logo
Środa, 14 listopada 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: Przegrana (---.centertel.pl)
Data:   2018-09-13 21:11

Niedługo mam mieć 40 urodziny i wcale nie chcę ich dożyć. Nie mam męża, nie mam dzieci, nie mam aktualnie pracy, a przed sobą widmo operacji usunięcia macicy z przydatkami. W ostatnim roku dwóch mężczyzn (moich rówieśników) powiedziało mi, że nie nadaję się już do małżeństwa bo jestem za stara, a mój lekarz uważa, że trzeba mnie "wykastrować" bo już nic ze mnie nie będzie. Zastanawiam się co ja zrobiłam w życiu złego, że Pan Bóg czy Szatan pastwi się nade mną w ten sposób. Ja nawet ciągle jestem dziewicą, bo zawsze uważałam, że chcę żyć według Bożych zasad. Tyle razy już przepraszałam, za wszystko w życiu (bo już sama nie wiem co robić i za co właściwie przepraszać) tyle już razy się spowiadałam i nic. I jest jeszcze gorzej. Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: A2 (---.icpnet.pl)
Data:   2018-09-13 22:59

Pan Bóg nigdy się nie pastwi. Kocha. Pewnie nikt z ludzi nie będzie umiał powiedzieć, dlaczego tak jest. Jeżeli żyjesz, to żyjesz dlatego, bo Pan Bóg wciąż chce Cię kochać, i okazywać Ci miłość. Dostrzeż to. Nie patrz, co chciałabyś, ale co masz - życie, wiarę itd. To bardzo dużo, bo wielu tego nie ma.

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: Alina (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2018-09-14 00:27

Droga Nieznajomo. Dlaczego pozwalasz sobie na bycie przegraną? Dlaczego właśnie takim obrazem prześladujesz samą siebie? Uważasz, że mając 40 lat, będąc sama, być może za niedługo po ciężkiej operacji jesteś przegrana? Nic bardziej mylnego. Szukaj sposobów na poprawę jakości swojego życia, Znajdź pracę, wychodź do ludzi np. na basen, na fitness, na koncert, do teatru. Przygarnij zwierzę. Najlepiej psa, z którym codziennie wyjdziesz na spacer, który jest najlepszym przyjacielem człowieka. Jest wiele zamężnych kobiet, które są nieszczęśliwe. Jest wiele matek, które mimo uroków macierzyństwa marzyłyby by choć na chwilę pobyć w samotności i nie myśleć o wielu problemach. Wiesz jaki jest Twój największy problem? Sama go stwarzasz, dołując się. Dołowanie nic nie da, weź się w garść i codziennie małymi kroczkami poprawiaj swoje życie. A gadania niepoważnych kolegów nie słuchaj. Mało wiedzą o życiu. Bo życie jest pełne niespodzianek i od nas zależy w dużej mierze każdy następny dzień. Nastawiaj się pozytywnie a smutkom nie dawaj dochodzić do głosu. Jeżeli uważasz, że Ty masz źle a wszystkie mężatki czy matki mają super, to jesteś w ogromnym błędzie, bo życie równo daje nam w kość. Szukaj ludzi, z którymi mogłabyś dzielić czas, by nie czuć się samotną, nie jesteś jedyna taka na ziemi bez męża czy pary. I przede wszystkim, pokochaj siebie, przestań się nad sobą użalać. Mam nadzieję, że już od jutra zaczniesz się uśmiechać. :) :)

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: zuza (---.147.67.220.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2018-09-14 11:25

Nic nie piszesz o przyjaźniach, o rodzinie. Jeśli je masz, a skupiasz się na tym, że nie masz męża, to sama wpędzasz się w dół. Naprawdę czas popatrzeć na to, co się ma - np. nie masz w tej chwili pracy, ale rozumiem, że nie jesteś bezdomna, czyli masz gdzie mieszkać itd., itd. - i podziękować. To prawda, że masz trudne doświadczenia, ale spróbuj potraktować je jako cenną lekcję, a nie jako przekleństwo. Pozdrawiam. Życzę powrotu do zdrowia po operacji :)

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: Biedronka (84.78.21.---)
Data:   2018-09-14 13:02

Mam kolezanke. W Twoim wieku. Gdy miala 20 lat usunieto jej macice. A ona kochala dzieci. Chciala miec 4. Wyszla za maz po 10 latach od operacji za bezplodnego mezczyne, ktory wczesniej zostal porzucony z powodu bezplodnosci. Adoptowali dzieci i SA szczesliwa, wspaniala rodzina. Wierzaca. Adoptowali swiadomie chore dzieci, ktorych nikt nie chcial. Gdyby nie jej choroba mialaby pewnie swoje, gdyby nie jego bezplodnosc, bylby w poprzednim zwiazku, a tak ona jest szczesliwa z nim, on z nia, a dzieci, ktore nie mialy przyszlosci odzyskaly ja. Nie wiadomo co bedzie, moze Twoja sytuacja ma jakis sens. Dodam, ze kolezanka tez nie pracuje, zajmuje sie domem.

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: orelka (---.merinet.pl)
Data:   2018-09-14 17:13

"Niedługo mam mieć 40 urodziny i wcale nie chcę ich dożyć."

Chciałam tu napisać jakiś scenariusz, który może się wydarzyć, ale Biedronka napisała coś lepszego - bo prawdziwą historię. Życie przynosi różne niespodzianki - czasem lepsze, czasem gorsze, a czasem nieprawdopodobnie cudowne. Jeśli nie dożyjesz swoich czterdziestych urodzin nigdy nie dowiesz się, co sie wydarzy, gdy skończysz czterdzieści dwa lata, pięćdziesiąt sześć czy siedemdziesiąt.

Umrzeć - zawsze się zdąży, a cuda w życiu mogą się przydarzyć w każdym momencie. Nawet gdy mamy wrażenie, że nic już na nas nie czeka.

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: Ina (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2018-09-14 17:58

Mam taki "ciekawy nawyk". Bywa, że jeśli ktoś porusza jakiś temat, to mnie przypomina się jakieś skojarzenie z podobnym faktem. Napiszę. Jakiś czas temu do koleżanki, w pracy, przyszła jej koleżanka z lat szkolnych. Trochę dawno się widziały. To koleżanka zapytała, co u niej słychać. Usłyszała, że może być, tylko wstydzi się, że dotąd jest panną. Moja koleżanka odpowiedziała ze smutkiem: "Ja chciałabym mieć taki wstyd". Ta wypowiedź wynikała z tego, że ją zostawił mąż, kiedy była po porodzie z małym dzieckiem. Ciesz się taką sytuacją jaka jest obecnie.
Jeszcze dodam, że ta koleżanka jest obecnie mężatką.

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2018-09-14 21:55

Zmień towarzystwo. Ja mam 42 lata i słyszę, że jestem młoda i zdążę sobie życie ułożyć ;).
Warto się skonsultować z innym lekarzem - jeśli rzeczywiście jest potrzebna interwencja chirurga, to może dałoby się zachować narządy rozrodcze. A jeśli się nie uda - trudno.
Proponuję też psychologa i być może psychiatrę. Ciągłe przepraszanie za wszystko nie jest dobre. Myśli o śmierci tym bardziej.

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: s (---.cust.netmar.net.pl)
Data:   2018-09-14 23:05

Witaj
Myślę, że to dobry moment aby zadbać o siebie, może zmienić towarzystwo, otoczenie i ludzi którzy mówią ci takie paskudne rzeczy albo którzy swoim zachowaniem sprawiają, że czujesz się fatalnie. Pamiętaj, nieważne co mówią o nas ludzie, nieważne nawet jaka opinie wystawia nam ten czy inny lekarz, bo życie człowieka nie zależy od ludzi ale od Boga. To od Boga pochodzi błogosławieństwo. Dzisiaj jest piękne święto podwyższenia Krzyża Świętego. Na pierwszym miejscu zadbaj o relacje z Chrystusem, On Cię kocha i najlepiej wie co dla Ciebie najlepsze. A szatan ciągle próbuje pokrzyżować plany Pana Boga i odciągnąć nas od Niego, mącić nasze umysły bo wie, ze tylko w Bogu jest życie.

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: Alina (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2018-09-14 23:20

No właśnie, zmień towarzystwo, na takie które będzie Cię wspierać, a nie dołować.
Miej swój rozum! Szatan podsycał niepokój u Adama i Ewy i oni w końcu ulegli, i sprzeciwili się Bogu, schodząc na złą ścieżkę. Zły duch czasem przemawia przez człowieka czy to złego, czy głupiego.
Twoi koledzy, mimo że mają prawie 40 lat w swojej wypowiedzi wykazali się wyjątkową niedojrzałością. Ponieważ obawiam się, że masz zaniżone poczucie własnej wartości, przejmujesz się takimi opiniami i uznajesz je za prawdziwe. Takim sposobem każdy głupiec może Tobą manipulować, bo co powie, to Ty przyjmujesz to jako prawdę absolutną.
Zacznij się szanować. Odbuduj swoje poczucie własnej wartości. Jeżeli Ty siebie nie pokochasz, nikt tego nie zrobi za Ciebie. Tak jak powiedziałam wcześniej, życie jest cudem, jest darem. Każdy z nas przechodzi przez trudności i nie licytuj się, kto ma lepiej a kto gorzej, bo najprawdopodobniej, ku Twojemu zaskoczeniu (i mam nadzieję: zawstydzeniu, że narzekałaś), wiele osób chciałoby być na Twoim miejscu. Jak któraś mądra poprzedniczka napisała: zacznij doceniać to co masz. A gdy przychodzi zwątpienie, każdą negatywną myśl obalaj pozytywną, np. jestem sama, nie mam męża -> teraz jestem sama, korzystam z czasu wolnego wedle swojego uznania, mogę robić co chcę i kiedy chcę, mogę rozwijać swoje zainteresowania i spełniać się w wybranym kierunku a kto wie, może po drodze spotkam człowieka odpowiedniego dla mnie. Uśmiechaj się do ludzi. Negatywnym nastawieniem nic nie zadziałasz.

Szybkiego powrotu do zdrowia po operacji, jeżeli taka się wydarzy. Buzia do Słońca!

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: s (---.cust.netmar.net.pl)
Data:   2018-09-16 07:52

Ktoś poradził wizytę u psychiatry lub psychologa. Bądź ostrożna. Z tego tez trzeba umieć korzystać w dodatku z umiarem. I co najważniejsze trzeba trafić na uczciwą osobę, wierzącą, nie traktującą drugiego człowieka jak przypadłości icd 10. W Twojej sytuacji bardzo niskiego poczucia własnej wartości każdy w zasadzie może Ci wmówić wszystko i to bardzo negatywne tzw. "Dobre nowiny" o depresji itp. Z czarnego zrobić białe, a z białego czarne. Na koniec przepiszą Ci jakieś tabletki i Twój problem na reszcie się "rozwiąże". Otóż NIE. Po pierwsze samotność to nie choroba, po drugie problemy ginekologiczne to nie choroba psychiczna, po trzecie problemy materialne to nie choroba, na pewno nie psychiczna. Natomiast psychologa owszem Ci polecam, może też doradcę zawodowego ale też musisz korzystać roztropnie, jeśli oczywiście masz ochote. I pamiętaj kim jesteś - jesteś Córką Najwyższego. On oddał za Ciebie życie i Jego słuchaj, czytaj Pismo Święte, poszukaj jakiejś wspólnoty.

PSALM 231
Bóg pasterzem i gospodarzem
1 Psalm. Dawidowy.
Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. 2 Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: 3 orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. 4 Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza. 5 Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity. 6 Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia i zamieszkam w domu Pańskim po najdłuższe czasy.

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: Robson (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2018-09-16 11:01

Możliwe, że zastosujesz się do rad powyżej, a i tak męża nie znajdziesz. Póki żyjemy w świecie, podlegamy też prawom tego świata np. statystyce; z niej wynika, ze niektórzy nigdy nie będą w związku bynajmniej nie dlatego, że się nie nadają albo są w czymkolwiek gorsi, albo doznają kary za jakieś jeszcze nieodpokutowane grzechy. Nie zależy to też od tego, jak bardzo pozytywnie byli nastawieni.

To nie jest bardzo popularne, ani też miłe to co powiem; jeśli potrzebowałaś poklepywań i pocieszeń, to masz je powyżej. Po sobie wiem, że czasem wcale nie to co słodkie i miłe jest potrzebne człowiekowi w podobnej sytuacji.

Traktujesz swój obecny stan jako porażkę? Słusznie czy niesłusznie: zaakceptuj więc ją i pogódź się. Nie zrobiłaś tego jeszcze, bo cały czas kombinujesz: a może źle się spowiadałam, a może nawet za bardzo pilnowałam się przykazań. Słyszę też już w myślach jęk tych, co to uważają że nie, absolutnie, nigdy, zawsze trzeba myśleć pozytywnie, szukać jasnych stron, nie poddawać się itp. Owszem, jeśli to akurat Ci się podoba, to tak zrób, to nawet tego psa sobie przygarnij -- ale nie zmuszaj się. Ludzie, którzy Ci doradzają nie przeszli przez to co Ty; nawet ja, chociaż w chwilach rozpaczy myślałem podobnie, że nie chcę dożyć 40 lat.

Dygresja: na tegorocznych rekolekcjach dla mężczyzn na Jasnej Górze gość z USA ciekawie mówił o biblijnej nadziei i przeciwstawiał ją "myśleniu życzeniowemu", uzasadniał swoje tezy cytatami z Pisma itp. Niestety efekt zepsuł trochę końcową zachętą, żeby wobec radosnej nowiny o Zbawieniu nie tracić czasu na jakieś smutki i zmartwienia... Trochę mnie tym zirytował, bo zabrakło mu może refleksji na to, żeby swoją myśl pociągnąć i zastanowić się, że prawdziwie biblijna płynąca od Boga radość to coś innego niż "uśmiechaj się i myśl pozytywnie".

Jak uważasz, że Bóg się znęca nad Tobą, to przypomnij sobie, jak podobnie poobijał Jakuba (Rdz: 32) - póki Jakub oddawał ciosy, obrywał coraz gorzej - "wygrał" dopiero wtedy, jak z całej siły złapał anioła i powiedział «Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!» - wtedy zwichnięte biodro okazało się błogosławieństwem, dzięki któremu uniknął zemsty Ezawa i pogodził się z bratem.

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: s (---.cust.netmar.net.pl)
Data:   2018-09-16 13:01

Robson
Twoje myślenie mnie przeraża. Otóż w naszym życiu bardzo wiele zależy od Boga który właśnie jest źródłem naszego życia, zdrowia, pozytywnego nastawienia do życia, nadziei. Łaska Boża i wierność Bogu a życzeniowe myślenie to dwie różne sprawy. Ważne aby całym sercem przylgnąć do Boga i nie odpuszczać poszukiwań, poznawania Jezusa. Polecam: http://mateusz.pl/czytania/2018/

Poza tym można też być szczęśliwą bez męża.

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: ktoś tam (176.61.118.---)
Data:   2018-09-16 19:32

Robson dobrze napisał. Dodam tylko a propos praw tego świata i statystyk. Ktoś - Bóg - ten świat takim stworzył i wiedział jaki będzie. Wiedział, że będą ludzie którzy będą sami mimo, że Bóg powiedział: "nie jest dobrze, żeby człowiek był sam" (Rdz 2,18). Jestem w podobnej sytuacji damsko-męskiej, co autorka wątku i ze względu na to co napisałam powyżej nie znajduję pocieszenia w zapewnieniach, że Bóg mnie kocha. A radzenie psychologa, czy psychiatrę tylko dlatego że komuś się życie nie układa też jest dołujące.

 Re: Kto się pastwi nade mną?
Autor: B. (---.191.93.42.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2018-09-17 00:34

"dwóch mężczyzn (moich rówieśników) powiedziało mi, że nie nadaję się już do małżeństwa bo jestem za stara"

Weszłaś z nimi w taką obraźliwą dla Ciebie dyskusję? Po co?
Jeżeli zaś to oni sami, z własnej inicjatywy powiedzieli Ci coś takiego, to znaczy że Wasze stosunki towarzyskie zeszły na niedobre tory. Czy ci panowie nie są zbyt spoufaleni? Na takie nietaktowne stwierdzenie jest odpowiedź, że przepraszasz, ale to są sprawy osobiste, prywatne, że takie opinie są dla Ciebie obraźliwe, że prosisz o zachowanie wzajemnego szacunku, że oceny mogą dotyczyć także ich, w różnych sprawach, ale że nie chcesz wchodzić na taki poziom rozmów.

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: Estera (---.146.235.176.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2018-09-17 20:15

Akurat psycholog to dobra opcja na "życiowe niepowodzenia". Może pomóc w identyfikacji przyczyn i zmianie sposobu myślenia i działania.

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: Przegrana (---.centertel.pl)
Data:   2018-09-29 16:51

Dziękuję. Trudno znaleźć pocieszenie, ale dziękuję. Podłamałam się po tym jak wierzący, praktykujący katoliccy panowie dali mi do zrozumienia, że w wieku 40 lat mogę jeszcze zostać kochanką, ale nie żoną. Jeden z nich wręcz sugerował mi, a nawet molestował seksualnie, mówiąc, że dobrze jeśli postaramy się o dziecko przed ślubem i to nie będzie grzech, bo w moim wieku to już nie ma co się zastanawiać. Nie zgodziłam się. Zostałam porzucona. Mam wrażenie, że Pan Bóg po prostu sobie że mnie zakpił. Ze wszystkiego. Została wyśmiana cała moja wierność, cierpliwe czekanie i też poszukiwanie. Dosłownie wszystko.

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-09-29 17:20

Zakpił sobie, owszem; jednak nie Bóg, ale człowiek, który Cię skrzywdził. W Tobie się to jakoś miesza. Spróbuj, proszę, dostrzec to pomieszanie. Źle, niewątpliwie bardzo źle postąpił człowiek, ludzie ("katoliccy panowie"), a Ty wrażenia, głebokie bóle i całe poczucie krzywdy przerzucasz na Pana Boga.
Pan Bóg nie wyśmiewa ani wierności, ani cierpliwości, ani czystości. Na pewno nie wyśmiewa. I ceni wierność. Jestem tego pewna.
Człowiek zaś jest wolny i potrafi czynić zło (Bóg tego nie czyni, zaprzeczyłby sobie samemu).
Pan Bog jest, Porzucona, po naszej stronie. Nie po stronie zła. Po Twojej stronie. Nie przeciw Tobie.

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: Tionne (78.10.246.---)
Data:   2018-09-29 21:01

https://www.youtube.com/watch?v=IvpyRJhaeWs
Pewnie odsłuchiwałaś, ale odsłuchaj. Bóg nienawidzi i jest sadystą? To popatrz na krzyż. Ludzie to sadysci, którzy Go ukrzyzowali.

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2018-09-29 23:17

Mam wrażenie, że poszłaś z Bogiem na jakieś targowanie się lub relację "coś za coś". Ty uznałaś, że będziesz Mu wierna, a On w zamian ma coś Tobie zapewnić, może rodzinę i dobre życie. Tylko czy pytałaś Boga o Jego zdanie w tej kwestii i czy Bóg zaakceptował taki układ?
Warto zacząć dziękować Bogu za wszystko, co Cię spotyka, to dobre i to trudne. Nie musisz ciągle przepraszać. Przyjmij, że to, co Mu dajesz, dajesz z miłości,bez oczekiwań. Oczywiscie możesz Go prosić o wszystko, ale też nie obrażaj sie, ani nie obrażaj Jego kiedy nie dostajesz.

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: Mick (---.play-internet.pl)
Data:   2018-10-13 22:45

Co to znaczy? Bóg sobie ze mnie zakpił? Znałem kiedyś pewną osobę która tak mówiła (później okazało się, że jest chora psychicznie) - w innym wypadku takie słowa są wysoko nie na miejscu - Bogu Wszechmogącemu należy się najwyższy szacunek. Bóg to nie bankomat lub Dżin z butelki. Nie znamy Twojej historii i nie wiemy dlaczego tak się stało (zresztą znajomość Twojego życia mogłaby w niczym nie pomóc). Moja propozycja żyj nie czekając, że mąż da Ci szczęście. Co będzie jak życie minie a męża nie będzie? Obserwuję pewną prawidłowość w utrzymywaniu relacji międzyludzkich - jeśli zwykłe kontakty przyjacielskie są zachwiane to nie ma też niestety głębszych relacji. Może potrzebujesz porozmawiać z kimś kto Cie zna i może będzie mógł Ci doradzić?
Internet raczej nie rozwiąże takich problemów jak Twoje. Może jakaś wspólnota ludzi wierzących by Ci pomogła? Jest trochę takich ruchów przykościelnych także pewnie nawet w parafii coś znajdziesz? A tacy koledzy, których masz to nie koledzy tylko jakieś ciemne typki, które zanim zaczną szukać kochanek niech popracują nad sobą i swoim nawróceniem.

 Re: Bóg mnie nienawidzi czy jest sadystą?
Autor: Agata (---.dynamic-ra-09.vectranet.pl)
Data:   2018-10-31 19:01

Nie dołuj się, raczej dziękuj, że jesteś "jeszcze" sama: po ślubie może się okazać, że do tego czasu zatęsknisz ;-)
Co do wieku i wstrętnych komentarzy "kolegów": nie dawaj im wiary, nie słuchaj, to bzdury. Mam prawie 40 lat, od niedawna jestem mężatką, bardzo szczęśliwą, a mój wspaniały mąż jest ode mnie młodszy nieco ponad 10 lat. O męża modliłam się prawie 10 lat, został nim mój "przyjaciel", jak o nim wtedy myślałam. Do dziś pamiętam rozmowy z "przyjacielem" o tym, że tyle się modlę, udzielam, i nic, męża nie widać. A tu niespodzianka ;-)
Pan Bóg kocha cię, być może zaplanował dla ciebie męża, być może nie, nie mam pojęcia. Sama też w tym długim okresie oczekiwania czułam się odrzucona, niekochana przez Boga. W końcu to wykrzyczałam, wypłakałam, i chociaż nie zmieniło to mojej sytuacji - poczułam ogromną ulgę.
Jeśli mogę zaproponować: módl się nie tylko "o" męża, ale też "za" niego, o potrzebne mu łaski i błogosławieństwa, za jego rodzinę, rodziców czy rodzeństwo, za zmarłych z jego rodziny, nie tylko za "swoich". Możesz odmówić Nowennę Pompejańską w intencji znalezienia męża, w intencji uzdrowienia dla siebie, o rozeznanie co do powołania - być może jest inne niż w tej chwili myślisz. Masz teraz więcej czasu ze względu na brak pracy, możesz odmawiać NP i np zacząć chodzić na codzienną mszę świętą. Ja np tak chodziłam przed ślubem, teraz - z poważnych względów - nie mogę, ale gdy tylko pojawia się możliwość uczestnictwa w mszy w trakcie tygodnia to z niej korzystam.
Ktoś wyżej dobrze napisał, że trzeba najpierw pokochać siebie, podjąć decyzję, że będę szczęśliwa tu i teraz, z mężem czy bez. Trudne, ale z Bożą pomocą wszystko jest możliwe.
Jeszcze co do zdrowia: byłam w podobnej do ciebie sytuacji i już nie jestem. Bo tak długo szukałam lekarza, aż znalazłam kogoś kompetentnego, kto nie miał w planach okaleczania młodej kobiety, a wyleczenie.
I tak, jesteś młodą kobietą, nie daj sobie wmawiać, że 40 to końcówka życia, bo może się ona okazać początkiem :-)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka:

  

Zaduszki