logo
Piątek, 01 lipca 2022 r.
imieniny:
Ottona, Bogusza, Haliny, Mariana, Teodoryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

"Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie,
aby i oni stanowili w Nas jedno" (J 17,21)

Czy jest aż tak źle z naszą jednością, że sam Syn Boży musi się o nią modlić? Nie chcemy? Nie umiemy? Nie widzimy sensu?

Chcemy. Na pewno chcemy. Przecież każdy z nas chce mieć obok przyjaciela i wszyscy szukamy jakiejś wspólnoty, gdzie nam będzie dobrze. Czujemy wartość w byciu razem. Samotność zbyt boli.

Ale w taką wspólnotę chcielibyśmy wejść bez żadnego wysiłku. Przeciwnie. Chcemy być mile widziani, przyjęci najserdeczniej, kochani przez wszystkich, akceptowani w każdym słowie i czynie. Wspólnota powinna być idealna i już gotowa. Jeśli coś we wspólnocie jest nie tak, to znaczy, że ONI nie wypełniają polecenia Jezusa i nie warto z nimi być. Więc odchodzimy i szukamy dalej. I marudzimy, jak daleko ludzie są od Boga. Jak mało w nich miłości.

Tymczasem budowanie wspólnoty to obowiązek każdego z nas. Nie tylko księdza czy prezesa. Nie tylko tych, którzy są tam już długo. Wchodząc we wspólnotę, wnosimy swoje dary i musimy być gotowi dzielić się nimi. Niestety, wnosimy także to, co w nas słabe, złe, wnosimy swoje zranienia i lęki. Tego się nie da uniknąć, ale jeśli o tym pamiętamy, to i z tym coś da się zrobić. Można się grupie zwierzyć ze swoich problemów i poprosić o pomoc. Ale mamy prawo zachować swoje tajemnice, tylko wtedy nasze reakcje, nasze odruchy mogą być inaczej odczytane. To jest nasz wybór. I sami poniesiemy konsekwencje milczenia. Nikt nie może nas zmusić do otwierania się przed innymi, jeśli tego nie chcemy. Trzeba jednak wtedy dać z siebie więcej, żeby inni nie uznali, że ich odrzucamy, odpychamy, że jest nam z nimi źle. Wspólnota może być jednością, gdy wszyscy coś z siebie dają. Niestety, nie ma wspólnoty idealnej, choćbyśmy tego pragnęli. Nasze wcześniejsze zranienia są często dużo mocniejsze, niż nam się wydaje.

Skoro nie ma wspólnoty idealnej, czy warto szukać, czy może trzeba pozostać w pierwszej, którą się na swojej drodze spotkało? Czasem odejście, swoje lub czyjeś, traktujemy prawie jak zdradę. A to nie tak. Idealnej wspólnoty nie znajdziemy, ale możemy znaleźć lepszą dla mnie. Każdy z nas ma inne potrzeby, a nie każda wspólnota może je dać. Każdy z nas ma inne dary, zalety, które mogą w danej wspólnocie niekoniecznie potrzebne. Każdy z nas ma inne braki, wady, które w danej wspólnocie mogą bardziej lub mniej przeszkadzać.

Warto szukać takiej wspólnoty, jaka nam najbardziej odpowiada. Nie można natomiast uważać, że bycie w jakiejś grupie było stratą czasu. Spotkanie z drugim człowiekiem nigdy nie jest stratą czasu. Pomaga nam poznać siebie. Poznawać swoje potrzeby. Pomaga nam rozumieć innych. Z każdej wspólnoty i z każdego spotkania pozostaje w nas dar, który pomoże w budowaniu jedności jutro, w innych kontaktach, w innej grupie, w innym związku. Wady i braki innych dobrze widać. Sami dla siebie natomiast jesteśmy prawie doskonali. Dopiero w kontaktach z innymi zauważamy swoje niedoskonałości, braki, grzechy. Aby budować jedność z innymi, musimy najpierw poznać samego siebie. Do tego jest nam potrzebny drugi człowiek. Jest dla nas darem, który pomaga nam iść naprzód, rozwijać się, dojrzewać.

Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com 
 
***
 
Bóg pyta:

Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom:
Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili.
Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał.
Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.

Mt 11, 16-19

 

***

 

Pieśń nad Pieśniami, 6, 7 i 8
Pieśń piąta

Oblubienica:
11 Zeszłam do ogrodu orzechów, by spojrzeć na świeżą zieleń doliny, by zobaczyć, czy rozkwita krzew winny, czy w kwieciu są już granaty.
12 Niespodziewanie znalazłam się [wśród] wozów książęcego orszaku. 
Chór I:
1 Obróć się, obróć, Szulamitko, obróć się, obróć się, niech się twym widokiem nacieszymy! Cóż się wam podoba w Szulamitce, w tańcu obozów?

Chór II:
1 Obróć się, obróć, Szulamitko, obróć się, obróć się, niech się twym widokiem nacieszymy! Cóż się wam podoba w Szulamitce, w tańcu obozów?

Obydwa chóry:
2 Jak piękne są twe stopy w sandałach, księżniczko! Linia twych bioder jak kolia, dzieło rąk mistrza.
3 Łono twe, czasza okrągła: niechaj nie zbraknie w niej wina korzennego! Brzuch twój jak stos pszenicznego ziarna okolony wiankiem lilii.
4 Piersi twe jak dwoje koźląt, bliźniąt gazeli.
5 Szyja twa jak wieża ze słoniowej kości. ( . . . . . . . . . . . ) Oczy twe jak sadzawki w Cheszbonie, u bramy Bat-Rabbim. Nos twój jak baszta Libanu, spoglądająca ku Damaszkowi.
6 Głowa twa [wznosi się] nad tobą jak Karmel, włosy głowy twej jak królewska purpura, splecione w warkocze.

Oblubieniec:
7 O jak piękna jesteś, jakże wdzięczna, umiłowana, pełna rozkoszy!
8 Postać twoja wysmukła jak palma, a piersi twe jak grona winne.
9 Rzekłem: wespnę się na palmę, pochwycę gałązki jej owocem brzemienne. Tak! Piersi twe niech mi będą jako grona winne, a tchnienie twe jak zapach jabłek.
10 Usta twoje jak wino wyborne, które spływa mi po podniebieniu, zwilżając wargi i zęby.

Oblubienica:
11 Jam miłego mego i ku mnie zwraca się jego pożądanie.
12 Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola, nocujmy po wioskach!
13 O świcie pospieszmy do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się, czy w kwieciu są już granaty: tam ci dam miłość moją.
14 Mandragory sieją woń, nad drzwiami naszymi wszelki owoc wyborny, świeży i zeszłoroczny dla ciebie, miły mój, chowałam. 
1 O gdybyś był moim bratem, który ssał pierś mojej matki, spotkawszy na ulicy, ucałowałabym cię, i nikt by mną nie mógł pogardzić.
2 Powiodłabym cię i wprowadziła w dom matki mej, która mię wychowała; napoiłabym cię winem korzennym, moszczem z granatów.
3 Lewa jego ręka pod głową moją, a prawica jego obejmuje mnie.

Oblubieniec:

4 Zaklinam was, córki jerozolimskie, na cóż budzić ze snu, na cóż rozbudzać umiłowaną, póki nie zechce sama? 

Patroni Dnia



św. Otton
biskup

Św. Otton urodził się około roku 1060. W młodym wieku był kapelanem na dworze księcia Władysława Hermana. Po powrocie do Niemiec został kanclerzem cesarza Henryka IV, a później biskupem Bambergi. W roku 1124 na prośbę Bolesława Krzywoustego przybył na Pomorze i doprowadził do przyjęcia chrześcijaństwa przez Pomorzan. Umarł 30 czerwca 1139 roku w Bamberdze.
 

również 1 lipca:

św. Teodoryk
opat

Urodzony w drugiej połowie V wieku we Francji, pochodził z przestępczego środowiska. Jego ojciec Marquart zajmował się rozbojem i kradzieżą na drogach, matka też nie była wzorem cnót. Kiedy św. Teodoryk dorósł, został diakonem. Ożenił się co prawda, ale przekonał swoja żonę, aby zrzekła się praw małżeńskich. Św. Remigiusz wyświęcił go na księdza i polecił mu wznieść klasztor na Mont d`Or w pobliżu Reims. Następnie mianował go opatem. Pobożność i gorliwość zakonnika, a także głoszone przezeń nauki spowodowały wiele nawróceń. Wśród nawróconych znalazł się jego własny ojciec, który porzucił swoje nikczemne zajęcie i wstąpił do klasztoru syna, gdzie przebywał aż do śmierci. Za przyczyną św. Teodoryka także pewien dom publiczny został cudownie przekształcony w klasztor żeński. Św. Teodorykowi przypisywano uzdrowienie króla Austrazji, Teodoryka I, który został porażony chorobą oczu, która groziła niechybną śmiercią, jeśli nie zostanie usunięte oko. Zmarł 1 lipca 533roku.


jutro: św. Bernardyna

wczoraj
dziś
jutro