logo
Czwartek, 19 lipca 2018 r.
imieniny:
Alfreny, Rufina, Wincentego, Arseniusza, Makryny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Maria Fortuna-Sudor
W grudniowy czas
Don Bosco
 
fot. Kari Shea | Unsplash (cc)


Adwent to czas szczególny. I chociaż dzień coraz krótszy, a aura niezbyt sprzyjająca, większość ludzi przyznaje, że lubi tę atmosferę oczekiwań i przygotowań. 
 
Michalita, ks. Roman Chyliński – rekolekcjonista, zapraszany na głoszenie słowa Bożego w Polsce i za granicą, zauważa, że istotnie jest taka pokusa, aby w Adwencie skupić się na życiu konsumpcyjnym. – Mikołaj, podarunki pod choinkę, zakupy, jedzenie na święta, alkohol, przyjazd gości lub wyjazd do rodziny – wylicza i przyznaje: – To wszystko wiąże się z troskami doczesnymi, z bieganiem po sklepach... Przekonuje też, że chociaż jest to część tradycji związanych ze świętowaniem Bożego Narodzenia, konsumpcjonizm nie może zdominować tych starań. 
 
Planowanie 
 
Jak więc sobie poradzić i pogodzić przygotowania? Przykładem mogą być rozwiązania od lat praktykowane w rodzinie Ewy i Wacława Meryndów. Aby mieć czas na udział w roratach, na przystąpienie do sakramentu pokuty, domownicy starają się odpowiednio wcześniej wszystko zaplanować. A pracy jest niemało, wszak przy wigilijnym stole zasiada kilkanaście osób. W tym roku może być ich ponad 20! Meryndowie mieszkają w bloku na jednym z krakowskich osiedli. Po wyfrunięciu z gniazda Grzegorza oraz Katarzyny (założyli już swoje rodziny) oraz Maćka, który też się usamodzielnił, z rodzicami pod wspólnym dachem żyją: Piotr i Łukasz (studenci), Wojciech i Ania (licealiści), Dominika (gimnazjalistka) oraz Madzia i Michał – uczniowie szkoły podstawowej. Ewa i Wacław: – Święta spędzają z nami najczęściej jeszcze dorosłe dzieci z rodzinami, a mamy już pięcioro wnucząt, oraz dziadkami – Franciszkiem i Włodzimierzem. Jeżeli dzieci wyjeżdżają do teściów albo ojcowie goszczą u naszego rodzeństwa, to czujemy, że kogoś brakuje… Z rozmowy z domownikami wynika, że o wieczerzy wigilijnej myśli się u nich dużo wcześniej. Pani Ewa opowiada, że jesienią mąż, ze starszymi synami, wyrusza na grzybobranie. Dodaje, że podobnie było z rybami. Wacław jest wędkarzem, więc i ryby były złowione i przygotowane do pieczenia przez niego. Teraz i karp, i ulubiony przez rodzinę pstrąg są kupowane, ale oporządzenie ryb to nadal rola głowy rodziny. Pan Wacław podkreśla: – Żeby uniknąć pośpiechu i nerwowej atmosfery przygotowujemy święta z dużym wyprzedzeniem. 
 
Przedświąteczne starania 
 
Pani domu: – Generalne sprzątanie, duże zakupy są zrobione odpowiednio wcześniej. Uczestniczą w nich wszyscy domownicy, każdy według swych możliwości. Dodaje, że najpierw trzeba przygotować przysmaki na wigilie klasowe, a potem dopiero zająć się pieczeniem ciast świątecznych, w czym wszyscy starają się pomóc. Ponadto najstarsze dzieci przychodzą na Wigilię, przynosząc ze sobą wigilijne i świąteczne, ustalone wcześniej z mamą, przysmaki. Ks. Roman Chyliński przyznaje, że dobrze jest odpowiednio wcześniej pomyśleć, jak te przedświąteczne starania pogodzić. Przypomina: – Adwent, jak sama nazwa wskazuje, jest czasem przygotowania naszego serca dla przychodzącego Pana Jezusa i głębokiego doświadczenia oraz przeżycia świąt Bożego Narodzenia. Podkreśla, że nie można tego dokonać w brudnym mieszkaniu, w nerwowej przedświątecznej atmosferze, w bieganiu po sklepach do ostatniej chwili, bo wciąż jest jeszcze coś do kupienia… W rodzinie Meryndów wszyscy starają się mieć udział w przedświątecznej krzątaninie. Przykładem może być wykonywanie uszek. – Robimy je z reguły w niedzielę poprzedzającą Wigilię – mówi pani Ewa i nazywa tę pracę chwilą rodzinnej działalności. Z uśmiechem stwierdza: – Czasem wydaje się, że trudno jest pomocników zwołać, ale gdy przyjdzie pierwszy, to po nim zjawiają się następni. 
 
Wzmacnianie więzi 
 
Niektórzy domownicy sami włączają się do pracy, innych trzeba zachęcić do pomagania. – Bardzo te przygotowania lubimy – mówią jednym głosem Madzia i Michał, zauważając, że na co dzień wszyscy są zabiegani, a w czasie przedświątecznym jest inaczej. Z kolei Ania, chętnie zajmująca się przygotowaniem ciast oraz świątecznymi dekoracjami, zauważa: – Takie wspólne przygotowanie do Wigilii to dobra okazja do budowania i wzmacniania więzi oraz pogłębiania wzajemnych relacji. A gdy dopytuję najstarszą córkę, jak wspomina ten czas przygotowań, Katarzyna z uśmiechem wyznaje: – Pamiętam, że to było miłe wspólnie wykonywać te różnorodne prace przed świętami. Owszem, było dużo obowiązków, ale mama nie musiała nas do ich wykonywania zmuszać. Każde z nas otrzymywało zadania na miarę swych możliwości. Ewa Merynda mówi, że bardzo sobie ceni ten grudniowy czas: – W sposób szczególny integruje kuchnia, w której przy wykonywaniu prac domownicy dzielą się wspomnieniami. Dodaje, że tam spotykają się również po wieczerzy wigilijnej. Co warte podkreślenia, u Meryndów w czasie Wigilii i Bożego Narodzenia nie włącza się telewizora, a kolędy śpiewają wszyscy domownicy. Ks. Roman Chyliński przyznaje, że w ramach adwentowych przygotowań oraz wspólnego świętowania warto zrezygnować z oglądania telewizji, aby w tym okresie być razem, mieć czas na wspólne czytanie Słowa Bożego, na rozmowy, na zabawy z dziećmi. 
 
Prezent 
 
Omawiając rolę przygotowań, pani Ewa wymienia budowanie więzi oraz praktyczne umiejętności, które dzieci wynoszą z domu. Podkreśla, że wspólna aktywność dowartościowuje członków rodziny, pomaga im odnaleźć swoje miejsce. Dla pani domu Wigilia to także dzień imienin. – To jest najpiękniejszy prezent, który Pan mógł wymyślić na imieniny, bo w tym dniu w sposób szczególny odczuwam serdeczność moich bliskich, widzę ich zaangażowanie – przyznaje. Z rozmów wynika, że u Meryndów ten czas cenią wszyscy. – Katarzyna, najstarsza córka, stwierdza: – To w naszej rodzinie tradycja, że najpierw wspólnie się przygotowujemy, a potem świętujemy, ciesząc się z narodzenia Pana Jezusa. 
 
Maria Fortuna-Sudor
Bon Bosco rok 2015 grudzień 
 
Zobacz także
Małgorzata Szewczyk
W człowieku jest już coś takiego, by wielkopostne praktyki: post, modlitwę i jałmużnę traktować jako „opcje” do wyboru w programie „nawrócenie”, z których można, ale nie trzeba korzystać. A przecież są one niezbędne, integralne i fundamentalne dla chrześcijańskiego życia. Przekonanie to wyraził już w V w. św. bp Piotr Chryzolog: „Istnieją trzy rzeczy, bracia, na których stoi wiara, wspiera się pobożność i trwa cnota. Są to: modlitwa, post i uczynki miłosierdzia. To, o co kołata modlitwa, zjednywa post, a osiąga miłosierdzie. Modlitwa, uczynki miłosierdzia i post – te trzy rzeczy stanowią jedno i dają sobie wzajemnie życie”. 
 
Ks. Grzegorz Ryś
Najpierw cytat z katechez Jana Pawła II: „Przez 'czystość' należy rozumieć właściwe podejście do dziedziny seksualnej w zależności od stanu życia a niekoniecznie całkowite powstrzymywanie się od życia płciowego”. Na pozór krótka definicja; w rzeczywistości - jedno z tych genialnych zdań zmarłego Papieża, które z niesłychaną prostotą porządkują myślenie. Zgodnie z nim 'czystość' nie jest wcale ideałem wyłącznie dla tych, którzy ślubują zachowanie rad ewangelicznych...
 
Barbara Braun
Dla prawidłowego pełnienia ról rodzinnych potrzebna jest praca zawodowa przynajmniej ojca, a najczęściej dwojga rodziców. Niemożność sprostania ideałowi dobrego ojca, czy dobrej matki powoduje również obniżenie poczucia własnej wartości. Poczucie niższości niszczy radość i energię...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama