logo
Czwartek, 16 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Joachima, Nory, Stefana, Rocha – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Edward Staniek
Nie wolno wspomagać leniwych
Mateusz.pl
 
fot. Jakob Owens | Unsplash (cc)


Wątpliwa potrzeba pomocy
 
Trudno ich nie zauważyć. Jedni z nich wyciągają rękę żebrząc o pieniądze. Chętnie szukają dużych zgromadzeń religijnych lub miejsc o wielkim przepływie ludzi, np. blisko dworców, by zbierać rzucone im grosze. Inni, by wyłudzić pieniądze, zaczepiają na ulicy lub pukają do mieszkań opowiadając zmyślone historyjki o swym tragicznym położeniu.
 
W dawniejszej interpretacji miłosierdzia odwoływano się do zasady, że lepiej dać się naciągnąć dziesięć razy, niż jeden raz odmówić pomocy autentycznie potrzebującemu. Stąd też dość często nieuczciwi ludzie żyli kosztem naiwnych chrześcijan. Taki sposób wspierania ubogich daleki był od mądrości pierwszych chrześcijan, którzy przestrzegali: „Niech jałmużna spoci się w twojej ręce”, tzn. dobrze się zastanów, komu, ile i kiedy możesz dać. Nie wolno bowiem ani w imię mądrości, ani w imię miłości wspierać ludzi leniwych i nieuczciwych.
 
Autentyczna potrzeba pomocy
 
Tam gdzie istnieje autentyczna potrzeba pomocy chrześcijanin, nawet kosztem własnym, winien spieszyć z pomocą. Jeśli jednak świadczy ją wobec ludzi leniwych, to ośmiesza siebie i religię, którą wyznaje. Występuje w roli naiwniaka, którego można łatwo wykorzystać, a równocześnie wyrządza krzywdę temu, komu pozwala żyć cudzym kosztem.
 
Zasadniczo nie należy wspomagać, zwłaszcza finansowo, człowieka którego nie znamy. Dając jałmużnę należy dobrze wiedzieć, w jaki sposób nasz dar zostanie wykorzystany przez biorącego. Chodzi o to, by dający nie był współwinny grzechu, gdy przyjmujący ofiarę wykorzysta ją w złym celu.
 
Są sytuacje, w które należy się zaangażować. To troska o ludzi niepełnosprawnych, chorych, samotnych, w podeszłym wieku, troska o sieroty czy rodziny zagrożone przez alkoholika... Ewangelia nie pozwala na przejście obok bliźnich czekających na pomoc. Zanim jednak jej udzielimy, należy dobrze rozpoznać sytuację, w jakiej znajduje się potrzebujący pomocy i zastanowić się nad sposobem, w jaki należy jej udzielić.
 
Całe zagadnienie współczesnego miłosierdzia winno być na nowo gruntownie przemyślane i ustawione na ewangelicznym fundamencie. Kościół składa się z ludzi świadczących miłosierdzie i korzystających z miłosierdzia. Ich wzajemne współżycie musi być oparte na mądrości. Chodzi o to, by każdy dobry czyn ubogacał zarówno dającego, jak i odbierającego. Tylko taka pomoc może być nazwana ewangeliczną.
 
Chrystus w przypowieści o pannach mądrych i głupich zwraca uwagę na to, że mądre nie podzieliły się swoją oliwą z leniwymi, którym nie chciało się w odpowiednim czasie napełnić lamp. Mądrość to nie tylko troska o to, by moja lampa była pełna i zawsze gotowa do świecenia, ale i umiejętność spojrzenia na innych ludzi i precyzyjne rozpoznanie ich motywacji, gdy wyciągają rękę po pomoc.
 
Chrześcijanin musi umieć powiedzieć „nie”

Tak jak to uczyniły panny mądre: „Aby nam i wam nie zabrakło, idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Ten, kto nie umie odmówić pomocy ludziom żyjącym kosztem innych, będzie odpowiadał przed Bogiem za złe wykorzystanie swoich talentów. Może się zdarzyć, że przy nieroztropnym wspomaganiu innych zabraknie czasu, zdrowia, sił, pieniędzy dla dobrego wykonania obowiązków, za które jest odpowiedzialny. Leniwych wspomagać nie wolno!
 
ks. Edward Staniek
mateusz.pl 
 
Zobacz także
Piotr Słabek
Jeśli moja wiara postępuje do przodu, widzę wtedy owoce modlitwy, choć często pojawiają się one w nieoczekiwany sposób. Gdy wiara słabnie, a przychodzące trudności załamują mnie, owoce mało intensywnej modlitwy są bardzo mizerne. Wówczas jakbym słyszał głos Boga: Tylko na tyle pozwoliłeś Mi działać?
 
Dominika Krupińska
Jak się ogląda jakiś wyjątkowo piękny pejzaż, człowiek jest nad morzem czy w górach i zachwyca się pięknem krajobrazu, to może dojść do tego, że chciałby jakby cały skąpać się w tym krajobrazie, wejść w niego, zniknąć w nim nawet. Jest to ostatnie stadium zachwytu: kiedy my chcemy zniknąć w tej rzeczy, która nas zachwyca. Ta metafora może pozwolić zrozumieć, dlaczego ludzie zostają mnichami: bo oni tak właśnie myślą o Bogu.  
 
Rafał Wardowski SJ
Niektórzy ludzie wyróżniają dwa rodzaje czasu. Możemy mówić o czasie odmierzanym zegarkiem, czyli o pewnej rozciągłości między dziś a jutro, między dziś a wczoraj, albo o trwaniu jakiegoś stanu w tej rozciągłości. Istnieje jednak także inny czas, nazywany czasem zbawienia lub łaski. Każdy, kto doświadcza tego czasu – spotyka Boga, który jest życiem, świeżością i pokojem bez granic. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama