logo
Poniedziałek, 24 czerwca 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: nadia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-06-11 21:32

W Polsce, teraz kiedy zbliża się lato, jest coraz cieplej, a w moim mieście nawet 33 stopnie. zastanawiam się, czy założenie nieco skąpszych ubrani, np bluzka na ramiączkach, czy taka odkrywająca cześć brzucha to ubiór niestosowny i wulgarny? oczywiście nie mam na myśli spódniczek, które nie zakrywają pupy, czy koszulek z wielkim dekoltem, ale o takie wakacyjne ubrania. czy jeśli tak, to to oznacza, że mam się pocić w ubraniach, które więcej zakrywają, czy nie na problemu z ubraniami, które pokazują trochę brzucha, ramion czy nóg.
serdecznie prosze o odpowiedz i życzę miłego, błogosławionego dnia

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: moderator (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2019-06-12 12:09

Kiedyś spędziłem 6 miesięcy w Indiach (Bangalore, stolica stanu Karnataka). Indie to jeden z najgorętszych krajów świata. Pierwsze noce dla ochłody spałem na posadzce z betonu, ale beton w nocy też był ciepły. Jak miejscowi chodzą ubrani? Poodsłaniani bo gorąco? Wręcz przeciwnie. Pozasłaniani. Z zimna? Nie - chronią się od nadmiaru słońca. Bo wiedzą, że nadmiar słońca jest niebezpieczny. My Europejczycy to niebezpieczeństwo nazywamy i mierzymy po swojemu: "promieniowanie UV". Jeśli o tym nie słyszałaś, to króciutko:
W niewielkich ilościach promieniowanie UV poprawia nastrój, zmienia kolor skóry i wspomaga leczenie chorób skóry.
Jednak promieniowanie UV może przynieść naszej skórze więcej szkody niż pożytku. Może powodować poparzenia, przebarwienia, a nawet zmiany nowotworowe. Słońce jest głównym sprawcą starzenia się skóry. Uważa się, że gdyby nie wpływ światła słonecznego na skórę, objawy starzenia się organizmu byłyby widoczne w dużo bardziej zaawansowanym wieku. Promienie UVA odpowiedzialne są za tworzenie się wolnych rodników, które prowadzą do fotostarzenia skóry. Za ich sprawą zanikają fibroblasty, co skutkuje spowolnieniem procesu produkcji kolagenu, odpowiedzialnego za gęstość, jędrność i elastyczność skóry. Ponadto upośledzeniu ulegają włókna elastyny, dzięki której skóra jest elastyczna i rozciągliwa. Efektem uszkodzenia włókien kolagenowych i elastynowych jest utrata jędrności i wiotczenie skóry, pojawianie się bruzd, zmarszczek oraz opadanie owalu twarzy.
Jeśli w Indiach widziałem skąpo ubranych ludzi, to byli to wyłącznie biali turyści. Natomiast wszyscy miejscowi chronią się od słońca, kobiety noszą sari: (klik).

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2019-06-12 12:17

"bluzka na ramiączkach, czy taka odkrywająca cześć brzucha to ubiór niestosowny i wulgarny?"
Tak, w bardzo wielu miejscach jest on niestosowny (nieszczęśni studenci na zajęciach, kobiety częściej ubrane jak na plażę) i momentami bywa wulgarny. Bluzka na ramiączkach, odkryty brzuch? Nie do pracy, nie do urzędu, nie do kościoła, nie na uczelnię, nie do instytucji kultury, nie do poradni medycznej, nie do baru - restauracji, generalnie: nie w miejscach publicznych - nierekreacyjnych, niesportowych.
Jesteśmy coraz gorzej wychowani, niestety. I to idzie z rodzin.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Iga (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-06-12 15:36

Nadio, rozumiem Cię doskonale, też okropnie znoszę upały, bardzo się teraz męczę. Jednak ubranie się krócej nie rozwiąże problemu i to nie jest dobry pomysł. Staram się zakładać ubrania bardziej zwiewne, lekkie, bluzki z rękawem do łokcia, ale które są nieco szersze, luźniejsze, które nie przylegają mocno do ciała. Jednocześnie nieprześwitujące. Czy spódnice do kolan albo dłuższe, też luźne, zwiewne. Da się takie znaleźć. Niekoniecznie teraz iść do markowych sklepów i wydać na nie fortunę, ale poszukać po tzw. 'ciuchach' czy tańszych sklepach, gdzie naprawdę fajne, ładne bluzki można znaleźć po parę złotych, nawet eleganckie. Owszem, to wymaga trochę wysiłku, ale dla mnie osobiście to jest lepsze wyjście niż czuć się niekomfortowo w zbyt krótkich koszulkach. Zresztą jak wspomniał Moderator, to nie jest zdrowe wystawiać się zbytnio na słońce.
Życzę deszczu i pamiętaj proszę o piciu dużej ilości czystej, niegazowanej wody, ok. 2 litrów dziennie. Do wody lubię dodawać jabłko i limonkę lub cytrynę, dużo lepiej smakuje, a i te jabłka potem dostają limonkowego posmaku i fajnie je zjeść. ;-) Jakoś damy radę.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: refleksja (---.centertel.pl)
Data:   2019-06-12 17:11

Odkryty brzuch - tak, jest dla mnie w jakiś sposób wulgarny... Nie ubrałabym się tak; nie tylko dlatego, że ktoś mogłby przez to zgrzeszyć, ale również dlatego że nie chciałabym, żeby ktoś widział we mnie obiekt = traktował mnie, jak przedmiot. Chcę być postrzegana jako piękna istota z duszą, a nie kawał atrakcyjnej rzeczy. Z niektórymi spódniczkami krótkimi też jest pewien problem. Bywa, że - gdy się stoi- są śliczne i w ogóle niewyzywające (długość wydaje się być akurat); ale gdy się usiądzie - i ktoś akurat siada naprzeciw tak ubranej dziewczyny... niestety wszystko widzi :(

Nie rozumiem natomiast tego, że ktoś mógłby mieć problem z bluzką na ramiączkach. Jeśli nie odsłania ona w żadnej formie biustu, to dla mnie wszystko jest ok. Nie wiem, kogo mogłaby pobudzać seksualnie czyjaś ręka bądź ramię... ramię to ramię, tak jak i nos, czy palec - nie ma w tym nic seksualnego.

Przy bluzkach (bądź górnych częściach sukienek) zwracam uwagę na inną rzecz. Patrzę w lustro, co się dzieje, gdy się w takiej bluzce pochylam. Jeśli widoczny jest biust, nie kupuję takiego ubrania, bądź kupuję je, ale noszę je potem z odpowiednio zawiązaną apaszką, która zakrywa dekolt. Przy sukienkach patrzę też pod słońce, czy nie prześwitują. Jeśli tak, to znowu - albo nie kupuje, albo kupuję i gdy je noszę, zakładam coś nieprześwitującego pod spód. Jak mówiłam, chcę być piękną kobietą, nie jakimś przedmiotem :) Pozwól sobie, by tak właśnie Cię postrzegano - z zachwytem, nie z pożądliwością :) Pozdrawiam serdecznie!

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Iga (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-06-12 20:15

Myślę, że w dzisiejszych czasach trudno byłoby ustalić konkretne normy, długości, i sama nie chcę próbować tego robić. Ja jestem kobietą, mnie odkryte ramię seksualnie nie pobudza, nie wiem, jak mężczyzn, pewnie jednego tak, drugiego nie. Ale sama osobiście czułabym się dziwnie, nieswojo, wychodząc z domu w bluzce na ramiączkach. I gdy widzę dziewczyny w takich bluzkach czy sukienkach, to mam odczucie, że to troszkę jednak nie wypada. Szczególnie w kościele i nieraz widziałam szyldy zakazujące wchodzenia z odkrytymi ramionami, ale też nawet na ulicy wydaje mi się to jednak niestosowne. Ale jak mówię, to jest moje odczucie, być może jestem na tym puncie zbyt wrażliwa. Natomiast zgadzam się, że kwestia zbyt dużego dekoltu byłaby większym problemem.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Estera (---.147.34.123.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2019-06-12 23:36

W kwestii bluzek na ramiączkach: albo wystają ramiączka stanika, co jest nieeleganckie, albo go w ogóle nie ma, co jest jeszcze bardziej nieeleganckie i niestosowne poza domem.
Nie noszę bluzek na ramiączkach, bluzek z odkrytym brzuchem, minispodniczek, minispodenek. Nawet w upał. Zresztą naturalne tkaniny dają lepszą ochronę przed upałem niż brak ubrania.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Lula (82.177.5.---)
Data:   2019-06-13 07:32

Mówiąc o elegancji/ niestosowności w kwestii ubioru, za bardzo skupiacie się na tym, co pomyślą mężczyźni, czy to ich pobudzi czy nie - i wiecie co: to jeszcze bardziej niestosowne niż noszenie tych ubrań. Ludzie, zmieńcie priorytety.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-06-13 11:47

A bez ubrania w upale to się nie pocisz?
Trzeba nosić przewiewne ubrania z naturalnych tkanin. Np. biała bluzka z bawełnianego batystu z długim rękawem albo z 3/4 jest dobra.
Bluzki na ramiączkach nie są strojem miejskim, ani szorty itd. I myślę, że jak najbardziej odkryte ramiona mogą pobudzać.
Nadia, to o czym piszesz, to nie są nieco skąpsze ubrania. Goły brzuch to zdecydowanie skąpe, zbyt skąpe ubranie.
Siostry zakonne jakoś nie umierają w habitach. Osoby, które muszą nosić podkolanówki czy rajstopy uciskowe też - wyobrażasz sobie nosić rajstopy 140DEN w upale? Grzeją niesamowicie.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: sstaszek (89.231.140.---)
Data:   2019-06-13 13:03

Nie dajmy się zwariować z tą skromnością i podniecaniem. Ciało kobiety jest piękne - patrz klasyka rzeźby czy malarstwa. Jak ktoś ma odchyłki to i zakonnice w habicie potrafi widzieć jako w bikini. A zakonnice tez noszą krótsze habity, szare, a prywatnie, u rodziny, chodzą latem w szortach. Sa sytuacje kiedy obowiązuje bezwzględny "dress code" - no i mówi sie trudno.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Madzia (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-06-13 13:41

Powiem na swoim przykładzie. Mam 29 lat i dzieci (rok, 3 i 4 lata). Do fryzjera chodzę raz w roku, jak już włosy plątają mi się z rzęsami. Na makijaż poświęcam 3 minuty - korektor pod oczy i tusz do rzęs, bo więcej nie ma sensu nakładać, ale też nie chcę, żeby mąż uciekał w popłochu na mój widok. Ubiór dobieram wedle zasady - leży na wierzchu, nie śmierdzi i nie potarga się, podczas gonitwy za dziećmi, noszenia wózków z czwartego piętra i obowiązków domowych. Toteż uwierzcie, dziewczyny, kiedy idę po seler, albo wyprowadzam dzieci z psami do parku - nie przebieram w odzieży, żeby przypadkiem nikt nie zobaczył mojego ramienia, oraz nie mierzę centymetrem długości nogawki krótkich spodni. Nie przebieram się specjalnie z ciucha domowego, żeby kupić kilo marchwi.
Dlaczego mam w szafie te sprośne bluzki na ramiączkach? Ano, bo w t-shircie mam mokre pachy już po zniesieniu ze schodów drugiego wózka, a gdzie tam dzieci i cała reszta. W ramiączkowej bluzce też się spocę, ale wytrę pachy chusteczką i do przodu. Nie ma plam, ani mokrego materiału. Krótkie spodnie do połowy uda krępują mi ruchy mniej, niż jeansy, a też nie ucierpią kiedy obskakuja mnie psy.
Wszystko to z wygody, a nie sprowadzania mężczyzn na manowce. I naprawdę bardziej to grzeszne i próżne, niż sterczenie przed lustrem, analizowanie co kogo podnieci, chodzenie po kosmetyczkach i itp typowo kobiece sprawy? I czy to nie z serca płyną nieczystości? :)

Tak, do kościoła ubieram się odświętnie.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: MM (---.play-internet.pl)
Data:   2019-06-13 13:43

Nie wypowiem się na temat poprawności stroju. Sugeruję za to zwrócić uwagę na materiał z którego masz ubrania. Niestety wszędzie otacza nas poliester, który nie "oddycha" i w którym się pocimy, to po prostu folia, w którą jesteśmy zawinięci. Patrz więc na skład materiałowy. Można wybrać na lato cienką bawełnę, idealny będzie len - ubrania z lnu można dostać w popularnych sieciówkach, pewnie też jedwab, ale takie ubrania będą już droższe.
Wolę lekką i przewiewną spódnicę do kolan niż obciskające szorty, w których faktycznie można się zapocić. W sukienkach na ramiączkach można sobie popalić skórę na ramionach, plecach, dekolcie, wcale nie wygląda to ładnie no i przez taką ekspozycję na działanie promieni słonecznych skóra szybciej się starzeje.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Hanna (150.254.99.---)
Data:   2019-06-13 14:25

Zauważcie, ze mieszają się tu dwie motywacje. Erotyczna to raz (ja np. w pierwszym moim poście o niej nawet słowem nie wspominałam) oraz kulturowa, kwestia stosowności, kultury, elegancji, wyborów dostosowanych do sytuacji społecznej.
Nawet jeśli nikogo nie pobudza (nie wiem tego) widok kobiety w bluzce na ramiączkach, to nie jest to strój miejski, a tym bardziej - oficjalny. Podobnie: szorty, legginsy, ciuszki przejrzyste, wyłażąca ordynarnie bielizna górna czy dolna itd. Dress code, smak i kultura. Tak, mówi się trudno. Ktoś pytał o stosowność i wulgarność - owszem, istnieje odzież niestosowna i ryzyko wulgarności, nawet, jeśli pominiemy aspekt erotyczny.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-06-13 15:19

Do tego, co napisała Hanna, dodałabym jeszcze wymiar estetyczny. Kiedyś usłyszałam, że większość ludzi lepiej wygląda, gdy są ubrani. I coś w tym jest.

Madzia: "I naprawdę bardziej to grzeszne i próżne, niż sterczenie przed lustrem, analizowanie co kogo podnieci," Naprawdę miałaś na myśli, że dbanie, by nie pobudzać, kogo się nie chce i nie wypada pobudzić, jest grzeszne i próżne?

Do dziś pamiętam, gdy umówiłam się w upał z koleżanką na mieście i założyłam bluzkę na ramiączkach, choć wahałam się nad taką z krótkim rękawem. Było mi głupio, że się niewłaściwie ubrałam i przecież o niczym erotycznym tu nie mówię, tylko o stosowności stroju.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Madzia (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-06-13 17:12

Margaret, tam jest ciąg dalszy. Urwałaś moją wypowiedź na przecinku i pytasz, co miałam na myśli. Nie prowokuj w ten sposób, proszę. Powiem tylko tyle, że nie mam czasu zastanawiać się, co kogo podnieci, w co się ubrać, żeby nikt niepowołany nie spojrzał za długo, ponieważ mam pełno obowiązków codziennych i akurat makijaże, ozdoby, garderoba, a już na pewno podniecenie jakiegoś faceta, naprawdę, znajdują się gdzieś na szarym końcu moich zmartwień. Chcę być dobrą żoną, dobrą matką i znaleźć w tym wszystkim czas na modlitwę, a nie tracić go na filozofie o długości rękawa, który muszę wydłużyć, żeby iść do sklepu. I nie popieram świadomego kuszenia kogokolwiek, żeby była jasność, bo to dla mnie różnica samej intencji, o czym też już pisałam.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: refleksja (---.centertel.pl)
Data:   2019-06-13 18:31

"I czy to nie z serca płyną nieczystości? :)"

To pytanie to najlepsze podsumowanie.

(...)

Raz jeszcze powtórzę - części intymnych nie odsłaniam - a wszystko, co poza tym, jest dla mnie w porządku. Ręka odsłonięta jest dla mnie w porządku, tak jak i nos (dla niektórych nawet nos jest prowokacyjny, więc wymyślili burki - niektóre z kratką na oczy.)

Na pewno nie chodzi o to, by się zastanawiać nad długością rękawa, czy nawet spódnicy czy bluzki. Trzeba się zastanowić jedynie, czy nie odsłania się obszarów, które mogą pobudzać - bo można zostać potraktowanym jak rzecz. A jesteśmy do podziwiania i kochania - a nie do używania.

Uwagę też trzeba zwrócić na to, żeby ktoś nie zgrzeszył pod wpływem patrzenia na nas, bo - grzesząc - rani on Chrystusa, który i tak jest wystarczająco zraniony... Może być też tak, że kilka godzin po grzechu ten człowiek umrze. I pod wielkim znakiem zapytania stanie jego zbawienie. Przypomina mi się cytat: "Jedni drugich brzemiona noście" (Ga 6,2) Wszyscy jesteśmy słabi. Wszyscy musimy się wspierać w drodze do nieba...

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2019-06-14 11:46

Na tytułowe.

A ja marzę o Edenie. Zwłaszcza w gorące, upalne dni lata. Beż żadnych okryć wierzchnich; modnych, estetycznych, erotycznych, niedostoswanych etc., itp. itd., - tylko na golasa. Tak jak było ongiś.
Ale przez ten jeden parszywy grzech nieposłuszeństwa Panu Bogu, wszystko (!) się skończyło. No i listkiem przykryli swoją nagość i zaczęli ją zasłaniać i się wstydzić... Łza się w oku kreci.

Pozdrawiam :)

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-06-14 16:25

Madzia, to nie była prowokacja, ale zdziwienie, że wrzucasz różne rzeczy do jednego wora. Może nie zrozumiałam, o co Ci chodziło. Ale ciekawe, że moje pytanie zrozumiałaś jako prowokację. Zatem sama intencja nie wystarcza. Podobnie może być, gdy np. ktoś robi coś, co mu pasuje, ubiera się, jak chce i nie ma nic złego na myśli, ale przy okazji nieświadomie kogoś wprowadza w zakłopotanie, kusi, obraża itp.

Nieczystości z serca płyną, ale widać je przecież na zewnątrz. I nie tylko o ciuchach mówię, rzecz jasna.

Magdalena, to nawet zabawne. Jeszcze z taką motywacją tęsknoty za rajem się nie spotkałam.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Iga (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-06-14 19:45

Można rozprawiać w nieskończoność o tym, gdzie jak się należy ubrać, jaka długość do miasta, jaka do pracy, czy w takiej albo takiej sytuacji rodzinnej, kulturowej, jeszcze innej. Myślę, że warto, aby każdy wychodząc z domu (choć będąc w domu z innymi także), wybierając strój, zastanowił się prostu krótko nad dwiema kwestiami:
1. Szacunek do siebie (czy ja się będę czuła dobrze sama ze sobą, czy dostatecznie o siebie zadbałam i traktuję siebie jako osobę z godnością, a nie rzecz).
2. Szacunek do innych (z jednej strony w tym kontekście seksualnym, czy nie prowokuję do grzechu; z drugiej społecznym: czy mój wygląd nie będzie dla kogoś niesmaczny, niestosowny, niemiły).

Nie chodzi tu o nie wiadomo jakie strojenie się przed każdym wyjściem czy że bez makijażu nie można wyjść z domu. Nie chodzi o to, by przejmować się wszystkim, co ludzie pomyślą. Są tylko pewne minimalne normy, których, ze względu na miłość do siebie i do innych, nie należy przekraczać i ich nawet kwestia wygody nie usprawiedliwia. Wydaje mi się, że każdy we własnym sumieniu, w swojej sytuacji powinien rozstrzygać te kwestie i postępować w zgodzie z sumieniem.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Iga (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-06-15 13:07

Jeszcze słowo do Madzi. Całym sercem podziwiam Twój trud, miłość jaką wkładasz w zajmowanie się rodziną, domem, mężem. Nie jestem w takiej sytuacji jak Ty, więc na pewno nie zrozumiem w pełni, jak to musi być wymagające.

Natomiast Twój post trochę mnie jednak martwi i zastanawia, czy będąc matką i żoną, nie zapominasz o byciu kobietą i dbaniu o siebie samą. To również jest bardzo ważne, bo jeśli nie potrafimy kochać siebie, to nie będziemy potrafiły kochać innych. Jeśli jest Ci zupełnie obojętne, co na siebie włożysz, co inni o Tobie pomyślą, jeśli włosy obcinasz tylko, jak już całkiem utrudniają Ci życie, to martwi mnie, czy pamiętasz o swojej wartości jako osoby samej w sobie, a nie wyłącznie ze względu na to, ile zrobisz dla rodziny. Jeśli nie będziesz dbała o siebie, znajdowała chwili na relaks dla siebie, na odpoczynek, jakieś hobby, również czasu dla męża, to boję się, że po jakimś czasie się wykończysz, przestaniesz widzieć w tym wszystkim sens. Dzieci kiedyś odejdą, a Ty pozostaniesz ze sobą i z mężem, dlatego one nie mogą być Twoim jedynym sensem.

Piszę na przykładzie mojej matki, która zapracowywała się przez całe moje dzieciństwo, która po domu chodziła w byle czym, byle obiad był ugotowany, dzieci nakarmione, sama rzuciła wszystkie zainteresowania, a jej odpoczynkiem stał się prawie wyłącznie telewizor, czasem spotkanie z koleżanką. Gdy z rodzeństwem wyjechaliśmy na studia, to ona tylko czekała, kiedy przyjedziemy do domu na weekend, bo sama nie ma swojego życia, i narzekała, że niedługo zwariuje od siedzenia w domu z ojcem.

Proszę, nie odbierz mojego posta jako złośliwość, bo zupełnie nie mam intencji obrazić Cię czy coś Ci wytykać. Nie znam Cię i piszę wyłącznie na podstawie Twoich kilku zdań, które wydały mi się niepokojące, ale mogę nie mieć racji co do Twojej sytuacji. Nie oczekuję od Ciebie żadnej odpowiedzi, jedynie proszę, byś sama się zastanowiła, czy wystarczająco dbasz o samą siebie.

Jak mówiłam, nie mam doświadczenia, ale moja znajoma jest matką czwórki małych dzieci, poświęciła się wychowywaniu ich, a jednak mimo ogromu pracy nie zaniedbuje siebie, dba o swój wygląd (co nie oznacza nakładania tony makijażu przed każdym wyjściem czy super eleganckich ubrań i szpilek, tylko zwykły prosty schludny wygląd), znajduje czas dla siebie czy wyjście tylko z mężem, i widać po niej, że siebie lubi i jest ze sobą szczęśliwa, a jednocześnie spełnia się jako matka i żona, choć oczywiście nieidealna.

Nawet najbardziej zabiegana mama musi dostatecznie zadbać o siebie. Jeśli to nie wychodzi, to chyba trzeba porozmawiać z mężem nad nieco innym rozdzieleniem obowiązków. Polecam też blog www.manymum.blogspot.com , wierzącej matki piątki dzieci.

Życzę wszelkiego dobra i Bożego błogosławieństwa.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: gorąco (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-06-15 14:12

"Czy mam się pocić w ubraniach?"

Nie zawsze. W swoim domu możesz się pocić nago :)

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: wee (---.231.23.236.koba.pl)
Data:   2019-06-15 17:31

A ja np. chodzę w spódniczkach, szortach, z odkrytymi udami, w koszulkach prześwitujących, z dekoltem, na ramiączkach, albo bez, z odkrytym brzuchem i ramionami. Jeśli kogoś pobudzają moje odkryte nogi to powinien więcej czytać i zrozumieć, że to tylko ludzkie ciało. Czy kogoś pobudzają plakaty u lekarza, albo w książkach? Jeżeli tak to ten ktoś powinien popracować nad sobą. : )

Ja czuje się świetnie i pocę się mniej. : ) Z Bogiem

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Madzia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-06-16 00:12

Iga, może to nieco staroświeckie, ale uważam, że bycie kobietą to przede wszystkim bycie matką i żoną. Tu leży kobiecość, a nie w ilosci wizyt u fryzjera. Wierzę też w tradycyjny podział obowiązków - mężczyzna pracuje, a kobieta dba o dom.
Moją pasją jest rodzina. Poza rodziną mam jedną miłość i jest to Eucharystia, na którą staram się znaleźć czas przynajmniej te 3-4 razy w tygodniu. Na inne rzeczy nie mam czasu i naprawdę, uwierz, nie żałuję. Gdyby miało się to obyć kosztem w/w to nie mam czego żałować. Bez ploteczek da się żyć.
Nie napisałam też nigdzie, że o siebie nie dbam. Noszę czyste ubrania, stosuję szybki (ale jednak) makijaż. Temat dotyczy jednak stroju, a ja odniosłam się do tzw. ramiączkowych bluzek, czy szortów, które w moim wypadku nie mają na celu wzbudzania męskiego pożądania, a są zwyczajnie wygodne w walce z potem, którego przy wysiłku z dziećmi, zakupami, wózkami i innymi rzeczami, mam pod dostatkiem. Jeśli ktoś widzi w tym coś podniecającego - przykro mi. Podobnie wiele osób krzyczy o publicznym karmieniu piersią, jakoby przyczyniało się do grzechu, bo mężczyzna może zobaczyć kawałek biustu i wrócić do domu, by czym prędzej zgrzeszyć.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Mateusz (84.38.84.---)
Data:   2019-06-16 12:52

"Nie napisałam też nigdzie, że o siebie nie dbam. Noszę czyste ubrania, stosuję szybki (ale jednak) makijaż. Temat dotyczy jednak stroju, a ja odniosłam się do tzw. ramiączkowych bluzek, czy szortów, które w moim wypadku nie mają na celu wzbudzania męskiego pożądania, a są zwyczajnie wygodne w walce z potem, którego przy wysiłku z dziećmi, zakupami, wózkami i innymi rzeczami, mam pod dostatkiem".

A może by tak spróbować połączenia szortów z sarongiem? To raczej wygodne rozwiązanie, bo po opuszczeniu strefy typowo miejskiej, gdzie można być narażonym na kontakt z różnymi osobami, tak to ujmijmy, można go szybko i sprawnie zdjąć. I jeśli można prosić - nie licytujmy się już, które ubiory są szczególnie, które niezwykle, a które jedynie lekko prowokujące. To kwestia reakcji tak indywidualnej, że nie da się jej przewidzieć. Istnieją ludzie twierdzący, że nawet zakonnica w pełnym habicie wygląda "szalenie podniecająco", jednak u podstaw takich twierdzeń leży nieczystość w sercu, a niewykluczone, że również określone zaburzenia w głowie. Dla normalnego człowieka widok kobiety - mężatki i matki, idącej na spacerze z dzieckiem sam w sobie działa hamująco na niezdrowe popędy.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2019-06-18 00:56

Takie popielgrzymkowe refleksje... Plus 30 stopni, przedburzowo, duszno... wśród uczestników ani jednej osoby w koszulce na ramiączkach i krótkich szortach (takie ciut przed kolano się zdarzały). Ksiądz w t-shircie, długich spodniach, sutannie i z gitarą.

Jestem córką Króla i w każdej chwili mam być gotowa na spotkanie z Królem, również odzieżowo - przynajmniej na tyle, żeby wstydu i obciachu nie było. To też kwestia miłości i szacunku - do Boga, siebie i innych.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Mira (---.play-internet.pl)
Data:   2019-06-21 05:34

Iga, jak trafnie i zgrabnie to ujęłaś. Również odniosłam podobne wrażenie po poście Madzi.
Chciałabym tylko dodać, że dzieci również sporo się od swoich mam uczą, szczególnie dziewczynki. Będąc jeszcze w przedszkolu pamiętam, jak z dumą i podziwem patrzyłam na swoją mamę - na jej piękne sukienki, fryzury, pomalowane usta... Od zawsze była (i trwa to nadal) dla mnie kwintesencją kobiecości. Ale chyba najlepsze było w tym to, że wiedziałam, komu najbardziej chce się podobać - swojemu mężowi a mojemu tacie. To niesamowite uczucie, gdy nadal podczas przyjazdów do domu widzę ten żar między moimi rodzicami. I wiem, że oboje podsycają go także dbając o siebie (tata również). Oczywiście to tylko jedna ze składowych, ale moim zdaniem ważna, poza tym o wyglądzie tu mowa :)
Nie uważam oczywiście, że podejście Madzi jest złe, bynajmniej. Chciałam po prostu pokazać tę kwestię z punktu widzenia córki.

I tak jeszcze co do tematu - Nadio, polecam spódnice szyfonowe z krótszą podszewką. Są bardzo lekkie i prawie ich na sobie nie czuć, a wyglądają elegancko i kobieco. Nie wiem co złego natomiast w noszeniu szortów. Oczywiście nie takich odsłaniających pośladki, bo tego lepiej nie komentować.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Webby (---.081015177.msitelekom.pl)
Data:   2019-06-21 14:16

Powiem tak: jako mężczyzna muszę na siłę odwracać wzrok od roznegliżowanych kobiet w świątyni. No w pewnym sensie jest to wewnętrzna walka. A traci na tym oczywiście modlitewne skupienie. Musisz sobie zadać pytanie: czy chcę zmuszać ludzi i oczywiście mężczyzn do takiej walki?

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-06-22 02:56

"Nawet najbardziej zabiegana mama musi dostatecznie zadbać o siebie".

Owszem. Ale dbałość o siebie nie musi wyglądać u każdej kobiety tak samo. Osobiście radziłabym Madzi, żeby w tej kwestii była po prostu sobą i nie dała się wtłoczyć w takie kanony kobiecości, które jej są obce. Jeśli bardziej jej odpowiada ubiór sportowy na co dzień, a wynika to właśnie z dbałości o siebie (wygoda), to ja bym się o nią nie niepokoiła.

"Gdy z rodzeństwem wyjechaliśmy na studia, to ona tylko czekała, kiedy przyjedziemy do domu na weekend, bo sama nie ma swojego życia, i narzekała, że niedługo zwariuje od siedzenia w domu z ojcem".

Igo, przyczyny takiego stanu rzeczy nie upatrywałabym w poświęceniu się rodzinie. Tutaj raczej jakąś znaczącą rolę odegrało nieodcięcie pępowiny i niezadbanie o małżeństwo. Albo inaczej mówiąc: nieudane małżeństwo poskutkowało niezdrowym przylgnięciem do dzieci.


"Chciałabym tylko dodać, że dzieci również sporo się od swoich mam uczą, szczególnie dziewczynki".
"Nie uważam oczywiście, że podejście Madzi jest złe, bynajmniej. Chciałam po prostu pokazać tę kwestię z punktu widzenia córki".

Miro, natomiast ja odniosłam wrażenie, że chcesz Madzi delikatnie dać do zrozumienia, że powinna bardziej dbać o swój wygląd zewnętrzy, bo bez tego kobiecość jej córki będzie zagrożona ;)
Nie próbuję zaprzeczać, że córki od mam się uczą. Z tym że punkty widzenia córek mogą się bardzo różnić, mimo że patrzą na podobne rzeczy :) Np. moja mama też zawsze dbała o swój wygląd. Pamiętam, że bez szminki na ustach nie wychodziła z domu. A mnie to bardzo dziwiło. W moich oczach była ładna bez żadnego malowania.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Mira (---.securex.cc)
Data:   2019-06-22 05:37

J, nie to miałam na myśli, powiedziałam po prostu, jak widzę to ze swojej perspektywy. Jestem daleka od mówienia komuś co powinien robić, a czego nie. Czasami ciężej jest wyrazić myśli pisząc niż w rozmowie na żywo, nie chciałam na pewno nikogo urazić. Jestem wdzięczna mojej mamie, że pokazała mi takie dbanie o siebie, ale zapewne w innym tego "modelu" byłabym równie wdzięczna :) Oczywiście bez przesady z tym ciągłym malowaniem, to również mnie dziwi, choć w sumie jeśli ktoś tak lepiej się czuje, to czemu miałby tego nie robić.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Ewa (---.173.246.94.ip4.artcom.pl)
Data:   2019-06-22 18:03

Dziękuję moderatorowi za ten głos. Chciałam podzielić się moim doświadczeniem z zeszłego roku, kiedy to przez lipiec i sierpień przebywałam w Niemczech, w mieście, gdzie przez całe lato mieliśmy 33-34 stopnie w cieniu. Prowadziłam tam kursy, na które uczęszczali ludzie z różnych krajów, również młode muzułmanki. Mieliśmy zajęcia w sali bez klimatyzacji, a one przychodziły owinięte od stóp do głów. Oczywiście było im gorąco i prosiły o włączenie wentylatora. Kiedy spytałam się, dlaczego w te upały nie zastąpią tego ubrania "zwykłym", lżejszym, bez długich rękawów, argumentując, że przecież jesteśmy w Niemczech i nie muszą tak się ubierać. One z dumą odpowiedziały, że nie chcą, ponieważ są muzułmankami i chcą przestrzegać tradycji. Zastanowiło mnie to i pomyślałam wtedy, dlaczego chrześcijanki nie są takie dumne z bycia chrześcijankami, co wiąże się z nieepatowaniem golizną, ale ze skromnym strojem, który może być jednocześnie piękny. Już badacz Feliks Koneczny pisał o tym, że nie mogą istnieć na dłuższą metę obok siebie dwie całkowicie różne cywilizacje, bo ta mocniejsza, wierniejsza swojej tradycji i zasadom wyprze tę drugą, słabszą. Rozmyte chrześcijaństwo, które odchodzi od zasad nie oprze się mocnemu islamowi. To tylko kwestia czasu.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-06-23 00:39

"dlaczego chrześcijanki nie są takie dumne z bycia chrześcijankami, co wiąże się z nieepatowaniem golizną, ale ze skromnym strojem, który może być jednocześnie piękny"

Nie istnieje ścisła definicja skromnego, a tym bardziej pięknego stroju :) Wszelkie próby uściślenia zawsze wywołują niekończące się dyskusje.
I podobnie jest chyba z dumą z bycia chrześcijanką :)) Nawet przyznająca się do epatowania golizną "wee" zdaje się być ze swojego chrześcijaństwa bardzo dumna.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Rodzina (---.191.110.17.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2019-06-23 12:30

"spytałam się, dlaczego w te upały nie zastąpią tego ubrania "zwykłym", lżejszym, bez długich rękawów, argumentując, że przecież jesteśmy w Niemczech i nie muszą tak się ubierać. One z dumą odpowiedziały, że nie chcą, ponieważ są muzułmankami i CHCĄ przestrzegać tradycji"

Znaczenie ma też środowisko rodzinne i grupa społeczna. Jak zachowałoby się otoczenie muzułmanki, która złożyłaby bluzkę na ramiączkach lub nawet naszą skromną bluzkę z krótkim rękawem?
Z innego wątku mogliśmy dowiedzieć się, że według Koranu żonę można... bić ("bijcie je, kiedy są nieposłuszne...").
Podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej na terenie Jordanii odwiedziliśmy gorące źródła. Nasze panie kąpały się w strojach kąpielowych jedno i dwuczęściowych. Kąpały się tam też muzułmanki - oblepione mokrą długą suknią i chustą na głowie.

Porządku pilnowała policja (!), która miała zastrzeżenia do naszych chłopców w slipkach (dozwolone były tylko bokserki).

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: refleksja (---.centertel.pl)
Data:   2019-06-23 14:04

Chrześcijanie nigdy nie zostaną pokonani przez żadną cywilizację, właśnie dlatego, że ich Kościół NIE jest zbudowany na piasku zewnętrznych zasad, norm, długości, krótkości i innych marnosci, ale na skale, jaką jest Chrystus i Piotr.

Miłość powinna nas wyróżniac spośród innych - bo to ona jest fundamentem. Wszak sam Bóg jest miłością. Do miłości się stosujmy, a nie do "zasad". Jeśli kochamy, będziemy postępować zgodnie z prawem miłosci. I zarazem nigdy nie uzyjemy prawa i norm do tego, by zabić życie i radość w drugim człowieku.

"Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego." (Ga 5, 13-14)

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Tomasz (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-06-23 14:55

Wydaje mi się, że to bardziej kwestia kultury danego społeczeństwa niż chrześcijaństwa. Inny standard panuje wśród niektórych plemion w Afryce, gdzie nagość jest normalna, a inny w Polsce czy w innych krajach świata. Czytałem kiedyś o misjonarzu w Afryce, który wymagał, żeby na msze ludzie przychodzili ubrani. W końcu z tego zrezygnował, bo zamiast skupiać się na Mszy ludzie zajmowali się tym, co kto ma na sobie. Tam nagość jest po prostu normą i skoro jest to ogólnie przyjęte i nikogo nie gorszy to nie ma co tego zmieniać. Ale u nas jest inna kultura i gdyby ktoś wyszedł nago na ulicę to zostałby (słusznie) potępiony przez innych i pewnie interweniowałaby policja. Tak że wydaje mi się, że najlepiej po prostu popatrzeć na innych. Jeśli inni w okolicy tak chodzą to OK, można włożyć podobne ubranie. Ale jeśli wszyscy w okolicy chodzą w bardziej zakrytym stroju, to odsłanianie za dużej ilości ciała jest po prostu niewłaściwe.

 Re: Gorąco... Czy mam się pocić w ubraniach?
Autor: Ewa (---.173.246.94.ip4.artcom.pl)
Data:   2019-06-23 19:01

Do: refleksja; Oczywiście, że chrześcijaństwo przetrwa, ale niekoniecznie w Europie.

Do: Rodzina i Tomasz; Tak, środowisko rodzinne i kultura mają znaczenie i wpływ na sposób ubierania. Ale pomijając już muzułmanki za granicą, niedawno w sobotę zwiedzałam w Krakowie dzielnicę żydowską i akurat wyznawcy judaizmu szli na modlitwę do synagogi. Wszystkie Żydówki miały na sobie sukienki z dłuższymi rękawami i do kolan, mimo że w synagodze nie ma Najświętszego Sakramentu. Znowu pomyślałam, no tak, Żydówki wiedzą jak się ubrać idąc na modlitwę, tylko chrześcijanki często przychodzą do kościoła, jak na plażę. Smutne to. Skoro muzułmanki chodzą otulone od stóp do głów, Żydówki trochę mniej, ale też nie epatują golizną, to dlaczego chrześcijanki chodzą w koszulkach na ramiączkach i w bokserkach? A może to już nie są żadne chrześcijanki, bo gdyby były, to miałyby poczucie godności? Znam jednego proboszcza, który nauczył swoich parafian, że do kościoła trzeba przyjść godnie ubranym i to funkcjonuje. Ludzie zrozumieli znaczenie świętego miejsca.
A odnośnie kultury, o której wspomniał Tomasz. U nas nigdy nie było kultury golizny. Jeszcze pokolenie naszych rodziców nigdy nie poszłoby do kościoła, na egzamin, do szkoły itd. tak jak na plażę. Od wieków wyznacznikiem kultury był godny strój, a nie pozbawianie się go. Jestem dość młodą osobą, ale u nas w domu mama nauczyła nas, że w miejscach publicznych nie należy się rozbierać, chyba że na plażę. Przekonałam się, że w upały właśnie najlepiej od poparzeń słonecznych chroni biały czy jasny strój z cieniutkiej bawełny albo lnu, bluzeczka lub zwiewna sukienka z krótkim rękawkiem i do kolan lub lekko nad kolano. Naprawdę wcale się przez to nie cierpi.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: