logo
Sobota, 26 maja 2018 r.
imieniny:
Eweliny, Jana, Pawła, Filipa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Cezary Sękalski
Jak nie mówić i jak mówić... o małżeństwie?
Kwartalnik Homo Dei
 


Jak nie mówić o małżeństwie?

Jako niespełna dwudziestolatek zostałem kiedyś zapytany przez księdza, czy nie chciałbym wstąpić do seminarium duchownego. Odpowiedziałem, że nie, bo myślę o małżeństwie. Usłyszałem wtedy: No wiesz, jest jeszcze inny, wyższy rodzaj miłości niż miłość eros – agape… Nie przekonały mnie te słowa. Odebrałem je jako próbę agitacji. Nie wydawało mi się także, aby w życiu mojego rozmówcy ten specjalny rodzaj miłości jakoś szczególnie promieniował…

Inny przykład: przed laty na wykładzie inauguracyjnym wygłaszanym przez pewnego księdza w Studium nad Małżeństwem i Rodziną usłyszałem: Małżeństwom nie są potrzebne żadne poradniki erotyczne, ponieważ człowiek to zwierzę inteligentne i na pewno sobie poradzi. To, czy i w jakim stopniu poradniki erotyczne są potrzebne czy nie, może być dyskusyjne, ale skojarzenie aktu małżeńskiego z czymś zwierzęcym wydaje się nie do przyjęcia.

Trzeci przykład jest najmniej drastyczny: podczas mszy chrzcielnej młody kapłan rozpoczął homilię od słów: Pierwszym i najważniejszym celem małżeństwa jest rodzicielstwo. Właśnie przygotowywałem wykład z duchowości małżeństwa, i przy całej mojej dobrej woli z takim sformułowaniem nie mogłem się zgodzić.

To tylko kilka przejawów stereotypów, które ciągle jeszcze pokutują w niektórych środowiskach. Pierwszy bazuje na przeciwstawieniu eros i agape, co na początku chrześcijaństwa w ogóle nie miało miejsca. Drugi ukazuje podświadomy dystans wykładowcy-celibatariusza do seksualności. Trzeci to niemal dosłownie zacytowana wypowiedź św. Augustyna, która jednak dzisiaj powinna zostać przeformułowana. Zasadniczo wszystkie stereotypy dotyczące małżeństwa można sprowadzić do dwóch podstawowych grup: te, które deprecjonują seksualność (przykład drugi), oraz te, które stawiają małżeństwo w opozycji do celibatu (przykład pierwszy).

Deprecjonowanie seksualności

Stereotypy z pierwszej grupy zadomowiły się w Kościele od czasu, kiedy chrześcijanie spotkali się z filozofią hellenistyczną. Zaowocowało to m.in. przejęciem antropologii platońskiej, silnie przeciwstawiającej ciało duchowi. Przeciwstawienie to nie było obecne we wcześniejszych kulturach. Judaizm np. traktował człowieka jako nierozdzielną jedność cielesno-duchową, gdyż taka była antropologia Starego Testamentu. Niestety, sformułowanie Platona, że ciało jest więzieniem duszy, spodobało się wielu chrześcijanom. Odtąd wszystko, co było związane z ciałem i zmysłami, zaczynało być postrzegane jako coś podejrzanego i sprzecznego z dążeniami ducha. Niektórzy kopiści Pisma Świętego dokonywali nawet pewnych korekt w pierwotnym tekście, by bardziej pasował do ich duchowych wyobrażeń. Do dziś istnieją rękopisy z tamtego okresu, w których np. fragment z Ewangelii wg św. Łukasza (2,36) o długości pożycia prorokini Anny z mężem został zmieniony z siedmiu lat na siedem dni [1]. Widocznie kopiście trudno było przyjąć, że tak święta kobieta żyła z mężem aż tak długo… Z kolei wezwanie św. Pawła, by mąż oddawał powinność swojej żonie, niektóre rękopisy przekształcają na pouczenie, żeby mężczyzna okazywał życzliwość swojej żonie (1 Kor 7,3) [2]. Innym przejawem tych tendencji było wspomniane już przeciwstawienie znaczenia słów eros i agape. Nie było ono przyjęte u Greków, a i w początkach chrześcijaństwa jeszcze Orygenes stosował te terminy zamiennie. Było zatem wtedy jasne, że łaska powołania mogła przyjść do człowieka tak w postaci miłości eros, jak i agape, a skoro i jedna, i druga jest łaską ofiarowaną przez Pana, wartościowanie ich nie ma sensu.

„Mezalians” chrześcijan z hellenizmem sprawił, że większość ojców Kościoła odnosiła się z dystansem do współżycia seksualnego nawet w prawowitym małżeństwie. W sytuacji gdy wiele małżeństw zawieranych było nie tyle z miłości, ile z powodu różnych rodzinnych kalkulacji, współżycie seksualne jawiło się istotnie często jako obowiązek prokreacyjny, a nie sposób wyrażania miłości i uczuć. Z kolei korzystanie z przyjemności seksualnej bez miłości mogło wydawać się co najmniej dwuznaczne moralnie.

Orygenes, komentując Księgę Liczb, pisał np.: Legalne małżeństwa wolne są od grzechu, jednakże w chwili wypełniania powinności małżeńskich nie będzie im dana obecność Ducha Świętego, choćby nawet prorokiem był ten, kto dopełnia obowiązku prokreacji [3]. Konsekwencją takich poglądów były zalecenia innych ojców Kościoła: św. Hieronim zabraniał małżonkom współżyć przed Eucharystią, św. Cezary z Arles – na kilka dni przez komunią świętą, z kolei w późniejszym okresie św. Augustyn zachęcał do zaniechania współżycia w okresie wielkiego postu [4].

Chyba apogeum negatywnych poglądów na temat seksualności osiągnął św. Grzegorz z Nyssy. Uważał, że jest ona skutkiem grzechu pierworodnego i że przed upadkiem pierwsi rodzice w ogóle nie współżyli. W jednym ze swoich pism autor ten napisał nawet, że małżeństwo to pierwsza rzecz, jaką należy odrzucić; można powiedzieć, że jest to pierwszy krok na naszej drodze do Chrystusa [5]. Podobne poglądy dotyczące seksualności przyjmowali za nim także inni Ojcowie, np. św. Hieronim (zm. 399) i św. Jan Chryzostom (zm. 407). Mimo wszystko jednak trzeba docenić, że ten ostatni stworzył też pozytywny obraz małżeństwa, wskazując na jego duchowe cele, choć także i on ukazuje małżonkom docelowo ideał całkowitego wyrzeczenia się współżycia. Według niego małżeństwo jest udoskonalane przez całkowitą wstrzemięźliwość seksualną, która uduchawia jego istotę. Można powiedzieć, że przywraca relacje mężczyzny i kobiety do ich oryginalnej czystości w raju [6].

 
1 2 3 4 5  następna
Zobacz także
Lucyna Słup
Gdy kiedyś pewnych małżonków świętujących pięćdziesiątą rocznicę wzajemnego pożycia zapytano, jaki jest sekret ich długoletniego związku, żona bez wahania odpowiedziała: "Nigdy nie kładliśmy się spać, nie wybaczywszy sobie tego, co stało się niedobrego między nami w ciągu dnia". I to prawda. Bez codziennego wybaczenia sobie "tego, co stało się niedobrego między nami", nie zbuduje się trwałego i szczęśliwego związku. Dlaczego? Ponieważ konflikty małżeńskie są czymś zwykłym.
 
ks. Rafał Masarczyk SDS
W życiu można spotkać ludzi, którzy w ogóle nie mają wyrzutów sumienia, czyli stresów. Wtedy więcej stresów przeżywają ich najbliżsi. trudno bowiem żyć z człowiekiem, który uważa, ze zawsze ma rację i nigdy nie czuje, że popełnił coś złego. Zdarza się nawet tak, że potrafi ktoś taki skrzywdzić jakąś osobę i tego w ogóle nie zauważyć, lub wręcz uważać, że wszystko jest w najlepszym porządku. Dla wrażliwszej osoby kontakty z takim człowiekiem mogą stać się koszmarem.
 
Dominik Jarczewski OP
Trzeba poważnie potraktować słowa z Nowego Testamentu, że "cały świat spoczywa w mocy Złego" (1 J 5,19). Szatan wcale nie przesadzał, kiedy obiecywał oddać Jezusowi "wszystkie królestwa świata oraz ich przepych" (Mt 4,8). Zresztą ta walka rozpoczyna się w sercu każdego człowieka.

Z Aleksandrem Kozą OP rozmawia Dominik Jarczewski OP
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama