logo
Niedziela, 23 kwietnia 2017 r.
imieniny:
Ilony, Jerzego, Wojciecha – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Małgorzata Janiec
Krok w stronę Boga
eSPe
 


Rachunek sumienia jest modlitwą odpowiedzialności. Nie tyle za popełnione złe czyny, ile za łaskę, którą trzeba dostrzec i z wdzięcznością wykorzystać w codziennym dążeniu do Boga i Jego dobra, które dzieje się w naszym życiu.
 
Najczęściej rachunek sumienia kojarzymy z bezpośrednim przygotowaniem do sakramentu pokuty i pojednania. W modlitwie prosimy Boga o to, by pomógł nam zauważyć i uznać swój grzech, a także wzbudzić w sobie żal i gotowość serca do podejmowania trudu poprawy swojego życia i postępowania. Rzeczywiście – bez dobrego rachunku sumienia trudno mówić o właściwym przygotowaniu do spowiedzi świętej, w końcu nie bez powodu rachunek sumienia jest pierwszym z pięciu warunków dobrej spowiedzi. Gdy nie jest on przeprowadzony, łatwo o zmarnowanie łaski płynącej z sakramentu pojednania, który zaczyna się kojarzyć nie z miłością i pokojem, lecz ze strachem i przykrą, by nie powiedzieć miażdżącą, koniecznością przyznawania się do grzechów, które popełniamy.
 
Wdzięczność
 
Tak naprawdę jednak rachunek sumienia powinniśmy odprawiać nie tylko przed spowiedzią. Jego znaczenie, sens i cel nie polega wyłącznie na doszukiwaniu się swoich win. W wieczornej modlitwie wchodzącej w skład Liturgii Godzin, która nazywa się kompleta, jest miejsce na codzienny rachunek sumienia. Jest to moment, kiedy człowiek staje przed Bogiem ze swoim dniem – jego wydarzeniami, spotkanymi ludźmi, przebytymi rozmowami, z obecnymi w nich słowami, myślami, gestami i reakcjami. Myli się ten, kto sądzi, że w tym wszystkim należy teraz poszukać tego, co było nie tak iza to przeprosić. Jest to oczywiście ważna chwila tej modlitwy, ale nie jedyna. W gruncie rzeczy rachunek z mijającego dnia ma polegać przede wszystkim na rachunku z naszego dialogowania z Bogiem, z wiary w Jego codzienne Boże działanie w naszym życiu. A zatem, oprócz grzesznych czynów, rachunek sumienia pomaga nam zauważyć również łaskę płynącą od Boga, radość i przyjemność życia, jego sens, ład i cel. W ten sposób rachunek sumienia zaczyna się nie od przeprosin, lecz od podziękowań i dopiero ta postawa wdzięczności pomaga człowiekowi w pociągnięciu sprawy dalej, w uczciwym i rzetelnym spojrzeniu na siebie, swoje grzechy, ich źródło i stopień gotowości do ich odrzucenia.
 
Grzech
 
W poczuciu świadomości aktywnej w nas łaski da się wyraźniej poznać swoje wewnętrzne nieuporządkowanie, będące w nas zjednej strony konsekwencją grzechu pierworodnego, z drugiej efektem podejmowanych decyzji i wyborów, nieprzemyślanych prób prowadzenia własnego życia na swoich, a nie Bożych warunkach. Pomaga to również w odkryciu związku między grzechem a doświadczanym przez nas cierpieniem, które nie tyle jest karą za zło, ile Bożym wołaniem o nas, Jego tęsknotą i w gruncie rzeczy Jego bólem i cierpieniem, choć często wydaje nam się, że jeśli można w udrękach mówić coś o Bogu, to tylko to, że odszedł, albo w ogóle Go nie ma. 
 
Codzienny rachunek sumienia uczy konsekwentnej walki z nieuporządkowaniem wewnętrznym. Stopniowo otwiera na Bożą obecność, pokazuje, że moc Boża objawia się zreguły w prostych rzeczach iże pierwszym i najważniejszym miejscem spotkań Boga jest po prostu nasze życie. I to nie życie duchowe, bo nie ma w nas czegoś takiego jak dwie odrębne rzeczywistości – życie duchowe iżycie codzienne i tylko w tym pierwszym godzi się mieszkać Bogu. Jest jedno życie – życie ludzkie z wszystkimi jego sferami razem. To Panu Bogu pasuje i dokładnie na to się zgodził w tajemnicy Wcielenia.
 
Prawda
 
Rachunek sumienia konfrontuje nas z prawdą o sobie, nie zawsze miłą i nie zawsze w pełni uświadamianą. I prawie nigdy nie ujawnianą innym. Zgodnie ze słowami św. Jana, że prawda wyzwala, owa konfrontacja, będąca wnas źródłem niejednego napięcia pomaga nam iść do przodu – w relacji z Bogiem i innymi ludźmi. W takim świetle łatwiej rozeznać swoje decyzje, postanowienia i plany – rozważyć czy były i są dobre dla mnie i innych i przede wszystkim – na ile są zgodne z Bożą wolą. Jest to też droga odkrywania swoich pragnień i potrzeb, umiejętności nazywania ich i wyrażania – również Bogu na modlitwie.
 
Miłość
 
Wreszcie rachunek sumienia otwiera nas na to, co najważniejsze – co czeka każdego dnia i w każdym sakramencie pokuty i pojednania – przebaczającą miłość Pana Boga. A także na prosty fakt, że ludzie potrzebują mojego przebaczenia, tak jak i ja go potrzebuję od ludzi. I wówczas w tej niby czysto ludzkiej płaszczyźnie znowu objawia się Bóg – miłośnik nas i naszego życia. Tylko dzięki Niemu mamy w sobie zdolność przyznawania się zarówno do dobra, które było moim udziałem, jak i do zła, do którego się przyczyniłem. Tylko dzięki łasce uczymy się naszych grzechów nie wybielać i szczerze chcemy się poprawić.
 
Każdy rachunek sumienia jest krokiem w stronę Boga. Jest nauką artykułowania najważniejszej prośby jaką kierujemy do Boga i bez której nie możemy żyć – prośby o miłosierdzie. W nim tkwi najważniejsza prawda o Bogu i o nas, która przypomina, że najważniejszy rachunek jest już zapłacony przez Boże odkupienie. Pozostałe, codzienne rachunki sumienia, wystarczy do Niego po prostu – dzień po dniu – przynosić.
 
Małgorzata Janiec
eSPe 114 (01/2015)
 

fot. Danka & Peter | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
Przemysław Radzyński
Powołanie to jest zawsze wydarzenie. Myśmy zredukowali powołanie do osobistych pragnień, rozeznania wewnętrznego, poszukiwania osobistego spełnienia, pewnych predyspozycji osobowych. To wszystko jest ważne, ale nie najważniejsze. Powołanie to jest łaska plus zadanie. 

O potwierdzaniu powołania na poszczególnych etapach seminaryjnej formacji, a także o wychodzeniu z seminarium z biskupem Grzegorzem Rysiem rozmawia Przemysław Radzyński
 
o. Stanisław Morgalla SJ
Częstą barierą przed wyznaniem grzechów w konfesjonale jest wstyd lub lęk. Przyznanie się do winy zawsze wiele nas kosztuje i jest krępujące. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś o zdrowych zmysłach będzie beznamiętne wyznawał własne słabości czy niegodziwości. Uczuć w konfesjonale nie unikniemy. Moim zdaniem one są cennym wzmocnieniem wyznania grzechów i żalu za nie...
 
ks. Alfons Skowronek
Jak widzę samego siebie? Czy nie zafałszowuję swojego obrazu? Czy staram się o przekazywanie wyraźnego obrazu siebie? Czy szukam autentycznych wartości, także chrześcijańskich, jako fundamentu dla mojego życia? Czy raczej powtarzam bezrefleksyjnie zdania i oceny innych? Czy staram się o poznanie prawdziwych podstaw swojej egzystencji?  
 
 
___________________
 
 reklama