logo
Wtorek, 21 listopada 2017 r.
imieniny:
Janusza, Marii, Reginy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Włodzimierz Zatorski OSB
Kładę przed wami życie i śmierć... Wybierajcie
 


Kładę przed wami życie i śmierć... Wybierajcie

Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi”.

Taka alternatywa wydaje się pozorna, nie daje przecież żadnego wyboru. Czyż w ogóle można się wahać pomiędzy życiem a śmiercią?! Każdy chce żyć, a nie umierać! Na czym zatem polega wybór? Dlaczego ludzie tak często, jak się wydaje, wybierają śmierć? Skąd się bierze wahanie i wątpliwość?


Dramat pomiędzy życiem a śmiercią

Wątpliwość dotyczy samego rozumienia życia i śmierci. Żeby tę wątpliwość lepiej zobaczyć, należałoby wrócić do podstawowego dramatu człowieka, jaki wyraża opis grzechu rajskiego. Po stworzeniu człowieka mężczyzną i kobietą Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną..." (Rdz 1,28). Stwórczy zamysł Boga zawiera w sobie błogosławieństwo i życie. Bóg stwarza człowieka, by żył i się rozwijał. Ponadto poddaje mu wszystkie zwierzęta. Tym samym czyni go zarządcą wszystkich istot żywych na ziemi, jakby zarządcą życia na świecie. Do tego wątku nawiązuje później św. Paweł w Liście do Rzymian:
„Stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” (Rz 8,19-22).

Drugi opis stworzenia, powstały wcześniej, wyraża tę samą myśl inaczej: gdy nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła... Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą (Rdz 2,4.7). Tutaj jeszcze bardziej stworzenie człowieka i jego powołanie są związane z życiem na całej ziemi i jego pielęgnowaniem. W tym kontekście należy widzieć to, co się później wydarzyło w raju. Po umieszczeniu człowieka w raju, Bóg przykazał człowiekowi: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać do woli, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz (Rdz 2,16). Dopiero w tym momencie po raz pierwszy pojawia się w Biblii słowo śmierć. Życie rządzi się pewnymi prawami, jeżeli je złamiemy, umrzemy. Przy tym musimy pamiętać, że biblijne słowo „poznanie” zawiera w sobie głębszy, egzystencjalny sens. Chodzi w nim o pozostanie w żywej więzi, wręcz o jakąś wspólnotę życia, o poznanie drugiego człowieka, które można uzyskać dopiero wtedy, gdy wspólnie z nim dźwiga się ciężar życia. Poznanie „dobra i zła” oznacza zatem doświadczenie zła, gdyż dobro zostało dane człowiekowi od samego początku. Dlatego też Ewa dała się zwieść szatanowi i zerwała owoc, skosztowała i dała swojemu mężowi, który był z nią: a on zjadł (Rdz 3,6).

Grzech pierwszych rodziców polegał w istocie na zwątpieniu w absolutną dobroć i bezinteresowność Boga, zwątpieniu w to, że Bóg rzeczywiście pragnie człowiekowi dać dobro. Ono popchnęło człowieka do złamania Bożego zakazu, odrzucenia Jego woli, po to, aby poznać wszystko, by zdobyć wiedzę (por. Rdz 3,6), poznać dobro przez poznanie zła, aby samemu ocenić ich wartość. Dotychczasowa wiedza czerpana z przyjaznego obcowania z Bogiem, Stwórcą wszystkiego, miała być zastąpiona wiedzą przedmiotową, porównawczą. Tym samym, i to stanowi jądro tego grzechu, Bóg został odrzucony. To spowodowało pęknięcie właściwej relacji osobowej, która stanowi zasadę samego życia, jakie Bóg dał człowiekowi. Człowiek zaczął się bać Boga, a to spowodowało wzajemną nieufność, lęk, chęć dominowania, bycia lepszym w odniesieniu do innych ludzi. Z tego ducha biorą się wszystkie grzechy człowieka. W ten sposób człowiek wszedł w logikę śmierci, która w Biblii nie polega na żadnym unicestwieniu, jak skłonny byłby myśleć człowiek współczesny, ale na braku więzi z Bogiem, braku siły napędowej Bożego ducha.
Mędrzec Starego Testamentu znakomicie streszcza dramat, jaki się rozegrał w raju:
„Bo do nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności.
A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2,23n).

Wyboru śmierci zamiast życia człowiek dokonał już kiedyś, i dlatego obecnie istnieje zupełnie inna sytuacja niż na początku stworzenia. Dzisiaj wyboru życia lub śmierci dokonuje człowiek zraniony śmiercią, człowiek, który przez to ma zaburzone doświadczenie życia i czasem trudno mu zrozumieć, na czym ono naprawdę polega, i dlatego nie rozumie, do czego wzywa go Bóg.


Wezwanie Boże

Po upadku w grzech nie wiemy, na czym polega prawdziwe dobro. Jednak przez podobieństwo Boże pozostaje w nas niezaspokojone niczym innym pragnienie pełnego życia. Staramy się chwytać jego przejawy, szukać tego, co daje chwilową radość i dlatego doznajemy kolejnych klęsk. Z tego doświadczenia coraz bardziej widać, jak jest nam potrzebne wskazanie prawdziwego celu i drogi, która do niego prowadzi, gdyż sami błądzimy.

Przytoczone na wstępie słowa Mojżesza są jego testamentem, są swoistą syntezą mądrości całego jego życia. Wypowiada on to, co uznał za najważniejsze. Zdecydowanie, z jakim wypowiada tę myśl, i forma nakazu świadczą o absolutnej, rozstrzygającej ważności.

Co Mojżesz mówi? Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy (Pwt 30,16). Ważny jest porządek poleceń: wpierw miłować Boga, a następnie chodzić Jego drogami. Pierwsze polecenie stanowi powtórzenie nakazu z początku Księgi Powtórzonego Prawa:
„Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jedynie. Będziesz więc miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił”(Pwt 6,4n).

Mojżesz wraca do tego nakazu ponownie pod koniec omawianego fragmentu, ukazując właściwe powiązanie pomiędzy oboma poleceniami: miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie (Pwt 30,20). Słuchanie przykazań Pana stanowi realizację prawdziwej miłości do Niego. Taki sens przykazań znamy z testamentu Pana Jezusa, który zostawia swoim uczniom. Powtarza go na różne sposoby kilka razy, dając jednocześnie przykład swojej miłości do Ojca:
„Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” (J 14,15);
„Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje (...) "Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca” (J 14,21.23-24);
„Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości” (J 15,10).

W ewangeliach synoptycznych natomiast spotykamy cytat wyraźnego polecenia miłości Boga w powiązaniu z miłością bliźniego jako najważniejszego przykazania i jednocześnie wskazanie, że jest ona fundamentem całego Prawa i Proroków:
„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22,37-40).


Żywa więź

Zatem miłość, osobowa więź, jest sensem i celem pozostawionego nam przez Mojżesza nakazu. Wskazuje na to także negatywna wypowiedź z omawianego tekstu mówiąca, na czym polega odstępstwo: Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie (Pwt 30,17n). Zdrada, nieposłuszeństwo polega na odwróceniu się od Boga żywego i zwróceniu się ku bożkom, zatem jest zdradą więzi osobowej. W naszym współczesnym myśleniu posłuszeństwo Bogu widzimy przede wszystkim przez pryzmat wypełniania przykazań rozumianych jako moralne nakazy i zakazy. W przytoczonym tekście, jak i w testamencie Pana Jezusa, przykazania są słowem skierowanym do nas osobiście i posłuszeństwo im jest tożsame z żywą więzią z Osobą, która je wypowiada, z wiarą i ufnością względem tej Osoby. Tylko wówczas można mówić, że miłość polega na wypełnianiu przykazań. Inaczej tak pojęta miłość byłaby sucha, formalna, pozbawiona życia. Dzisiaj często kojarzy się przykazania właśnie z normami i nie widzi się w nich żywej więzi, dlatego wielu ludzi postrzega przykazania jako ograniczenia, czy wręcz przeszkody na drodze do pełni życia. To także jest przyczyną, dla której wielu nie rozumie podanej w tytule alternatywy, odczytując ją w duchu moralizowania. A przecież Pan Jezus niczego tak bardzo nie zwalczał, jak faryzejskiego moralizowania, nakładania na ludzi ciężarów nie do udźwignięcia i pysznienia się swoją moralną doskonałością wynikającą z formalnego zachowywania Prawa.

Cała perykopa kończy się jeszcze jednym personalistycznym wątkiem: bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi (Pwt 30,20). Nadane przez Boga przykazania stanowią część przymierza, przysięgi złożonej konkretnym osobom, a przez nie każdemu, kto staje się dziedzicem tego przymierza. Jeżeli pamiętamy, że przymierze jest więzią, którą najlepiej oddaje dzisiaj małżeństwo – ten obraz pojawił się w Biblii od czasów proroka Ozeasza – to tym bardziej rozumiemy, że „pełnienie Jego poleceń, prawa i nakazów” (por. Pwt 30,16) stanowi nieodłączny element miłości Boga i więzi z Nim. Dlatego dramatem i wielkim nieporozumieniem jest sprowadzenie Bożych przykazań do formalnych zasad moralnych. Mówił o tym już prorok Ozeasz: Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: "Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary". Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników (Mt 9,13; por. Oz 6,6 i Mt 12,7).

Na wskroś osobową więź Boga z człowiekiem najpełniej wyraża sam Pan Jezus, gdy w polemice z saduceuszami o zmartwychwstaniu przypomina im słowa z Księgi Wyjścia:
„A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją” (Łk 20,37n).
Cała trudność, jaka się pojawia w związku z wezwaniem, które przekazuje nam Mojżesz, bierze się z oderwania Bożych poleceń od żywej więzi z Nim, z braku autentycznego zawierzenia miłości Boga, Dawcy życia, całym sobą. Grzech pierworodny stale rzuca swój cień na nas, ludzi żyjących na tym świecie, i dlatego ten wybór pozostaje stale przed nami, stale musimy go na nowo podejmować na kolejnych etapach naszego życia.

o. Włodzimierz Zatorski OSB
- jest benedyktynem z opactwa w Tyńcu, dyrektorem Wydawnictwa Benedyktynów „Tyniec”. Autor  książek poświęconych Słowu Bożemu i tradycji „lectio divina”.

 
Zobacz także
ks. Alfons J. Skowronek
Opierając się na fragmentach historii dzieciństwa, wolno wyraźnie sugerować, że już we wczesnym stadium rozwoju każdej ludzkiej osobowości krystalizują się określone zarysy charakteru człowieka, już wtedy wykrywać i śledzić można kontury kształtującej się i dojrzewającej indywidualności, a nawet wielkości „projektu człowiek”, któremu kiedyś zlecony zostanie mandat sięgający dalekiej i nieznanej przyszłości.
 
Roman Zając
Warto zauważyć, że pierwszą reakcją kobiet na widok pustego grobu, nie jest wcale myśl, że oto Jezus mógł powstać z martwych. Przychodzi im raczej na myśl zbezczeszczenie grobu. Maria Magdalena mówi na przykład we łzach: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono” (J 20, 13). Potrzebne więc były wyjaśnienia aniołów.
 
Krzysztof Osuch SJ
Są w naszym życiu szczęśliwe dni i całe lata, w których Ziemia jawi się nam jako dom wystarczająco bezpieczny, piękny i dostatni... Przychodzą też jednak takie okresy (czasem bardzo długie), w których czujemy się niepewni i zagrożeni. Zagrożenia przychodzą z różnych stron i bywają tak wielkie, że nagle staje się jasne, iż nikt z ludzi nie potrafi dać nam poczucia bezpieczeństwa i ukoić nasze skołatane serca. 
 
 

NASZ SKLEP

___________________
 
 reklama