logo
Czwartek, 21 września 2017 r.
imieniny:
Darii, Mateusza, Wawrzyńca, Hipolita – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Piotr Jordan Śliwiński OFMCap
Żal nad żalem za grzechy
Życie Duchowe
 


W przygotowaniu do sakramentu pokuty żal za grzechy często okazuje się warunkiem najtrudniejszym, a przynajmniej najcięższym do zrealizowania dla współczesnego penitenta. Z pewnością nie jest łatwe uznanie własnych grzechów i żal za nie – wszak kultura współczesna wmawia nam, ludziom XXI wieku, że jesteśmy najgenialniejsi i o wszystkim w swoim życiu mamy prawo decydować według własnego uznania. W związku z tym uznanie własnej winy i idący za nią żal oraz wola poprawy są dzisiaj być może szczególnie trudne.
 
Inną trudnością jest coraz szybsze tempo życia, w którym brakuje czasu na moment zatrzymania i refleksji. Trudność tę wzmaga stawianie przez dzisiejszą kulturę bliskich, osiągalnych w skończonym czasie celów. Spędziłeś urlop na innym kontynencie, zbieraj pieniądze na jeszcze dalszą wyprawę. Kupiłeś nowy samochód – świetnie, ale już odkładaj na kolejny, nowocześniejszy. Życie konkretnego człowieka koncentruje się na szeregu tego typu osiągalnych celów, natomiast ginie perspektywa totalna, nadająca cel życiu jako całości. Ginie perspektywa realizowania jakiegoś transcendentnego celu, dobra. Ludzkie życie staje się serią celów do osiągnięcia, przy ciągle większym zamazaniu ostatecznego celu życia człowieka.
 
Niektóre z tych trudności wynikają jednak nie tyle z rozumienia siebie przed Bogiem, co raczej z niezrozumienia własnego życia jako historii zbawienia oraz zamazywania świadomości grzechu i żalu za niego. Przekłada się to na różne błędne schematy myślenia o samym żalu za grzechy. Oto trzy najpopularniejsze takie schematy.
 
Nie potrafię żałować tego czynu, on był taki piękny i miły
 
Bardzo często obiekcja ta powstaje wobec grzechów, w których pojawia się poczucie satysfakcji i bliskości, na przykład wobec drugiego człowieka, jak to ma miejsce choćby w pozamałżeńskich relacjach seksualnych. Żal nie jest jednak wymuszaniem na sobie przekonania, że jakiś czyn był niemiły, obrzydliwy itd. Nie chodzi wszak o ocenę estetyczną, psychologiczną czy filozoficzną, a o waloryzację teologiczną. Jakiś czyn jest zły nie dlatego, że budzi złe uczucia – odrazę itd., ale dlatego, że jest nieposłuszeństwem wobec Boga, Jego woli.
 
Żal nie jest zatem przeżyciem dyskomfortu estetycznego czy jedynie psychologicznego. Jest aktem religijnym, uznaniem własnego nieposłuszeństwa wobec Boga i Jego słowa. Żal to modlitwa człowieka, który uświadomił sobie swą niewierność względem Boga i Jego moralnego prawa.
 
Żałuję, bo to było głupie i ohydne
 
Żal za grzechy jest żalem religijnym. Jego motywem jest świadomość, że moje czyny nie były zgodne z tym, czego oczekuje ode mnie Bóg, do czego wzywa mnie Ewangelia interpretowana w nauczaniu Kościoła. W związku z tym żal za grzechy winien być czyniony z pobudek religijnych, a nie – jak wspomniałem powyżej – estetycznych, psychologicznych czy filozoficznych. Owszem byli myśliciele, na przykład niektórzy stoicy, jak choćby Marek Aureliusz, którzy postulowali praktykę rachunku sumienia i ciągłej poprawy życia, ale czynili to z powodów filozoficznych, a nie religijnych.
 
Przy okazji warto przypomnieć, że teologia moralna rozróżnia żal doskonały i żal mniej doskonały, dawniej nazywany niedoskonałym. Różnią się one motywami. Doskonały wynika z miłości do Boga, ze świadomości, że nasz grzech był złą odpowiedzią na Bożą dobroć. Żal mniej doskonały może wypływać z innych motywów religijnych, na przykład z lęku przed karą za grzechy. Do ważnego i owocnego przeżycia sakramentu pokuty i pojednania wystarcza żal mniej doskonały.
 
Żal mi i głupio, że mogłem coś takiego zrobić
 
Bywa i tak, że penitent, klękając przy konfesjonale, jest nastawiony raczej na opłakiwanie siebie niż własnych grzechów. Bardziej żali się na grzechy niż ich żałuje. Owszem, grzech jest utrapieniem, wielu znawców życia duchowego porównuje go do choroby.
 
Oczywiste są też figury biblijne chorych cieleśnie jako znaków choroby moralnej, religijnej – grzechu. Jednak grzech jest zawsze wolną decyzją człowieka. Gdzie nie ma on wolności decyzji, tam teologia moralna jasno mówi o ograniczeniu czy zniesieniu odpowiedzialności za grzech. Z pewnością grzech może prowadzić i często prowadzi do rozżalenia na siebie samego, na okoliczności, na innych, którzy nie powstrzymali przed popełnieniem grzechu.
 
Jednak te wszystkie sytuacje nie znoszą odpowiedzialności grzesznika za grzech. Żal za grzechy to nie opłakiwanie siebie i własnej słabości, ale modlitwa zwrócona do Boga – pokorna prośba o przebaczenie. Jej przykładem jest pełna uniżenia modlitwa ewangelicznego celnika: „Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!»” (Łk 18, 13).
 
Wskazanie na częste problemy w przeżywaniu żalu za grzechy warto zakończyć jego pozytywną prezentacją. Zawiera ją adhortacja Jana Pawła II Reconciliatio et paenitentia: „Zasadniczym aktem Pokuty ze strony penitenta jest jednak żal, czyli jasne i zdecydowane odrzucenie popełnionego grzechu i postanowienie niegrzeszenia na przyszłość, z miłości do Boga, która odradza się przez skruchę. Tak pojęty żal jest więc podstawą i duszą nawrócenia, owej ewangelicznej metanoia, która przyprowadza człowieka do Boga, jak syna marnotrawnego powracającego do ojca, i która znajduje w Sakramencie Pokuty swój znak widzialny, doskonalący ową skruchę. Dlatego prawdziwość pokuty zależy od tej skruchy serca” [1].
 
Definiowanie żalu za grzechy jako „jasne i zdecydowane odrzucenie popełnionego grzechu i postanowienie niegrzeszenia” pozwala rozumieć go jako akt woli, która odrzuca zło popełnione oraz przyjmuje jako swoją opcję niewybieranie w przyszłości tego samego zła. Dokument przypomina wagę żalu, który jest „podstawą i duszą nawrócenia”. Co więcej, dobrze – czyli prawdziwie i głęboko – przeżyty żal jest znakiem prawdziwości i wiarygodności pokuty sakramentalnej. Warto zatem o taki żal za grzechy prosić Boga oraz poświęcić nań odpowiedni czas w trakcie przygotowania do sakramentu pokuty.
 
Praktyka żalu za grzechy, połączona z regularnie odprawianym rachunkiem sumienia może być ważną praktyką w rozwoju życia wewnętrznego. Uczy ona szybkiego rozpoznawania własnych grzechów i stojących u ich podłoża wad oraz odrywania się od nich, a zwracania się ku Bogu pełnemu miłosierdzia. Regularne praktykowanie żalu za grzechy może być pomocne w docieraniu do prawdy o sobie przed Bogiem, jak i w relacjach do innych osób.
 
Do wdrażania się w regularne praktykowanie żalu za grzechy zachęcało wielu świętych. Szczególnym zaś apostołem aktu żalu był między innymi kapelan wojsk Jana III Sobieskiego – kapucyn, bł. Marco z Aviano, który pisał zgodnie z barokową poetyką: „Oby ten mój żal sięgnął szczytów bólu, a postanowienie oby pozostało niezmienne. Tobie zatem, najlepszy Boże, któremu wszystko winno służyć, [wyrażam mój głęboki żal], nie z powodu lęku przed piekłem, na które przez tysiące moich grzechów sobie zasłużyłem, ani nie z powodu nadziei na błogosławieństwo, którego tyle razy uczyniłem się niegodnym, lecz dlatego, że Ciebie, najlepsze Dobro i boskie Miłosierdzie, do gniewu pobudziłem; [Ciebie], któremu należy się nieustanna chwała, błogosławieństwo i dziękczynienie. Amen [2].
 
Piotr Jordan Śliwiński OFMCap
JJ Thompson | Unsplash (cc)
 
___________________________________
Przypisy:
 
[1] Jan Paweł II, Reconciliatio et paenitentia, Rzym 1984, 31.
[2] Congregatio pro Causis Sanctorum, Beatificationis et canonizationis venerabilis Servi Dei P. Marci ab Aviano, sacerdotis professi Ordinis Fratrum Minorum Capuccinorum, Positio super virtutibus, Roma 1990, s. 65n. (tłum. z łac. M. Miszczyński OFMCap).
 
Zobacz także
Dariusz Kowalczyk SJ
Nawrócenia związanego ze spowiedzią nie można sprowadzać do "magicznego" przejścia od braku łaski uświęcającej do jej posiadania, jak gdyby chodziło o święty przedmiot, który się traci lub odzyskuje. Łaska sakramentalna jest Boską, osobową rzeczywistością, która najpełniej realizuje się w tym, co "pomiędzy" ludźmi, czyli w relacjach miłości i miłosierdzia...
Więcej o Spowiedzi Świętej
 
Fr. Justin
Od czasu do czasu daje znać o sobie mój praktyczny rozum: Czy faktycznie obecność Jezusa może być ukryta pod prostym znakiem Mszy świętej? Bóg miałby być tak blisko nas? Czy możemy Go tam osobiście spotkać?
 
ks. Jerzy Olszówka SDS
„Wolność” to słowo, obok którego chyba żaden człowiek nie przechodzi obojętnie. Odkąd człowiek istnieje odczuwa głęboką potrzebę „bycia wolnym”. O wolność nieustannie zabiega, przeżywa dramat, gdy ją traci, jest wrażliwy na przykłady jej łamania, cieszy się, gdy ją osiąga. Szczególnie w naszych czasach wiele mówi się i pisze o wolności. Jednak pomimo tak powszechnego używania słowa „wolność”, nie jest to słowo jednoznaczne.  
 
 
___________________
 
 reklama