logo
Niedziela, 26 lutego 2017 r.
imieniny:
Bogumiła, Eweliny, Mirosława, Porfiriusza
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Karolina Polak
Modlitwa - remedium na stres
Droga
 


Ze stresem można radzić sobie na wiele różnych sposobów. Czy istnieje zdrowy i skuteczny sposób na stres? I co w stresie robi katolik? Odpowiedź brzmi: modli się!
 
Słyszaleś kiedyś powiedzenie „Nie mów Bogu, że masz wielki problem, powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga?”. Bóg pomaga przezwyciężać nawet wielkie problemy, zatem najlepszym sposobem na stres może być modlitwa. Brzmi dziwnie? Być może, ale spróbuj, a przekonasz się, że to naprawdę działa.
 
Badania naukowe udowadniają – modlitwa remedium na stres
 
To, że modlitwa pomaga na stres i choć nie powinno jej się w ten sposób traktować, jest skuteczną przeciwstresową terapią, potwierdzono kilkakrotnie badaniami. Badania te prowadzono między innymi na Uniwersytecie w Karolinie Południowej. Obserwacja pod rezonansem magnetycznym osób modlących się wykazuje, że modlitwa koi skołatane nerwy jak nic innego. Pondto osoby, które modlą się regularnie, mają większą odporność na stres – i to także udowodniono naukowo. Nic dziwnego, że ludzie, którzy modlą się z wiarą, nie są podatni na stres – osamotnienie w kłopocie to już jest sytuacja stresująca, a przecież my – ludzie wierzący, nie jesteśmy w trudnych sytuacjach sami. Pocieszające, prawda? Od razu jakoś lżej robi się na duszy.
 
Św. Paweł o stresie
 
Jeśli badania naukowe do was nie przemówiły, to może przekona was Pismo Święte. W Liście do Filipian sam św. Paweł odnosi się do codziennych zmartwień człowieka, czyli tego co dziś nazwalibyśmy stresem:
 
„Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu” (Flp 4, 6).
 
Święty Paweł kieruje do nas bardzo pokrzepiającą wiadomość, mówi, żebyśmy nie martwili się niczym co dotyka nas na ziemi. Faktycznie w kontekście wieczności wszystkie nasze codzienne stresy to błahostki, a często wyolbrzymiany je, jakby to od nich miało zależeć nasze życie wieczne. Dalej św. Paweł przypomina, że ten, kto ufnie się modli, z dziękczynieniem wszystko powierza Panu Bogu, może być spokojny – innymi słowy każdy stres warto oddawać Bogu, a On lepiej niż my będzie wiedział, jak nim pokierować.
 
Zanim zaczniesz panikować
 
Jeśli racjonalnie podejdziesz do źródła swojego stresu, często przekonasz się, że górę wzięły emocje i poczucie chwilowego oszołomienia, a myśląc na chłodno – kłopot, z którym masz do czynienia, wcale nie jest taki straszny. Skoro nawet na „ludzki rozum” niemal każdy stres można przezwyciężyć odpowiednim podejściem do niego, to co znaczy taki stres dla Boga – to pestka, a nie problem.
 
Jeśli racjonalne myślenie o problemie nie pomaga, bo jest on np. zbyt poważny, aby w ten sposób można było sobie z nim poradzić, zastosuj inną taktykę. Jak na całym świecie wiadomo, my – Polacy nie mamy sobie równych w narzekaniu. Narzekanie to nasz sport narodowy, jest powód czy nie, ponarzekać nie zaszkodzi. Narzekanie wcale nie pomaga w pozbyciu się stresu, za to pogarsza ten stan. Zamiast oczyścić się ze złych emocji, potęgujemy je w sobie jeszcze bardziej, rozpamiętując nad tym, co się właśnie stało, albo nad tym, co wydarzy się w przyszłości.
 
Zamiast zasklepiać swoje myśli wokół źródła stresu, weź do ręki różaniec i zacznij się na nim modlić. Modlitwa skieruje twoje myśli w innym kierunku. Pozwoli wyciszyć się złym emocjom i w twoim sercu zapanuje spokój. Nie przez przypadek mówię tutaj o modlitwie różańcowej. Ona działa na nerwy dwutorowo. Po pierwsze i najważniejsze działa w wymiarze duchowym – jest formą kontaktu z Bogiem przez wstawiennictwo Matki Boskiej i naprawdę może zdziałać cuda, jeśli z wiarą ją odmawiamy. Po drugie, co też nie pozostaje bez znaczenia, wykonywanie czynności umysłowych – a właśnie taką jest powtarzanie słów modlitwy – ma pozytywny wpływ na działanie systemu nerwowego. Krótko mówiąc, sama czynność powtarzania w myślach słów modlitwy, połączona z odpowiednią koncentracją, ma pozytywny wpływ na nasze radzenie sobie ze stresem. To „taktyka” podobna do liczenia do 10, ale zdecydowanie skuteczniejsza, bo zamiast powtarzania w myślach kolejnych cyfr, modlimy się.
 
Święci od sytuacji kryzysowych
 
 
Może nawet nie wiesz, że wśród wielu świętych Kościoła katolickiego są specjaliści od zadań specjalnych, czyli właśnie od stresu. Święta Rita jest patronką od spraw beznadziejnych – zawsze wtedy, gdy nie potrafisz przezwyciężyć paraliżującego stresu lub gdy sytuacja jest naprawdę poważna, pamiętaj, że możesz uciekać się do św. Rity o wstawiennictwo. Poza św. Ritą patronami spraw trudnych i beznadziejnych są też św. Ekspedyt, św. Juda Tadeusz i św. Peregryn Laziosi. Wiara w wstawiennictwo świętych to kolejny powód, żeby poczucie stresu zostawić daleko za sobą. Mamy w niebie orędowników, którzy wspierają nas właśnie wtedy, gdy potrzebujemy wsparcia najbardziej, a więc w naszych modlitwach już nie jesteśmy sami. 

Karolina Polak
 
Zobacz także
Kamila Rybarczyk
Każdy z nas jest inny – ma swój temperament, charakter, różni się wychowaniem czy wykształceniem i posiada jedyną, niepowtarzalną historię życia. Nawet bliźniacy, choć zewnętrznie mogą być do siebie podobni, nie mają takich samych wnętrz. Lecz wszystkich nas łączy jedno: jesteśmy dziećmi tego samego Ojca – Boga...
 
Józef Augustyn SJ
Straszliwą konsekwencją, negatywną konsekwencją naszej wolności, jest możliwość powiedzenia Bogu "nie". Daje ona możliwość zabicia sług i syna gospodarza, zabicia Jezusa Syna Bożego. Człowiek, podobnie jak owi rolnicy, może fałszywie odczytać swoją sytuację przed Bogiem. Wchodzi w grzech, sprzeciwia się Bogu, łamie przykazania, łamie podjęte zobowiązania, krzywdzi bliźnich i jednocześnie zauważa, że to uchodzi mu bezkarnie. Życie toczy się dalej...
 
Dariusz Piórkowski SJ
Jeśli to Bóg ostatecznie jest źródłem oczyszczenia naszego serca, musimy odwrócić kierunek naszego patrzenia. Nie wiedzieć czemu, pierwsze pytanie, jakie rodzi się w nas, kiedy myślimy o religii, brzmi, co powinniśmy zrobić, co przedsięwziąć. Sądzimy, że bycie z Bogiem zakłada najpierw podjęcie arcyszczególnych wysiłków z naszej strony. Tymczasem, to nie my jesteśmy źródłem przemiany...
 
__________________

 
___________________
 
 reklama