logo
Środa, 18 lipca 2018 r.
imieniny:
Kamila, Karoliny, Roberta, Szymona, Fryderyka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wojciech Bochenek SCJ
W objęciu Miłości Miłosiernej
wstań
 
fot. Egfriday Africa | Pixabay (cc)


O pracy misyjnej i prowadzonych dziełach miłosierdzia w diecezji De Aar (Republika Południowej Afryki) z ks. bp. Adamem Musiałkiem, sercaninem, rozmawia kl. Wojciech Bochenek SCJ

Księże Biskupie, czy Afryka potrzebuje jeszcze misjonarzy?
 
Bardzo. Lokalne powołania wciąż się nie ugruntowały. Ponadto jest to jeszcze młody Kościół, który potrzebuje pomocy z zewnątrz. Do całkowitej formacji potrzeba przykładu ze starszych Kościołów. Ktoś może powiedzieć, że nie ma zbyt wielu powołań misyjnych, ale wydaje mi się, że jest to owocem tego, że bardzo mało ludzi wyjeżdża na misje. Powołania misyjne są, ale młodzi ludzie widząc, że trudno tam wyjechać, zniechęcają się.
 
Co jest najtrudniejsze w pracy misyjnej?
 
Nie jest problemem to, czy ludzie wierzą w Chrystusa, czy nie wierzą. W pracy duszpasterskiej najtrudniej jest wzbudzić wiarę, która będzie przekładała się na codzienne życie, która nie będzie tylko wyznawana, ale i praktykowana. Siostra siostrę zabije kamieniem, gdy ta jej nie ustąpi, by poszła po wodę do studni. W mojej diecezji nienawiści jest bardzo dużo, pijaństwo, zaniedbywanie dzieci, kradzieże i zabójstwa są często spotykane. Wielu z tych ludzi jest chrześcijanami, ale nie widać tego w praktyce.
 
Jakie dzieła miłosierdzia Ksiądz Biskup prowadzi w swojej diecezji?
 
W mojej diecezji stoi centrum miłosierdzia Bożego, które zostało otwarte w ubiegłym roku. Odzyskałem budynki po starej szkole i wiedziałem, że coś z tym muszę zrobić. Poza przedszkolem jest tam też specjalny oddział dla dzieci z syndromem poalkoholowym. Ponadto posiadamy oddział dla umierających na czternaście łóżek, oddział dla dzieci i starszych chorych na AIDS oraz dla dzieci seksualnie wykorzystanych. Oprócz tego od niedawna organizujemy pomoc dla ludzi starszych, którzy są przez swoje rodziny wykorzystywani finansowo bądź maltretowani. Oczywiście pomagamy też w dostarczaniu żywności potrzebującym. W mojej diecezji jest ok. 70 proc. bezrobocia, więc taka pomoc jest niezbędna.
 
Czy Ksiądz Biskup w swoim życiu doświadcza miłosierdzia?
 
Jak najbardziej. Dzieje się to wtedy, kiedy staje się w kaplicy w obliczu Boga i takie dreszcze przejdą po skórze na świadomość tego, jakim jest się małym w Jego obecności. Wiele razy byłem w bardzo trudnych sytuacjach, a jednak Bóg dał mi siły i zdrowie, by pokonać przeciwności. To też objawy Bożego miłosierdzia. Podobają mi się słowa papieża Franciszka: „Jeśli nie uznamy, że jesteśmy grzesznikami, to nie ma nawrócenia. Jeśli nie ma nawrócenia, to nie ma też miłosierdzia”. Miłosierdzie Boże otrzymujemy nieustannie, jesteśmy w objęciu Miłości Miłosiernej.
 
Proszę wybaczyć pytanie, ale czy opłacało się zostać biskupem?
 
To jest pełnia kapłaństwa i nigdy nie narzekałem, cokolwiek przychodziło. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy chcę być biskupem, to powiedziałbym, że nie, bo tak było na samym początku. Przyjęcie tego, co, jak mi powiedział nuncjusz, było wolą ojca świętego, nie nastąpiło od razu. Dopiero po konsultacji z moim ojcem duchownym zgodziłem się. Byłem zadowolony z pracy na zuluskiej parafii. Po różnych funkcjach w Zgromadzeniu w końcu byłem proboszczem na parafii i byłem z tego zadowolony. Miałem dużo pracy, ale właśnie tam liczyłem na swoją emeryturę. Niestety, stało się inaczej. Trudno było wybrać pomiędzy czterotysięczną parafią a pięciotysięczną diecezją.
 
Czy warto poświęcić swoją młodość, swoje siły, by wyjechać na misje?
 
Jak najbardziej. Misje otwierają umysł. Ja dialogu międzyreligijnego uczyłem się w seminarium, to była teoria, natomiast praktyka ukazała się dopiero na misjach. Poprzez niesamowitą ilość kultur i religii człowiek zaczyna myśleć inaczej, myśleć globalnie. Na misjach człowiek uczy się szacunku do drugiego człowieka, zrozumienia innych. To, co nas wspólnie łączy, to człowieczeństwo, które wypływa z natury Stwórcy, nie religie. Praca misyjna na samym początku jest trudna, bo trzeba wejść w środowisko, inną mentalność, a to wymaga dużo czasu. Warto być misjonarzem, ponieważ to poszerza horyzonty, aczkolwiek misjonarz jest zawsze obcokrajowcem tam i obcokrajowcem u siebie, na to trzeba być przygotowanym.

Rozmawiał kl. Wojciech Bochenek SCJ
 
Wstań 2017 
 
Zobacz także
o. Daniel Ange
Wiele się mówi o pięknie, ograniczając je do tego, co łatwo dostrzec gołym okiem. Tymczasem jest jeszcze inne piękno - ukryte głębiej. Ojciec Daniel Ange - misjonarz, pustelnik, założyciel międzynarodowej Szkoły Modlitwy i Ewangelizacji Jeunesse-Lumiére ("Młodzi-Światło") we Francji - zachęca, aby je odkryć, pielęgnować i dzielić się nim...
 
ks. Adam Prozorowski
Bóg jako wzór Ojcostwa szczególnie wyraźnie przebija się w wypowiedziach Jezusa, które zebrał św. Jan Apostoł w swojej Ewangelii. Najwięcej wypowiedzi na ten temat znajduje się w rozdziale piątym. Ojcostwo Boga, które odkrywa przed nami Jezus, może być więc wzorcem dla naszego ludzkiego przeżywania bycia ojcem...
 
Jacek Stojanowski
"Wszędzie Ci chrześcijanie się panoszą" - słyszy się tu i ówdzie. "Wyznawaliby tą swoją religię w ciszy i spokoju, a nie ciągle tylko nawijali o Bogu. Do tego jakieś koncerty robią, procesje, ulotki wciskają." Czy my, chrześcijanie, rzeczywiście przesadzamy? Może nie szanujemy prawa drugiej osoby do wolności wyznania? Tylko skąd takie wnioski skoro my nikogo do niczego nie zmuszamy? Konieczność bycia ateistą - przerabialiśmy w Polsce przez prawie 50 lat trwania PRL-u. Ale wraz z końcem Polski Ludowej nie nastał, tak dla kontrastu, jakiś tajny "katoland"...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama