logo
Wtorek, 27 czerwca 2017 r.
imieniny:
Cypriana, Emanueli, Władysława, Cyryla – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
David H. Stern
Komentarz Żydowski do Nowego Testamentu
Wydawnictwo Vocatio
 


Wydawca: Oficyna Wydawnicza "Vocatio"
Warszawa 2004, Wydanie pierwsze
seria: Prymasowska Seria Biblijna
Format: 165 x 235 mm
Oprawa: twarda, szyta, ze złoceniami i obwolutą
Liczba stron: 1264
ISBN: 83-7146-079-1


 

Przedmowa redaktora naukowego "Prymasowskiej Serii Biblijnej"

Zbliżenie i dialog Kościoła z Żydami i judaizmem to jeden z najbardziej widocznych owoców II Soboru Watykańskiego (1962-1965). Przełomowa okazała się deklaracja o stosunku do religii niechrześcijańskich Nostra aetate (28 X 1965), której nr 4 podkreśla wielorakie więzi chrześcijaństwa i judaizmu oraz zawiera zalecenie: "Skoro więc tak wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom, święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz braterskie rozmowy". Po soborowej deklaracji nastąpiły dokumenty Kościoła wskazujące na jedność teologiczną całego Pisma Świętego i wynikającą stąd aktualność Starego Testamentu, wspólne korzenie oraz zbieżność oczekiwań eschatologicznych chrześcijaństwa i judaizmu, a także na potrzebę wzajemnego szacunku i współdziałania. Wszystkie te wątki były wielokrotnie rozwijane w nauczaniu Jana Pawła II.

W dokumencie Komisji Stolicy Apostolskiej do spraw Stosunków Religijnych z Judaizmem, zatytułowanym Wskazówki i sugestie w sprawie wprowadzania w życie deklaracji soborowej "Nostra aetate" nr 4 (1 XII 1974), czytamy: "W komentarzu do tekstów biblijnych należy wydobywać, nie pomniejszając wszakże oryginalnych elementów chrześcijaństwa, ciągłość naszej wiary w stosunku do Starego Przymierza, w duchu obietnic". Wskazówka ta ma na względzie głównie chrześcijańskie czytanie i objaśnianie Starego Testamentu, które powinno respektować tradycję i wrażliwość żydowską. Następny dokument tejże Komisji, opatrzony tytułem Żydzi i judaizm w głoszeniu Słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego (24 VI 1985), poświęca wiele miejsca relacji między Starym i Nowym Testamentem oraz właściwemu przedstawianiu Żydów w Nowym Testamencie. Uwypuklając fakt trwania Izraela i nawiązując do słów Jana Pawła II przypomina, że łączy się ono "[…] z nieprzerwaną twórczością duchową, w okresie rabinistycznym, w średniowieczu i w czasach nowożytnych, biorącą swój początek w dziedzictwie, które długo było nam wspólne, tak że »wiara i życie narodu żydowskiego, tak jak są one wyznawane i przeżywane współcześnie, mogą pomóc w lepszym zrozumieniu niektórych aspektów życia Kościoła«" (Przemówienie do uczestników Zebrania Delegatów Krajowych Komisji Konferencji Episkopatów do Dialogu i Współpracy z Żydami i Judaizmem, 6 III 1982). Możliwość współpracy międzyreligijnej w szczególnym stopniu powinna dotyczyć wspólnego i wzajemnie się ubogacającego czytania i objaśniania Pisma Świętego, tym bardziej że wyznawcy judaizmu są słusznie nazywani "ludem egzegezy biblijnej".

Komentarz żydowski do Nowego Testamentu wychodzi naprzeciw postulatom współpracy w dziedzinie dialogu chrześcijańsko-żydowskiego i stanowi praktyczne urzeczywistnienie zaleceń Stolicy Apostolskiej, potwierdzając obustronne korzyści płynące z poznawania tradycji religijnej wyznawców judaizmu i chrześcijan. W Komentarzu Nowy Testament, przedstawiony z perspektywy żydowskiej i chrześcijańskiej zarazem, z szacunkiem wydobywa to, co dla obydwu religii jest wspólne. Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to przekład greckiego tekstu Nowego Testamentu, dający wyraz wiedzy i wrażliwości żydowskiej, ukształtowanej w judaizmie rabinicznym. Część druga to komentarz do tego tekstu, objaśniający trudniejsze kwestie z punktu widzenia żydowskiej wiary, obyczajowości, obrzędowości i wielu innych czynników składających się na długą i złożoną tradycję żydowską. Takie podejście jest możliwe i uprawnione, bo Jezus Chrystus stanowi spełnienie zapowiedzi Starego Testamentu, jako człowiek przynależał w pełni do świata żydowskiego, Jego orędzie zaś zostało wyrażone w kategoriach religijnych, kulturowych, społecznych i językowych ówczesnego judaizmu. Niniejszy Komentarz pozwala poznać i dowartościować tę spuściznę, a także wykorzystać ją dla skuteczniejszego wyrażania wiary w Jezusa dzisiaj.

We Wskazówkach i sugestiach w sprawie wprowadzania w życie deklaracji soborowej "Nostra aetate" znajdujemy zachętę do katolików, aby postarali się "także zrozumieć trudności, jakie dusza żydowska, słusznie przeniknięta wysokim i bardzo czystym pojęciem boskiej transcendencji, odczuwa przed tajemnicą Słowa Wcielonego". W kontekście tego stwierdzenia bodaj najlepiej uwidacznia się specyfika i wyjątkowa przydatność niniejszego komentarza. Potwierdzając wszechstronne żydowskie uwarunkowania życia, działalności i nauczania Jezusa świadczy, że wiara w Niego choć trudna, jest w końcu dla niektórych możliwa. Katolicy mogą zaś doświadczyć, że ich wiara zostaje ubogacona i pogłębiona wówczas, gdy odważnie zwracają się ku judaizmowi i jego wyznawcom, którzy dotąd zazwyczaj nie byli postrzegani jako współtowarzysze w drodze ku spełnieniu eschatologicznych nadziei, jakich źródłem i celem jest Bóg Jedyny.

Refleksja nad Nowym Testamentem oparta na znajomości tradycji żydowskiej może wydatnie sprzyjać odnowie i przemianie naszego spojrzenia na Żydów i judaizm. W tej dziedzinie Kościół uczynił w ostatnich dekadach bardzo wiele, ale znacznie więcej pozostaje do zrobienia i jest to zadanie dla obydwu stron. Pozdrawiając Głównych Rabinów Izraela podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej, Jan Paweł II powiedział: "Musimy współpracować nad budowaniem przyszłości, w której nie będzie już antyjudaizmu wśród chrześcijan, lub antychrześcijańskich uczuć wśród Żydów" (23 III 2000). Wydany rok później dokument Papieskiej Komisji Biblijnej, opatrzony tytułem Naród żydowski i jego Święte Pisma w Biblii chrześcijańskiej, kończy zdanie: "Dialog jest możliwy, ponieważ Żydzi i chrześcijanie posiadają bogate wspólne łączące ich dziedzictwo i ze wszech miar jest rzeczą pożądaną, aby stopniowo eliminować z obydwu stron uprzedzenia i brak zrozumienia, by promować lepsze poznanie wspólnego dziedzictwa i wzmacniać wzajemne więzy". Z perspektywy chrześcijańskiej nie ma skuteczniejszego sposobu na poznawanie i budowanie szacunku dla religii żydowskiej niż rozpoznawanie i wykorzystywanie tych jej nurtów, dzięki którym lepiej poznajemy Jezusa Chrystusa i stajemy się lepszymi Jego wyznawcami.

Ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski
Kierownik Zakładu Dialogu Katolicko-Judaistycznego
Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie


***

 

Wstęp do polskiego wydania

W ostatnich latach na polskim rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej publikacji poświęconych żydowskim korzeniom chrześcijaństwa. Fakt ten może tylko cieszyć, a szczególną wartość wśród tych wydawnictw mają dzieła napisane nie przez samych chrześcijan, lecz właśnie przez Żydów. Wśród takich książek Komentarz żydowski do Nowego Testamentu Davida H. Sterna zajmuje miejsce szczególne. Jest to bowiem tekst napisany przez stuprocentowego wyznawcę judaizmu (jak pisze o wszystkich Żydach mesjanicznych sam autor), a nie przez Żyda nawróconego na chrześcijaństwo. Być Żydem mesjanicznym to nie rezygnować z niczego, co oznacza judaizm, i jednocześnie przyjmować w wierze, że Jezus jest obiecanym przez Boga Mesjaszem.

Krótki tekst o autorze, obfitujący w takie szczegóły biograficzne, jak zamiłowanie do górskich wspinaczek, współautorstwo książki poświęconej surfingowi czy prowadzenie sklepów ze zdrową żywnością, znajduje się na końcu książki, a o powstaniu jej wersji oryginalnej można się dowiedzieć z poprzedzającego niniejszy wstęp Wprowadzenia. Tam też podano więcej wiadomości na temat judaizmu mesjanicznego. Nie ma zatem potrzeby przytaczania tych informacji ponownie. Chciałbym jedynie zaznajomić polskiego czytelnika z pewnymi podstawowymi założeniami towarzyszącymi pracy nad polskim przekładem de facto dwóch książek dra Sterna; w dotychczasowych bowiem edycjach amerykańskich jego dzieło składało się zawsze z dwóch osobnych tomów (również o tym pisze autor we Wprowadzeniu). Polskie wydanie miało na celu dostarczenie w formie bardziej poręcznej, bo równoległej, tekstu Komentarza żydowskiego do Nowego Testamentu (KŻNT) połączonego z Nowym Testamentem z perspektywy żydowskiej (NTPŻ). Dla porządku dodam, że również dwa osobne autorskie wprowadzenia połączono w jedno, usuwając powtarzające się treści.

Zamysł łącznego wydania tych dwóch książek, sam w sobie słuszny i cenny, okazał się niezwykle trudny do zrealizowania. Pewne partie Nowego Testamentu zostały bowiem skomentowane przez Sterna bardzo szczegółowo, a inne niemal pominięte. Z tego powodu w biegnącym górą strony tekście NTPŻ czasem pojawiają się utrudniające lekturę przerwy, kiedy indziej zaś tekst ten zajmuje całą kolumnę, brakuje natomiast odpowiadającego mu komentarza. Nieproporcjonalna objętość dwóch w założeniu równoległych wątków sprawiła, że nie zawsze udało się zachować pełną współbieżność tekstu głównego i komentarza.

Inny wiążący się z tą niedogodnością problem stanowiło wybranie czytelnego i użytecznego sposobu oznaczania wersetów w żywej paginie. Ostatecznie wspólnie z wydawcą zdecydowaliśmy się podawać adresy i numery wersetów komentowanych na danej stronie, które - co oczywiste w świetle powyższych wyjaśnień - niekoniecznie pokrywają się z numerami wersetów z bieżącego tekstu samego Nowego Testamentu. Dodatkową trudność stanowiło to, że autor komentuje czasem całe grupy wersetów. W takiej sytuacji w żywej paginie podawany jest zawsze pierwszy werset z komentowanej grupy: na stronie parzystej (lewej) - pierwszy z pierwszej grupy komentowanych na danej stronie wersetów, na stronie nieparzystej (prawej) - pierwszy z grupy ostatniej. Dodatkowe wyjaśnienia dotyczące układu komentarzy podał autor w pkt X swego Wprowadzenia.

Oprócz pułapek technicznych tekst NTPŻ i KŻNT przysporzył wielu kłopotów już podczas tłumaczenia. Okazało się bowiem, że o ile Davidowi Sternowi nie sposób odmówić kompetencji w zakresie znajomości tradycji judaistycznej, o tyle już jako tłumacz Nowego Testamentu okazał się on niewystarczająco wrażliwy na takie choćby zagadnienia, jak problem synoptyczny. W konsekwencji angielski tekst Jewish New Testament zawierał znacznie różniące się między sobą perykopy dwóch lub trzech Ewangelii synoptycznych, które powinny być przełożone jednakowo, jeśli tylko tekst grecki jest w danym miejscu jednobrzmiący u synoptyków. Tłumaczenie angielskie, wzięte na warsztat polskiej tłumaczki, okazało się mało dokładne w szczegółach, miejscami niesystematyczne. Polski przekład został w znacznej mierze uwolniony od tego typu mankamentów. Wspólnie z tłumaczką staraliśmy się o możliwie konsekwentne oddawanie w polszczyźnie kluczowych terminów, a zwłaszcza nazw własnych.

Z nazwami własnymi pochodzącymi z języka hebrajskiego bądź aramejskiego (a także jidysz) wiązała się kolejna trudność: należało wybrać i przyjąć jeden z wielu funkcjonujących sposobów uproszczonej transkrypcji. Nie sposób było poddawać drobiazgowej weryfikacji językowej wszystkich zaproponowanych przez autora imion, nazw geograficznych i innych słów, które dzięki swemu odbiegającemu od tradycyjnego brzmieniu mają pomagać w uwrażliwianiu czytelnika na żydowski charakter historycznego, geograficznego i religijnego środowiska Jezusa-Jeszui. Z całą świadomością arbitralności tej decyzji postanowiliśmy spolszczyć (lege artis) wersje owych słów zastosowane w angielskim tekście Sterna. Ostatecznie za kształt "żydowskiej polszczyzny" użytej w tej książce odpowiedzialność ponoszą pospołu: autor, tłumaczka i redaktor (notabene Stern przyjął za wymowę normatywną języka hebrajskiego jej odmianę izraelską, co także może być kwestią dyskusyjną). Więcej informacji na temat założeń autora znajdzie czytelnik w pkt VI Wprowadzenia.

Oczywiste jest, że wiele obecnych w tekście angielskim odwołań do popularnego anglojęzycznego przekładu Biblii, King James Version, zastąpiono odwołaniami do przekładów polskich lub - w uzasadnionych wypadkach - pominięto. Natomiast kłopoty związane z tworzeniem obszernego indeksu zostały pokrótce zrelacjonowane we wprowadzających do niego wyjaśnieniach autora, tłumaczki i redakcji na s. 1162 i n.

Na koniec jeszcze jedna uwaga: tekst, który oddajemy do rąk polskiego czytelnika, nie jest typowym komentarzem naukowym. Niech więc nie zdziwią nikogo ani Sternowskie kolokwializmy, ani - niezbyt częste, ale też nie należące do rzadkości - odwoływanie się przez autora do osobistych doświadczeń lub przykładów z własnego życia rodzinnego, jak choćby to (1 Kor 12,8-10K):
Moja żona posiada coś, co żartobliwie nazywam darem znajdowania: choć ma mnóstwo sechlu (zdrowego rozsądku) i wie, gdzie można by szukać zgubionych rzeczy, to nierzadko w odpowiedzi na modlitwę Bóg objawia jej w sposób nadprzyrodzony, gdzie znajduje się zgubiona rzecz. (Sam dostarczam jej wielu okazji do praktykowania tego daru, ponieważ ja z kolei mam dar gubienia).

Komentarz ten jest zatem dziełem szczególnym także pod takim względem, że nie brak w nim odrobiny humoru i autoironii. Niech więc służy wiernym obu religii równie dobrze, jak mocno zapadł w pamięć swoich redaktorów.

Michał Romanek
16 września 2004 (Rosz ha-Szana 5765)


Zobacz także
Andrzej Sobczyk
Możemy się tak zagmatwać w naszej codzienności, że nie rozpoznajemy znaków, nie potrafimy ustalić właściwych priorytetów; wydaje się nam, że to co robimy w naszym codziennym zaganianiu musi być najważniejsze, bo każdy robi to samo, a my chcemy innych przegonić, albo chociaż im dorównać. Okazuje się jednak, że patrzymy bardzo krótkowzrocznie.
 
Andrzej Sobczyk
Chcemy wziąć sobie do serca słowa zawarte w jego Drugim liście do Koryntian: Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia. Dla głosicieli słowa Bożego ważne jest to „teraz”. Każdy czas jest zatem dobry, by głosić Ewangelię. Właśnie nasze, obecne czasy to dzień zbawienia. 

Z ks. abpem Józefem Kupnym, ordynariuszem archidiecezji wrocławskiej rozmawiał Piotr Koźlak CSsR
 
ks. Jan Sochoń
Kiedy Jezus proponuje, żebyśmy nie odpowiadali złem na zło, żebyśmy się starali akceptować nawet swoich wrogów, przedstawia się jako „kamień obrazy” właśnie, jako radykalny gorszyciel, jako ktoś, kto stawia utopijne wymagania, których nie sposób zrealizować. On robi właściwie wszystko, żebyśmy Go uznawali za skandalistę. Już zresztą samo przyjęcie tego, że Jezus jest Bogiem i człowiekiem zarazem, wywołuje sprzeciw. Narodzenie w Betlejem to przecież największy skandal.
 
 
___________________
 
 reklama