logo
Wtorek, 02 września 2014 r.
imieniny:
Ingrydy, Dionizy, Izy, Juliana, Stefana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jakub Banaszkiewicz
Jak się modlić?
Franciszkański Świat
 


Jak się modlić?

Modlitwa. Bez niej nie zbliżymy się do Boga. Człowiek nie może rozeznać właściwej drogi. W modlitwie naszej nie może być improwizacji. Wręcz przeciwnie, muszą być pewne zasady. Modlitwa musi nas wprowadzić do życia wewnętrznego, duchowego. To jest pierwsza i największa zasada. Pozostałe to: czytanie duchowe, wyrzeczenie zewnętrzne i wewnętrzne, oraz życie w obecności Bożej. Przypatrzmy się bliżej tym trzem zasadom.

Czytanie duchowe

Bez lektury nie jest możliwy postęp w modlitwie wewnętrznej, człowiek koncentruje się na samym sobie. Objawia się postawa egoistyczna. Nie ma wtedy w sercu Pana Boga. Czytanie duchowe ma nam dodać odwagi. Wnikamy w tajemnicę, którą wcześniej poznali mistycy i święci. My korzystamy z ich doświadczeń. W czytaniu duchowym nie chodzi o poznanie intelektualne. Trzeba się wgłębić sercem w objawienie Boże. Serce nasze otwiera się na działanie Ducha Świętego. Człowiek wgłębia się w to, co jest już znane. Potrzeba jest wgłębienia się w te prawdy, które Pan Bóg chce nam objawić. Trzeba przyjmować prawdy sercem. Jest to dar Boży. Najważniejszą lekturą jest Pismo Święte. To właśnie powinna być nasza codzienna lektura. Lektura, która ma nam pomóc odnaleźć modlitwę i życie wewnętrzne. Musimy otwierać się na nie. Musimy pamiętać, że Łaska Boża rozwija nasze wnętrze. Łaska Boża potrzebuje otwarcia się człowieka. Jeśli czytanie duchowe będzie dla nas ważne, to zawsze znajdziemy na nie czas. Wymaga to opanowania różnych zapędów, które mogły-by nas od czytanki duchowej odwodzić czy ją uniemożliwiać. Człowiek musi wybierać to, co jest dla niego ważniejsze: albo żyje z Bogiem, albo bez Niego.

Wyrzeczenie się siebie

Zamiast Pana Boga stawiać w centrum, my często stawiamy siebie. Kiedy coś w nas umiera, to umiera wszystko, co zamyka nas na Pana Boga. Nie możemy otworzyć się na Pana Boga, jeśli jesteśmy pochłonięci sobą lub czymś. W człowieku najpierw musi umrzeć egoizm. Jeśli on nas pochłania, nie możemy mówić o życiu wewnętrznym. Człowiek uwolniony od siebie, jest otwarty na działanie Ducha Świętego. Człowiek uwikłany w ten świat, nie może być otwarty. Św. Teresa i św. Jan od Krzyża twierdzili, że największym wyrzeczeniem jest wyrzeczenie sercem (w swoich myślach i wyobraźni). To znowu wymaga umierania wewnętrznego. Ile jest spraw niepotrzebnych w naszym życiu. Te sprawy trzeba zamienić na myśli Boże. To, co jest niepotrzebne, należy zastąpić tym, co jest Boże. Bardzo ważna jest nasza gotowość. Jeśli czegoś pragnę, a to się nie spełnia, trzeba to po prostu przyjąć. Tak musi być. Ja to przyjmuję i nie narzekam. Żyć zasadą nie-narzekania. Wyrzeczenie się w swoim sercu (wyrzeczenie się siebie). To również zależy od tego, jak przywiązujemy się do swoich pragnień. Jeśli natomiast się nie przywiązujemy się do nich, to łatwiej nam to przyjąć. Można to porównać do litanii pokory. W niej właśnie wyrażamy swoją gotowość.

Życie w obecności Bożej

Jest to jeden z warunków. Trwanie w obecności Bożej. Trzeba sobie pozwolić, by modlitwa rozciągała się na cały dzień i we wszystkich obowiązkach. Np. zakochani. Zakochanie się w drugim człowieku. Jedna osoba myśli o drugiej, kiedy jej nie widzi. A czy ta druga osoba w tym momencie też o niej pamięta? Człowiek zakochany w Bogu, kiedy myśli o nim, to jest świadomy, że Pan Bóg też o człowieku myśli. Bóg jest blisko tu i teraz. Przebywanie w obecności Bożej na tym właśnie polega. Jeśli kocham Pana Boga to cały dzień w myślach tę miłość będę wyrażał.

Nie można być uczniem Chrystusa, nie naśladując Go modlącego się. Wiara i modlitwa są bardzo mocno powiązane ze sobą. Jeśli rozwija się wiara, rozwija się modlitwa, która jest bezinteresowna. Przykładem tej modlitwy jest modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu (Mk 14,36) - "Abba, Ojcze, wszystko dla Ciebie możliwe: oddal ten kielich ode mnie, lecz nie co ja chcę, ale co Ty." Modlił się z trwogą. Przeważnie bywa tak, że nasza modlitwa zamyka się na tej pierwszej części. Nie prosimy o to, co trudniejsze, lecz o to, co łatwiejsze. Potrzebne jest całkowite poddanie (np. udział we Mszy św. w ciągu tygodnia). Musimy prosić Boga, aby dał nam siły pokonać trudności związane z Mszą św. Prosić Boga o jeszcze więcej. Pan Bóg takiej modlitwy nie odrzuci, nie pozostawi bez odpowiedzi. Każda taka modlitwa zostanie przez Boga wysłuchana. Sama postawa Pana Jezusa mówi nam o tym. Pan Jezus modlił się na pustyni, modlił się w nocy. Dokonywał cudów, uzdrawiał, a nie brakowało Mu siły. Przychodzili do Jezusa w związku z modlitwą. Ludzie tej modlitwy bardzo potrzebowali. Jeśli modlitwa będzie na pierwszym miejscu, będzie dla nas najważniejsza, to nasze kontakty z ludźmi naprawdę będą owocne. Nie możemy aktywności pracy przekładać nad sprawy Boże (aktywizm). Ten aktywizm ujawnia się nam wtedy, kiedy bardzo chcemy być chwaleni, błyskotliwi, kiedy to ludzie mówią o nas, szczycą się nami. Jeśli ten aktywizm nie będzie postawiony na fundamencie modlitwy, to bardzo szybko w nas przeminie. Pan Bóg pragnie, abyśmy mogli oderwać się od swojej rzeczywistości. Im więcej pracy, tym więcej potrzeba modlitwy. Nasza wiara jest mała i nie możemy sami podołać wszystkiemu. Nie można dzielić się Panem Bogiem, jeśli w sercu Boga nie ma. Jeśli się otworzymy na duchowość treści, wtedy tracimy wszelkie aluzje swojej doskonałości. Jest to wielka łaska. Wszystko zależy od Pana Boga. Pan Bóg tego pragnie i dlatego nam tę łaskę daje. My potrzebujemy Pana Boga. Dla nas stworzył świat i człowieka. Nie ma ważniejszej audiencji od spotkania z Bogiem. Pan Jezus mówi: "Jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Już się na nic nie przyda, tylko na wyrzucenie". I tak jest z nami, jeśli przestaniemy się modlić.

Każdy człowiek, kiedy zatrzyma się w życiu modlitewnym, wtedy się cofa. Trzeba wzrastać w modlitwie. Autentyczne, owocne działanie rodzi się w modlitwie. Od modlitwy się wszystko rozpoczyna. Co wielkie jest w oczach Boga, rodzi się z modlitwy i z wiary.
Prośmy Matkę Bożą, by pomagała nam być człowiekiem modlitwy bezinteresownej, modlitwy z Ogrodu Oliwnego.

Jakub Banaszkiewicz z Poznania

 
Zobacz także
Fr. Justin
Słyszy się nieraz, że nie należy absorbować Boga głupstwami i drobiazgami, zanudzać Go kłopotami naszego dnia codziennego, pytać Go o sprawy, które sami możemy rozwiązać, prosić o pomoc w błahostkach, które dla Niego są niczym. Myślę, że nic nie jest błahe dla Jego miłości, prawda?
 
Marcin Jakimowicz
Chrześcijaństwo nie jest suszeniem zębów, a do jego przykazań nie należy „keep smiling”. To radość na o wiele głębszym poziomie, radość obejmująca również bóle życia. To radość z tego, że śmierć została pokonana. Warto więc kochać, cierpieć, żyć – bo jeśli Chrystus prawdziwie zmartwychwstał, to dobro i smak istnienia są niezniszczalne w ostatecznym rozrachunku... To właśnie cieszy: życie jest godne życia.
 
Dariusz Piórkowski SJ
Spotkanie Zmartwychwstałego Pana z uczniami nad Morzem Tyberiadzkim w Ewangelii św. Jana pozwala się zinterpretować na wiele sposobów. Na przykład, można na nie spojrzeć od strony wysiłków, jakie Jezus musiał podjąć, aby przywrócić wiarę i nadzieję w swoich uczniach. Albo za pomocą jakich znaków apostołowie rozpoznali swego Mistrza. W końcu ta poruszająca scena dyskretnie odsłania dwie istotne cechy ucznia Chrystusa ucieleśnione w Piotrze i w Umiłowanym Uczniu.
 


reklama