logo
Poniedziałek, 30 marca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Już nie mam sił.
Autor: Ewelina (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2020-02-07 00:45

Witam. Mam na imię Ewelina niedługo będę kończyć 21 lat. W moim życiu bywało bardzo różnie. Raz pod górkę, a raz z górki. Od dzieciństwa jakoś w okresie przedszkolnym zaczęły się problemy z moim bratem. Ciągłe awantury, alkohol, groźby, myśli samobójcze, autoagresja, demolowanie mieszkania. Ja jako małe dziecko żyłam w strachu. Miewałam senne koszmary. Brat dwa razy walczył o życie na OIOMIE bo chciał się po prostu zabić. Ciągłe szpitale psychiatryczne to było bardzo męczące. Stwierdzono u niego schizofrenie paranoidalną. Gdy byłam na przełomie klasy 5/6 podstawówki moi rodzice zaczęli spożywać alkohol i być wobec mnie agresywni. Też mi się obrywało od nich. W domu nigdy nie odczułam miłości, szacunku, zrozumienia. Czułam, że jestem inna niż moi rówieśnicy. W 2 klasy gimnazjum zaczęłam samookaleczać, miewać myśli samobójcze. Próbowałam się nawet zabić ale nic z tego bo ostatnim momencie stchórzyłam. To też był czas nawracania bo wcześniej miałam mało co styczności z Kościołem. Jeździłam na różne Dni Skupienia. W 3 klasy gimnazjum poznałam chłopaka. Szybko zostaliśmy parą ale również szybko się skończyło bo w wieku 15/16lat zostałam przez niego molestowana seksualnie. Po tym więcej zaczęłam się samookaleczać. Moja rodzina nie wie o tym co robiłam i to co mi się stało, ponieważ im nie ufałam i nie ufam. Jakoś pod koniec roku szkolnego w 1 klasie liceum, mój tata zachorował na udar. Przeżyłam to bardzo choć dobrych kontaktów nie miałam lecz z nim mieszkam od zawsze. Na początku 3 klasy liceum zmarła moja babcia, którą byłam bardzo zżyta. Do dziś za nią bardzo tęsknię choć minęło 2 lata i ponad 4 miesiące. Ona mnie nauczyłam jak kochać i pomagać bez interesowanie. Mój brat parę dni przed moją 19 nastką próbował mnie zabić poprzez uduszenie. Do dziś mam lęki gdy ktoś za mną stoi i gdy ma ktoś blisko szyi rękę. Został zatrzymany do zakończenia wyjaśnienia sprawy i gdy kiedy odbyła się rozprawa. Sąd stwierdził, że tylko stosował przemoc i został skazany w zawieszeniu i ileś tam godziny pracy społecznej, a także zakaz zbliżania się. Parę miesięcy mieszkał znów ze mną bo mama mu pozwoliła nie licząc się ze mną i zakazem. Codzienne obwinianie, że ja go zamknęłam, ponownie groźby. Wyprowadził się z domu choć i tak przychodził i awanturował się po pijanemu. Ja zmęczona tym wszystkim nie śpiąc po nocach chodziłam do pracy na dwie zmiany. Po roku po rozprawie byłam zmuszona wezwać patrol policji bo już nie mogłam wytrzymać tego napięcia. Brata zabrali i zamknęli go na 3 msc za nie odrobienie pracy społecznej. Nie dawno wyszedł i znów robi mi z życia piekło bo mieszka ze mną. Z wiarą od dłuższego czasy wszystko się psuję. Nie mogę się na niczym skupić. W styczniu straciłam prace i szukam nowej pracy. Bo w domu można na głowę dostać, ponieważ ciągłe kłótnie o pieniądze, alkohol choć ostatnio sama zaczęłam po nie sięgać z bezsilności. Nie dawno byłam z chłopakiem ok 2 msc. Zaufałam mu lecz on mnie oszukał nie raz. Ja już nie mam siły. Z każdej strony wszystko się wali. Psychologom i psychiatrom nie wierzę bo już miałam styczność i to dla mnie strata czasu.

 Re: Już nie mam sił.
Autor: Kamila (---.as13285.net)
Data:   2020-02-07 13:36

Kochana, bardzo ci wspolczuje tej sytuacji i bede się za ciebie modlić. W bardzo młodym wieku przeżyłaś naprawdę wiele, jesteś silniejsza niż ci się wydaje, ile osób już by popełniło samobójstwo na twoim miejscu, a ty się nadal trzymasz. Tylko strasznie Cierpisz. Codziennie oddawaj ją sprawę Bogu i pros o pomoc i uzdrowienie calej twojej rodziny. Jednak aby modlitwa zadziałała skutecznie, bedziesz musiala im przebaczyc. Pomyslisz, jakim cudem niby mam przebaczyc ludziom ktorzy tak okropnie mnie zranili? Uznasz, że to niemożliwe. Jednak spróbuj pomyśleć w taki sposób, oni są takimi samymi ludzmi jak ty, dla Boga wszyscy macie taką sama wartość i jesteście tak samo ważni. Problem w tym, że twoja rodzina stała sie marionetkami dla szatana, on ma ich w garści i robi z nimi co tylko chce a oni, że są bardzo słabi, poddają się mu. I przez to szatan pragnie calkowicie zniszczyc zycie ich, twoje oraz innych, siejąc nienawiść, agresję, przemoc, używki... To nie tak, że oni nie chcą szczęścia i milosci, chcą, tylko nie wiedza i byc może nie wierzą, że jest to możliwe i przez ich słabość szatan robi co chce. Dlatego tak ważna jest modlitwa, przebaczenie (co będzie trudne i nie oczekuje że w ciagu jednego dnia uda ci sie to osiągnąć). O łaskę przebaczenia dla innych również sie warto modlić gdy sama nie umiesz. Spróbuj również pojsc na jakąś Mszę o uzdrowienie, ktora działa cuda (pod warunkiem, że prawdziwie zechcesz oddać Bogu twoj problem), znaleźć mądrego i stalego spowiednika, ktory będzie cie prowadził i kochana, wydaje mi sie, że potrzebujesz jednak psychologa. Modlitwa to jedna noga, pomoc, działania i drugi czlowiek to druga. Rozumiem, że mozesz nie ufać itp ale spróbuj w internecie znaleźć w swoim mieście psychologa, ktory ma bardzo dobre opinie od ludzi i Będzie wyrozumiały i będzie naprawde w stanie ci pomoc. To, że inny psycholog nie pomógł to nie znaczy, ze drugi bedzie taki sam, tylko musisz miec pewność ze to ten. Jezeli nadal nie bedziesz do niego przekonana, spróbuj za różnych forach typu zaburzeni.pl lub grupach na facebooku. Trzymaj sie różańca, szatan sie okropnie tego boi. Posłuchaj na youtube listu Boga do zasmuconych https://youtu.be/JOpIBoZCIFM i kochana, jestes naprawde silna i niezwykla, zaufaj Bogu, szukaj przyjaciół którym mozesz sie wyzalic. I nie idz w uzywki, nie dawaj szatanowi tej satysfakcji. Wierze, ze przez twoje cierpienie Bóg zbuduje coś naprawdę niezwykłego w twoim życiu. Tylko mu musisz zaufac. Masz prawo do kryzysu wiary i pogubienia się, Bóg to rozumie, ale wazne, by stale do niego wracac. Rzecz ludzka upadac, rzecz zła w grzechu trwać. On zawsze bedzie na ciebie czekał.

 Re: Już nie mam sił.
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-02-07 13:48

Nie masz w rodzinie zrozumienia i wsparcia a dodatkowo przykrości doznawane od brata.
De facto jesteś sama ze swoimi problemami.
Ewelino, może dobrym rozwiązaniem byłaby wyprowadzka z domu rodzinnego.
Nie jest to prosta decyzja, kiedy przy rodzinie nawet przy braku pracy jest chociaż wikt i dach nad głową. Ale decyzja możliwa do podjęcia.
Nie piszesz, czy masz jakieś wykształcenie kierunkowe, ale w obecnej dobie nie zawsze wykształcenie, równa się praca z nim związana. Może kierunek- duże miasto. Tam w handlu i gastronomii zwykle nie brakuje ofert. A jeżeli masz dodatkowe atuty np. jakieś kursy, to i możliwości się zwiększają. Gorzej z mieszkaniem, ze względu na ceny wynajmu, ale może z kimś do spółki.
W ostateczności emigracja zarobkowa, choćby czasowa, żeby stanąć na własnych nogach. Za zachodnią granicą jest dużo ofert opiekuńczych z zamieszkaniem. Nie jest to pewnie szczyt marzeń dla młodej kobiety, ale na niezbyt długi czas, może rozwiązanie na oderwanie się od tego co dzieje się w domu i podreperowanie budżetu.
Z domu wyniosłaś złe wzorce życia rodzinnego. Warto jednak, byś w jakiś sposób przepracowała traumy z dotychczasowego życia, żeby w pragnieniu ciepła i bliskości nie iść jak ćma do światła w kontaktach z mężczyznami. Może jednak nie rezygnuj z pomocy psychologa, może trafisz na takiego, który będzie skuteczny. A może gronie zaufanych znajomych masz kogoś, kto twardo stąpa po ziemi, ma zdrowy rozsądek, kieruje się Bożymi wartościami w życiu. Jeżeli już za żadną cenę psycholog, to może rozmowy z kimś takim.
Ewelino, alkohol nie jest żadnym remedium na Twoją trudną sytuację a stanie się przysłowiowym gwoździem do trumny, który w różnych dziedzinach: zdrowotnych, finansowych, emocjonalnych, prawidłowego postrzegania rzeczywistości, kontaktów międzyludzkich, problemów przysporzy.

" Z wiarą od dłuższego czasy wszystko się psuję."
To nie jest tak, że psuje się samo z siebie. Dokonujemy wyborów, ulegając podszeptom złego.
Bóg, to jedyna miłość i opoka, która jest niezawodna. Trudno w to uwierzyć, kiedy wszystko się wali. Im bardziej się wali, tym mocniej się trzymaj Boga.
Ze swojego cierpienia uczyń modlitwę. Tak zwyczajnie rozmawiaj z Bogiem o tym co Cię boli. Bóg jest żywy, jest cały czas koło Ciebie, mów do Niego.
Niech Twoja wiara będzie taka, na jaką Cię teraz stać, ale trwaj przy Bogu.
Staraj się uczestniczyć jak najczęściej we Mszy Świętej. Nie pracujesz obecnie, masz więcej czasu, korzystaj z dobrodziejstwa jakim jest Eucharystia w miarę możliwości i w tygodniu. Przystępuj do sakramentów. Jeżeli nie masz duchowej motywacji, to wykorzystaj tę "Bo w domu można na głowę dostać," i czytaj Pismo Święte.
Czyń na miarę możliwości to, byś nie odsunęła się od najlepszego Ojca.
Twoja sytuacja, być może nie poprawi się z dnia na dzień ale świadomość, że jest Ktoś, kto Cię nie opuści niech będzie dla Ciebie umocnieniem.

 Re: Już nie mam sił.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2020-02-07 19:46

"Psychologom i psychiatrom nie wierzę bo już miałam styczność i to dla mnie strata czasu"
A z iloma miałaś styczność? Ile ich rad zastosowałaś?
Sama sobienie poradzisz, ze specjalistami - masz szansę.
Zachowujesz się jak typowa osoba współuzależniona. Jesteś bierna, nie dbasz o swoje (skoro brat, mimo zakazu, dalej z Tobą mieszka, dlaczego na to pozwalasz, m. in. przez to, że nie wzywasz policji). Nie szukasz konstruktywnych rozwiązań problemów - o niektórych możliwościach napisała już wyżej Kalina, nie będę powtarzać, za to brniesz w destrukcję: samookaleczanie i alkohol. Chcesz być taka sama jako Twoja rodzina? Jeśli nie, to wiej czym prędzej i idź na terapię, a potem stosuj do rad psychologów.

 Re: Już nie mam sił.
Autor: Ewelina (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2020-02-07 22:40

A gdzie mam wiać? Pod most. Każdemu łatwo mówić: wyprowadź się z domu. Żeby mogła się wyprowadzić to muszę mieć jakąś pracę ażeby mogła się utrzymać bo wszystko kosztuje i jeszcze opłacam swoje opłaty, które pobrałam z głupoty, a drugie żeby mieć prawo jazdy, które zdałam za pierwszym razem. Do wynajęcia pokoju nie przyjmą mnie bo mam swoje zwierzęta, a przyjaciół się nie zostawia i nie oddaje. Miałam styczność trzy razy z psychologami po ponad roku czasu zrezygnowałam, a dwa razy psychiatrami choć kazali mi kupować leki po których czułam się jakbym się na ćpała. Mam skończone liceum ogólnokształcące o profilu sportowo-obronne lecz bez matury, ponieważ po śmierci babci załamałam się i przestałam chodzić do szkoły w ostatniej klasy licuem. Miałam problem ze zdaniem szkoły ale jakoś skończyłam. Ja wiem, że jestem współuzaleźnionia i tego nie ukrywam lecz psycholodzy stwierdzili, że nie jestem. I kto robił kogo głupiego? Wiem z uzaleźniami robię źle ale nad tym polega DDA lecz z alkoholem walczę, a nawet walczę sama ze sobą bo mam więcej uzależnień. Brat musiał ze mną mieszkać bo mama jest właścicielem mieszkania ja nie mam nic do gadania. A jak zrobię inaczej jak ona chce to znowu szantaże, że wyrzuci mnie z domu i dlatego nie wzywałam policji bo się bałam, że zostanę na bruku.

 Re: Już nie mam sił.
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-02-08 17:04

"A gdzie mam wiać? Pod most. Każdemu łatwo mówić: wyprowadź się z domu."
Czy to pretensje wobec udzielonych rad? Ewelina, spróbuj nie jeżyć się na starcie do tego co piszemy, tylko czytaj na spokojnie, pozwól by temat przepracował w głowie.
Przekreślasz podane propozycje. A czy nie lepiej byłoby przemyśleć i chociaż podjąć próbę, zrobić rozeznanie. Wrzuciłam na chybił trafił oferty pracy z zamieszkaniem w województwach centralnych, stadnina koni, gospodarstwo rolne, opieka, pensjonat. Możesz zrobić pierwszy krok, poszukać takich ofert. Można przypuszczać, że np. w stadninie koni obecność zwierząt byłaby do przyjęcia. A jeżeli są to małe domowe zwierzęta, to być może byłaby akceptacja w pracy opiekunki osoby starszej.
Ewelina, ale to Twój wybór, widać nie jesteś jeszcze wystarczająco zdeterminowana.
Tkwisz w nałogu, zwróć się o pomoc do doświadczonych w takiej terapii specjalistów. Jesteś młodziutka, problem alkoholowy może jeszcze nie utrwalony i przy odpowiedniej pomocy szybko z niego wyjdziesz. Nie mam wiedzy na temat terapii osób DDA, ale jest to pewne trudny problem do rozwiązania w samotności.

Druga propozycja jest związana ze szkołą. Masz fajną podstawę, ciekawy profil szkoły, dający spore możliwości na przyszłość. Czy nie jesteś w stanie przysiąść do nauki żeby zdawać maturę? To by Ci otworzyło możliwość dalszego kształcenia i podjęcia stabilnej pracy w przyszłości. Tylko w służbach mundurowych jest bezwzględny warunek - zdrowie psychiczne, a uzależnienia rujnują psychikę. Zastanów się, co tracisz przez chwilową ułudę ucieczki od problemów, w alkohol czy inne uzależnienia.

 Re: Już nie mam sił.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2020-02-09 19:16

"nad tym polega DDA"
na mojej terpaii grupowej DDA zwykle było tak, że kiedy jedna z dziewczyn (podkreślam: wszystkie z DDA) coś mówiła, grupa dzieliła się na części:
a) ja też tak mam
b) ja mam zupełnie odwrotnie
c) nie wiem o czym mówisz, mnie ten problem nie dotyczy.
Terpaeutka wyrażnie podkreślała, żeby nie fiksować się na tym "jestem DDA, więc mam taki i taki problem", co Ty akurat robisz. Nie tędy droga, Ewelina

Skoro masz prawo jazdy, to możesz pracować np. jako osoba dowożąca jedzenie, kurier. Jest na to zapotrzebowanie

Szkołę skończyłaś chyba 2 lata temu. Do matury mogłaś podejść rok temu, w tym roku teżjeszcze można złożyć deklarację.
Bez matury można iść do szkoły policealnej.
Mówiłaś lekarzowi, że leki źle na Ciebi e działają, czy po prostu stwierdziłaś, że lekarz się nie zna? Dobór lekóww psychiatrii to niestety loteria - trafisz albo nie. Bywa, że lek z tą samą substancją czynną, ale pod inną nazwą, a wiec z innymi wypełniaczami działa gorzej albo nieco inaczej.
Mama nie może Cię wyrzucić z domu.

"przyjaciół się nie zostawia i nie oddaje"
za słownikiem języka polskiego: przyjaciel: osoba, z którą pozostajemy we więzi opartej na życzliwości, szczerości, sympatii, zaufaniu i wzajemnej pomocy

Znam jedno miejsce, gdzie byś mogła mieszkać za darmo, ale fakt, bez zwierząt.

Ewelina, to nie jest tak, że, jak piszesz "Z każdej strony wszystko się wali". Ty masz wybór, tylko z niego nie korzystasz. Bo wolisz inaczej. Bo wybierasz tak, żeby Tobie było źle. To może jednak jest Ci z tym dobrze...

 Re: Już nie mam sił.
Autor: Marzena (---.play-internet.pl)
Data:   2020-02-12 19:44

Nie jestem za tym, byś się wyprowadziła z domu. W każdym razie to decyzja warta przemyślenia. Zazwyczaj tak to wygląda, że jedynym ratunkiem jest wyprowadzka tej lub tych osób, które doświadczają złego. Uciekają. Jakiej brat potrzebuje, Twoim zdaniem, pomocy? Co możesz dla niego i siebie zrobić?

 Re: Już nie mam sił.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2020-02-15 22:34

Marzeno, Ewelina - sama z wielkimi problemami - ma pomóc choremu psychicznie, agresywnemu bratu pijakowi, który usiłował ją zabić? W jaki sposób bezsilna dziewczyna ma to zrobić? Ma przy okazji przestać chronić swoje życie? Może przebaczyć i się modlić. Nic więcej.

 Re: Już nie mam sił.
Autor: Estera (---.147.98.255.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2020-02-16 21:24

Dodam do wypowiedzi Margaret: nie bez powodu w samolotach mówią, że maskę masz założyć najpierw sobie, a ratowników uczą dbania przede wszystkim o własne bezpieczeństwo. Martwy nie pomoże nikomu.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: