logo
Wtorek, 02 września 2014 r.
imieniny:
Ingrydy, Dionizy, Izy, Juliana, Stefana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tadeusz Basiura
Przydrożne kapliczki
materiał własny
 


Świadkowie historii

Są wszędzie: na wsiach i ich skrajach, w ciszy leśnych duktów, na polach otoczone falującym zbożem, na łąkach zatopione w polnych kwiatach, na skrzyżowaniach dróg i rozdrożach, w przydomowych ogrodach, nad rzeczkami i strumieniami. Jedne skromne, proste, inne rozbudowane, kolorowe. Zdawać się może, że są od zawsze. Stanowią trwały element polskiego krajobrazu, stanowiąc jego niezaprzeczalną ozdobę, będąc zarazem jego perłami. Są, przede wszystkim, znakiem wiary naszych przodków. Są także elementem ich kultury i wierności tradycji. Często są świadkami historii tych ziem, świadectwem szczególnych wydarzeń. Wiele z nich to najcenniejsze zabytki okolic, w których stoją. Rzeźbione w drewnie i kamieniu, malowane na drewnie, przybite do drzewa, zbudowane z polnego kamienia, usadowione w małych drewnianych lub murowanych domkach, stojące w niszach na drewnianych palach lub murowanych cokołach. Dawały nadzieję, wskazywały drogę, chroniły przed nieszczęściami, utwierdzały w wierze, były zachętą do modlitwy a wszystkie po prostu są. Przydrożne kapliczki - "rozsiane w krajobrazie modlitwy ludu polskiego."

Figury przetrwały

Trudno określić, kiedy zaczęto je stawiać. Na naszych ziemiach ich historia może sięgać nawet 1000 lat. Na początkach chrześcijaństwa w naszym kraju, kościołów było niewiele i dla wielu wiernych miejscem spotkań z Jezusem, Dobrą Nowiną, stanowiły właśnie kapliczki. Ich krucha i tymczasowa forma sprawiła, że do naszych czasów nie zachowała się praktycznie żadna kapliczka z tamtego okresu. Najstarsze kapliczki sięgają XVI i XVII wieku. Chociaż historia cudownych figur Najświętszej Maryi Panny w Sianowie na Kaszubach i w Gidlach nad Wartą niedaleko Radomska, świadczy o dużo wcześniejszym budowaniu kapliczek. Te niewielkie figurki znaleziono już w XV i XVI w. w zaroślach i w ziemi. Prawdopodobnie dużo wcześniej stały w tych miejscach kapliczki, które z czasem uległy zniszczeniu, lecz figury przetrwały. Na wielu miejscach wcześniejszych kapliczek, poświęconych głównie Matce Bożej, powstały w później kościoły, np. w Przyłękowie na Żywiecczyźnie, w Czarnej w pobliżu Końskich, w Lubawie na Pomorzu, w Swarzewie na Zatoką Pucką, w Leśniowie przy Szlaku Orlich Gniazd, w Świętej Lipce na Mazurach i w wielu innych.

Hołd dziękczynienia

Fundatorami przydrożnych kapliczek były lokalne społeczności, parafie, rodziny szlacheckie i chłopskie. Różne były powody, że we wsi bądź okolicy pojawiała się kapliczka. Były wyrazem pragnienia obecności na miejscu Boskiego patrona i wiara, że swoją mocą uchroni wieś bądź rodzinę od chorób i nieszczęść. Często były hołdem dziękczynnym łaski, za cudowne wyzdrowienie, za pomyślność, szczęśliwy powrót z wojny, tułaczki czy zesłania, za uchronienie od kataklizmów - ognia, powodzi, wojny czy też pomoru. Bywało, że były spełnieniem pokuty za popełnione grzechy. Były oznaką obecności Boga wśród tych małych, lokalnych społeczności, dzięki którym czuło się Jego opiekę i błogosławieństwo. Bywało, że kapliczkę stawiano w miejscu, które cieszyło się złą sławą - uroczysko, rozstaje dróg, wielkie głazy narzutowe - aby przepędzić stamtąd złe duchy.
W przydrożnych kapliczkach najczęściej umieszczano figurę Jezusa Frasobliwego.

Ta pełna bólu, troski i niedostatku postać Boga - Człowieka, nazywanego także Jezusem Bolejącym albo Miłościwym, doskonale współgrała z ciężką chłopską dolą. Bardzo często kapliczki poświęcano Matce Boskiej. Stawiano je głównie w miejscach lokalnych objawień Matki Bożej, w czasie których prosiła o postawienie w tym miejscu kapliczki. Takie kapliczki postawiono m.in. na Wiktorówkach w Tatrach, w Gietrzwałdzie, Dąbrówce Kościelnej koło Skoków i innych. Wynikało to z głęboko zakorzenionej wiary, że Matka Boża jest najlepszą Orędowniczką i Pośredniczką u swojego Syna Jezusa Chrystusa. Ponadto wynikało to z zaufania, jaką darzył lokalne społeczności Matkę Boga. W kapliczkach najczęściej ustawiano figury Matki Bożej, dzieła lokalnych artystów. Przedstawiały one Matkę Boską Niepokalanie Poczętą, Szkaplerzną, Różańcową, Królową Polski. Czasami wnętrze kapliczek zajmował obraz Matki Boskiej w Jej jasnogórskim Wizerunku. W kapliczkach umieszczano także figury świętych, którzy mieli strzec wsi, osady, dworu. Św. Florian strzegł od pożaru, Św. Jan Nepomucen strzegł od powodzi - stawiany w miejscowościach położonych nad rzekami, a także patronował rolnikom, chroniąc ich pola przed suszą czy gradobiciem, św. Roch i św. Rozalia strzegli przed zaraźliwymi chorobami, które często przybierały postać dziesiątkujących mieszkańców epidemii, św. Wawrzyniec patronował ubogim, których wówczas było bardzo wielu, św. Benon patronował rybakom, św. Jacek chronił przed kradzieżami, św. Józef strzegł domowego ogniska, a św. Ambroży opiekował się pszczelimi pasiekami. Ich autorami byli najczęściej lokalni stolarze i cieśle. Czasami wędrujący rzeźbiarze.

Elementy metalowe kuli miejscowi kowale. Chociaż twórcy kapliczek już dawno odeszli, pozostając najczęściej na zawsze anonimowi, dzieła ich wciąż trwają.

Pochwała Boga

Przydrożne kapliczki były miejscem zaspokojenia indywidualnej lub wspólnej potrzeby modlitwy w różnych intencjach. Przechodzący koło kapliczki udający się do pracy lub w podróż ludzie pochwalali Boga, żegnając się albo wznosili ciche prośby o pomyślność zamierzeń i dziękowali za opiekę, gdy wracali do domu. W tych wsiach, gdzie nie było kościołów, właśnie przydrożna kapliczka była miejscem, gdzie lokalna społeczność zbierała się przy okazji różnych świąt religijnych bądź ważnych wydarzeń w tej społeczności. To przydrożne kapliczki były miejscem szczególnego sławienia Matki Bożej podczas nabożeństw majowych. Płynące stąd Litania Loretańska czy też "Chwalcie łąki umajone" miały szczególną wymowę przez wkomponowanie ich w naturalny pejzaż wiejski. Przy kapliczkach odmawiano także nabożeństwa różańcowe. Tutaj zaczynały się zielonoświątkowe procesje wśród pól. Podczas Bożego Ciała były ołtarzami, do których docierała procesja z Najświętszym Sakramentem. Przydrożna kapliczka była początkiem pielgrzymek do miejsc świętych, np. na Jasną Górę, do Kalwarii Zebrzydowskiej. Do kapliczki odprowadzała matka syna, żona męża wyruszających w świat za chlebem bądź idącego do wojska lub na wojnę. Przy kapliczce zatrzymywał się kondukt żałobny w drodze na cmentarz, aby pożegnać odchodzącego na zawsze ze wsi zmarłego. Czasami od przydrożnej kapliczki, po dziękczynnej modlitwie, ruszał korowód dożynkowy. Przydrożne kapliczki były też miejscem święcenia pokarmów w Wielka Sobotę.

Nie zawsze na lepsze

Czy dzisiaj przydrożne kapliczki mają to samo znaczenie, jakie miały dla naszych ojców? Niestety, wiele się zmieniło. Nie zawsze na lepsze. Przydrożne kapliczki w zdecydowanej większości przypadków, są pod opieką lokalnej społeczności. Przez cały rok utrzymywany jest wokół nich porządek, są, w miarę możliwości, odnawiane, odmalowywane, dekorowane flagami i wstęgami, ozdabiane kwiatami. Świadczy to o lokalnej potrzebie trwania kapliczek. Stanowią bardziej świadectwo przeszłości niż potrzebę teraźniejszości. Coraz mniej ich służy celom kultu religijnego. Nie odprawia się już śródpolnych precesji w czasie Zielonych Świątek, z roku na rok przybywa tych, które nie gromadzą wiernych na majowym nabożeństwie. Podróżni w szybkich samochodach ledwie kątem oka ujrzą kapliczkę, które nie wywołuje u nich żadnych bogobojnych odruchów.

Coraz mniej jest tych, którzy zatrzymują się choć na chwilę, spojrzą na Jezusa Frasobliwego czy Matkę Boską i powierzą im swoje sprawy, poproszą o opiekę lub najzwyczajniej - pomodli się bądź znak krzyża uczyni. Ludzie mijają je szybko, obojętnie, przechodzą obok jakby mimochodem. Ot, mijają zwyczajny element krajobrazu.

Czy tylko folklor?

Szkoda, że tak się dzieje. Przydrożna kapliczka to nie tylko, element folkloru, ciekawostka, czasami zabytek kultury. To cząstka naszej historii, tej naznaczonej miłością do Ojczyzny, trudem i znojem codziennego dnia i wielką wiarą wielu pokoleń, której nie złamały wszelkie przeciwności. Mówią o czasach tragicznych i radosnych. Są świadectwem naszych Ojców do prawa do tej ziemi i jej umiłowaniu. Są wyrazem ich duchowych potrzeb. Są dowodem narodowej tożsamości. Są znakiem Bożej obecności. Są wyjątkowym testamentem przeszłości dla obecnych pokoleń. Dlatego, mijając je, winniśmy się zatrzymać na bodaj chwilę i wczuć się w świętość tego miejsca, i zadumać się nad ludzkim przemijaniem.

Tadeusz Basiura

 
Zobacz także
Ks. Mariusz Pohl
Już chyba coraz mniej ludzi wie, co to ogród czy ogródek przy domu, jak smakuje pomidor zerwany prosto z krzaka, co to znaczy uszczypać nieco szczypiorku czy koperku do twarożku na śniadanie - prosto z grządki. Dziś to wszystko kupujemy w hipermarkecie lub wyciągamy z zamrażarki. Zatraca się przez to świadomość, że warzywa, jarzyny, owoce i zioła są darem natury, a natura darem Boga...
 
Ks. Mariusz Pohl
Zło ma pewną atrakcyjność, dynamikę związaną z cielesnością, seksualnością, z ambicją. Dlatego bardzo często dochodzi do fascynacji złem, natomiast ludzie nie widzą tego, co tracą. Poza tym, szatan bardzo często natychmiast odpowiada, jeśli jest przyzywany, ale niczego nie daje za darmo, a cena, którą każe płacić jest wysoka. 

Z ks. prof. Aleksandrem Posackim SJ rozmawia Monika Walczak.
 
 
o. Bronisław W. Zubert OFM, ks. Rafał Masarczyk SDS
List pasterski Episkopatu Polski wywołał dość duże poruszenie tak jak niejedna afera gospodarcza. Niektórzy wypowiadali się na jego temat nawet przed oficjalnym opublikowaniem. W lokalnym radiu można było usłyszeć dość przykre wypowiedzi słuchaczy. Niektórzy z nich twierdzili, że biskupi znieśli post w wigilię, bo sami nie potrafią wytrzymać bez mięsa i wędliny dwunastu godzin...
 


reklama