logo
Sobota, 03 grudnia 2022 r.
imieniny:
Hilarego, Franciszka, Ksawerego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

I Niedziela Adwentu, rok A
Bądźcie gotowi...

„Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24,44)

„Bądźcie gotowi” - mówi dzisiejsza Ewangelia. Trochę to o końcu świata, o ostatecznym przyjściu Jezusa. Ale zapewne bliżej jest nasza osobista śmierć. Nasz prywatny koniec świata, bo potem to, co tutaj zostawiamy, nie będzie nas już dotyczyło, nie będzie naszym światem.

Chodzimy do spowiedzi, staramy się być w porządku. Czy to jednak znaczy, że jesteśmy gotowi? A gdybyśmy tak dostali od Pana Boga SMS czy e-mail z bliską datą śmierci, czy nie byłoby jednak tak, że chcielibyśmy nagle załatwić tysiące spraw, które czekały na lepszy czas? I tych papierkowych, żeby bliscy po naszej śmierci nie mieli zbyt wielu kłopotów w urzędach. I tych osobistych, bo zabrakło jakiegoś „przepraszam”, jakiegoś dobrego gestu, uśmiechu, jakiegoś dawno niewypowiedzianego słowa „kocham”. I tych domowych, gdzie po szufladach pląta się tyle niepotrzebnych kartek i starych dokumentów, po szafach - za ciasnych, za dużych, czy niepotrzebnych ubrań, albo starych butów, na półkach - drobiazgów, które niczemu nie służą, a trudno powiedzieć, że dekorują mieszkanie. A może nawet gdzieś leżą rzeczy, których zawstydzilibyśmy się, gdyby ktoś je pooglądał? A ile jest spraw rozpoczętych, niedokończonych, odkładanych na później, bez których da się żyć, ale z którymi żyć byłoby łatwiej?

Ciągle nam się wydaje, że mamy jeszcze czas. Jeszcze nic się nie dzieje, więc mamy czas. Liczymy na jakiś znak, gdy ten czas będzie się kończył. Czy dostaniemy? A śmierć w dzisiejszych czasach tak często przychodzi niespodziewanie. No i zawsze, zawsze wydaje się, że za wcześnie.

„Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (Mt 24,42).

*

Garść myśli:
„Życie to czas, w którym szukamy Boga, śmierć to czas, w którym Go znajdujemy, wieczność to czas, w którym Go posiadamy". (św. Franciszek Ksawery)
*
„Prawie każdy chce się dostać do nieba, tylko wielu ma nadzieję, że zanim to nastąpi, zostaną złagodzone warunki przyjęcia". (Willi Hoffsummer)
*
„Również umieranie jest jednym z naszych życiowych zadań". (Marek Aureliusz)
*
„Jest tak: nie otrzymujemy krótkiego życia, ale czynimy je krótkim; i nie brakuje nam życia, ale je trwonimy". (Seneka)

Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com
 
***
Adwent z Jordanem 2022: Powrót do teraźniejszości

Postępujcie tak, abyście w każdej chwili, gdyby dobry Bóg wam powiedział: Zdaj sprawę z tego, co masz, czy posiadasz to słusznie – byli gotowi.
Kapituła 22.10.1897

Rozumiejcie chwilę obecną – mówi św. Paweł w Liście do Rzymian w I niedzielę Adwentu i w ten sposób podpowiada mi myśl przewodnią tegorocznej edycji Adwentu z Jordanem. Nie pierwszej i – Bóg jeden to wie – może nie ostatniej.

Jak wielka to chwila – mówił Błogosławiony Ojciec swoim współbraciom. Były wtedy jego imieniny, ale nie z tego powodu podkreślał innym powagę momentu. On nie lubił koncentrować się na sobie, więc nawet przyjmując życzenia kierowane do niego, szukał raczej „wszystkiego najlepszego” dla innych. Chodziło mu o wejście w „tu i teraz” każdego dnia i o to, by mądre i wierne trwanie, pośród takich, czy innych dziejących się zdarzeń, budowało jedność i odpowiedzialność we wspólnocie, w relacji z Bogiem i ze sobą nawzajem.

Tak się zastanawiam – czy nie o to właśnie chodzi w każdym Adwencie, czyli przyjściu Boga? Bo przecież właśnie „przyjście” (łac. adventus – przyjście) jest w centrum tego czasu. Adwent to więcej niż czekanie i przygotowanie na kolejne Boże Narodzenie i ostatecznie – na paruzję. Św. Mateusz w Ewangelii dziś powie: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie”. Czuwać to być już teraz. Czujny człowiek jest po prostu obecny, jest „przy tym” co się dzieje i przeżywa w pełni każdą chwilę życia. Adwent jest zatem jak powrót do teraźniejszości. Tylko teraźniejszość jest realna. Przeszłości już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma. Oczywiście – z przeszłości warto się uczyć i wyciągać wnioski, a przyszłość rozsądnie planować, ale ważne, aby ani jedno, ani drugie nie odciągało nas od „tu i teraz”. Bo przecież od mojego sposobu i jakości przeżywania „tu i teraz” zależy, co będzie dalej…

Publikuję ten wpis przed siódmą rano, w południe moim „tu i teraz” będzie niedzielna Eucharystia, na której wraz z innymi wypowiem pragnienie tego, co dalej: „oczekujemy Twojego przyjścia w chwale”. Powtarzam to przecież codziennie! I korci, żeby teraz uczciwie siebie spytać: czy naprawdę moje „tu i teraz” współbrzmi z tymi słowami? Czy zawsze moje „tu i teraz” potwierdza, że oczekuję przychodzącego Boga?

Bł. Franciszek Maria od Krzyża Jordan zdawał się dobrze rozumieć sens czuwania we wszystkich momentach życia. Mądrego bycia „tu i teraz”, w imię tego, co czeka w przyszłości i wieczności. Już na pierwszych stronach Dziennika Duchowego zapisał sobie: Czuwaj i badaj siebie we wszystkich swoich poczynaniach, aby wyniosłość nie przesłoniła cnoty i nie zniszczyła twych dobrych uczynków (por. DD I/4). Podobnie wyglądają zapisy późniejsze: Nie pozwól jednak żadnej chwili minąć bezużytecznie (por. DD II/3); Nie trać jednak ani chwili, lecz oddawaj ją skrupulatnie dla chwały Bożej i dla zbawienia ludzi! Jakże cenny jest przecież czas! (por. DD III/10). To nie były tylko ładnie wyglądające notatki, bez odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wręcz przeciwnie. Zapisy, które Błogosławiony czynił w swoich czterech zeszytach, były utrwaleniem osobistych przeżyć. Z jego biografii wiadomo – całe życie miał pod górę. Może i dlatego naprawdę umiał być „tu i teraz”, bo za wymagającą wiele przeszłość Bogu dziękował, a wcale nie mniej wymagającą przyszłość – Jemu powierzał. To pozwalało mu zawsze w porę „wracać” do teraźniejszości, aby z Bogiem i dla Boga nią żyć.

Właściwie bł. Franciszek od Krzyża Jordan był trochę jak Noe wspominany w Mateuszowej perykopie na dziś (por. Mt 24,37-44). Jezus mówi uczniom: Oni jedli i pili, a Noe budował arkę. Oni nie myśleli o tym, co może się stać, a Noe był już gotowy. Noe słuchał Boga, dlatego nie był naiwny. Rozumiał, co się dzieje. Nie zamykał oczu na rzeczywistość, stał frontem do niej, świadomy „chwili obecnej”, choć nie była łatwa. Postawił na Boga, dlatego był w stanie uratować życie swoje i bliskich. Dlatego zdołał wziąć odpowiedzialność za stworzenie i ocalić świat.

I my postawmy sprawę uczciwie: czy inny był bł. Franciszek Jordan, wierny powołaniu przeżywanemu pośród szalejącego kulturkampfu? Czy inny był on – budujący Towarzystwo Boskiego Zbawiciela, choć wszystko wokoło zdawała się burzyć wojna? On jak Noe, nie był naiwny, bo słuchał Boga, a nie tych, co go uważali za wariata, któremu się chce zabierać za misje na końcu świata i za to całe apostolstwo wszędzie gdzie się da i jak tylko się da. On, jak Noe, rozumiał, że wierność obowiązkom ze względu na Boga (por. DD II/20) ostatecznie może uratować niejedno życie. Naprawdę od jednego „tu i teraz” zależy wieczność wielu – Obyśmy nigdy nie zapomnieli, że na ziemi mogą być ludzie, których wieczne zbawienie związał Bóg z naszą gorliwością i naszą modlitwą (por. DD I/88).

Jakby nie patrzeć – tacy właśnie, którzy „budują arkę” są nadzieją dla świata. Tacy, którzy słuchają Boga i nie zamykają oczu na rzeczywistość, są dla tego świata światłem.

Zaczyna się Adwent, nasz kolejny powrót do teraźniejszości. Oby się w niej dobrze odnaleźć, służąc Bogu i drugiemu człowiekowi. I każdym dozwolonym środkiem (por. DD II/13) – modlitwą, słowem, gestem, uśmiechem – świadczyć o naszym wspólnym tu i teraz: Jak wielka to chwila…

Małgorzata Janiec
slowozjordanem.com
 
 ***
 
Triduum przed świętem św. Andrzej Apostoła – Dzień I: odmów

 

***

Biblia pyta:

Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi.
Czyż z tej samej szczeliny źródła wytryska woda słodka i gorzka?
Czy może, bracia moi, drzewo figowe rodzić oliwki albo winna latorośl figi? 

Jk 3, 10-12

***

 

Gdybyśmy chcieli wdać się w szczegóły, zobaczylibyśmy, ilu sposobów potrafią ludzie użyć, żeby się na spowiedzi przedstawić w lepszym świetle.

św. Jan Maria Vianney, O zadośćuczynieniu, pokucie i umartwieniu

***

KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego
Rozdział III O CZŁOWIEKU DOBRYM I PEŁNYM POKOJU
 
1. Najpierw sam trwaj w pokoju ducha, a potem dopiero możesz na innych promieniować pokojem. Spokojny to więcej niż uczony. Gwałtownik nawet dobro potrafi obrócić na zło, wszystko złe mu się wydaje. Człowiek dobry, pełen pokoju, wszystko na dobre sobie tłumaczy.

Człowiek pełen pokoju nie jest podejrzliwy, zaś wiecznie niezadowolony i rozjątrzony daje się wciągać w przeróżne podejrzenia, sam nie zna spokoju i innym spokoju nie daje.

Mówi, czego mówić nie powinien, a zaniedbuje to, co z większym pożytkiem mógłby robić. Patrzy na to, jak inni powinni postępować, a nie dba o to, co sam czyni. Pilnuj więc najpierw siebie samego, a potem będziesz miał prawo pilnować bliźnich.

2. Potrafisz zręcznie usprawiedliwiać i ubarwiać swoje czyny, ale cudzych usprawiedliwień nie przyjmujesz Ef 4,2. Słuszniej byś zrobił, gdybyś siebie oskarżał, a brata swego usprawiedliwiał.

Jeśli chcesz, aby ciebie znoszono, znoś i ty innych. Uświadom sobie, jak wiele dzieli cię jeszcze od prawdziwej miłości i pokory, która nie potrafi na nikogo się gniewać, nikogo obrażać i tylko siebie obwinia.

To nie sztuka przebywać wśród dobrych i łagodnych, bo to w sposób naturalny wszystkim dogadza, każdy wybiera spokój i lgnie bardziej do tych, co myślą podobnie. Ale umieć żyć nie tracąc wewnętrznego spokoju wśród szorstkich, złośliwych, niezdyscyplinowanych i nieprzyjaznych - to łaska, to dzielność i zasługa.

3. Niektórzy umieją sami trwać w pokoju i z innymi w pokoju obcować. Ale są tacy, którzy ani nie wiedzą, co to pokój, ani innych nie potrafią nim obdarzyć Rz 12,18; 2 Kor 13,11. Ciężko z nimi innym, ale im samym ze sobą najciężej. Choć są też tacy, którzy i sami trwają w pokoju, i starają się innych wprowadzać w stan pokoju.

A przecież pokój taki, jaki możemy osiągnąć w tym nędznym życiu, powinien polegać raczej na pokornej cierpliwości niż na unikaniu cierpienia. Kto umie lepiej cierpieć, osiąga więcej pokoju. Ten jest zwycięzcą nad sobą samym, ten jest panem świata, przyjacielem Chrystusa, dziedzicem nieba.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

Utrzymuj porządek na biurku i w miejscu pracy.

H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia' 

Patron Dnia



św. Franciszek Ksawery
 
kapłan,
patron misji zagranicznych
 

Urodził się w Hiszpanii w roku 1506. Na studiach w Paryżu poznał św. Ignacego Loyolę i jako jeden z pierwszych w stolicy Francji jezuitów złożył śluby zakonne na ręce fundatora zakonu. W roku1537 uzyskał w Wenecji święcenia kapłańskie; pięć lat później wyjechał na misje do Portugalii, a wkrótce potem do Indii gdzie nawrócił niezliczone rzesze pogan. Następnie rozpoczął prace ewangelizacyjną w latach 1549-1551 w Japoni, której został pierwszym misjionarzem i gdzie wkrótce wyrosła kwitnąca gmina chrześcijańska. Zamierzał dostać się jeszcze do Chin, lecz Bóg odwołał go do wieczności na wyspie Sancian koło Kantonu 3 grudnia 1559 r. Jest po św. Pawle apostole największym misjonarzem Kościoła katolickiego, patronem Kongregacji Rozkrzewiania Wiary i apostołem Indii.

jutro: św. Jana Damasceńskiego

wczoraj
dziś
jutro