logo
Czwartek, 21 września 2017 r.
imieniny:
Darii, Mateusza, Wawrzyńca, Hipolita – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Grażyna Starzak
Na dobrej spowiedzi budujemy u dziecka fundament przyszłego życia
Don Bosco
 


Z ks. prof. Kazimierzem Fryzłem, redemptorystą, wykładowcą Krakowskiej Szkoły Spowiedników, rozmawia Grażyna Starzak.
 
Bł. ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. Faustyny, apelował abyśmy – rodzice, katecheci – pilnie czuwali, by nasze dzieci „spowiadały się należycie”. Co znaczy „spowiadać się należycie”? Jak powinna wyglądać dobra spowiedź?
 
Spowiadać się należycie to znaczy właściwie przeżywać wszystkie istotne elementy tego sakramentu. Trzeba tego uczyć już najmłodsze dzieci. Najpierw obudzić świadomość u dziecka, że ten sakrament jest spotkaniem z Panem Jezusem pełnym miłosierdzia, który w osobie kapłana przyjmuje dziecko, aby go przygarnąć do siebie, przebaczyć mu grzechy i słabości, a następnie umocnić go swoją miłością. Drugim momentem ważnym w spowiedzi dziecka jest świadomość grzechów, na fundamencie spokojnego rachunku sumienia, obudzenie w sobie szczerego żalu i postanowienia poprawy, zwłaszcza z większych słabości, które torują drogę do dobrego i pełnego rozwoju. Wreszcie szczere wyznanie grzechów, przyjęcie rozgrzeszenia, wypełnienie zadanej pokuty i jeżeli trzeba, podjęcie zadośćuczynienia. Dzisiaj trzeba zwrócić szczególną uwagę na zrobienie rachunku sumienia. Dzieci, w ogóle młodzi ludzie, w pośpiechu przypominają sobie formułę wstępną, końcową, niektóre grzechy i biegną ustawić się w kolejce do konfesjonału, oczekując na moment spowiedzi. A przecież powinien być to czas wyciszenia i refleksji. Dobrze byłoby, gdyby i duszpasterze, i rodzice zwracali na to większą uwagę.
 
Czy nie uważa Ksiądz Profesor, że za mało mówimy młodzieży o doniosłości łaski, którą na spowiedzi otrzymujemy, i o innych pożytkach sakramentu pokuty?
 
Niestety, jest prawdą, że czasami, po przygotowaniu dzieci do pierwszego przeżywania sakramentu pokuty, nie wracamy w katechezie lub duszpasterskim przepowiadaniu do omawiania głębiej jego owoców. Dlatego ważne jest, aby w nauce podczas tego sakramentu, chociażby od czasu do czasu, przypomnieć, że w sakramencie pokuty nie tylko otrzymujemy przebaczenie grzechów, ale Jezus Chrystus czyni nas wewnętrznie wolnymi. Jednoczy nas ze sobą więzią przyjacielskiej miłości, odnawia w nas Boży obraz i Boże podobieństwo, na które zostaliśmy stworzeni. Odnawia z nami przymierze przyjaźni to ze chrztu świętego. Obdarza nas wewnętrznym pokojem i radością, umacnia nas do bycia dobrymi dla naszych najbliższych, wzmacnia w nas chęć czynienia dobra. To są owoce sakramentu pokuty. Świadomość tego pogłębia nasze życie duchowe. Byłoby wspaniale, gdyby w szkole podstawowej i w gimnazjum, zwłaszcza na początku Adwentu i Wielkiego Postu, przeprowadzić katechezy o sakramencie pokuty nieco głębiej i zachęcić dzieci do przeżycia tegoż sakramentu w takim duchu.
 
Zacytuję jeszcze raz bł. ks. Sopoćkę, który w 1948 r. pisał, że „wychowawcze wartości sakramentu pokuty przewyższają wszystkie inne środki wychowawcze, o ile on jest należycie odprawiony”…
 
To prawda. Poprzez sakrament pokuty dobrze przeżywany tak od strony dziecka, jako penitenta, i od strony celebransa, kapłana, który ukierunkowuje ową odnowę życia, dokonuje się kształtowanie najważniejszych postaw u młodych ludzi, a nawet dorosłych. W miarę regularne przeżywanie sakramentu pokuty kształtuje u młodych ludzi postawy fundamentalne dla ich przyszłego życia.
 
W jaki sposób – rodzice, spowiednicy – możemy w tym pomóc naszym dzieciom?
 
Poprzez zwracanie uwagi na postanowienia poprawy, ukierunkowywanie rozwoju dziecka na kształtowanie poprawnej relacji do Boga. Mam na myśli regularną modlitwę, modlitwę, która jest spotkaniem z Bogiem, podczas której dzieci będą umiały słuchać głosu Boga w treściach modlitwy, w Piśmie św., adorować Boga. Ważne jest, by przypominać dzieciom, że sakramenty winny być przeżywane jako spotkania z Jezusem Chrystusem zmartwychwstałym, zwłaszcza sakramenty pokuty i Eucharystii. Jednocześnie mają się uczyć na co dzień życia w przyjaźni z Bogiem, czyli w jedności z Jezusem Chrystusem, który mieszka w nich. Trzeba też mobilizować dzieci do rozwijania swoich zdolności, talentów, aby mogły w przyszłości, poprzez obranie właściwego zawodu, służyć innym, czuć się potrzebnymi i wnoszącymi wszędzie dobro. Powinniśmy też pomóc im w kształtowaniu postaw miłości, szacunku, wdzięczności, usłużności względem swoich rodziców, wychowawców, rodzeństwa. Trzeba także formować postawy szacunku dla kolegów, koleżanek, także biedniejszych, słabszych, chorych, potrzebujących pomocy. Kształtować w nich świadomość dobra, jakie w nich jest i konieczność dzielenia się tym dobrem z drugimi. Uczyć poznawać własne wady, słabości, a może jakieś małe zniewolenia, aby z nimi podejmować walkę.
 
O takim ukierunkowaniu młodego człowieka powinien pamiętać i rodzic, i spowiednik nieomal przy każdym sakramentalnym spotkaniu. Bo ukierunkowując dziecko po każdym sakramencie pokuty na taką radosną drogę, będzie wspomagał i uskuteczniał wartości wychowawcze sakramentu pojednania. Zwłaszcza jest to ważne w przypadku gdy dziecko przez jakiś czas przychodzi do tego samego spowiednika, a przecież dzieci, jeżeli są potraktowane w spowiedzi z miłością, szacunkiem i poważnie, wręcz lgną do takiego kapłana.
 
Ostatnimi czasy mówi się o „kryzysie sakramentu pokuty”, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Wydaje mi się, że to po części wina nas, rodziców...
 
Niestety, jeżeli rodzice nie korzystają w miarę często z sakramentu pokuty, lub korzystają z niego w biegu, tak będzie i w życiu dziecka. Jak wiemy z doświadczenia duszpasterskiego, wielu rodziców po przygotowaniu dziecka do pierwszej spowiedzi przestaje się interesować tym, czy dzieci się spowiadają. Zabierają dziecko do spowiedzi jak sami do niej przystępują, czyli na Wielkanoc. To smutny fakt. Dlatego trzeba usilnie troszczyć się o dobre duszpasterstwo rodzin. Najlepsze dla dziecka jest, jeżeli widzi swoich rodziców, którzy często korzystają ze spowiedzi, przygotowują się do niej w atmosferze modlitwy, zadumy. Następnie, jeżeli przypominają chociażby krótko dziecku o dobrym rachunku sumienia, żalu, postanowieniu poprawy i zachęcają do odwagi w szczerym wyznaniu grzechów. Dobrze, gdy idą do konfesjonału jako pierwsi, a po spowiedzi delikatnie zachęcają dziecko do odmówienia pokuty, pozostając jeszcze przez chwilę z nim na modlitwie. Trzeba dzisiaj zrobić wszystko, aby dzieci nie odeszły nam od konfesjonałów, bo będzie im trudno przyjść tu w wieku dojrzewania i w późniejszym okresie życia. Aby dzieci przystępowały do tego źródła odrodzenia i nowego życia, trzeba zintensyfikować duszpasterstwo małżeństw i rodzin, a następnie pogłębić formację dzieci w szkole, wreszcie pogłębić sprawowanie tego sakramentu od strony szafarzy, aby sprawować ten sakrament bez pośpiechu, rutyny, formalizmu, ale z godnością i szacunkiem dla każdego dziecka.  
 
Rozmawiała Grażyna Starzak
Don BOSCO 3/2015
 
 
fot. Pexels Child | Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Wojciech Zagrodzki CSsR
Wywiad z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim.
Nasze trudności z wiarą w Boga biorą się w dużej mierze stąd, że usuwamy rozum z jej przestrzeni. Często żyjemy w przekonaniu o rzekomych sprzecznościach między wiarą a rozumem. Biblijni bohaterowie wiary nie znali takich dylematów, bo dla nich rozum z samej swej natury domaga się wiary, tak samo jak wiara z samej swej natury domaga się rozumu...
 
Klaudia Król
W średniowieczu cele małżeństwa określił św. Augustyn stwierdzając, że są to dobra, dla których małżeństwo jest dobre: potomstwo, wierność małżeńska, sakrament. Następnie Papież Pius XI nauczał, że pierwsze miejsce pomiędzy dobrami małżeństwa zajmuje potomstwo. Z kolei KPK z 1917 roku dobitnie wyraził i zhierarchizował cele małżeństwa stwierdzając, że celem głównym małżeństwa jest rodzenie i wychowanie potomstwa, drugim celem jest wzajemna pomoc. 
 
Łukasz Kaźmierczak
W Ewangelii jest taki fragment, kiedy kobieta chora na krwotok przeciska się przez tłum, żeby móc chociaż dotknąć szaty Chrystusa Pana. A w sakramencie pokuty jest nie tylko dotknięcie, ale wręcz wejście w ofiarę Jezusa Chrystusa – przyjęcie Jego darów miłości. To jest sakrament, a więc uobecnienie Chrystusa Pana. Przecież kapłan, trochę z drżeniem, ale wypowiada formułę sakramentalną, która brzmi: ja tobie odpuszczam grzechy – a więc „pożycza” swoich ust Jezusowi Chrystusowi. 

Z ks. infułatem Janem Sikorskim rozmawia Łukasz Kaźmierczak
 
 
___________________
 
 reklama