logo
Niedziela, 26 września 2021 r.
imieniny:
Kosmy, Damiana, Justyny, Łucji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Nie Rzucim Ziemi Skąd Nasz Ród
 


Patriotyzm, miłość do literatury oraz historii Rzeczpospolitej Obojga Narodów stał się bodźcem Ks. hm Dariuszu Stańczyku do zoorganizowania, w dniach 7-10 października, pielgrzymki do Lwowa na 100 rocznicę śmierci słynnej poetki i wieszczki Polskiego narodu- Marii Konopnickiej.

Od stóp Matki Bożej Ostrobramskiej 44 osobowa grupa: młodzieży ze Szkoły Średniej im. Szymona Konarskiego w Wilnie, uczniowie ze szkół rejonu wileńskiego oraz miłośnicy kultu Bożego Miłosierdzia wyruszyli przez Krzemieniec na Podolu do miasta, Lwowa, które nie tak dawno było na kresach Rzeczpospolitej i było tak samo polskie jak Wilno.
Od pierwszego dnia byliśmy wprowadzeni w świat historii, która niegdyś łączyła trzy potężne państwa: Polskę, Litwę i Ukrainę. W trakcie zwiedzania zapoznaliśmy się z problemami mieszkających tu Polaków, z niesprawiedliwością, która muszą znosić od wieków. Każde miasto ma swój urok, znanych osobowości, ale także bohaterską i tragiczną historię.

Krzemieniec – miasto, które wychowało słynnego wieszcza Juliusza Słowackiego zwiedziliśmy z dużym entuzjazmem, przecież w zeszłym roku obchodziliśmy 200 rocznicę urodzin poety. Z przewodnikiem grupy, Ks. Darkiem oraz z proboszczem ks. Władysławem Iwańczykiem z katolickiej parafii w Krzemieńcu pomodliliśmy się na grobie matki J. Słowackiego. Następnie odwiedziliśmy domek, muzeum z ośmioma salami z życia poety, który zrobił na grupie wielkie wrażenie, podbudowani niesamowitą pasją przewodniczki muzealnej do poety. Upiększeniem starego grodu był zamek z XII w na górze zwanej "królowej Bony". Na ruinach niegdyś świadczącej o potędze królewskiej mogliśmy cieszyć się piękną panoramą miasta. Miasto, które było bogate, w którym mieszkało dużo Polaków, teraz żyje w nędzy, z powodu polityki państwowej, która we wszelki sposób chce wykorzenić polskość. Zachodnia Ukraina jest pełna nacjonalizmu. Teraz jest łagodniejsze, upolitycznione i "dyplomatyczne". Lecz historia pokazuje, że nienawiść i brak tolerancji może zamienić się w zbrodnię przeciwko całemu narodowi jak to się stało na Wołyniu w okresie 1943-1944 r., gdy masowo wymordowano mieszkańców pochodzenia polskiego. Musimy o tym mówić bo każde słowo może pomóc, aby prawda ujawniła się i nie byłaby ukrywana. Polacy na Ukrainie cierpią od pogardy, tak samo jak i Polacy w Wilnie i na Wileńszczyźnie, przez to, że nie możemy posługiwać się ojczystym językiem wszędzie, gdzie chcemy, że nie możemy pisać nazwisk po polsku i szybko nie będziemy mogli uczyć dzieci w języku ojczystym, bo politycy – nacjonaliści litewscy pragną wykorzenić polskość.

O pokój między narodami i zdrowy rozsądek modliliśmy się w klasztorze w Poczajach, drugim najświętszym miejscu na Ukrainie. Matce Boskiej Poczajowskiej, która ma moc uzdrowienia poleciliśmy swoje prośby i pragnienia chorych z naszych rodzin i bliskich.   

Mijając miasteczka i wsie nauczyliśmy się dużo o wątkach historycznych zachodniej Ukrainy. Pragnęliśmy jak najszybciej przybyć do Lwowa. Miasto, pełne zabytków i bogatej historii, ma niesamowity magnetyzm w stosunku do Polaków przyjeżdżających z Polski i Litwy. Nam, Polakom z Wilna, Lwów jest tak samo ważny jak Kraków, przecież nas łączy wielowiekowa historia. We Lwowie przychodzi poczucie bycia w domu.

Pielgrzymka po Lwowie zaczęła się od zwiedzania cmentarza Łyczakowskiego, nekropolii, gdzie są pochowane słynne polskie osobowości. Lecz naszym celem zwiedzania nekropolii i całej pielgrzymki był grób autorki Hymnu "Rota" – Marii Konopnickiej. 8 października wypadła 100 rocznica śmierci słynnej poetki i patriotki Polski. Był dla nas zaszczyt i obowiązek odwiedzić i uszanować tak ważną osobę w historii Polski. Najpierw radosne zatrzymanie się przy grobie, zapalenie zniczy i złożenie wieńca Akcji Wyborczej Polaków Litwy przez harcerzy WHM. We Mszy św. celebrowanej przez Ks. D. Stańczyka przy nadzwyczaj pięknym śpiewie Górniczego Chóru Męskiego ZG "Lubin" z Dolnego Śląska uczciliśmy pamięć naszej słynnej rodaczki, której twórczość wychowało kilka pokoleń. Jej postawa życiowa może być wzorem każdemu obywatelowi. Znając dziesięć języków, wychowała sześcioro dzieci, pisała i prowadziła aktywne życie społeczne. Lecz w 100.rocznicę śmierci zabrakło przedstawicieli licznych organizacji lwowskich oraz mieszkańców Suwałk, skąd pochodziła poetka. Wynika pytanie, dlaczego?

Czyżby jest przeszkodą. Wątpimy w ten fakt. Więc dlaczego są zapominani tacy wielcy i zasłużeni ludzie jak M. Konopnicka. Polonia Lwowa musi walczyć za pamięć "mieszkanki" tego miasta, tak samo jak walczyli i będą walczyć za cmentarz Obrońców Lwowa- Cmentarz Orląt. Jeżeli będziemy zapominać o osobach, które nie tylko szablą i karabinem walczyli dla dobra Polski, ale także i piórem, sposobem nie mniej ważnym, to czy warto nazywać się Polakami. Historia jest po to, aby o niej mówiono i nie zapominano. I dlatego w katedrze lwowskiej odważyliśmy się recytować jej poezję i zaśpiewać na koniec sobotniej mszy św. "Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród".

Pielgrzymi, podbudowani cechami prawdziwego patriotyzmu i obywatelskiej odwagi, jakie wykazywała Maria Konopnicka i inne znane osoby, których ziemia lwowska "na wieczną wartę przyjęła", pragniemy podziękować Ks. Darku za piękną podróż do niesamowicie pięknego i bliskiego nam, Polakom z Wilna miasta, Lwowa. Prawda jest taka, że do wyjazdu młodzieży szkolnej doszło tylko dzięki dofinansowaniu przez eurodeputowanego Waldemara Tomaszewskiego przewodniczącego AWPL oraz samorządu rejonu wileńskiego oraz osób spod klasztoru św. Faustyny Kowalskiej. Dziękujemy.

Julia Bartoszewicz
Stowarzyszenie Jana Pawła II "Nie lękajcie się"