logo
Piątek, 05 czerwca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Wojciech (---.opera-mini.net)
Data:   2020-05-18 15:57

Witam, Szczęść Boże. Jestem w 14 dniu odmawiania Nowenny Pompejańskiej. Jako że wcześniej rzadko odmawiałem różaniec i często miesiącami żyłem w grzechu ciężkim postanowiłem odmówić tę nowennę. Wcześniej przez kilka tygodni w ramach innej nowenny codzienny odmawiałem część różańca. Założyłem sobie, że odmówię nowennę klęcząc, gdyż trudno mi prosić na leżąco, siedząco czy też stojąco. Z racji tego, że mam prawie 30 kilo nadwagi to podkładam sobie poduszkę bo kolana nie wytrzymują. Modlę się o łaskę nawrócenia, duchowego uzdrowienia. Nie ukrywam, że pozer ze mnie niezły, obłuda to moje drugie imię. Wiele osób od zawsze uważało mnie za religijnego, pełnego wiary i pokory człowieka. A tymczasem to wszystko nieprawda. Jestem sobą przerażony. Otóż odkąd pamiętam, w zasadzie od najmłodszych lat byłem skupionym na sobie egocentrykiem. Nigdy nie ezruszał mnie los innych, nie było i nie ma we mnie współczucia, miło i miłosierdzia. Koleżanka z pracy chorowała na raka to w ogóle mnie to nie "ruszało", było mi to obojętne. Owszem, modliłem się za nią czasem... Ale nic nie czułem z powodu jej choroby. Gdy umarłem to też niezbyt mnie to.ruszyło, nawet do dziś wypominamw myślach swoje żale do niej. Gdy chorowali moi bliscy to też mi to było obojętne. Ojciec umarł w ciężkich cierpieniach, a mnie to mało "ruszało" bo zajmowałem się swoimi "nieszczęściami". Żalę się nad swoim losem często. Sam siebie przerażam. Idę na pogrzeb i nic mnie nie rusza. Ktoś cierpi - nic mnie nie rusza, moje serce jest jak z kamienia. Modlę się teraz nowenną, ale ta modlitwa polega na "odmawianiu" a często jestem rozproszony i myślę o głupotach. Dochodzę do wniosku, że taka modlitwa jest bez sensu. Nie jest tak, że nie chcę się skupić. Po.prostu nie potrafię. Zawsze uczyłem się słabo, bo miałem olbrzymie problemy z koncentracją. To samo mam z modlitwą. Nie potrafię wyłączyć się od otoczenia. Nawał innych myśli. Nie wiem dlaczego taki jestem, nie ma we mnie miłości. Księża mówią módl się, więc się modlę, odmawiając modlitwy. Proszę Boga by skruszył to moje podłe, lodowate serca z kamienia. Ale nic się nie zmienia. Nie chcę taki być. Jestem zimny, obojętny, pyszny i szukam poklasku. Często krytykuje innych, wypominam wady, błędy, a nawet grzechy. Nie wiem czy są ludzie podobni do mnie, ale brak miłości do innych to serio straszliwy ciężar. Wiele osób skrzywdziłem swoim cynizmem, intrygami, wyrachowaniem, obłudą, fałszem. Moje życie duchowe jest martwe... Chciałbym siebie znienawidzić za to jaki jestem, żeby "coś poczuć". Niestety, nie potrafię. Dziś odmawiałem tajemnice radosne, odmówiłem, posiłkowałem się książeczką z rozważaniami... I co? Odmówiłem i po zakończeniu tajemnicy nie pamiętałem o czym rozważałem. Upominałem siebie w trakcie, korzystałem z dopowiedzeń różańcowych... I co? I nic. Nie chce by tak było, ale tak wygląda moja modlitwa od dziecka. Po wyjściu z Kościoła nie pamiętam czytań, Ewangelii. Upominam się wewnętrznie, pomaga na kilkanaście sekund. Boli mnie to, że taki jestem. Czy taka modlitwa ma sens? Skoro zamiast róż składam Maryi wyschłe badyle odklepanych zdrowasiek? Tak bardzo chciałbym odmówić sercem chociaż jedno Pozdrowienie, a nie potrafię. Czuje mrok duchowy, lęk przed śmiercią, potępieniem. Żałować za grzechy nie potrafię bo mojej relacji i miłości do.Boga nie ma. Jedt we mnie wychowanie religijne. Proszę Boga, PanacJezusa, Maryję by ten kamień na moim sercu skruszał, ale nic się nie zmienia. Nie chcę być taki jaki jestem, ale niestety jestem. Egocentryzm, pycha, zawiść, dswne urazy, pozerstwo, lenistwo, próżniactwo to moje prawdziwe oblicze. To moja obiektywna ocena własnej osoby. Jeśli czuję jakiś ból to tylko z powodu własnych urojonych krzywd. Powiedzcie, co dalej mam robić? Czy jest możliwa przemiana? Od wielu lat podekmowałem próby, wiele lat trwałem w nałogowych grzechach. Moja wyobraźnia jest chora, myšli zdemoralizowane. Podporządkowałem się grzesznym pragnieniom. Alkoholik musi się napić i idzie do baru, ja swój bar mam w głowie. Wystarczy jedna myśl i "płynę". Teraz może od Wielkanocy jestem w abstynencji, ale ile to.potrwa to nie wiem. Porno i masturbacja mnie zniewoliły i uzależniły. Powodzenie u kobiet mam całkiem spore ale każde od siebie odpędzam bo nie chce by kolejne przeze mnie cierpiały. Trochę chaotycznie piszę, ale piszę co mi myśli przynoszą. Wiele osób cierpiało przeze mnie, niejedna płakała, a dla mnie ważniejsze były moje przyjemności, mój hedonizm. A ich płacz to był mi.obojętny. Jak to.piszę to w tym momencie nie czuję żadnych emocji, nic mnie to nie kosztuje. Czy jedt dla mnie jakaś szansa, ratunek, nadzieja? Tę nowennę odmswiam, ale tak jak pisałem wyżej to w zasadzie się nie modlę. Słowa modlitwy na ustach, w sercu nic oprócz znudzenia i znużenia. Chciałbym inaczej, dlatego klęczę, może ta postawa klęcząca ma jakąś wartość... A może to pycha moja. Nie chce taki być, sam się do tego stanu doprowadziłem. Kiedy ojciec umierał w męczarniach na raka ja ubolewałem bo mnie imprezy studenckie z tego powodu omijały... Piszę to wszystko bo szukam pomocy, nie chce skończyć w piekle. A bez "biletu miłości" wstępu do nieba nie ma. Czasem spełniam jakieś dobre uczynki, ale bardziej na zasadzie Szymna z Cyreny, a nie Weroniki. To czy ktoś poczuje do mnie odrazę czy wstręt nie ma dla mnie znaczenia. Jeśli ktoś mógłby jakoś mi pomóc, podpowiedzieć co robić dalej to będę wdzięczny. Umieram duchowo, jeśli.już nie umsrłem. Proszę o pomoc.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2020-05-18 18:57

(...) co robić dalej"

Wojciechu,

Przede wszystkim, nie myśl co było kiedyś, potraktuj ten czas jako przeszłość.

Może zacznij najpierw od Sakramentu pokuty i pojednania. Bóg czeka na Ciebie i bardzo Cię kocha. Porozmawiaj z Nim szczerze, niech to będzie rozmowa a nie koniecznie tylko modlitwy pacierzowe. Może nie wiesz, ale rozmowa z Bogiem to też modlitwa i mniej rozprasza. Módl się także w ciągu dnia aktami strzelistymi np.: Jezu naucz mnie kochać, bo nie potrafię a bardzo tego pragnę, Panie pomóż mi pokonać pychę. Módl się najlepiej własnymi słowami; powoli, spokojnie, szczerze tak jakby stał przed tobą sam Pan Jezus, a Duch Święty poprowadzi modlitwę...
Zacznij myśleć o NIM jak o Najbliższym Przyjacielu, który oddał swe życie za Ciebie.

Proponuję: Pismo Święte, Żywoty świętych,
a może 'Wyznania' św. Augustyna?

Z Bogiem

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Aneta (77.87.0.---)
Data:   2020-05-18 19:12

Może Ci pomóc psychiatra, prawdopodobne wyjaśni on Ci przyczynę Twojej emocjonalnej obojętności. Jest coś takiego, jak zanik uczuciowości wyższej - występuje w przebiegu niektórych zaburzeń - warto to sprawdzić. Co do miłości - miłość, której żąda od nas Bóg nie jest uczuciem (te są bowiem od nas niezależne), ale pewną postawą życiową. Przezwyciężasz w sobie egoizm, oschłość, modlisz się i starasz być dobrym człowiekiem - to jest właśnie miłość. Maryja na pewno nie wzgardzi suchymi badylami od Ciebie, w Jej rękach mogą one jeszcze pięknie rozkwitnąć, a Tobie rozmowa ze specjalistą może pomóc lepiej poznać samego siebie i uporać się z dramatycznie niską samooceną.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Wojciech (---.opera-mini.net)
Data:   2020-05-19 13:54

Psychiatra przepisał antydepresanty, które pogorszyły stan zdrowia. Dziś rano odmówiłem część radosną i znowu pomimo ogromnej chęci i upominania się z modlitwy nici. Modlę się o przemianę, o otwarcie na Miłość, a czuje jakbym mówił szereg wyrazów, a nie modlitwę. Poza tym staram się "rozmawiać" z Bogiem, modlić się w ten sposób, ale po paru chwilach mam natłok bzdurnych myśli, tak jakby zakłóceń (mniej więcej tak jakby zakłócano RWE za PRL) i po chwili jestem zdezorientowany i sam nie wiem co do Boga mówiłem i nie mam pomysłu na nic więcej. Może upór w odmawianiu tej nowenny pomoże. Bo trwam mimo wszystko.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Marta (---.16-1.cable.virginm.ne)
Data:   2020-05-19 16:10

Wydaje mi się, że ktoś Cię bardzo skrzywdził jak byłeś młodszy, albo przeżyłeś jakąś traumę, może np rozwód rodziców, bycie uczestnikiem wypadku drogowego w którym były ofiary itd. Może rodzice Cię nie kochali, albo nie potrafili tego okazać, tylko kazali Ci robić to i tamto i karali za niepowodzenia, a nie nagradzali za dobre rzeczy?
Tak bardzo nie kochasz siebie, i jeszcze mówisz, że chciałbyś siebie bardziej znienawidzić, że to jest aż przerażające. W ten sposób nigdy nie będziesz w stanie kochać innych, mieć jakichś cieplejszych uczuć, jeśli się nie nauczysz kochać siebie. Myślę, że musiałbyś z pomocą psychologa dojść do tego skąd się to wzięło.
A, i jak masz powodzenia u dziewczyn, to może spróbuj jakąś dopuścić do siebie trochę bliżej? Możesz jej nawet powiedzieć w miarę z góry, że masz problemy emocjonalne i może jej być z Toba ciężko. Nie uciekaj przed ludźmi. Tak to już jest, że czasem ranimy innych, czasem bezwiednie, ale to jest element życia. Po prostu rób wszystko, żeby nikogo nie zranić, ale nie poprzez zamykanie się na innych.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Marta (---.16-1.cable.virginm.ne)
Data:   2020-05-19 16:15

Aha, nowenny pompejańskiej bym w Twoim przypadku nie polecała. Może byś poczytał Pismo Święte, jakieś rozważania o miłości Boga? To nie o to chodzi, żeby się katować długimi modlitwami. Bo Ty najwyraźniej właśnie dlatego wybrałeś tą formę, żeby się katować.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: klara (---.centertel.pl)
Data:   2020-05-19 18:08

Jak najbardziej Wojciechu trwaj w modlitwie, Bóg widzi Twoje "zmagania" podczas Nowenny, ale i szatan, który nienawidzi różanca je widzi, i coraz bardziej atakuje. Trwanie w modlitwie mimo przeciwności czyni ją jeszcze bardziej wartościową. Różaniec to najlepsze co mogłeś wybrać Na poczatku każdej modlitwy postaraj się poprosić Ducha Świętego o światło i skupienie,a Anioła Stróża o wspólną modlitwę. Polecam Ci także (może później po Pompejańskiej) Nowennę do M.B. Rozwiązującej Węzły.
Trzymaj się i trwaj.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Bartosz (---.eaw.com.pl)
Data:   2020-05-20 19:01

Św. Faustyna pisała, że każda dusza niezależnie od swojego stanu powinna się modlić. Módl się, żeby Bóg Cię podniósł z grzechu. Możesz codziennie rano prosić Boga, żeby uchronił Cię od ciężkich upadków tego dnia. Proś Matkę Bożą o wstawiennictwo w tej prośbie. Słyszałem też o czymś takim jak nabożeństwo trzech Zdrowaś Maryjo, ale nie praktykowałem. Poczytaj, może Ci pomoże.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Wojciech (---.opera-mini.net)
Data:   2020-05-20 20:31

Odmawiałem nowennę do 3 ZM i 2 razy do Maryi Rozwiązującej Węzły, w ich wyniku zacząłem Nowennę Pompejańską. Staram się unikać rozważań mistyków o modlitwie, gdyż z ich słów wynika, że taka "rozkojarzona" modlitwa ani Maryi, ani Jezusowi nie jest miła, wprost przeciwnie, nawet ich rani. Ale co do Faustyny, to co wieczór chodzę na wielokilometrowe marsze z MP3 na uszach i słucham Dzienniczka. Liczę, że od słuchania i "odmawiania" modlitw coś we mnie "zaiskrzy" i to lodowate serce z kamienia się przemieni. Dziękuję, że spojrzeliście na mnie jako na grzesznika, a nie tylko jako na psychopatę egocentryka. Proszę Maryję aby dała mi jakiś znak, że to co robię ma sens, że nawet te suche badyle zamiast róż mogą stać się zaczynem.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: che_burashka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-05-22 21:24

Wojciechu, jeśli mogę Ci coś radzić, to:
1. Nie katuj się modlitwą na kolanach. Usiądź na krześle lub taborecie, weź do ręki lub postaw przed sobą Oblicze Jezusa i módl się patrząc Mu w oczy. Jakie Oblicze? Twarz Jezusa Miłosiernego albo takie z Całunu Turyńskiego. Ważne, żeby było dość duże. Gdy będziesz się modlił patrząc Jezusowi w oczy, myśli tak łatwo nie odfruną w dal.

2. Na cel jednego ze swoich marszów wybierz cmentarz. Kup po drodze wkład i zapałki, pójdź na grób taty i "pogadaj" z nim. Półgłosem poproś go o wybaczenie, że nie potrafiłeś przejąć się jego chorobą i śmiercią itd. Potem powiedz mu, że mu, że mu przebaczasz (tu wymień co). Poproś też Jezusa, by dopełnił swoją Miłością, miłość, której nie dał Ci tato, a potem Twoją do taty.
Jeśli będziesz chciał, możesz przeprosić koleżankę (i wybaczyć jej), czy kogoś z rodziny lub znajomych. Tylko pamiętaj, trzeba to zrobić wypowiadając słowa, a nie w myślach.
Jeśli masz coś do wybaczenia żywym, to zrób to. Jeśli nie masz możliwości osobiście, to wyobraź sobie twarz tej osoby i mów do niej. Jeśli będzie to np. mama, to też poproś Jezusa o dopełnienie miłości Twojej i mamy.

Niewybaczenie może być przyczyną problemów z modlitwą.
3. Gdy skończysz NP, może pomyślisz o oddaniu się Jezusowi przez ręce Maryi (jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś). Jak chcesz to tym poczytać, to możesz np. tu:
http://www.montfortanie.pl/

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Wojciech (---.opera-mini.net)
Data:   2020-05-23 17:29

Nie czuję bym się katował na kolanach, owszem nie jest to proste ale tę postawę oddaję Maryi i Jezusowi. Zdarzało mi się modlić na siedząco, ale wtedy to było gorzej... Modlę się przed wizerunkiem MBNP, czasem też przed wizerunkiem Jezusa Miłosiernego. Czytam Pasję wg objawień Emmerich, chcę mieć pełniejszy obraz tych wydarzeń. Piszesz "nie katuj się" ale jak czytam o katowaniu Pana Jezusa to moje "klęczki" nie wydają mi się jakimś szczególnym wyrzeczeniem, dziś np wyjąłem poduszkę spod kolan. Do Ojca chodzę ale wciąż nie mam z nim relacji, ale masz racje co do przebaczania, trochę zadr w sercu jest. Co będzie po Nowennie Pompejańskiej jeszcze nie wiem, ale twoja podpowiedź (che-burashka) jest całkiem sensowna. Może najpierw spowiedź generalna...

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Wierna (78.9.143.---)
Data:   2020-05-26 20:57

Wojciech, pisz ile chcesz bez tych emocji, ale początek postu wydał się bardzo szczerym wyznaniem. Przypominasz mi mojego znajomego, który zerwał "katolickie znajomości", odrzucił wiarę i przepadł w duchowej śmierci. Co się z nim stanie, to wie sam Pan Bóg, ale po tym, co piszesz, jesteś jeszcze od tej śmierci daleko i trzymasz się Różańca. Pewnie wiesz, że w czasie Nowenny Pompejańskiej też przyplątują się nieraz duchowe problemy, nie rezygnuj.
I pamiętaj, że pycha ma dwa oblicza jak mawiał ks. Pawlukiewicz: 1. jestem najlepszy 2. jestem najgorszym grzesznikiem na ziemi - to też pycha.
PS: "30 kilo nadwagi i spore powodzenie u kobiet" - dobrze, że poczucie humoru jeszcze nie wygasło (oby po tym nie wygasło).

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Ona (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-05-26 22:16

Pojdz z tym do psychologa/psychiatry - moze masz pewne zaburzenie. Obojetnosc moze wynikac z tego albo z jakis doswiadczen z przeszlosci. Żaden człolwiek nie jest do konca zły. Wazne ze podejmujesz kroki i chcesz przemiany, Nie poddawaj się.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: wojciech (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2020-05-27 12:42

"Wierna" - powodzenie mam, czesto do mnie piszą, zagadują, proszą o spotkanie, rozmowę, pocieszenie, randkę itd. Wcześniej się spotykałem, póxniej były z tego pretensje, płacz itd. Mniejsza z tym, nie patrz na mnie przez pryzmat kilogramów, urok osobisty mam i zdaje sobie sprawę z "powodzenia". Nie potrzebuję tego na tym etapie życia. Czuje niechęc do osób, które próbuja się do mnie "zbliżyć". lepeij dla nich by trzymały się ode mnie z daleka.
Trzymam się Różańca, bo mnie nie intersuje juz zaden sukces, duzo mam, nie jest tak, że nic nie daję bo 10 % swoich zarobków daję innym. Ale nie z dobroci serca tylko z "wyuczenia", że tak trzeba. Ta Nowenna powoli otwierra mi oczy. Nie czuję się najgorszym grzesznikiem na ziemi, opisałem tylko co czuję, jaki jest mój stan ducha, opisałem to obiektywnie bo potrzebuję pomocy. Nie chce taki być jaki jestem. Jak odmawiam Nowenne to przypomina mi się wiele krzywd które uczyniłem innym, i "na ciele" i "na duchu". Modliłem się Nowenną do Maryi Rozwiązujacej Węzły o uwolnienie od grzechu pychy, egocentryzmu. Zawsze byłem w centrum uwagi, wiele osób po rozmowie ze mną szło do spowiedzi, dziękowali mi za rozmowę itd. A mnie to nie interwsowało co czują, tylko "karmiło" moją pychę. Dobre rady potrafię dawać, "podnosić na duchu" również. Mnie ta obojetność, brak empatii i miłości "dobija". Sam sobie nie pomogę, może jednak uda mi się zmienić. Najgorzej być "letnim".
Szaweł się odmienił w kilka chwil czy też dni, zdaje sobie sprawę, że jeśli nie otworzę swego serca dla Jezusa to nic się nie zmieni. Sęk w tym, że nie wiem jak je "otworzyć". Najczęściej czuję "WIELKIE NIC". Może z czasem coś we mnie peknie. Wiem, że pisze chaotycznie, ale jak już siadam za klawiaturą to piszę po kolei co mi myśli podpowidają, bez cenzury. A piszę bo jak odpisujecie to są to dla mnie wskazówki.

 Re: Nowenna pompejańska. Czy ma sens?
Autor: Ona (---.146.186.103.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2020-05-27 16:00

Mam wrażenie, że coraz większą popularnością cieszą się modlitwy, przy których dołączone są jakieś obietnice. I modlimy się, bo przecież Pan Jezus/ Matka Boża/ ktoś obiecał... Celem tych modlitw, praktyk nie ma być uzyskanie czegokolwiek, tylko zbudowanie relacji z Panem Bogiem. Obietnice są mało istotnym dodatkiem. A my "katujemy się", niestety ale bardzo często dosłownie, bo jest obietnica. Przecież w każdej Mszy Świętej możemy przyjąć żywego Boga, czy to nie jest coś nieskończenie większego niż miliard modlitw? Św. Teresa, powiedziała kiedyś, że podniesienie igły z ziemi może zbawić świat, jeśli zrobi się to z miłości.
I druga rzecz, naprawdę, odmawianie różańca nie jest obowiązkowe. Jest to jedna z najtrudniejszych modlitw i naprawdę nie każdy musi ją odmawiać, więcej, nie musisz wierzyć w objawienia fatimskie (nie należą one do depozytu wiary). Dla wielu osób różaniec może być prawdziwą udręką, a jest masa innych modlitw, które mogą pomóc...

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: