logo
Niedziela, 18 lutego 2018 r.
imieniny:
Bernadetty, Konstancji, Krystiana, Sylwany – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aleksandra Wojtyna
Globtroter Paweł
Rycerz Młodych
 


 
 Najpierw z zapałem walczy z Panem, zabija Mu Jego wyznawców, pała nienawiścią do „nowowierców”, by potem samemu złożyć głowę na pniu – Apostoł Narodów.
 
Niedościgniony polemista i retor, wyśmienity na polu erystyki, perswazji i argumentacji. Odważny i porywczy, pełen wymagającej miłości, cierpliwości i łagodności. Człowiek godny szacunku i zaufania, słowny, szczodry, pracowity, walczący z własnym trudnym charakterem. Jednak przede wszystkim pełen szacunku i miłości do Chrystusa, gorliwie pełniący Jego nakazy.
 
Taką laudację każdy z nas chciałby z pewnością usłyszeć o sobie samym. Słowa te nie dotyczą jednak każdego, opisują bowiem charakter i osobowość jednego z największych sług Chrystusa – św. Pawła z Tarsu, bo o Nim będzie teraz mowa.
 
Ślepa miłość
 
Paweł, pierwotnie Szaweł, a po aramejsku Saul lub Szaul. Obywatel rzymski, Żyd, gruntownie wykształcony, faryzeusz (nad)gorliwy w walce z chrześcijanami, co uważał za swoją największą dumę i uczciwą służbę Bogu, urodził się około 10 r. n.e., zmarł prawdopodobnie w 67 r. Był zapalony w walce z „nowowiercami”, dlatego tak bardzo zaangażował się w prześladowanie chrześcijan w Jerozolimie. Był bardzo porywczy; najpierw myślał, potem czynił, tak zresztą mu zostało do końca. Bóg jednak miał dla niego inny plan – wykorzystał jego temperamentną, choleryczną i ekstrawertyczną osobowość dla innych celów.
 
O Szawle dowiadujemy się z Dziejów Apostolskich. Fałszywi świadkowie, których zeznania przyczyniły się do ukamienowania św. Szczepana – pierwszego męczennika, „złożyli swe szaty u stóp młodzieńca zwanego Szawłem”. Dalej czytamy: „Szaweł zaś zgadzał się na zabicie go”. Mało tego, Szaweł tuż przed nawróceniem „ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich”.
 
Kiedyś, jadąc konno do Damaszku, zostaje porażony przez ogrom Bożej miłości. Widzi Chrystusa i ogromną światłość emanującą z Jego osoby. Wśród oślepiającej jasności słyszy nawet jakiś głos: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” Zdumiony młodzieniec, objęty silnym ramieniem Boskiej miłości, spada z konia, traci wzrok. To bezzmysłowa miłość Pana jest tak wielka, że traci zmysły. To ona paraliżuje w nim ziemską zmysłowość i powala na ziemię. Szaweł nie może dłużej udźwignąć jej ciężaru, poddaje się. Następuje gwałtowne nawrócenie; nie ma już Szawła, jest Paweł (wiem, motyw konradowski). Potem już wszystko w życiu Szawła będzie się odbywać gwałtownie. Posłuszny, idzie za głosem Pana, a odzyskawszy wzrok, rozpoczyna nowe życie.
 
Boży włóczykij
 
Pędzi żywot apostoła-podróżnika, odwiedza liczne kraje, by głosić w nich miłość Pana i pozyskiwać nowych członków do Chrystusowego Kościoła. Jak cała osobowość Świętego z Tarsu, tak i cała jego działalność apostolska naszpikowana jest nietuzinkowością, gwałtownością i zawiłością losów. Pierwszą podróż misyjną odbył wraz z Barnabą na Cypr. Tam poprzez obwoływanie Chrystusa Mesjaszem i głoszenie Ewangelii został znienawidzony, usiłowano go pochwycić i zabić. Podczas pobytu w Listrze Paweł był kamienowany, ale cudownie przeżył i zdołał zbiec przed wrogami.
 
 
 
1 2  następna
Zobacz także
Marek Wójtowicz SJ
O swojej bolesnej historii mówiła, że zawsze doświadczała tajemniczej Obecności. Nie wiedząc o istnieniu Anioła Stróża, doświadczała jego opieki w najbardziej tragicznych chwilach swego życia. To właśnie w czasie pełnej udręki podróży z uprowadzonymi z wiosek niewolnikami jeden z arabskich handlarzy nazwał ją Bakhita, co po arabsku znaczy Szczęśliwa. 
 
Marek Wójtowicz SJ
Jeszcze choinka. Jaką wybrać? Prawdziwą? A może kupić sztuczną? Wygląda przecież i pachnie jak żywa. I wystarczy na lata. Czy wszystko już gotowe? Czy o niczym nie zapomnieliśmy? Właśnie, nie mamy opłatka... Trzeba będzie wysłać dziecko do kościoła. Zaraz, przecież były w supermarkecie! Jutro go zdobędziemy, przy okazji ostatnich zakupów. Zatem jesteśmy gotowi do świętowania! Przecież to jest Boże Narodzenie!
 
Marek Wójtowicz SJ
Angelo Roncalli był człowiekiem tradycji, takiej jednak, która w prostej linii pochodzi od Chrystusa, w Nim ma korzenie, odrzuca zaś cały brud, jaki się nagromadził przez wieki. I, tak jak Chrystus, potrafił przede wszystkim kochać. Wszystko, czego dokonał, co zapoczątkował, narodziło się z tej podwójnej miłości, która tak naprawdę jest jednym: miłości Chrystusa i bliźniego...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama