tylko sama ich treść aż mnie obrzydza i bardzo rani nie dając spokoju.Staram sie te mysli odrzucać ignorować ale one pojawiaja sie niezależnie ode mnieProszę was gorąco o modlitwę w mojej intencji.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Michał (---.Zabrze.Net.pl)
Data:   2005-11-26 23:16

Wprawdzie nie miałem tego problemu, ale masz szczęście, widać, że Bogu w specjalny sposób zależy na Tobie, więc szatan Cię atakuje. Po pierwsze wyluzuj, to są czysto ZEWNĘTRZNE ataki, szatan nie ma przystępu do Ciebie, do Twojej duszy. Po drugie - są to strachy na lachy, niezależnie od tego jak groźnie to wygląda. Szatan nie ma żadnej mocy, tak na prawdę to jest straszenie przez szybkę, to co że nieprzyjemne? Po trzecie, już komuś odpowiadałem - jak to ładnie ktoś kiedyś ujął, gdy szatan puka do Twoich drzwi, poproś Jezusa by je otworzył. Te ataki są w gruncie rzeczy oznaką strachu, przeraźliwego. Czy nie ma na Twoją sytuację wpływu jakaś sytuacja w Twojej rodzinie, wśród Twoich najbliższych? Bo wygląda to na typową walkę duchową.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: B. (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2005-11-27 00:14

Czy próbowałeś zwracać swoje myśli do Boga w takiej chwili? (w sensie przeżegnania się albo wypowiedzenia aktu strzelistego np. "Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków amen").
Albo "Boże, nie daję rady, zaradź temu", "Boże, wiesz, że tego nie chcę, odejmij to ode mnie", i podobne zwrócenia się do Boga...
"Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma; nie dopuści nigdy, by miał się zachwiać sprawiedliwy." Ps 55:23
W takich sytuacjach (a tak naprawdę to zawsze) chrześcijanin utrzymuje ścisłą i stałą więź z Bogiem, zjednoczenie, poprzez dobrą spowiedź i Komunię św.
"Stałą więź" tzn. że odpowiada na każde zaproszenie Boga "bierzcie i jedzcie" (na każdej Mszy św.)
Ponadto "W obecnych czasach Kościół katolicki udostępnił swoim wiernym wielki dar miłosierdzia Bożego, który można uzyskać codziennie. Jest to odpust zupełny, który sprowadza taki sam skutek jak Chrzest święty. Jednym z warunków uzyskania tego daru jest dobrze odprawiona Spowiedź święta, po której można wielokrotnie przyjmować Komunię świętą, np. codziennie przez cały miesiąc. Tyle też można uzyskać odpustów zupełnych. Dlatego też Kościół zachęca do comiesięcznej Spowiedzi świętej, ale po dokładnym rachunku sumienia."
(o. Bonifacy H. Knapik, OFM: Rachunek sumienia, Wyd. Ojców Franciszkanów)
Serdecznie pozdrawiam.

 Re: BluŸniercze myœli.
Autor: MaryAnn (---.7.14.vie.surfer.at)
Data:   2005-11-27 00:15

Najelpsza jest: MODLITWA O POKORĘ sw. Teresy od Dzieciatka Jezus
(Pokora jest najwazniejsza w twojej walce. Zwroc uwage co mowi sw. Teresa o zniecheceniu.)
"O Jezu, gdy byłeœ pielgrzymem na ziemi powiedziałeœ: „Uczcie się ode Mnie, bo jest cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”. Wszechmocny Władco Niebios, dusza moja doznaje pokoju, widzšc, że przybrałeœ postać i naturę sługi, że uniżyłeœ się aż do umywania nóg Twoim Apostołom. Przypominam sobie słowa, które wtedy wypowiedziałeœ, by mnie nauczyć pokory: „Dałem wam przykład, abyœcie i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Sługa nie jest większy od swego pana... Wiedzšc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie”. Wnikam, Panie, w te słowa, które wyszły z Twego Serca cichego i pokornego i z pomocš Twej łaski chcę je zachowywać.(…)
O mój Umiłowany, jakże mi się przedstawiasz cichym i pokornego Serca pod zasłonš białej Hostii. By mnie nauczyć pokory, nie możesz się już więcej uniżyć. (…)
Błagam Cię, Jezu, zeœlij mi upokorzenia, ilekroć próbować będę wynosić się nad innych. Wiem, o mój Boże, że uniżasz duszę pysznš, a tej, która się upokarza, dajesz wiecznš chwałę; stawiam się przeto na ostatnim miejscu i chcę dzielić Twoje upokorzenia, aby „mieć udział z Tobš” w Królestwie Niebieskim. Lecz, Panie, znana Ci jest moja słaboœć. Co rano postanawiam być pokornš, a wieczorem widzę, że popełniłam wiele win z powodu pychy. Na ten widok ogarnia mnie zniechęcenie, ale i to wiem, że zniechęcenie także jest pychš; w Tobie samym przeto, o Boże, pokładam całš mojš nadzieję; skoro wszystko możesz, racz wszczepić w duszę mojš cnotę, której pragnę. By tę łaskę od nieskończonego miłosierdzia Twego otrzymać, nie przestanę często powtarzać:
Jezu cichy i pokornego Serca, uczyń serce moje według Serca Twego."
Polecam Cie opiece sw. Teresy z Liesieux.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Maciek (---.autocom.pl)
Data:   2005-11-27 00:33

Wszystko będzie dobrze trzymaj się. Szatan często perfidnie atakuje. Jeśli to nie będzie pomagać, to może powinieneś porozmawiać z księdzem - egzorcystą?

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Jakub (---.man.rsk.pl)
Data:   2005-11-27 08:55

Bluźniercze mysli moga być jednym z objawów nerwicy natręctw. Paradoksalnie najlepsza formą walki z nimi jest ich lekcewazenie, bo koncentrowanie na nich uwagi nasila tylko ich występowanie.
Polecam także mysl św. o. Pio: "Jesli dusza nie chce obrazic Pana Boga, nie tylko go nie obraża ale jest daleka od tego." Powierzaj Panu Bogu to cierpienie spowodowane przez te mysli i nie upadaj na duchu. Staraj się nie wpadac w chorobliwe poczucie winy. Technika złego - moze polegac na tym, zeby nasilac w Tobie poczucie winy. Chocby nie wiem jak bluźniercze mysli Cie nachodziły - jesli ich nie chcesz i nie akceptujesz ich treści nie ma mowy o grzechu Wiem, ze jest to wielkie cierpienie -ale Bóg Cie kocha i Cie nie opusci - a moze przez to cierpienie Cie oczyszcza.
pozdrawiam

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Janina (---.stella.net.pl)
Data:   2005-11-27 08:57

Wiesz co Romek ,mysle ze Bog mi Cie tu zeslal. Ja mam takie same problemy od niedawna.Mysli takie i przeklenstwa pojawily sie u mnie momentalnie na adoracjci Przenajswietszego Sakramentu i tak usilnie mnie atakowaly ze myslalam ze bede krzyczec. Balam sie przepraszalam i blagalam Boga i cale niebo, sw. Michala Archaniola wzywalam na pomoc i one natretnie i tak powracaly. Mowilam "Boze Ty wiesz ze mimo ze jestem grzeszna to przeciez ja Cie kocham i nie ode mnie te mysli pochodza bo ja ich nie chce". Na drugi dzien poszlam do spowiedzi aby to wszystko opowiedziec, a do komuni i tak sie staram przystepowac tak jak dotychczas przystepuje prawie codziennie. Po kilku dniach mysli bluzniercze sie znow pojawily na adoracji (ostatnio adoruje codziennie przez ponad godzine) lecz mniej sie tym juz przejmowalam tlumaczac sobie ze to szatan chce mnie oderwac od Boga. Dzis na Eucharystii znow mialam taki moment kiedy zwrocilam uwage na Matke Boza i znow lek mnie przeszyl, lecz mowie Boze to nie ja, bo ja nie chce tych mysli i przepraszalam i po kilku minutach przeszlo.Wiem jak sie czujesz bo sama tego doswiadczam tego samego i bede z tym walczyc bo ja wiem ze to pokusa szatanska i Bog wie ze ja jestem slaba i nedzna.Duzo mi pomaga w tym "dzienniczek siostry Faustyny" od milosierdzia Bozego, ona opisuje tez o takich pokusach. A to do Michala.... moze byc prawda to ze, sytuacja rodzinna moze na to wplywac......ja walcze o corke ktora byla bardzo blisko Boga a szatan probuje ja odciagnac, od wielu lat modle sie nieustannie i za cala rodzine ale i w innych intencjach a szczegolnie o nawrocenie grzesznikow. A cierpienia mi nie brakuje i lacze je z krzyzem Chrystusowym. Ja rownierz prosze o modlitwe i obiecuje modlitwe za Ciebie Romku. KROLUJ NAM CHRYSTE.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Janina (---.stella.net.pl)
Data:   2005-11-27 09:07

ps.przepraszam za styl i bledy ale jestem osoba zwyla i bez wyksztalcenia jakiegos tam ,tak ze prosze sie nie zrazac.Chcialam sie podzielic tym czego doswiadcza moja nedzna dusza. Szczesc Boze.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Verba Docent (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2005-11-27 10:19

Człowieka nachodzą różne myśli. Raz takie, raz owakie. Ja staram się je przepuszczać przez sito mojego sumienia i mojego rozumu. Zawsze się pytam: czy to jest dobre dla mnie, dla otoczenia, co będzie jeśli pójdę tropem tej myśli, jak rozwiną się sytuacje.
Rozmowa z drugą osobą, w tym z duchownym (jeśli myśli te koncentrują się wokół spraw duchowych) powinna pomagać. Modlitwa też.
Ale, istnieją też natrętne myśli, powracające do człowieka, nie dające mu żyć, powodujące że odczuwa ból. Może być to objaw choroby psychicznej zwana manią natręctw. Tę leczymy u psychiatry.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Małgorzata Szkaplerz-KArmel (---.21.pl)
Data:   2005-11-27 10:34

Polecam skontaktowanie sięz kapłanem który posługuje modlitwą wstawienniczą. To bardzo pomaga. Doświadczyłam w przeszłości.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Romek (---.21.pl)
Data:   2005-11-27 13:10

Dziekuje wszystkim za odpisanie na mój problem.Chcialem teraz odpowiedzieć na pytania ktore do mnie skierowaliście.Ja wiem co ma wpływ na te myśli znaczy sie jaka sytuacja z przeszłości je wywołuje.Nigdy nie mialem żadnego poważnego nałogu którym szatan mógłby mnie kusić (alkochol, papierosy czy narkotyki).Prawie żadnego bo aż wstyd sie przyznać ale zaglądałem może nie często ale zdarzało się od czasu do czasu na strony erotyczne czy jak kto woli pornograficzne.Za każdm razem bardzo tego żałowałem starałem sie od tego ograniczać i zupełnie wyzwolić.Udawało mi się na 2-3 tygodnie nawet nieraz na miesiąc wytrzymać w zupełnej czystości i bez wchodzenia na takie strony.Jednak potem pokusa byla silniejsza szatan ze mna wygrywal i znów po to siegalem.Nie mogłem sobie z tym poradzić walczyłem ale zawsze upadałem.Jestem osobą wierzącą zawsze bylem i zawsze starałem sie co niedziela uczęszczać do komunii świętej i codziennie sie modlić.Ale od 3 może 4 lat coś jakby sie zmienilo sam od siebie zacząłem czytać Pismo Święte, a od roku codziennie odmawiać różaniec chodzić na adoracje itp.Truno bylo sie uwolnić od tego co tak bardzo mnie zniewalało ale powoli zazęło mi sie to udawać raz z większm skutkiem a raz z mniejszym.Czułem, że staje się lepszym człowiekiem w stosunku do innych że potrafie walczyć z pokusami i slabościami.No i kiedy bylo już tak dobrze przyszły takie mysli bluźniercze i sprośne dotyczące Maryi Jezusa i Boga.Szatan podsyłał mi obrazy które kiedyś oglądałem znalazł mój słaby punkt.Nie wiem widocznie stracił nademna kontrole i za wszelką ceną chciał i chce nadal mnie odciągnąć od Kościoła.Myśli bluźniercze nieraz wręcz nasilają sie podczas modlitwy nieraz jest ich tysiące.Kiedy jestem w kościele przychodzą w najmniej odpowiednich momentach.Nieraz nawet boje sie spojrzeć w wizerunek Maryi czy Jezusa na obrazach bądź w Najświetszy Sakrament bo wtedy też też te myśli mnie nachodzą.Teraz już wiem jak ogladanie stron erotycznych pornograficznych zaśmiecilo moj umysł jak bardzo szatan może to wykorzystać przeciwko mnie.Przysięgłem Bogu że już niegdy w życiu przenigdy nie bede zyl w nieczystosci ani ogladal podobnych rzeczy.Odmawiam akty strzeliste modlitwy o uwolnienie od mysli bluźnierczych próbuje pomimo ogromnego cierpienia jakie te mysli mi przynosza rozmawiac z Bogiem i nie poddac sie.Gdzieś przeczytałem żę może być to związane z procesem oczyszczenia, który bywa czasem bolesny.Ja nie chce tych mysli brzydze sie nimi ale one wracaja.Najgorzej bylo na poczatku czulem taki wstyd przed Bogiem że aż coś mnie odpychalo przed wejściem do kościola szatan wmawial mi ze to sa moje mysli ze obrażam nimi swojego Boga że spotka mnie za nie potepienie.Czulem że z kazdym dniem pograzam sie jeszcze bardziej w beznadziejnosci.Pojawily sie nawet mysli samobójcze choć ja ich nie chcialem bo przeciez mam dla kogo zyc.Teraz na to wszystko patrze już inaczej wiem ze jest to dreczenie przez szatana.Kiedy jednak pojawiaja sie znowu te mysli to jest we mnie jakis lek i niepokoj.Strasznie sie rozpisalem.Przepraszam ze was zadreczam swoimi prolemami sami macie ich napewno wiele, ale to bardzo pomaga kiedy można wylać coś z siebie wyrzucić na zewnątrz.Cały czas prosze o modlitwe.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Romek (---.21.pl)
Data:   2005-11-27 18:13

Bardzo dziękuje za modlitwe ja też będę się za Was modlił.Kiedy te myśli odchodza czuje ogromna radosc wydaje mi sie że już tyle wiem tyle już przeczytalem o bluźnierczych myslach, natrectwach wiem że nie jestem sam z podobnymi problemami.Jestem z siebie dumny że nie zaprzestalem modlitwy nie zaprzestalem częstego przystepowania do komunii, że nie poddalem sie.Wydaje mi sie ze to juz koniec i juz teraz to żadne mysli nie sa w stanie mna zachwiac bo ja je odrzuce.Niestety to nie jest tak ostatnio przez tydzień szatan tak mna sponiewierał że właśnie pojawiły mi sie wspomniane wcześniej myśli samobójcze, które wywołały jeszcze większe poczucie winy we mnie.Te myśli nie pojawiały i nie pojawiaja sie tylko podczas modlitwy adoracji czy Mszy Św. one kiedy mnie nachodza sa cały czas gdzies kolo mnie kraza i mnie atakuja nawet podczas snu mnie nie opuszczaja to jest straszne bo wtedy czlowiek czuje sie taki bez silny tak bardzo chcialby tym myslom zapobiec a nie moze.Ja modliłem sie gorliwie i w Święto Chrystusa Króla myśli odeszły.Minął zaledwie tydzień a znów powróciły a ja prócz modlitwy przystepowania do kumunii Św. i nie odtepowania ani na krok od Pana Boga jestem bezsilny.Ofiaruje moje Cierpienie za dusze w czyśćcu cierpiące.Wierze że one przyjdą mi z pomocą w tej nierówne walce dobra ze złem.Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak pokrzepia mnie każde zdanie przez was napisane jak bardzo mi pomaga.Dziękuje Wam za to z całego serca. Niech Bóg Wam błogosławi.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: ona (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2005-11-27 21:03

Drogi Romku ja tez mam doświadczenie z tymi myslami i wybacz, ale wydaje mi się, ze Ty bardzo przesadzileś. Z Twoich postów mozna by wyciagnąc nawet podejrzenia o jakaś psychozę, manię, czy nerwicę. Nie myśl proszę Cię, że jestem jedną z tych która wszystko tak upraszcza wszystko postrzega w świetle nauki, odrzuca prawa duchowe i zajmuje sie jedynie sprawami przyziemnymi, bylaby to wielka pycha z Twojej strony. Wydaje mi sie, że jednak powinieneś zwrócić sie z tym problemem nie tylko do księdza, ale takze do jakiegoś psychologa, psychiatry. Mozesz też zadzwonić do Katolickiego Telefonu Zaufania nr. znajdziesz w wyszukiwarce, dyżuruja tam właśnie ludzie podobnie doświadczeni, któzy ponadto posiadają kwalifikacje psychologiczne i psychiatryczne, ale ofszem nie gwarantuje, że trafisz na odpowiednią osobę.... Dlaczego nie mozesz nabrać takiego dystansu, takiej normalności. Mysli bluźniercze są naturalna sprawą u osób które chcą być bardziej doskonalsze, ktore właśnie po nawróceniu mają wyidealizowany obraz wiary, religii i w ogole zasad życia pojmowanych w etosie chrześcijańskim. Trzeba poprostu poddać się troszku moze tworczej ekstazie, może zająć sie czymś innym, uspokoić, a nie rzucać zaklęc typu "precz szatanie", bo niestety nie jest to nic niezwyklego, zadna magia, ale zwykłe prawidłowości psychologiczne. Mysli bluźniercze są rowniesz domeną ludzi którzy jak Ty mają poczucie winy, w takim stanie rodzi sie naturalna chęć odwetu, nie jest to żaden grzech poprostu lepiej nie mieć poczucia winy- nieprawdasz. Natomiast ty zbijasz sprezynę młotkiem w efekcie czego powstają natrectwa, których to jeszcez bardziej się obawiasz, następnie powstaja mysli samobojcze, za ktore to znowu się karzesz poczuciem winy i tak w kołko, błędne kolo. Zamiast poprostu ignorować i sie nie zajmować sobą, bo tak to trzeba nazwać jesteś egoistą bo zajmujesz sie jedynie swoimi myslami a gdzieś tam w kolo Ciebie krążą inne sprawy tj. hobby, praca, milośc do dziewczyny. Błędne kolo jest takze zaburzeniem psychiczny. Przestań z tym szatanem, bo Ty jeszce bardziej się nakręcasz, wręcz jestes zastraszony. Wprowadż w soje zycie trochę pedagogiki, psychologii i higienę zdrowego zycia bo inaczej gwarantuję trafisz do szpitala psychiatrycznego. Nie jest to zaden żart, ani ironia, a broń Boze nie ma tu cienia pogardy. Chcę Cię tylko uwolnić od niepotrzebnych cierpień. Bardzo mi żal takich ludzi niektorzy są nawet w wieku szkolnym, wrażliwi, ambitni, bardzo krytyczni w obec siebie i rzeczywistosci, żyją w zamknietym kole swoich przezyć ,myśli, lęków i bardzo trudno jest im przerzucić się z tego swiata wewnetrznego do zewnetrznego. Tak więc Romku zyczę dużo radości w życiu, akceptacji siebie, odnalezienia piękna w najprostrzych sprawach, poczucia bezpieczeństwa, spokoju,poczucia przynalezności do kogoś, a w szczególności do Pana Boga i już nie boj sie o nic bo gwarantuję nie masz o co.
Z Panem bogiem i przepraszam za błędy jestem dyslektkiem. pa

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Bogna (---.chello.pl)
Data:   2005-11-28 01:06

Zgadzam się z tym, co napisała Ona. Też czytając Twoje posty, odniosłam wrażenie, że za bardzo, zbyt egoistycznie skupiasz się na sobie. Zbyt wiele spraw, rzeczy, sobie narzucasz, przysiegasz Bogu... A wcale nie masz pewnosci, wręcz przeciwnie, te myśli, natręctwa nie dają gwarancji, że dotrzymasz. A nie należy przysięgać tak Bogu: "Boże, ja Tobie...". Bo tak naprawdę to nie Ty Jemu, ale to Bóg Tobie. Nie Ty dla Boga, ale Bóg dla Ciebie, daje wszystko.
'Dowodem' na to, że mogę mieć rację, jest to, co opisujesz niemal w każdym poscie: "Wydaje mi sie ze to juz koniec i juz teraz to żadne mysli nie sa w stanie mna zachwiac bo ja je odrzuce.Niestety to nie jest tak ostatnio przez tydzień szatan tak mna sponiewierał że właśnie pojawiły mi sie wspomniane wcześniej myśli samobójcze, które wywołały jeszcze większe poczucie winy we mnie."
Chwila euforii z (jak potem się okazuje) pozornego jednak zwycięstwa, a dalej wpadnięcie w jeszcze większy dołek, jeszcze wieksze 'zniewolenie' myślowe. Ale, ale... Zauważyłam też coś bardzo istotnego w ostatnim Twoim poscie, mianowicie, aż dwa razy, a moze tylko dwa razy, przyznałeś się do swojej BEZSILNOŚCI. Na razie chyba tylko przed sobą i tak jakby mimochodem. A to, wydaje mi się być przyczynkiem do zmiany. Takim sprzężeniem zwrotnym w tym, co Cię obecnie dotyka. A więc stań przed sobą, ale przede wszystkim przed Bogiem, w całej swojej bezsilności i powiedz Mu: "Boże mój Ojcze, Ty wiesz, Ty mnie znasz, nic bez Ciebie nie jestem w stanie osiągnąć, zdobyć. Ani kroku bez Ciebie nie zdołam wykonać. Proszę, tylko Ty jesteś władny uczynić wszystko, aby te myśli opuściły mnie na zawsze." I innych jeszcze swoich słów używaj w codziennej modlitwie. Okazuj Mu swoją pokorę. Sam naprawdę niczego nie uczynisz, bez Tego, ktoremu zawdzięczasz życie. A podpowiedzi szukaj w Piśmie świętym. Modliłam się w Twojej intencji podczas niedzielnej Eucharystii, ale też i podczas mojego codziennego spaceru brzegiem morza i obiecuję dalszą modlitwę. Staraj się trwać w wielkiej niskości i pokorze wobec Boga. Pamietaj, Ty sam niewiele możesz, a z Bożą pomocą i wiarą, ufnoscią Mu okazywaną, nawet góry przeniesiesz, jak o tym św. Paweł pisze w swoim słynnym Hymnie o Miłości. (por. 1 Kor 13, 2). Pozdrawiam serdecznie, szczęść Boże.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: przerażony (---.autocom.pl)
Data:   2005-11-28 02:25

Akurat z tym ignorowaniem coś się zgadza, bo pamiętam, jak na początku ignorowałem te myśli, to wszystko było ok. a jak się nimi zacząłem przejmować to się zaczęło....

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Romek (---.21.pl)
Data:   2005-11-28 13:52

Jeszcze raz wszystkim dziekuje za rady i modlitwe.Wiele zrozumiałem dzięki temu forum.Wszyscy macie racje ja za bardzo te myśli drążyłem a w tedy przychodziły kolejne i kolejne bardziej obrzydliwe od poprzednich i koło sie zamykało teraz to zrozumialem.Dzisiaj juz mysli odeszły może niezupełnie ale jest znaczna poprawa.Wczoraj mocno sie o to modliłem a także chyba sam po przeczytaniu waszych wpisów przekonałem się że faktyczie za bardzo przesadzam, podchodze do tego egoistycznie i w jakis sposób wyzbylem sie już strachu i leku, ktory za kazym razem przychodzil.Tak jak wcześniej napisalem teraz juz inaczej na te myśli patrzylem tylko z jakimś lekiem i niepokojem.Wcześniej zanim przeczytalem o podobnych przypadkach na tym forum i znalazlem kierownika duchowego to faktycznie byla to jakas psychoza obwinianie sie zylem w kregu z ktorego nie moglem wyjść.I kiedy teraz znowu przychodzily ja w jakis sposob balem sie ze bedzie tak jak dawniej.Dziekuje jeszcze raz za tak wyczerpujace odpowiedzi na mój problem.Bardzo wiele mi uświadomiliście.Niech Bóg Wam to wynagrodzi!!!

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Bogna (---.chello.pl)
Data:   2005-11-28 14:02

Dopowiem wobec tego jeszcze tylko to, co jest ważne, żebys o tym nie zapominał, ze ojcem wszelkiego lęku atakującego człowieka jest szatan, a więc staraj się pamietać bo sam Bóg to mówi do człowieka: "Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się ich, gdyż Pan, Bóg twój, idzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci. /.../ Sam Pan, który pójdzie przed tobą, On będzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci. Nie lękaj się i nie drżyj!" Pwt 31,6.8.
Jeszcze raz pozdrawiam i pamiętam o Tobie Romku w modlitwie, szczęść Boże.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: dziewczyna (195.205.114.---)
Data:   2005-11-28 17:59

Witaj Romku,
Mam ten sam problem co Ty. Tyle tylko że czytając co napisałeś bardzo sie zmartwiłam. Bo zobaczyłam że zaczęłam się poddawać. Tzn. przestałam się modlić (robię to bardzo rzadko, ale boje sie ze znowu zamiast sie modlic zniewaze Boga lub Maryje czy innego Świętego) ciągle odwlekam spowiedź... Dręczą mnie też skrupuły. To sie zaczęło kilka miesięcy temu. Najpierwo to były myśli po prostu padkudne, ale nie były skierowane przeciw Bogu tylko przeciw Świętemu. Potem zaczęło się robić coraz gorzej. Apogeum było chyba na pielgrzymce, pojawiły sie okrpne mysli przeciwko Maryi, Bogu, innym ludziom.Myślałam że zwariuję. miałam przepraszam za wyrażenie "zjazdy psychiczne". To była męka. Ale jakoś z tym walczyłam. Potem myśli trochę się uspokoiły ale powracały czasem wzmożone i to było straszne. Teraz jest jakoś tak dziwnie. BO niby się ich boję ale jestem tak zmęczona (szkoła, itd...) że popadła w jałowy spokój. Już chyba bym wolała znowu z nimi wlaczyć. Bo teraz już nic nie czuję. Czasmi nachodzi mnie lęk i strach. Tak jak daniej nachodziły mnie myśli zę już jestem potępiona. I znowu pojawia się ten kolec w żołądku i ten wstyd i to poczucie winy i zniechęcenia. A czasami jakaś taka złość i żal (dlaczego mnie to spotkało, wiem to głupie i niedojrzale, ludzie maja gorsze problemy :((. Wogóle stałam się kłębkiem nerwów. Co chwilę przypomina mi się jakiś grzech mój czy kogoś z mojej rodziny. Czasem napadają mnie okrpone mysli względem innych osoób jak np. życzę im coś naprawde okrpnego. Tzn te słowa pojwiają sie w mojej głowie. Największy mój problem polega na tym ż enie potrafię się skupić i zajrzeć w swoje wnetrze, NIczego nie jestem pewna, stałam się nieufna wzgledem samej siebie. Boje sie 1000 rzeczy.Że te myśli sa tak naprawde moje ale sobie wmawiam ze nie, bo boje sie je wyznac na spwoiedzi czy boje sie potepinia, ze jestem skrajnie zła, ze kogos opeta od przebywania ze mna, ze kogos skażę :((((..Czesto nachodza mnie mysli typu" po co cokolwoiek robisz i tak juz po tobie" ale staram sie je odrzucac.Wiem że powinnam się modlić, iść do spwoiedzi,i wyznać wszystko Jezusowi. Ale on przecież i tak już o wsyztskim wie. A ja boje się mu pwoiedziec ze tych mysli nie chce bo boje sie ze go moge okalmywac. Ale tak stoję w miejscu i wiem że to jest złe. Postaram sie jeszcze powalczyć.
Tobie Romku powiem jedno: współczuję Ci i Cię podziwiam za Twoją walkę, bo na nią trzeba mnóstwo siły. Wiem co czujesz. Trzymaj się i nigdy nie poddawaj, Wierz mi, gdy się poddasz będzie jeszce gorzej. Powodzenia.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Mela (---.kluczbork.net)
Data:   2005-11-30 17:38

Romku,
Podobny problem przedstawiła tu Aneta, napisałam jej, iż wydaje mi się, że ma prawdopodobnie nerwicę natręctw. Myślę, że cierpisz własnie z powodu nerwicy. Skonaktuj się z psychologiem on Ci pomoże, ważny będzie równiez kontakt z Twoim kierownikiem duchowym. Moim zdaniem Pan Bóg chciał aby Twoja wiara pogłębiła się i dojrzała.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Agnieszka (---.cza.warszawa.supermedia.pl)
Data:   2005-12-16 12:52

Kochani,

Sadzilam, ze jestem osamotniona w swoich przezyciach, ale widze, ze nie jestem jedyna, ze sa inni, ktorym tez ten problem spedza sen z powiek. Gdyby nie to, pewnie nie znalazlabym tego portalu i nie starala sie szukac odpowiedzi na to, co sie dzieje ze mna, z moja dusza.

W moim przypadku nie byl to proces narastajacy, lub dobrowolne odchodzenie od Boga, dokladnie wiem, ze wszystkie bluzniercze mysli i ich intensyfikacja pojawilly sie prawie miesiac temu, po smierci i pogrzebie bardzo ukochanej mi osoby. Nie wiem, czy to jest bezposrednia przyczyna ale wiem, ze przed tamta chwila takich mysli nie mialam. Moze moj stan wiary byl slaby, moze obraz umieracej osoby i calej sytuacji mnie przerosly, nie wiem, staram sie szukac odpowiedzi i racjonalnie to tlumaczyc, ale sa momenty, ze obrazliwe mysli pod adresem Boga i roznych swietosci zaskakuja mnie, i problem jest, ze probujac nie skupiac sie na nich one uporczywie tkwia we mnie i czasami przeraza mnie to fantazjowanie.
Nie przestalam sie modlic (mysle, ze jestem, jezeli tak mozna to nazwac umiarkowana katoliczka, bez przesady w zadna strone), ale te mysli wrecz obsesyjnie powracaja. Czasami chcialabym cofnac czas albo znalezc lekarstwo na kompletne usuniecie tych mysli z mojej glowy, ale nie wiem, czy to do konca jest mozliwe. Przeciez, jesli nawet staramy sie z tym walczyc, to mamy ich swiadomosc, czasami miejsca, obrazy, skojarzenia naprowadzaja nas na te mysli. Czy mozna je raz na zawsze usunac czy tylko przytlumic? Co zrobic, zeby one nie "galopowaly" i bardziej nie oddalaly mnie od Boga.
Czy uwazacie, ze powinno sie dzielic tymi troskami z bliskimi, czy jest to temat scisle duchowy do poruszania np na spowiedzi?
Pozdrawiam

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Mirek (217.97.165.---)
Data:   2006-04-05 09:02

Też się cieszę, że tutaj trafiłem. Mam ten sam problem. Bardzo cierpię. Ale dzięki temu problemowi widzę swoją marność i to, że bez Boga jestem niczym, samą nędzą.

W moim przypadku Pan chce zwalczyć u mnie prawdopodobnie moją pychę (a jest co zwalczać) i chce mi pokazać jak bardzo brudna jest moja dusza i jak wiele jej brakuje do tego, aby mogła przebywać z Nim. A robi to po to( tzn. dopuszcza ataki satana), bo Mu powiedziałem, że chcę przylgnąć do Niego całym sobą i po śmierci wejść z Nim w pełne zjednoczenie. Myślę, że takie myśli są w życiu z Bogiem normalne. Popatrzcie na Ojca Pio. On nie dość, że miał takie myśli, to jeszcze szatan dręczył go fizycznie i ukazywał mu się w strasznej postaci.

Ja przytulam ten krzyż do serca, wzorem Jana Pawła II podczas jego ostatniej drogi krzyżowej kilka dni przed śmiercią (13.04.2005).

Powiedziałem Panu Jezusowi tak:
myśli bluźniercze, choroby, rak, obdarcie ze skóry, zdrowe i przepojone szczęściem życie doczesne - wszystko, co chcesz Panie Jezu byle z Tobą.

Chwała Panu

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Natalia (---.as.kn.pl)
Data:   2007-09-19 17:23

Bardzo się cieszę, że tu jesteście, i że znalazłam ludzi z takimi samymi problemami. Nie przestraszcie się tego co napiszę, ale mysli, o których tu mowa są ze mną od 18 lat. Przeżyłam chyba wszystko - załamanie nerwowe, miliony depresji ale też cudowne chwile - nawrócenie w chwili, kiedy wydawało mi się, że jestem na totalnym dnie. Myśli pojawiły sie po śmierci ukochanej, bardzo bliskiej mi osoby. Spadły na mnie jak grom, bez ostrzeżenia. Nigdy przedtem nie słyszłam o podobnych przypadkach, nie interesowałam się tym, nie miałam o tym pojęcia.
Czułam się winna śmierci tej osoby, że nie było mnie przy niej, że nie zapobiegłam tej śmierci. Nie pogodziłam się z jej odejściem. Pod względem psychicznym to było dla mnie nie do przejścia. Załamałam się. Moją duszę zżerał ból. Do tego stopnia nie godziłam się ze śmiercią, że wmówiłam sobie, że ta najbliższa mi osoba została pochowana żywa. Ja nawet jej nie dotknęłam po śmierci, wiec nie miałam namacalnego dowodu. Tylko patrzyłam. Dopadło mnie potworne poczucie winy i jakis potworny strach i przerażenie. Byłam wówczas nastolatką. Totalnie bezsilna. Nie mogłam zrobic nic. Jestem bardzo wrażliwą osobą, zawsze byłam. Kiedy spadło to na mnie zareagowałam fizycznymi objawami. Po prostu - przepraszam za wyrażenie - wymiotowałam. Reakcja mojego organizmu była fizyczna. Zaczął sie największy koszmar mojego życia. Do tej chwili z nikim nie rozmawiałam na ten temat. Tylko Bóg o tym wie. Bóg i ja.
Paradoksalnie to czego doświadczyłam i doświadczam sprawiło, że zblizyłam sie do Boga. Nawróciłam się. Oczywiście są takie okresy, kiedy przestaję chodzić do kościoła, bo zwyczajnie się boję. W kościele szukam ukojenia a kiedy z powodu tych natrętnych myśli msza staje się dla mnie jednym wielkim polem walki to czasami rezygnuję z mszy.Czuję się bezsilna. Jest mi strasznie przykro, że nie przychodze czysta, ile razy bym się przeciez nie wyspowaiadała to przecież one nie znikną. Czuje ogromna potrzebę przyjmowania komunii świętej ale pomyślcie sobie jak to strasznie boli. Czasami mam wrażenie, że tacham na sobie jakiś zbiornik z obrzydliwymi pomyjami, które zatruwają powietrze wokól mnie. Gdziekolwiek bym nie poszła są do mnie przyczepione. I tak żyję. Wiem jedno, że tylko Bóg może nam pomóc i, że bez wzgledu na wszystko powinniśmy mu całkowicie zaufać. On nas przez to przeprowadzi. Tylko On. Zostańcie Wszyscy z Bogiem i Niech Wam wszystkim Bóg błogosławi. Módlmy się za siebie nawzajem i wspierajmy codzienną modlitwą.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: apocalyptiq (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2007-12-13 21:14

Witam :)

Mnie również te myśli napadły. A zaczęło się to jakoś kilka miesięcy temu (kilka miesięcy po tym, jak zacząłem powoli powracać do Boga - dzięki poznaniu przyjaciela, który mi tą dobrą drogę wskazał :*). No i na początku zadręczałem się tym, że to moje myśli, że ode mnie wychodzą... Każda jakby przeszywała serce na wylot, maksymalnie wstydziłem się ich przed Bogiem, przepraszałem za nie, ale zaraz i tak powracały... Czasami miałem tak, że jeden dzień ustąpiły, a następnego dnia znowu atakowały... Zadręczałem się cały czas tym, że to MOJE myśli... I tak po spowiedzi - kilka minut i już jakaś taka myśl zaatakowała. No i zacząłem szukać o tym w necie, znalazłem kilka naprawdę spoko artykułów. Dowiedziałem się, że myśli takie to pokusy szatana, jego ataki. No i gdy my się na nie NIE godzimy, to nie jest to grzech, tylko pokusa. Jak je odpierać? A jak Jezus rozmawiał z szatanem, gdy ten go kusił? I jeszcze jedno - złe duchy panicznie boją się Imienia naszego Zbawiciela :)

No i dzięki za wypowiedź Mirkowi w tym poście:
"W moim przypadku Pan chce zwalczyć u mnie prawdopodobnie moją pychę (a jest co zwalczać) i chce mi pokazać jak bardzo brudna jest moja dusza i jak wiele jej brakuje do tego, aby mogła przebywać z Nim."
No i u mnie - pełno pychy, gniewu na innych, egoizmu ;/ Próbuję z tym walczyć. No ale teraz wiem, dlaczego naszły mnie te myśli - Bóg czasami dopuszcza ataki szatana, aby nas z czegoś oczyścić, aby usunąć z nas coś, co jest złe - tylko że tego nie dostrzegamy i nie widzimy potrzeby usuwania tego. Dziękuję teraz Bogu za to ukazanie mi mojej marności, mojego brudu. Zaczynam nad tym wszystkim pracować...

No i ja dodatkowo, nieco wcześniej, zauważyłem w sobie skrupunctwo - a wynika to chyba z tego, że podchodzi się do spowiedzi jak do czegoś, co by uspakajało nasze najdrobniejsze potknięcia, gdy chce się tylko spokoju moralnego. Gdy dąży się do idealności - że pewnego dnia staniemy przed Bogiem i powiemy: "Teraz jestem całkowicie czysty!". Jak przeczytałem w jednym z artykułów (napisał go bodajże kapłan): 'Oby nas Bóg ocalił od takiej pychy!'. No i ta przypadłość ma wtedy miejsce, gdy zapominamy o sakramencie pokuty jako o miłości Boga do nas, że to On odpuszcza nam grzechy.

I kilka spoko artykułów:
http://www.fzsbrodnica.franciszkanie.pl/readarticle.php?article_id=18 - "Wąż w sercu - czyli o uleganiu pokusom"
http://www.lekcje.maranatha.pl/tematy/2005_3_doswiadcz/03.htm - "Pan naszych myśli"
http://forum.wiara.pl/viewtopic.php?t=7084 - o skrupulanctwie

Nigdy nie traćmy wiary i nie zapominajmy o miłości, jaką obdarza nas Bóg :*

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: rafal (---.ptvk.pl)
Data:   2008-10-28 11:23

modlcie sie za mnie a ja za was

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Zbyszek (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-05-24 02:14

Witam was.
Dostąpiłem Łaski Poznania Pana Boga od 28 marca 2009 roku (dziękuję za to Panu Bogu każdego dnia). Zacząłem się spowiadać nawet dwa razy w tygodniu, odmawiam codziennie Różaniec wraz z tajemnicami i przyjmować Komunię Świętą - wcześniej prowadziłem nie za bardzo delikatnie mówiąc Chrześcijański tryb życia.
21 maja 2009 spadła na mnie pierwsza bluźniercza myśl pod adresem Pana Boga podczas odmawiania Różańca. Byłem w szoku. Przepraszałem Pana Boga i mówiłem że to nie moja myśl i się jej wyrzekam.
Następnego dnia doznałem kolejnego strasznego ataku bluźnierczego pod adresem Maryi Matki Pana Jezusa, także podczas odmawiania Różańca.
Jednak od kilku dni czytałem wieczorami książkę 'Jak modlić się do Pana Boga' (Modlitwa osobista, autor Joyce Rupp) i tam jest dokładnie wyjaśnione o myślach podczas modlitwy i co z tym zrobić. Po prostu je ignorować. a jak to zrobić, jak je ignorować i się nimi nie zadręczać? Dokładna instrukcja: przeczytajcie ten opis w punktach:
1. Pracownik hotelu który jest odpowiedzialny za otwieranie gościom drzwi i zamykanie ich to odźwierny
2. Ten pracownik nie podąża za gościnami do środka hotelu ani na zewnątrz po prostu wpuszcza ich i wypuszcza. Nie idzie za nimi
3. TAK SAMO TRAKTUJMY TE MYŚLI. Nie przejmujmy się nimi. Wpadają i wypadają z naszego umysłu. A jak zaczniecie się nimi przejmować i rozmyślać o nich to według mnie zdecydowanie trudniej uwolnić się od nich.
4. Z naukowego punktu widzenia jest to potwierdzone że nie za wszystkie myśli które są w naszej głowie odpowiadamy.
Dzisiaj podczas odmawiania Różańca poproszę Matkę Pana Jezusa Maryję aby nam wszystkim pomogła uporać z tym problemem.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: ania (---.chello.pl)
Data:   2009-07-29 22:14

witam was, ja też mam ten problem co wy. też nachodzą mnie myśli pod adresem świętych i ludzi na ziemi (tych, których znam). trudno mi się z nimi żyje, właściwie co chwilę pojawia się jakaś myśl, jakieś negatywne określenie danej osoby (np ktoś tam jest głupi). jest to uciążliwe, modle się żeby te myśli ustąpiły. od paru osób dowiedziałam się ze jest to walka duchowa i ze każdy ma podobne myśli do moich. trafiłam na waszą stronę i przeczytałam ze takie myśli trzeba ignorować. no wiec spróbuję. przed chwila się modliłam i starałam się ignorować te myśli no i nawet udało mi się w pełni skupić na tej modlitwie co w moim przypadku jest bardzo trudne, nie wiem czy to kwestia dzisiejszego dnia, dość szczególnego zresztą dla mnie pod względem duchowym, zobaczymy co bezie w następnych dniach. pozdrawiam was wszystkich i życzę wam waszej wygranej w każdej waszej walce duchowej. :)

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Zbyszek (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-11-05 02:13

Ten link pozwoli każdemu zrozumieć istotę problemu http://www.kosciol.pl/article.php/20040312232102738
Cytat z linku artykułu: "Bluźniercze myśli - Raczej podejdź do tego z humorem i cała wesołością, pamiętając o tym jak bardzo jesteś ważny dla Boga Ojca, że szatan musi się aż tyle wysilać, aby Cię zwodzić."

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Ines (---.poznan.sdi.tpnet.pl)
Data:   2009-12-23 19:20

Również myślałam,że jestem z tym sama, aż do dziś, gdy poszperałam w internecie. Ale po tym całym strachu i cierpieniu, wątpliwościach oraz rozmyślaniu, to mnie zmieniło na lepszego człowieka. Żałuję tych myśli, ale nie cierpienia, bo choć nie było łatwo, wygrałam. Jeżeli to macie, to pomyślcie, że to dlatego, byście byli silniejsi.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Paweł (---.ip.netia.com.pl)
Data:   2009-12-27 18:11

Kochani nie bójcie się Bóg jest silniejszy niż wszystko zło zebrane razem w jednym miejscu. Jedną złą myśl zastąp trzema dobrymi. Wynagrodzisz w ten sposób Bogu każdą złą myśl a ponadto wzniesiesz do Niego piękną modlitwę złączoną z cierpieniem które niosą te myśli.
Obiecuję modlitwę i również o nią was proszę.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Pearl (---.chello.pl)
Data:   2010-01-17 10:57

Kiedy byłam młodsza, sądziłam że tylko ja mam taki problem i jestem największą grzesznicą na świecie. Naprawdę. Teraz trochę się z tego śmieję, ale pewien dziecinny niepokój do dziś pozostał - czy zostanę za to ukarana? Oj, jak bardzo się za to nienawidziłam, nie wiedziałam, czy to, ja, czy diabelskie moce, nawet po spowiedzi miałam wrażenie, że Bóg mi tego nie wybaczy, nawet zarzuciłam modlitwy, by jej nie kalać. Problem jest we mnie, bowiem jestem nadwrażliwa i wszystkim się strasznie przejmuję. Dziś jakoś nauczyłam się z tym żyć i modlić się normalnie, choć pewien cierń w duszy pozostał. Nigdy nie byłam wzorcową katoliczką, a jednak trafiłam na to forum, które podniosło mnie na duchu - i nagle widzę, że nie jestem sama. Żałuję, że tak to się potoczyło, że tak się tym zadręczałam i wyniszczyłam, ale mam nadzieję, że z czasem rany się zabliźnią i zamiast zwalczać grzechy, pomyślę o Bogu, że mimo wszystko kocha mnie taką, jaką jestem. Serdecznie pozdrawiam.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Monika (---.tktelekom.pl)
Data:   2010-08-27 21:48

Męczyłam sie z tymi myślami od 13 roku życia. A teraz już mam 41, więc sami rozumiecie jaki to był koszmar. Nie będę opisywać historii mojego życia, ale było ciężko. Musiałam przemierzyć dużo kilometrów, żeby spotkać osobę, która nauczyła mnie Koronki do Miłosierdzia Bożego. Te myśli po prostu mi przeszły. Był taki czas że odmawiałam koronkę codziennie. I to mi pomogło. Przepraszam że piszę trochę chaotycznie, ale łzy zalewają mi klawiaturę. Trzymajcie się kochani i uwierzcie, że Bóg naprawdę nas Bardzo kocha.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Nemo (80.51.186.---)
Data:   2010-12-10 01:57

Witajcie, :)
Widzę, że nie jestem sam. :) Dzięki za wszystkie wpisy - pomagają zrozumieć problem.
Problem z myślami pojawił się stosunkowo niedawno - od niedawna prowadzę intensywne życie chrześcijańskie, codziennie modlę się i często przyjmuję Pana Jezusa. A kawał mojej przeszłości to grzeszna seksualność. Więc to układa się dość logicznie - myślę, że wiem, kto za tym stoi i kto bardzo się zaniepokoił moim nawróceniem. Atakuje na różne sposoby, ale "jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?". Wołajmy do Pana. Pozdrawiam i obiecuję modlitwę. :)

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: M. (---.182.67.6.nat.umts.dynamic.eranet.pl)
Data:   2011-04-16 19:19

Witajcie, :)
Dopisuję się do grona osób nękanych przez diabła napastliwymi myślami. Cóż, jak przedmówca napisał, szatan zaniepokoił się moim przylgnięciem do Pana Boga. Wszystko zaczęło się po przeczytaniu "Miesiąca dusz czyśćcowych", czytaniu "Miłujcie się" i powzięciu kilku pobożnych postanowień. Przy czym oprócz bluźnierczych myśli wobec Boga i Osób Świętych dręczą mnie też makabryczne myśli, skojarzenia i obrazy dotyczące moich najbliższych. Moje małe piekło na ziemi. Diabeł wie, że Bóg i Rodzina to dla mnie najważniejsze wartości, dlatego wyszukuje perfidnie najokrutniejsze słowa czy obrazy, którymi przeszywa moje serce. Nerwica natręctw? - możliwe, ale i tak stoi za tym Zły, ale pamiętać należy, że z dopustu Bożego, więc oczyszczajmy się, póki Bóg tego chce, bo ma wobec nas pewne plany. Kochani postaram się objąć Was modlitwą, również proszę o dołączenie mnie do grona osób, za które się modlicie. Modlitwa wspólnotowa ma niesamowitą moc. Z początku błagałam Boga aby to zabrał, zniszczył wszystkie te myśli, starł w proch, ale teraz jest inaczej. Teraz modlę się, nie o to by zabrał utrapienie, ale aby zsyłał mi wszelkie łaski potrzebne do wiernego i dzielnego wytrwania w tym utrapieniu. Pamiętajcie, że jeśli Bóg widzi w duszy siłę, zsyła na nią utrapienia. Nie ześle nic więcej ponad to, co możemy udźwignąć na naszych ludzkich barkach. Różaniec w dłoń, szkaplerz na szyję, Słowo Boże w pamięci, modlitwa na ustach - to nasze narzędzia, które Bóg nam ofiarował. Nie bójmy się ich używać i pamiętajmy: to życie tutaj na ziemi niebawem się skończy, dlatego każde cierpienie czy utrapienie traktujmy jako kolejne szczebelki długiej drabiny, która ostatecznie doprowadzi nas do Nieba. Obyśmy się tam wszyscy kiedyś spotkali. :)
Nauczmy się ufać Bogu bezgranicznie, jeśli tego nie potrafimy prośmy o to w modlitwie.
Pozdrawiam Was i życzę wszelkich łask i pociech "z góry". Oby Bóg był dla Was hojny. Szczęść Boże.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: k (149.254.61.---)
Data:   2011-05-04 18:09

tez nachodzą mnie takie myśli od czasu kiedy rok temu zaczęłam się nawracać, ale traktuję je jako bzdury, nieszkodliwe, no i są coraz słabsze, chociaż czasem się pojawiają, ale należy je zlekceważyć.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Piotrek (---.subnet125-161-133.speedy.telkom.net.id)
Data:   2011-05-06 15:38

Nie wiedziałem, że aż tyle ludzi w ten sam sposób nęka szatan, :( mam to samo. Już uzbroiłem się w modlitwę i szkaplerz. Mało co fiola nie dostaję. Bluźnierstwa w mojej głowie nasilają się stokroć, gdy zaczynam się modlić, lub patrzę na obrazek Pana Jezusa, lub Maryi. Tyle grzechu na mnie. :(( Aż boje się do spowiedzi iść, tyle lat. Bóg z Wami moi kochani.

----------------

Piotrek, przestań się bać. Wiesz, że to szatan Cię nęka. Idź więc czym prędzej do spowiedzi, a zobaczysz jakiej doznasz ulgi. Życzę odwagi i spokoju ducha. :)

Bogna/p.o. moderatora

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: M. (---.181.85.15.nat.umts.dynamic.eranet.pl)
Data:   2011-05-07 12:46

Piotrze,
Odczuwany przez Ciebie lęk to też jego sprawka. On w Tobie ten lęk nasila, chce Cię zastraszyć. Nie bój się, tylko uzbrój się w cierpliwość, to minie. I jak najbardziej zbliż się do Boga, powtarzaj w myślach: "Panie Jezu Ty cierpiałeś dla mnie, ja cierpię dla Ciebie. Miłość za miłość, cierpienie za cierpienie". Polecam Ci książeczkę ks. Mariana Polaka "Walczmy z szatanem". Znajdziesz tam egzorcyzm prosty, egzorcyzm poranny, kilka modlitw uwolnienia. I uwierz, że to próba, którą Bóg dopuścił na Ciebie. Obiecuję wesprzeć Cię modlitwą.
Pamiętaj: PRZESTAŃ SIĘ BAĆ, odrzuć ten strach. No i nie zapominaj, że masz obok siebie potężnego Opiekuna, zarazem Orędownika u Pana Boga - Anioła Stróża. Pamiętaj o nim i przyzywaj go zawsze, jak kuszenie się zaczyna.
A najlepiej, jak walkę swą zaczniesz od spowiedzi. Ten lęk przed spowiedzią też nie jest Twój, lęk ten jest narzucony aby Cię odwieść od spowiedzi, od przyznania przed Bogiem, że potrzebujesz Jego pomocy.
Ufaj Bogu. Tylko dzięki Niemu to przetrwasz.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: kasia (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2011-08-22 02:18

Dziękuję Wam bardzo za pomoc. Czuję się o 10 kg lżejsza po przeczytaniu wszystkich postów. Myślałam, że jestem nienormalna i że sama jedna na świecie mam taki problem. Proszę o modlitwę i ze swojej strony będę pamiętać o Was.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: malutka (---.pools.arcor-ip.net)
Data:   2011-10-07 23:32

Witam was wszystkich, :)
dokładnie takie myśli też mi dokuczają i to bez końca, boję się, że będzie gorzej. zaczęły się od natrętnych myśli na modlitwie i to było już dla mnie podejrzane. dawniej nie modliłam się tak intensywnie jak teraz za rodzinę, grzeszników i za grzechy, itd. myślę, że te myśli mają nam przeszkodzić w modleniu - tak to odczuwam, ale pomimo wszystko, ciężko jest je ignorować. czasem z tym walczę mówię głośno "nie", ale nie zawsze pamiętam i aż lęk czuję w brzuchu, myśli bluźniercze są absolutnym horrorem, ale naprawdę pomocą są wasze maile, dzięki wam czuje się naprawdę lepiej jak to czytam, kiedyś nie do pomyślenia, że takie coś istnieje, już nawet wątpiłam w siebie jakiś czas także zostało mi doradzone żeby nie zważać na żadne bluźniercze myśli. modlitwa, np. Różaniec pomaga nabiera się jakby nowej siły i odwagi. modle się także o godz 15:00 (w godzinę miłosierdzia Bożego) za grzeszników, proszę o pomoc, to pomaga słabemu człowiekowi, także do św. Michała Archanioła, itd. najważniejsze, aby nie upadać na duchu i się nie poddawać. wiem, łatwo mówić. myślę, że trzeba ofiarować Bogu te myśli i prosić o pomoc, bo my za słabi jesteśmy, aby sami z tym dać sobie rade, ale mamy wielkiego pomocnika :) powiedzcie czy chodziliście też częściej z tego samego spowiadać się? czyli z tych myśli? życzę wszystkim pokoju. szczęść Boże.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Agata (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2011-10-20 20:49

Również mam od około 2 miesięcy bluźniercze myśli. O dziwo mój kontakt z Bogiem znacznie się polepszył i może z tego powodu szatan mnie policzkuje, proszę o modlitwę.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: nawrócony (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2011-11-06 16:15

witam, mam ten sam problem od ok, dziesięciu miesięcy. długo by opowiadać, ale byłoby to odzwierciedlenie opowieści Romka, z tym że walczę z tym od prawie roku. te myśli gnębiły mnie w pracy i w domu, nawet w trakcie rozmowy z kimkolwiek, a w czasie modlitwy do MATKI BOŻEJ najbardziej. I w końcu dzisiaj 06.11.11r.), po tylu miesiącach dowiedziałem się, że nie jestem sam, że mam was, i dlatego nie będę się niepotrzebnie rozpisywał, tylko proszę was o modlitwę za mnie, a szczególnie za tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że nie są sami, i wciąż walczą niech będzie pochwalony Pan nasz Jezus CHRYSTUS.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Magda (---.perr.cable.virginmedia.com)
Data:   2011-11-11 21:18

Witam Wszystkich, pragnę dodać, że także mam okropne, bluźniercze myśli od roku. Zaczęły się po tym, jak pewna kobieta powróżyła mi z kart i dziś jest bardzo ciężko. Myśli te nasilają się, dotyczą Boga, Jezusa, Maryi, a nawet mojego dziecka. To straszne. Proszę, pomodlicie się, a ja za Was także. Z Bogiem.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Artur (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2011-12-09 11:27

Magda,
jeśli zaczęło się to od momentu kontaktu z wróżką, nie zastanawiaj się i umów na modlitwę o uwolnienie. Przeprowadza ją ksiądz egzorcysta. Posługującego w twojej okolicy możesz znaleźć pod tym likiem:
http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/egzorcyzmy-i-pomoc/egzorcysci-i-modlitwa-o-uwolnienie
Długo siedziałem w okultyzmie i mimo nawrócenia, i wielu starań powrotu do Boga wciąż walczę z konsekwencjami mojej głupoty. Myśli bluźniercze też nie są mi obce.
Nie zwlekaj. Otwarcie się na działanie wróżki może czasem zrujnować życie nam lub naszym bliskim. Jezus jest Moim Panem.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Ela (---.star.net.uk)
Data:   2011-12-20 16:24

Wygląda na to, ze mamy wpływ na wszystko (własne CZYNY, własne SŁOWA) ale nie myśli, wiec jeśli nie mamy na nie wpływu, często przychodzą one niezgodne z naszą wolą. Myśli są grzeszne, jeśli celowo się je wywołuje. Kochani, nikt z Was nie chce zranić Jezusa. Każdy z Was się w jakiś sposób do tego przyznał, ZE NIE CHCE SWOICH ZŁYCH MYŚLI. Mam to czarne na białym. Kto Go nie kocha to celowo i z intencją myśli, robi i mówi źle o wszystkim co się wiąże ze świętością. A wy WSZYSCY piszecie ze Go kochacie, i że tych myśli nie chcecie. No i trzymać mi się tego. Jak przyjdzie jakaś zła myśl, przypomnijcie sobie, co napisaliście. Każdy z Was się podpisał, że tych myśli nie chce. Wiec szatan niech wraca z podkulonym ogonem tam, skąd przyszedł, bo już napisaliście czarno na białym, że Jezus jest dla Was najważniejszy. Wiec jak zły znów przyjdzie, ze swoją myślą, powiedzcie, że "Tu stoję, inaczej nie mogę, podpisałem się pod miłością do Jezusa i do tego, że tych myśli nie chcę i podpisu nie zmienię, ani decyzji swojej nie cofnę, chwała Panu Jezusowi, koniec dyskusji". No i wystarczy tak powiedzieć tylko kilka razy, niech zły wie, że konkretni jesteście i nie będziecie się powtarzać po 100 razy. :) A jak zły ma jakiś problem, nie jest to już Wasz problem. Wy się już podpisaliście pod miłością. Pozdrawiam i modle się za nas wszystkich.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: S (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2011-12-22 20:10

Dokładnie tak. Bardzo dobrze powiedziała ELA. "Olewać" te myśli i nie drążyć tematu. Jeśli te myśli nie pochodzą od Ciebie nie rozmyślaj, odrzucaj spokojnie bez nerwów i niepokoju. Będzie dobrze, nie traćcie WIARY. Otaczajcie swoją modlitwą wszystkich cierpiących. Bóg jest z Wami. :)

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Łukasz (95.108.88.---)
Data:   2012-05-26 12:03

Witam też miałem ten problem. Bardzo pomogło mi zadośćuczynienie za grzechy, o którym często zapominamy. Jeśli jesteśmy z kimś pokłóceni, lub nie oddaliśmy skradzionej rzeczy, warto to zrobić. Dobrym sposobem jest też jałmużna najlepiej osobiście podejść do osoby biednej i wręczyć jej jakąś kwotę na jaką nas stać. Polecam też koronkę do Ducha Świętego:
http://www.guadalupe.opoka.org.pl/prowadzmnie/koronka3.html

Trzeba uczyć się naśladować Pana naszego Jezusa Chrystusa i nie słuchać ludzi, którzy wmawiają nam, że najważniejsza jest kariera, piękny dom samochód itp. Trzeba czytać Pismo Św. i słuchać Boga, a nie człowieka. Pozdrawiam.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: nowa (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2012-05-26 14:31

Mam takie myśli od kilku dni. Dlatego szukałam jakichś informacji na ten temat i znalazłam ten wątek. Nie wiedziałam, że tylu ludzi ma taki problem. Po przeczytaniu wszystkich postów jest mi lepiej, poczułam ulgę, bo już znam przyczynę i wiem jak postępować. Jestem świeżo po nawróceniu i wiem, że to co się dzieje, to sprawka szatana, że za wszelką cenę chce mnie odciągnąć od Boga. Poza tym choruję na nerwicę lekową i nerwicę natręctw, to też chyba ma na to wpływ. Moje myśli pojawiły się wtedy kiedy przestałam brać leki, czułam się tak dobrze będąc blisko Boga, że uznałam, iż ich już nie potrzebuję, i wtedy na nowo zaczęłam martwić się moją sytuacją życiową, poddałam się smutkowi i zwątpieniu, powrócił lęk i stres, i razem z nimi te myśli. Staram się nad nimi panować i nie przejmować się. Wiem, że z Bożą pomocą dam radę i okropne myśli znikną, czego i wszystkim innym życzę.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: viola (---.dip.t-dialin.net)
Data:   2012-10-10 19:19

witam. też mam takie myśli. Zaczeły się gdy zaczełam się nawracać, a do tego makabryczne wizje, w których dręczone są moje dzieci, te wizje przeszywają moje serce jak miecz, Znalazłam modlitwę która mi pomaga pancerz świętego patryka. odmawia się ją rano i wieczorem. Tę modlitwę odmawia się jak jest zniewolenie, czy ataki złego ducha, Udało mu się przebić się 2 razy, był to atak wściekłości, jak się przedostaje to mówi mi że ulegnę w końcu, albo mi pokazuje siłę, to są mega kuszenie nie daję rady się oprzeć, Bogu dzięki że trwają krótko. Za 1 razem to mi powiedział zdanie w nieznanym mi języku, okazało się że to norweski jak wpisałam do tłumacza w komputerze, Do tego ten głos jak z piekła rodem, basowy i ochrypły. Dla mnie te ataki złego ducha to wściekłość bo one przegrywają, bo tracą kontrole nad nami, i mogą jeszcze gorzej atakować ale możemy się z nich śmiać to my wygrywamy, a one nie mogą nam zrobić nic, My znamy prawdę, czego one by nie chciały, Nawet święte osoby i nawet Jezus byli kuszeni, nie przejmujcie się módlcie się i nie podajcie się, szatanowi o to chodzi byśmy zrezygnowali z nawrócenia, możecie się modlić Panie próbuje się podnieś, ale bez twej pomocy Ojcze niebieski nie dam rady, proszę Cię pokornie przyjdź mi z pomocom. Ostatnio otrzymałam dar Ducha Świętego jest to ogień, ten ogień wypala wszystkie grzechy, że dusza staje się czystsza, To dzięki modlitwie o pomoc otrzymałam ten dar jest oznakom miłości Boga i jego miłosierdzia. Pan powiedział otwórzcie wasze serca a uleczę was, dlatego kochani nie przejmujcie się szatanem i jego wściekłościom możemy się pośmiać z jego niemocy. Jezus powiedział
'Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie' (Łk 21,28).
pozdrawiam was i błogosławie

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Paulina (---.bialapodlaska.vectranet.pl)
Data:   2012-12-24 02:23

Witam wszystkich.
Niebywałe, że dzisiaj po raz pierwszy trafiłam na to forum, gdy od tak wielu lat żyję z tym problemem. Myślałam, że jestem odosobnionym przypadkiem, a tu proszę jaka "niespodzianka".
Doskonale rozumiem wszystko o czym tu piszecie. Mnie te myśli pierwszy raz dopadły, gdy byłam jeszcze dzieckiem, dodam, że bardzo silnie związanym z Maryją. Modliłam się na różańcu codziennie aż do dnia, gdy to się wydarzyło. Nie muszę chyba opisywać jak się wtedy czułam - podkreślam, że miałam jakieś 10 lat. Od tamtej pory w zasadzie przestałam się modlić to Matki Bożej, na początku to wystarczyło, ale potem przyszły kolejne bluźnierstwa dotyczące już wszystkiego co tylko możliwe. Czasem wychodziłam w czasie Mszy Św. z kościoła, aby tylko nie grzeszyć samą swoją obecnością na niej. I tak to trwało. Potem mój kontakt z Bogiem się znacznie osłabił i na parę ładnych lat przestało mnie to dręczyć, bo i moje modlitwy były marne albo nie było ich wcale. A tamto wydarzenie tłumaczyłam sobie trochę "dziecięcą" nerwicą natręctw. Teraz mam 22 lata i pół roku temu prawdziwie nawróciłam się do Boga, moje życie diametralnie się zmieniło i "natręctwa" powróciły. Tylko, że jest jedna różnica - teraz wiem, że to nie jest moja wina, że to szatan mi je podsuwa, abym ani na chwilę nie poczuła pokoju w sercu. Można starać się te myśli ignorować, można się do nich przyzwyczaić, a nawet zaakceptować, ale one nigdy nie pozwolą w pełni oddać się modlitwie i uwielbieniu. I to jest chyba największy ból. Nie umiem sobie wyobrazić większego. Pozdrawiam wszystkich

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Ela (---.zone15.bethere.co.uk)
Data:   2013-01-25 15:03

Hej,
U mnie tez wystepuja podobne rzeczy, od momentu nawrocenia. W polaczeniu ze skrupulanctwem tworzy to straszna mieszanke. Czesto zrodlem problemu jest strach przed zaufaniem (wiazacym sie niejednokrotnie z dysfunkcyjnym dziecinstwem- alkoholizm czy inne rzeczy). Wlasnie wtedy trzeba pojsc na terapie dla DDA (dorosle dziecko alkoholika). Samemu nie da sie wyjsc niestety. Ja myslalam,ze sie samemu da wyzdrowiec przez czytanie ksiazek o takiej tematyce itd. Ale niestety sie nie da. Jesli chodzi o te zle mysli, nieproszone, to zauwazyliscie jak matka pociesza placzace dziecko? Podsuwa mu pod nos :-) cos zupelnie odmiennego, np zabawke, albo grzechotke, tylko po to, zeby odciagnac uwage od skupiania na placzu na cos zupelnie innego. Podobnie z natrectwami, jak przyjda to nie skupiajcie sie na walce z myslami, bo to tylko spoteguje ich dzialanie, tylko postarajcie sie myslec ZUPELNIE o czyms innym, np o tym, ze Jezus jest milosierny i lagodny i jest dobry. Zauwazylam,ze to dzialanie szatanskie ma na celu jedna rzecz:doprowadzenia do UDREKI i ROZPACZY, do poczucia BEZNADZIEJNOSCI i uczucia ze nikt i nic nie jest w stanie wam pomoc. Tak ten zly dziala: najpierw wpedza w udreke a potem odcina czlowiekowi kontakt z Bogiem przez wmawianie czlowiekowi tego,ze jest sam, potepiony i nikt nie jest w stanie mu pomoc. I jak na ojca klamstwa przystalo, jest to nieprawda,ze nikt nie jest w stanie pomoc, dlatego NIE DAJCIE mu SIE ZWIESC.

A jeszcze mam dla Was cytat z ksiazki mnicha Wawrzynca Scupoli pt. "Walka duchowa".
"Poza tym (...) czesto popelniaja blad polegajacy na tym, ze ze strachu i przez ostroznosc nie czynia tego co powinni byle tylko uniknac wszelkiej sposobnosci do grzechu". Kiedy wiec czasem drecza je obrzydliwe, ochydne i przerazajace mysli, a czasem jescze ochydniejsze wizje, wstydza sie i upadaja na duchu. Dochodza do przekonia, ze Bog ich opuscil, i ze bardzo oddalili sie od Niego, bo nie potrafia uwierzyc ze w umysle pelnym takich mysli moze mieszkac duch Bozy. Popadaja w takie przygnebienie,ze niemal pograzaja sie w rozpaczy i chca przerwac wszelkie dobre cwiczenia (...)
Nie pojmuja w pelni udzielonej im przez Pana laski. A to dzieki niej napadaja na nich kusicielskie duchy, by sklonic je do glebszego poznania siebie i po to by w potrzebie zblizyly sie do niego, dlatego niewdziecznie boleja nad tym, za co powinny dziekowac nieskonczonej dobroci (Bozej).
W takich sytuacjach powinniscie rozwazyc swoje przewrotne sklonnosci. Bog chce, byscie dla wlasnego dobra zrozumieli,ze jestescie zdolni do popelnienia kazdej, najwiekszej nawet niegodziwosci i ze bez Jego pomocy grozi wam calkowita zguba. Niech Wasza nadzieja opiera sie na ufnosci, ze on wam pomoze, skoro pokazuje wam niebezbieczenstwo i pragnie byscie przez modlitwe i wolanie o pomoc jak najbardziej sie do Niego zblizyli. I za to powinniscie Mu pokornie dziekowac. A zle duchy i mysli latwiej odpedzic przez cierpliwe znoszenie udreki i zdecydowane odwrocenie sie od nich niz przez zbyt niecierpliwy opor"

Niech dobry Bog, od ktorego zalezy wszystko, napelni nasze serca spokojem.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Katarzyna (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-05-19 20:26

Witam. Mnie też dręczą bluźniercze myśli. Dziękuję BOGU, że znalazłam Was tutaj na tym forum, za Modlitwy, które odmawiać, za rady co robić w chwilach tych myśli.
CHWAŁA BOGU

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Agnieszka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-08-05 11:04

Tez mam takie myśli i wiem od psychiatry, ze trzeba starać się odkładać te myśli na potem, np. pomyśle o tym o 13 godzinie jutro. Lub zacząć układać, sprzątać jakieś rzeczy.
Mnie nęka to tez z przerwami co jakiś czas.
Trzeba chodzić do spowiedzi i komunię świętą przyjmować.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: Joanna (---.siedlce.vectranet.pl)
Data:   2013-09-15 11:35

Mam bluźniercze myśli bardzo proszę o modlitwę. Mam ogromne wyrzuty sumienia boję się iść do spowiedzi. Nienawidzę siebie już dwa razy byłam chora na psychozę, leki nie pomagają pozwalają tylko zasną ale myśli nie znikają myślałam nawet o samobójstwie ale boje się wiecznego potępienia.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: I (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-10-20 22:58

Joanno,
Nie jestes w tym sama...a wiesz co, ja bede szla do ks. egzorcysty w Zielonce. Nazywa sie Marcin Holuj (ma b.ciekawa konferencje o leku na youtubie) Kiedys sie balam rozmowy z kimkolwiek na ten temat, a teraz jestem zdziwiona,ze mam pragnienie wrecz aby z nim porozmawiac.
Moje obrzydzenie tymi myslami, ktore sa w mojej glowie jest ogromne, ale wiesz co?- moja milosc do Jezusa jest wieksza. Wiem juz skad sie one biora, teraz chce wiedziec jak sobie z nimi poradzic. I bede chodzila i szukala pytan, a wrecz bede sie narzucac jak ta wdowa z dzisiejszej Ewangeli az sie dowiem. Ja juz mam dosc myslenia,ze sama dam sobie z tym rade. A moze wlasnie o to chodzi, ze ja nikomu nie umiem ufac..Teraz chce to zmienic, chce nauczyc sie ufac,Chce kochac Pana Jezusa i chce go kochac w wolnosci. Nic mi w tym nie przeszkodzi. I nie poddam sie, bo nie po to Pan Jezus mnie powolal do zycia w Jego wspolnocie, zebym teraz czula sie osamotniona. Wiem, ze nie po to dal sie przybic gwozdziami za mnie, zebym ja czula ze nie mam ratunku. Jak trzeba sie nauczyc ufac, to zaczne sie tego uczyc. Ale ktos mnie musi poprowadzic, dlatego ide do tego ksiedza. Moze nie jest mi potrzebny egzorcyzm, ale zwykla terapia, nie wiem- ale sie dowiem. Z Boza laska, usune z drogi wszystko, co mi przeslania Jezusa.

 Re: Bluźniercze myśli.
Autor: I (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-11-12 20:02

Hej, Juz bylam u spowiedzi. Wracam, zeby Wam powiedziec, ze wychodzac w niedziele z kosciola czulam wrecz fizycznie, ze sciskam w reku szate Pana Jezusa i ze jak dziecko za nim ide. A, i wiecie co? Ten ksiadz to byla 1sza, kotra powiedzial do mnie "corko". Jeszcze nigdy nikt tak do mnie nie powiedzial, nawet moj ojciec. Wielkie szczescie. Czuje sie juz o wiele lepiej, widze tez, ze zlo nie odpuszcza ale ratuje sie mysla o zawierzaniu Bogu i codziennej Eucharystii. Cierpliwie czekam, az opuszcza mnie te mysli calkowiecie i juz widze, ze rzadziej je mam i ze nawet jesli sa, to jakos inaczej sie do nich odnosze.
Modle sie za Was i za siebie i za wszystkich, ktorzy maja ten problem.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: