logo
Wtorek, 20 października 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Grzech jako uczynione zło.
Autor: Michał Janek (---.static.ip.netia.com.pl)
Data:   2020-05-29 19:11

Szczęść Boże,

Chciałbym zapytać o pewne rzeczy związane ze spowiedzią, ponieważ mam z nią problem. Dostrzegam taką rzecz, że grzech, jako zło można: „popełnić i to się stało” ---> jest ten zły czyn uczyniony, i zwykle, gdy wyznaje się grzech jako coś co się złego jakiś czas temu zrobiło, to jest to dość proste i oczywiste – wyznaje się, co złego się uczyniło i obiecuje się poprawę, to znaczy, że będzie się starało więcej tego zła nie uczynić. Oczywiście musi być w tym wszystkim też żal za to zło, którego się dokonało.

Jednak ja, oprócz grzechów które zrobiłem (oprócz zła które zrobiłem, i za które żałuję i które wyznaję na spowiedzi i obiecuję za nie poprawę, że więcej będę się starał tego nie czynić), to dostrzegam jeszcze grzech w aspekcie „mieć” oraz „być”. Zatem widzę, grzech jako coś co się nie tylko „robi”, ale też i „ma” i się „jest”. I tu mam problem nie tylko z wyznaniem tego, ale jakby z nawróceniem i obiecaniem poprawy – inaczej mówiąc, wciąż mam wrażenie, że te grzechy związane z „maniem” oraz „byciem”, w żaden sposób mnie nie opuszczają i nie są odpuszczane, ponieważ - jak gdyby - ja w nich cały czas trwam, mimo że ich żałuję i je wyznaję.

Aby podać przykład. Mówiąc dokładniej o aspekcie „mieć”. Cały czas, mimo, że tego żałuję i nie chcę tego, to trwa we mnie, i mam (wydaje mi się) bardzo fałszywy obraz Pana Boga i mam wątpliwości o jego Miłość i Dobroć i trwam w tym złu, i nie potrafię poczuć odpuszczenia tego grzechu na spowiedzi, mimo wyznania go, gdyż „mieć” takie zło i trwać w nim, to co innego niż jakiś uczynek zły, który się raz dokonało i żałuje się za niego. Taki grzech jest w przeszłości, jest to uczynione zło, które się wyznaje. I w tym aspekcie, dostrzegam możliwość jego odpuszczenia ---> bo się tego więcej nie robi, przynajmniej postanawia się mocno poprawę i nie ma tego grzechu dopóki się go nie uczyni. Jednak w tym grzechu „mania” jest inaczej. Wyznaję grzech „mania”, odchodzę od spowiedzi, ale dalej trwa we mnie taka postawa powątpiewania o Bogu i „manie/posiadanie” fałszywego Jego obrazu.

Innym przykładem grzechu w aspekcie „mieć”, jaki dostrzegam możliwy (i o który błagam Boga, aby mnie od tego ustrzegł) jest: „mieć nagromadzone skarby poznania wszelkiego, poznania Prawdy, ale mieć je poznane przez ciało i krew, a nie objawione przez Boga Ojca”. I wtedy wszystko to co się ma, jest jako: „nie dane od Boga i nie w Panu Jezusie”. Takie coś dotyczy Władcy Świata – to co on ma, to ma, ale nic z tego swego co ma, nie jest w Panu Jezusie, nie ma w nim Prawdy.

Jana 14,30 – „Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie.”
Jana 8,44b – „(…) i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma.”

Innym przykładem grzechu w „mieć” jest mieć złe serce, z kamienia, i wychodzą z niego słabości, które się ma, i z serca wychodzi zła postawa i słabość.

Można też „nie-mieć” Ojca i Syna z powodu wybiegania zbytnio na przód i z powodu nie trwania w Nauce Pana Jezusa.

Z kolei kwestia grzechu w aspekcie „być”, może dotyczyć bycia złym, nieufnym do Boga, bycia bez Boga.

Odpuszczenie grzechu związanego z aspektem „mieć” oraz „być” widzę jedynie w takiej możliwości, że przed przystąpieniem do wyznania na spowiedzi tego co się złego cały czas „miało” i jakim się „było” – szczególnie w tych przykładach co podałem – że przedtem doszłoby do odrzucenia tego zła, nie korzystania z niego, nie sycenia się nim. Wtedy wyznawało by się na spowiedzi ten grzech „mania i bycia”, jako coś w czym się grzeszyło, jako zło w którym się trwało, ale już się nie trwa więcej, porzuciło się to (na podobieństwo zła, które się uczyniło, ale ten zły czyn jest już w przeszłości). Tylko w takiej sytuacji widziałbym możliwość odpuszczenia takiego grzechu, możliwość wyznania go, i postanowienia poprawy i opłukania szat w Krwi Baranka. A przede wszystkim, byłoby się od tego grzechu wolnym.

Jest jeszcze gdzieś w to wplecione zadośćuczynienie po grzechu.

Zatem dostrzegam oprócz grzechu, jako uczynku dokonanego, „zrobionego”, jeszcze grzech w aspekcie „mieć” oraz „być”.

Czy tak rzeczywiście jest? Jak nawrócić się z takiego grzechu w „mieć i być” i pójść do opłukania szat w Krwi Baranka w spowiedzi, i być naprawdę od takich grzechów wolnym i mieć je odpuszczone? Nie daje mi to spokoju i nie mam pokoju po spowiedzi, i nie wiem jak z tym „maniem i byciem” postępować przy spowiedzi. Czy wyznawać to regularnie i ciągle (to co w przykładach podałem)? Ale wtedy jaką wartość ma żal i postanowienie poprawy, jak odchodząc od konfesjonału, dalej trwa we mnie to czego nienawidzę i za co żałuje w aspekcie „mania” i „bycia”? Proszę pamiętać przykłady jakie podałem, bo tylko do nich to odnoszę. Czy może wyznać to dopiero, jak to (nie wiem jak to nazwać) porzucę, znienawidzę, uwolnię się od tego? A może mam to traktować jako trwanie w grzechu?

Tak to właśnie widzę i sprawia mi to problem przy spowiedzi i nie odczuwam radości, lecz niepokój.

Dziękuję za pomoc.

 Tematy Autor  Data
 Grzech jako uczynione zło. nowy Michał Janek 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy Hanna 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy Ј 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy Michał Janek 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy Hanna 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy Michał Janek 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy Hanna 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy Michał Janek 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy danusia 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy Michał Janek 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy danusia 
  Re: Grzech jako uczynione zło. nowy Michał Janek 
 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: