logo
Piątek, 22 września 2017 r.
imieniny:
Maurycego, Milany, Tomasza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Dariusz Salamon SCJ
Jezus Chrystus w centrum naszej wiary
Czas Serca
 


Cóż to jest prawda?

Żyjemy w czasach pluralizmu i tolerancji. A to oznacza, że każde stanowisko, pogląd, postawa, przekonanie ma takie samo prawo bytu, jak każde inne. Liczy się nie tyle prawda – bo ona dzieli ludzi (zresztą, jak zapytał Piłat: "Cóż to jest prawda?"), ale tolerancja, niemal za wszelką cenę. Podobnie względne stają się zasady, zwłaszcza te moralne. Teraz każdy ma prawo tak postępować, jak sam uważa za słuszne – w imię wolności osoby. Dotyczy to również religii. Nie jest ważne, kto jaką religię wyznaje, przecież w zasadzie "w każdej chodzi o to samo", po co się kłócić i spierać na argumenty. Ważne, żeby był pokój na świecie i ludziom dobrze się żyło… W takim świecie tym bardziej musimy być świadomi naszej chrześcijańskiej tożsamości. Inaczej mówiąc, powinniśmy wiedzieć, co decyduje o tym, że jesteśmy chrześcijanami i czy naprawdę nie różnimy się niczym istotnym od wyznawców innych religii?

Panorama religijna

Pokażmy najpierw szerszą panoramę dotyczącą najważniejszych religii. Na jej tle umieścimy chrześcijaństwo. Otóż upraszczając rzecz, religie możemy podzielić na monoteistyczne, które wyznają wiarę w jednego Boga, oraz na politeistyczne, które wyznają wielu bogów. Do tych pierwszych zaliczamy judaizm, chrześcijaństwo (czyli katolicy, prawosławni, protestanci) oraz islam. Natomiast do drugich zwłaszcza hinduizm (Indie), ale też szintoizm (Japonia). Poza tym podziałem należy wymienić religie czy bardziej systemy filozoficzne, w których na pierwszym planie jest nie tyle bóstwo czy bóstwa, co inne zagadnienia, np. w buddyzmie – wyzwolenie z cierpienia; w konfucjanizmie (Chiny) – budowanie ładu społecznego opartego na rodzinie.

Jeśli weźmiemy pod uwagę wymienione religie monoteistyczne, trzeba stwierdzić, że zasadniczo wyznają one wiarę w tego samego Boga. I to jest coś bardzo istotnego, co je łączy. Niestety, od razu trzeba zauważyć, że tego jednego Boga rozumieją w odmienny sposób. I tu dotykamy tożsamości chrześcijaństwa.

Bez Chrystusa nie ma chrześcijaństwa

Otóż zasadniczym elementem wiary, który odróżnia chrześcijaństwo od pozostałych religii monoteistycznych (judaizmu i islamu) jest wiara w Jezusa Chrystusa – Syna Bożego, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Zarówno dla judaizmu, jak i dla islamu jest nie do przyjęcia, aby Bóg, który jest czystym duchem, samą świętością, przyjął materialne ciało, niejako "zmieszał się" z elementem ziemskim, który zawsze był postrzegany jako coś gorszego od tego, co duchowe.

Bardzo trafnie pisze na ten temat Jan Paweł II w książce Przekroczyć próg nadziei (nr 6): W swym zbliżaniu się do człowieka… Bóg poszedł w pewnym sensie za daleko...! Czyż Chrystus nie stał się zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan (1 Kor 1,23)? Właśnie przez to, że Boga nazywał swoim Ojcem, że tego Boga tak bardzo objawiał sobą, iż zaczęto odnosić wrażenie, że za bardzo...! W pewnym sensie człowiek już nie mógł tej bliskości wytrzymać i zaczęto protestować. Ten wielki protest nazywa się naprzód Synagogą, a potem Islamem. I jedni, i drudzy nie mogą przyjąć Boga, który jest tak bardzo ludzki. Protestują: "To nie przystoi Bogu". "Powinien pozostać absolutnie transcendentny, powinien pozostać czystym Majestatem - owszem, Majestatem pełnym miłosierdzia, ale nie aż tak, żeby sam płacił za winy swojego stworzenia, za jego grzech".

Jezus – Bóg, który stał się człowiekiem

Bez Jezusa Chrystusa nie ma zatem chrześcijaństwa. Ale powiedzmy to jeszcze raz wyraźnie: nie chodzi tylko o Jezusa - wybitnego człowieka, nauczyciela, proroka, nawet cudotwórcy - bo takiego Jezusa uznaje islam i nawet judaizm. Chodzi o drugą Osobę Trójcy Świętej, która od wieków żyła zjednoczona z Ojcem w Duchu Świętym, a w określonym punkcie historii przyjęła ludzkie ciało. Chodzi o Jezusa Chrystusa, "który cierpiał i umarł za nas i który teraz, ponieważ zmartwychwstał, żyje z nami na zawsze..." (por. KKK 426). Właśnie ten moment jest newralgiczny: Bóg, który staje się człowiekiem dla zbawienia człowieka - tego nie ma w żadnej innej religii. To jest nasza tożsamość, to jest nasz skarb, którego nie możemy się wyrzec w imię tolerancji i religijnego pluralizmu. Raczej chcemy dzielić się nim z innymi. Bo nie ma radośniejszej nowiny, niż fakt, że Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16).

Nasz skarb – wiara w Chrystusa

Szanujemy zatem inne religie, bo wierzymy, że przez nie też w jakiś, choć niedoskonały sposób, przemawia Bóg do człowieka.

Równocześnie jesteśmy przekonani, że najbardziej, na tyle, na ile było to możliwe Bóg objawił siebie w Jezusie Chrystusie. O tym zaś, że nie był to tylko wybitny człowiek, ale "Bóg z Boga", prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, świadczą Jego niezwykłe czyny, zwłaszcza cuda i Jego jedyne w swoim rodzaju nauczanie. Tym zaś, co najbardziej przemawia za bóstwem Chrystusa, jest Jego zmartwychwstanie. To wszystko stanowi sedno naszej wiary utrwalonej na kartach Nowego Testamentu, szczególnie Ewangelii. Tym świadectwem żyje Kościół po dziś dzień. Gdybyśmy wyrzekli się tej jedynej Osoby, przestalibyśmy być sobą. Szerzej o tożsamości naszej wiary w następnych artykułach.

ks. Dariusz Salamon SCJ

 
Zobacz także
O. Wiesław Dawidowski OSA
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
O. Wiesław Dawidowski OSA
Pochodzący z okolic Tarnowa ks. Janusz Kaleta przyjechał do Kazachstanu w 1999 r., świeżo po studiach w Innsbrucku. Na terenie jego wikariatu apostolskiego, obejmującego teren dwukrotnie większy od Polski (położony nad morzem Kaspijskim), istniała wówczas tylko jedna parafia w Aktiubińsku. Dziś funkcjonuje już pięć parafii i planowane jest utworzenie kolejnych, ale wciąż brakuje kapłanów...
 
Michał Gryczyński
To paradoks, że hańbiące narzędzie Męki Chrystusa stało się znakiem zbawienia ludzkości oraz zwycięstwa nad szatanem. Śmierć wywyższyła bowiem Syna Człowieczego i obecnie udziela On nam z krzyża swojej mocy. Dzięki temu krzyż wykonywany na osobie albo rzeczy staje się symbolem siły duchowej, której źródłem jest Odkupienie.
 
 
___________________
 
 reklama