logo
Sobota, 18 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Bogusława, Bronisława, Ilony, Heleny, Agapita – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Roman Zając
Odpoczynek - ten powszedni i ten wieczny
Stacja 7
 
fot. Balazs Busznyak | Unsplash (cc)


Bóg powołał człowieka do pracy, ale położył także nacisk na potrzebę odpoczynku. W tym kontekście rodzi się pytanie, czy po śmierci czeka nas faktycznie wieczny odpoczynek? Czy tak bardzo zmęczymy się życiem na ziemi, że będziemy musieli przez całą wieczność odpoczywać? Przez całą wieczność?!
 
Oferta pracy… od Boga
 
Niektórzy naiwnie wyobrażają sobie pierwotny stan szczęścia, który był udziałem Adama i Ewy, jako coś na kształt sielanki, bez konieczności chodzenia do pracy, bez obowiązków, bez trudu. Krótko mówiąc stan laby. Wystarczyło tylko nie zrywać zakazanego owocu i wiodłoby się gnuśną egzystencję, hasając na golasa na łonie natury. Trzeba otwarcie powiedzieć, że taka wizja Raju jest całkowicie sprzeczna z Biblią.
 
Bóg stworzył człowieka i osadził w ogrodzie Eden, aby tam pracował.
 
Pobyt w Raju nie był leniuchowaniem naturystów w  pięknych okolicznościach przyrody.
 
„Pan Bóg zatem wziął człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden,
aby uprawiał go i doglądał” (Rdz 2,15).
 
Między innymi ten fragment przywołuje Zacharia Sitchin, który uważa, że ludzi stworzyła rasa istot z planety Nibiru, ponieważ potrzebowali oni na Ziemi niewolników do pracy. Jednakże, według Biblii, Bóg, choć stworzył człowieka do pracy, nie pragnął mieć niewolnika, ale zaprosił nas do partnerstwa i współpracy w dziele stworzenia. Chciał, abyśmy razem z nim panowali nad światem. Człowiek został bowiem stworzony, aby panował nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi (por. Rdz 1, 26). Panował, czyli dbał i troszczył się o cały stworzony świat!
 
Tak pojmowana praca jest współpracą z dziełem Stwórcy, kontynuacją tego, co On rozpoczął – wspomaganiem Bożego działania. Jest to równocześnie droga samodoskonalenia się człowieka, jego rozwoju jako indywidualnej osoby i jako wspólnoty ludzi.
 
Z pewnością nie wszystkich zachwyca, że według Biblii Stwórca powołał nas do pracy, do podejmowania trudu i wysiłku na wzór naszych pierwszych rodziców. Oczywiście wynika to z faktu, że pracę postrzegamy często jako źródło udręki, ale to już jest konsekwencją grzechu pierworodnego. Przed upadkiem podejmowany wysiłek nie był dla pierwszych ludzi żadną przykrością, ale raczej radością i okazją do spotkania ze Stwórcą. Człowiek czuł się szczęśliwy i spełniony, mogąc pracować i trudzić się. Praca była powołaniem człowieka, przynoszącym mu pokój i radość. Grzech pierworodny wszystko popsuł i wprowadził dysonans do istniejącej harmonii. Odtąd praca często stawała się często synonimem harówki i uciemiężenia, była elementem wykorzystywania i wyzysku człowieka przez człowieka. Grzech pierworodny zmienił okoliczności na mniej przyjemne, ale nie zmieniło się nasze fundamentalne powołanie do pracy.
 
Naśladuj Boga – i też odpoczywaj!
 
Na samym początku Pisma Świętego czytamy, że gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym trudzie, jaki podjął (Rdz 2, 2). Oczywiście autor Księgi Rodzaju nie pisał reportażu czy też sprawozdania z siedmiu dni stwarzania. Bogu, jako Duchowi czystemu odpoczynek nie jest potrzebny. W Księdze Izajasza czytamy: „On się nie męczy ani nie nuży” (Iz 40,28). O odpoczynku Boga napisano ze względu na człowieka, który potrzebuje odpoczynku. Bóg dał więc przykład człowiekowi, kiedy i jak należy odpoczywać.
 
Odpoczynek jest przewidziany przez Boga jako coś dobrego dla ludzi. A nawet boskiego, bo przecież sam Bóg odpoczywał i polecił nam, abyśmy go naśladowali (zarówno w pracy, jak i w odpoczywaniu): „Sześć dni będziesz się trudził i wykonywał swą pracę, lecz w siódmym dniu jest szabat Pana, Boga twego. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój wół, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani obcy, który przebywa w twoich bramach; aby wypoczął twój niewolnik i twoja niewolnica, jak i ty.” (Pwt 5,13-14). Można powiedzieć, że przykazanie jest tu podwójne, zawiera dwa polecenia: nakazuje odpoczynek w szabat i pracę przez sześć dni w tygodniu. To Bóg nakazał człowiekowi pracę i nakazał odpoczynek.
 
Tym, co odróżniało ich od innych ludów i narodów, było właśnie świętowanie szabatu, ostatniego dnia tygodnia, który następował po sześciu dniach pracy. Izraelici dali wyraz przekonaniu, że w życiu ludzkim regularnie trzeba wyznaczyć czas, w którym człowiek uświadamia sobie, kim naprawdę jest oraz jaki sens mają jego życie i podejmowane wysiłki. Wzmianka o Bogu, który odpoczął siódmego dnia (Rdz 2,2), leży u podstaw ustanowienia szabatu jako dnia odpoczynku (Kpł 16,31), roku szabatowego (Kpł 25,3-6) jako roku wytchnienia dla ziemi uprawnej i roku jubileuszowego jako czasu społecznej restytucji dóbr i własności (Kpł 25,8-17).
 
Błędy i wypaczenia odpoczywania
 
To dość dziwne, ale ludzie potrafią zrobić nawet z odpoczynku udrękę. Wyznawcy judaizmu – zwłaszcza ci bardziej ortodoksyjni – do dziś traktują przykazanie nie pracowania w szabat bardzo kategorycznie. Pobożni Żydzi od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę nie robią nic, co choćby przypomina pracę. Pochodzący z żydowskiej rodziny słynny amerykański fizyk-noblista, Richard Feynman, wspominał w swojej autobiografii („Pan raczy żartować, panie Feynman”), że jego ojciec w szabat nie używał windy, bo w latach dwudziestych XX w., kiedy wciskało się guzik przywołujący windę, w przełączniku przeskakiwała iskra. A iskra to ogień. Tymczasem w szabat nie wolno było rozpalać ognia… Przed wojną w kursujących w sobotę pociągach można było podobno spotkać Żydów siedzących na butelkach z wodą. W szabat istniał bowiem zakaz podróżowania, chyba że płynęło się statkiem i poruszało się po wodzie. Butelka miała więc zastąpić morze czy rzekę. Izraelscy specjaliści zbudowali natomiast specjalne koszerne lodówki, w których w szabat po otwarciu drzwiczek nie zapala się światło.
 
Warto sobie zadać pytanie, czy gdzieś nie zagubiła się tu idea odpoczynku?
 
O zaletach godziwego odpoczynku
 
Godziwy odpoczynek nie jest udręką, ale czynnością, która przywraca człowiekowi siły, odnawia możliwość tworzenia i kreatywności. W Biblii jest bardzo wiele fragmentów, w których bezpośrednio mowa jest o ludzkim wypoczynku, choćby w Psalmach, gdzie czytamy: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć” (Ps 23, 1-2). Oprócz szabatu Biblia uznaje potrzebę codziennego odpoczynku dla zwierząt (Ez 34,14), a także dla ludzi (2 Sm 4,5). W przypadku człowieka szczególnie pożądany jest spokój duszy (Ps 116,7). Synonimem odpoczynku jest bowiem właśnie spokój i zadowolenie, zarówno jeśli chodzi o spokój ziemi (Iz 14,7), ludzi (Hi 3,13), czy społeczności (Jr 6,16). Brak spokoju z powodu przeciwności (Ps 22,2), cierpienia lub pracy (Koh 2,23) pozbawia człowieka odpoczynku. 2 Krn 14,5 opisuje pokojowe rządy króla jako czas odpoczynku dla królestwa. Brak zakłóceń międzynarodowych postrzegano bowiem jako czas odpoczynku dla monarchy (2 Krn 20,30). Także wyzwolenie od ucisku wrogów uważano za odpoczynek (2 Krn 32,22).
 
Jak wiadomo, król Saul odpoczywał, słuchając muzyki, jaka wydobywała się z harfy Dawida.

Wieczny odpoczynek racz nam dać Panie?
 
Obietnicę życia wiecznego Biblia nazywa się odpoczynkiem przygotowanym przez Boga (Hbr 4,1) na wzór odpoczynku obiecanego Izraelitom w czasach Mojżesza (Hbr 3,10-11). „Pan powiedział: »Moja obecność pójdzie z tobą i dam ci odpocznienie«” (Wj 33,12-14). Pisarze chrześcijańscy uznawali, że słowa te wypełniły się dla wszystkich ludzi w Chrystusie (Rz 4,16; Hbr 3,1-2), a za cel życia uważali osiągnięcie tego rodzaju odpoczynku, który jest darem Boga (Ap 14,13).
 
Nieraz pracoholicy mówią, że odpoczną sobie po śmierci. Ba! Utrwala się taki obraz poprzez zwrot „wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie!”. Tak jakbyśmy w tym zabieganym świecie, głównie marzyli o odpoczynku… Odpoczynek, obiecany i przygotowany przez Boga, spełni się, gdy spotkamy Go twarzą w twarz w królestwie niebieskim. Można powiedzieć, że to będą nasze wakacje. Ale przecież odpoczynek to niekoniecznie bezczynność. Nawet tu na ziemi, często odpoczywamy przez rozwijanie zainteresowań czy realizację pasji.
 
Peter Kreeft w książce „Wszystko co chciałbyś wiedzieć o Niebie, ale nie śniło ci się zapytać“ (Wyd. Znak, Kraków 2010) dokonał interesującego spostrzeżenia, że niektórzy być może świadomie lub nieświadomie, boją się Nieba, ponieważ boją się nudy. Śmierć jest dla nich straszna, gdyż oferuje tylko dwie alternatywy: niebiańską nudę lub piekielne męki. Wiele amerykańskich filmów wyobraża sobie mieszkańców Nieba na podobieństwo ubranego w białe szaty chóru Gospel. Taki wiejący nudą ocean bieli. I tak przez całą wieczność – możemy zapytać ze zgrozą? Będziemy chodzić w powłóczystych szatach, uśmiechać się błogo, leżeć „na zielonych pastwiskach”, grać na harfach i śpiewać w chórach anielskich? Kto by chciał w ten sposób spędzić całą wieczność? W końcu człowiek zanudziłby się na śmierć w takim Niebie. Jest to konsekwencja poglądu, że w Niebie nie ma nic do roboty, bo cóż można robić w doskonałym świecie? Czy jednak moglibyśmy być szczęśliwi bez twórczej pracy?
 
Peter Kreeft objaśnia, że Nieba potrzebujemy przede wszystkim po to, żebyśmy mogli się spełnić, dokończyć, a zadanie to zaczynamy tu – na ziemi. Nikt nie umiera w formie skończonej. Nigdy nie ma dość czasu, żeby zrobić wszystko, co moglibyśmy i powinniśmy zrobić, aby być tym wszystkim, czym moglibyśmy i powinniśmy być. Pierwsze i fundamentalne przykazanie Boga skierowane do człowieka, wzywa go, aby czynił sobie Ziemię poddaną, czyli twórczo uczestniczył w Bożym dziele stwarzania świata. Być może nakaz ten nie straci na aktualności także po przyszłej Paruzji. Niebo jest pełne kreacji. Będziemy w nim mieli szansę na pełną realizację swoich kreatywnych możliwości. Wszystko, co nas ogranicza na ziemi i utrudnia realizowanie siebie, w Niebie zostanie usunięte. Niebo nie będzie tylko oglądaniem Boga i odpoczynkiem rozumianym jako nicnierobienie. Będzie czymś dokładnie przeciwnym. Bóg jest przecież tryskającym źródłem życia i działania, a my powołani jesteśmy, by panować i zasiąść wraz z Panem na Jego tronie oraz aby panować nad wszechświatem (por. Ap 3, 21; 22, 5; Łk 22, 28-30; 2 Tm 2, 12; Mt 25, 34). Wieczny odpoczynek będzie tak naprawdę wieczną pracą… ale taką, która nie przynosi zmęczenia, tylko satysfakcję i radość.
 
Roman Zając
stacja7.pl
 
Zobacz także
Grzegorz Jazdon
Bogata tradycja to duży atut. Ale czy związana z nią archaiczność formy literackiej i muzycznej nie jest dla współczesnego człowieka przeszkodą we właściwym przeżyciu Gorzkich żalów? Czy bardzo emocjonalny charakter obu nabożeństw nie powoduje, że poprzestajemy w nich tylko na prostych wzruszeniach? Czy wreszcie pewna schematyczność rozważań Drogi krzyżowej i kazań pasyjnych nie powoduje, że w naszym obchodzeniu czasu Wielkiego Postu zamykamy się w pewnym z góry określonym sposobie jego przeżywania?
 
Kard. Joseph Ratzinder
Podczas dyskusji w Lipsku katolicki przeciwnik Marcina Lutra wykazał mu niezbicie, że jego nowa doktryna zwraca się nie tylko przeciw papieżom, lecz także przeciw Tradycji, którą wyraźnie określili Ojcowie Kościoła i sobory. Luter zmuszony był przyznać rację tym opiniom i oświadczył wówczas, że także sobory poszły złą drogą. W ten sposób autorytet egzegety umieścił ponad autorytetem Kościoła i Tradycji...
 
Fr. Justin
Pewien multłmilioner powiedział: "Prawdziwie biednym jest tylko ten, kto ma pieniądze ". Tak mi się wydaje, że bogaci mają niewielką szansę zbawienia, gdyż Jezus powiedział o nich straszne słowa: "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa Bożego" (Mk 10, 25). Powiem wiec za uczniami Mistrza: "Któż wiec może się zbawić?"
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama