logo
Poniedziałek, 23 września 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Poznalam mężczyznę. Czy ja żebrzę o miłość Boga?
Autor: Ewa (---.satfilm.com.pl)
Data:   2019-08-01 19:31

Witajcie. Jestem w dosc trudnym okresie zycia. Mam za soba ciezki emocjonalnie i duchowo dzien. Jestem wierzaca, od roku praktykujaca, chodzilam na msze nawet codziennie. Ostatnio od okolo tygodnia chyba nie chodze, jedynie w niedziele.
Chodzac do kosciola poznalam pewnego mezczyzne, zainteresowal mnie soba ale uczucie moje do niego bylo czyste. Pomogl mi przebrnac przez ciezki okres zaloby, gdyz do domu Boga odeszla bardzo mi bliska babcia. Najlepsze jest to, ze mezczyzna ten pomogl mi po prostu tym, ze byl. My nie rozmawialismy w ogole ale kiedy sie pojawial i sie wital a potem przekazywalismy sobie znak pokoju, to dodawal mi tym energii i sily do zycia, radosci. Wystarczy, ze byl. Kazdy dzien gdy go nie bylo byl tym smutnym dniem. Myslalam, ze chodzilam na msze z jego powodu, w wiekszosci. Jednak od konca maja zaczelam chodzic na msze na inna godzine, by go nie widywac. Co prawda zagadalam do niego neutralnie i zdarzylo nam sie spotkac przez przedziwne sytuacje zyciowe na ulicy, rozmawialismy neutralnie, o wszystkim. Ale nie o to chodzi...
Zapytam wprost.
Wiem, ze on mnie nie obdarzy miloscia... A ja nie wiem czemu, ale zaczelam myslec, ze zebrze o milosc Boga. Czy to mozliwe? Czy mozna tak prosic Boga o milosc? Dlatego, ze czuje sie odrzucona przez tego mezczyzne. Na prawde czuje jakbym miala pojsc jutro na msze i blagac Boga o Jego milosc, Boza milosc.
Prosze powiedzcie co o tym myslicie. Czy ja zebrze o milosc Boga?
Czasami mam wrazenie, ze jak obecnosc tego mezczyzny sprawiala, ze mialam w sobie milosc, to i ludzie, z ktorymi sie spotykalam w zyciu byli rowniez weselsi. W tej chwili to sie zmienilo. A tak byc nie powinno. Mecze sie z mysla, ze skoro nie mam w sobie milosci i jestem jak ten dzwon brzeczacy to jak mam sie miloscia z innymi dzielic.

 Re: Poznalam mężczyznę. Czy ja żebrzę o miłość Boga?
Autor: A2 (---.dynamic-zab-04.vectranet.pl)
Data:   2019-08-01 20:52

Masz w sobie miłość. Ale też jej potrzebujesz, jak każdy.

 Re: Poznalam mężczyznę. Czy ja żebrzę o miłość Boga?
Autor: psx (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2019-08-01 21:57

Uważam, że Bóg stawia na naszej drodze ludzi, żebyśmy się miłości uczyli, bo to jest proces. Zdziwiłabyś się jak często osoby trafiają do Boga poprzez miłostki, zakochania, zafascynowania drugim człowiekiem. Sama zbliżyłam się do Boga z powodu miłości do człowieka będącego w niebezpieczeństwie duchowym, na pierwszy rzut oka w jaki sposób ktoś zniewolony przez złego ducha mógłby zbliżyć do Boga. Ale okazało się, że po to właśnie, po żarliwych modlitwach do Matki Bożej, taki człowiek się w moim życiu pojawił. A i może dzięki moim modlitwom będzie miał choć małą szansę na powrót do Chrystusa?
A już sam fakt, że Ty nie możesz być z tym mężczyzną, coś Ci powinien podpowiedzieć, jak piszesz, że to było czyste uczucie. On pewnie nie pojawił się znikąd :)

 Re: Poznalam mężczyznę. Czy ja żebrzę o miłość Boga?
Autor: Ewa (---.satfilm.com.pl)
Data:   2019-08-02 11:25

To nie jest tak, że nie mogę z nim być. Wszystko jest możliwe, ale... jest ta różnica wieku, której on jest świadomy, na co mi już zwrócił delikatnie uwagę, a na co ja w ogóle nie zwracam uwagi. Co prawda chciałam tylko znajomości. A co dalej by było to już Bóg jeden wie. Każdy dzień bez niego jest ciężki, taki... nijaki, bezsensowny, bez powietrza, bez nutki radości. Staram się zapełniać myśli, robić coś innego by nie myśleć... Jak tylko go widziałam czy kiedy zamieniliśmy kilka zdań, czułam tak nieopisany spokój i radość, ciepło. A gdy szliśmy obok nic w okół nie było. Aż dziwię się, że się nie potknęłam ani nic takiego. Nigdy nie czułam się tak przy kimkolwiek.

A w międzyczasie wciąż uważam, że żebrzę Boga o miłość, bo ten mężczyzna mi jej nie dał. Nie chcę taktować Boga jak kogoś kto mi tą miłość da w zamian za coś.

Nie wiem, co robić. Dziś też paskudnie się czuję, płaczę od wczoraj. Czuję pustkę, której nie potrafię zapełnić.

 Re: Poznalam mężczyznę. Czy ja żebrzę o miłość Boga?
Autor: Ewa (---.centertel.pl)
Data:   2019-08-02 17:25

Posłuchaj konferencji ks. Rajchela na temat opętania miłosnego. Dostępny na youtube. Miłość powinna być dobra, czysta, a to wyglada na jakąś obsesje. Dodatkowo nie chodzisz już codziennie do kościoła żeby Boga nie obrażać? To nie ma sensu, Bóg jest Miłością, o jego miłość nie musisz żebrać.

 Re: Poznalam mężczyznę. Czy ja żebrzę o miłość Boga?
Autor: arek (---.centertel.pl)
Data:   2019-08-02 17:44

A może ten pan jest po prostu nieśmiały, a twoja decyzja o zmianie godziny mszy mogła mu sugerować, że nie jesteś zainteresowana jego znajomością. Poza tym tyle się mówi o molestowaniu, że niektórzy mężczyźni mogą się bać żeby nie być oto posądzeni.

 Re: Poznalam mężczyznę. Czy ja żebrzę o miłość Boga?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-08-02 22:47

"Prosze powiedzcie co o tym myslicie. Czy ja zebrze o milosc Boga?"
"A ja nie wiem czemu, ale zaczelam myslec, ze zebrze o milosc Boga"

Też nie wiem, dlaczego zaczęłaś tak myśleć. Nie widzę tutaj żadnego związku z Panem Bogiem. W centrum Twoich zainteresowań jest ten mężczyzna, a nie Bóg.

Przeżywasz bardzo silne zauroczenie (mężczyzną). A poza tym utożsamiasz miłość z uczuciami, co jest błędem.

Kiedy już nieco ochłoniesz (zakochanie zaburza procesy myślowe), przeczytaj: (klik). Chodzi mi szczególnie o mit drugi. W Twoim wieku byłoby bardzo wskazane umieć trochę dojrzalej spojrzeć na miłość.

 Re: Poznalam mężczyznę. Czy ja żebrzę o miłość Boga?
Autor: MM (---.play-internet.pl)
Data:   2019-08-03 08:03

Miłość to akceptacja drugiej osoby, z jej zaletami i co ważniejsze - wadami. A Ty wzdychasz do kogoś, kogo nie znasz, wzdychasz do swojej wizji Tego człowieka. Skupiasz się na tym, co czujesz, a pomyślałaś chociaż przez chwilę co czuje on, bo może mieć zupełnie inne odczucia. Poczucie "tak mi przy nim dobrze" przemija. Miłość to chęć dawania, pozbywania się własnego egoizmu, odpowiedzialność za drugiego człowieka. Tylko najpierw trzeba mieć co dawać, coś więcej niż własny egoizm i skupienie się na swojej osobie, swoich odczuciach i przeżyciach, brania od kogoś "energii".
To Bóg uczy nas miłości, bo On jest jedynym jej źródłem, prawdziwym źródłem i najważniejszym. Ludzie nie potrafią kochać tak jak On.
Nie widzę problemu by prosić Boga o to by czuć się kochanym dzieckiem Bożym, by pomógł mi choć trochę kochać ludzi Jego miłością, by pomógł mi patrzeć na ludzi swoimi oczami. Mogę o to prosić/blagać/żebrać (jak zwał tak zwał) bez końca i żarliwie. Bo bez miłości jak wiadomo z Hymnu o Miłości jesteśmy niczym. Czy to jakiś wstyd prosić Boga o miłość? Dla mnie to objaw ze jesteś na dobrej drodze by tej miłości od Boga się uczyć i pozbywać się naszej ludzkiej pychy i egoizmu.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: