logo
Wtorek, 28 czerwca 2016 r.
imieniny:
Florentyny, Ligii, Leona, Ireneusza, Leona – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Bartek Rajewski
Sakrament pokuty i pojednania
materiał własny
 


SAKRAMENTY KOŚCIOŁA (4)
 
 
 Często zapominamy o istotnym znaczeniu sakramentów dla naszego zbawienia. Stają się one niejednokrotnie przeszkodami, chcielibyśmy je omijać (jak np. sakrament pokuty i pojednania), uważamy je za niepotrzebne, nie rozumiemy ich znaczenia. Co raz powszechniejsze są przejawy indyferentyzmu religijnego, od którego jest już tylko krok do agnostycyzmu i nihilizmu. Z tego powodu powszechnie zamiast „chrztu” mamy „chrzciny” i rodzinną biesiadę, gimnazjalistów „zmusza” się do przyjęcia bierzmowania ze względu na potrzebę zdobycia odpowiedniego zaświadczenia, pierwsza Komunia św. jest okazją do zorganizowania pokazu mody „komunijnej” i wystawnego przyjęcia, a sakrament namaszczenia chorych jest nazywany „ostatnim namaszczeniem”, po przyjęciu którego człowiek od razu umiera.
 
W sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzest, bierzmowanie, Eucharystia) otrzymujemy od Chrystusa, za pośrednictwem Jego Kościoła nowe życie. Na skutek grzechu to życie może ulec osłabieniu, a także całkowitemu zniszczeniu. Z tego powodu Chrystus ustanowił sakramenty uzdrowienia (pokuty, namaszczenia chorych), poprzez które nas leczy i odnawia w nas życie dziecka Bożego.
 
Sakrament pokuty i pojednania został ustanowiony przez Chrystusa, który ukazał się swoim Apostołom wieczorem w dniu Paschy i skierował do nich słowa: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,19). Jezus ustanowił ten sakrament dla nas – swojego Nowego Ludu – Kościoła, abyśmy mogli do niego powracać, kiedy oddalimy się przez popełnienie grzechów.
 
Wielu – szczególnie młodych ludzi – uważa, że Kościół wręcz torturuje swoich wiernych, nakazując im przynajmniej jedne raz w roku szeptać do ucha nieznajomemu człowiekowi swoje najbardziej skrycie przechowywane przewinienia. Jednak tacy ludzie szybko by przestali narzekać, gdyby mieli świadomość, iż w pierwszych wiekach, chrześcijanie swoje grzechy musieli wyznawać na głos i publicznie. W średniowieczu stosowano praktykę spowiadania się z grzechów popełnionych wobec wspólnoty (publicznych) – publicznie, a z grzechów osobistych („prywatnych”) – na ucho kapłanowi. Z czasem zrezygnowano z publicznej spowiedzi. Jednak dopiero w XVI wieku wprowadzono konfesjonały.
 
Klęcząc u kratki konfesjonału musimy pamiętać, że kapłan jest tylko narzędziem w rękach miłosiernego Boga – Ojca – Który nas kocha, Który cieszy się z naszej spowiedzi i Który chce nam przebaczyć. Każdy kapłan jest bez wyjątku zobowiązany pod surowymi karami do zachowania absolutnej tajemnicy odnośnie do grzechów poznanych podczas spowiedzi. Również prawo cywilne zabrania żądania od księdza ujawnienia rzeczy, których dowiedział się na spowiedzi. Zanim jednak wyznamy kapłanowi nasze grzechy, powinniśmy pamiętać o pewnych warunkach, które musimy spełnić. Pierwszym krokiem jest zrobienie rachunku sumienia. Trzeba pamiętać o jednym – grzech to taka rzeczywistość, którą człowiek najpierw krzywdzi siebie lub drugiego człowieka oraz rani samego Boga. „Życzenie komuś w skrytości ducha śmierci czy choroby, przemilczane na spowiedzi, „bo przecież nic się nie stało”, może być znacznie poważniejszym problemem niż jakiś namacalny grzech przeciw szóstemu przykazaniu. Poza tym – jeśli spowiedź ma mieć sens – naprawdę nie ma co się ze sobą pieścić” – pisze Sz. Hołownia w swojej książce („Kościół dla średnio zaawansowanych”, Warszawa 2004, s. 178). Kolejnym krokiem jest szczery żal za popełnione zło. Niektórzy ludzie, którzy idą do spowiedzi (często idą, bo muszą, gdyż mają np. zawrzeć związek małżeński), wcale nie czują się winni, nie żałują za popełnione zło, choć wiedzą, że wymaga się od nich, aby tak się czuli. Dlatego musimy prosić Ducha św. o łaskę głębokiego i szczerego żalu. Następny krok – to już spowiedź u kratek konfesjonału, która musi być szczera, tzn. nic nie możemy ukrywać. Kolejny – niełatwy krok – to zadośćuczynienie – czyli np. zwrócenie tego, co komuś zabraliśmy (czytaj: ukradliśmy), przeproszenie osoby, którą obraziliśmy itp. Ostatni krok to wypełnienie pewnych aktów pokutnych, które nakłada spowiednik na spowiadającego się (penitenta).
 
Pokonując te wszystkie trudności, otrzymujemy nagrodę: odpuszczenie grzechów – pojednanie z Bogiem i Kościołem, odzyskujemy stan łaski, otrzymujemy łaskę pokoju i pogody ducha – sumienia itd. Dlatego warto pokonywać strach i wstyd związany z klękaniem u kratek konfesjonału. Nie udzielenie rozgrzeszenia jest naprawdę bardzo rzadkim przypadkiem. Ogranicza się jedynie do sytuacji, w których człowiek nie może zerwać ze złem i zmienić swojego życia (np. dotyczy to choćby ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych). Natomiast wstyd jest czymś normalnym i winniśmy się wstydzić tego, co jest w nas złe, co oddala nas od Boga i naszych bliskich. Św. Ambroży przekonywał: „Wstydem jest dla każdego wyznawać swoje grzechy, ale ten wstyd orze twoje pole, usuwa wciąż odradzające się ciernie, obcina kolce, przywraca dorodne owoce, które już zamierały”. Pokuta i pojednanie to sakrament, który nas leczy, uzdrawia i odradza.
 
Bartek Rajewski
cunctus/at/wp.pl
 
Zobacz także
Przemysław Radzyński
Można robić rachunek sumienia śledząc przykazania Dekalogu. Ale można też posłużyć się np. Hymnem do Miłości św. Pawła. Generalnie spowiedź jest zetknięciem się z Panem Bogiem, który jest miłością. Najważniejszym przykazaniem jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Niektórzy praktykują, że w miejsce słowa „miłość” wstawiają swoje imię. I wtedy trzeba odpowiedzieć sobie na pytania: czy Andrzej cierpliwy jest, łaskawy jest? 

O pięciu warunkach dobrej spowiedzi opowiada o. Andrzej Tupek SP, proboszcz parafii Matki Bożej Ostrobramskiej w Krakowie i kapłan z wieloletnim stażem nie tylko w konfesjonale. Rozmawiał Przemysław Radzyński
 
Przemysław Radzyński
Mamy prawne spojrzenie na grzech – grzech to jest dla nas przekroczenie prawa, złamanie jakiegoś przepisu, przykazania. A najważniejsze jest to, że grzech to oddalenie się od Boga, a grzech ciężki to zerwanie z Nim. Z prawnego rozumienia grzechu wynika stosunek do spowiedzi – często traktuje się ją jako swego rodzaju osądzenie i wymierzenie kary za przekroczenie prawa. 

Rozmowa z ks. Romanem Poźniakiem
 
Mariusz Kożuchowski SchP
Gdy kapłan wychodzi wszyscy powstają z miejsc. Postawa stojąca jest wyrazem aktywności człowieka, jest też znakiem uszanowania. Na widok osoby zajmującej jakieś wysokie stanowisko wstaje się. Podczas liturgii stajemy w postawie modlitewnej przed Bogiem. Ta postawa symbolizuje naszą wolność, radość...
 

___________________
 

reklama