logo
Piątek, 12 sierpnia 2022
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: Zdołowany (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2022-01-21 13:11

Prosze o przeczytanie calego dlugiego tekstu i dziekuje zarazem. Mam 31 (rocznikowo) lat i zdoagnozowany zespół Aspergera. Uważam się z jednej strony za szczęściarza: mam kochających rodziców, jestem zdrowy, mieszkam w domku z ogrodem i mam swoje pasje. Jestem samotnikiem i domatorem, nie lubię imprezować. Niestety mimo że chciałem pracować to zaliczyłem trochę miejsc pracy i ... problemem jest to że mimo że chciałem pracować miec swoje pieniążki i się starałem to dziękowali mi. W dzieciństwie żyłem kompletnie w swoim świecie i traktowany byłem jak głupi Jasio. Teraz wiem czemu. Nie kamuflowalem swoich zachowań przez co budziłem drwiny i śmieszność. W 3 liceum spoważniałem i nauczyłem się normalnie zachowywać oraz nawiązywać znajomości a nawet przyjaźnie. Dziewczyny nie miałem jeszcze ale kto wie co przyszłość przyniesie. Z powodu braku tolerancji na zmiany tu akurat zmiana miejsca zamieszkania podjalem studia w okolicy. Te studia trwały 2 lata ale ich nie ukończyłem bo nie miałem predyspozycji (rehabilitacja). Po roku podjąłem drugie trzyletnie w dalszym mieście i skończyłem. Niestety poszedłem na nie bo myślałem że będę dobrze zarabiać ale teraz dopiero widzę że była to zła motywacja. Problem zaczyna się tu. Wpierw opiszę sciezke kariery a potem objasnie przyczyny. Mam 25 lat i okazuje się że do logistyki się nie nadaję. Miałem wówczas silne lęki i natrectwa a także paraliżujący stres przed ludźmi. Próbowałem w logistyce pracować ale okazało się że to był zły wybór. Poszedłem na kilka miesięcy na produkcję i po 4.5 miesiącu zwolniłem się zwłaszcza że otrzymałem pracę jako logistyk poz anjomosci. Niestety popełniałem co chwila jakieś błędy. Złe wpisywałem takie kody w okienka dokumentacji. Po 1.5 miesiąca mnie zwolniono. Szukałem dalej w logistyce byłem na kilku próbnych okresach ale mnie nie przyjęli. Następnie zatrudniłem się przez agencje pracy jako ochotnik na operatora wózków widłowych ale po 2 tygodniach powiedziano mi że boją się o moje bezpieczeństwo i swoje. Wróciłem na bezrobocie. Podjąłem pracę na stacji paliw i trafiłem na dobrego, wierzącego szefa który dał mi szanse i przez ponad rok pracowałem ale nie przedłużył mi umowy. Potem miałem praktyki półroczne jako pracownik biurowy ale trochę się gubiłem w dokumentach. Staz trwał pol roku. Potem nająłem się do agencji na pracownika produkcji części samochodowych, sortujacego czesci pod katem rysek i zadrapań- mimo starań miałem nienajlepsze wyniki. Potem nas zwolniono bo covid i przyjęli mnie znowu bo napisałem im maila że bardzo lubiłem pracę u nich. Przyjęli mnie a oo miesiącu przesunęli na inne stanowisko slusarza. Radziłem sobie całkiem dobrze, niestety taki jeden facet, który już raz się ze mnie śmiał zaczął mnie opieprzać że brudzę opiłkami podłogę w szatni. Od tej pory zacząłem o to dbać ale mimo starań on zamiast docenić znowu mnie zaatakował. Nie wytrzymałem i wybuchłem. Nazwałem go chamem, wieśniakiem zasugerowałem że jego matka piła w ciazy i nazwałem zasrancem.Potem zgłosiłem to w biurze i miałem spokój przez 2 msc. Niestety Potem zaczal robić mi psikusy i raz mi przykleił buty do podłogi potem coś włożył do dziurki od zamka szafki. Nie wytrzymałem i napisałem do biura że mam podejrzenie mobbingu. Następnego dnia opowiedziałem komisji dowiedzialem sie ze dostal nagame wtedy ale tez nie wiedzieli wczesniej o tej kłótni. Pytali o dowody, nie miałem i musiałem wycofać zamiar zgłoszenia. Po miesiacu nie przedłużyli mi. Pisalem do nich ale nie odpisywali, skladalem cv nie odpowiadali. Po jakimś czasie zgłosiłem się do pracy przy produkcji doniczek. Na pozor prosta praca okazala sie nie do ogarniecia. Po paru dniach pan mi podziękował. Następnie podjąłem pracę na produkcji spożywczej ale po 3msc mi podziękowali. Potem na produkcji aluminium i po 1.5 msc sam się zwolniłem. Aktualnie miałem staż biurowy. Teraz pokrótce opiszę przyczyny. Na stacji paliw było chyba 20 czynności do wykonania sprawdzanie czystości WC, liczenie kasy, obsługa klientów, robienie potraw, inwentaryzacja, porządki i inne. Nie potrafiłem ogarnąć wszystkich naraz. Mimo tego w swoim odczuciu jakos sobie radzilem. Szef jednak powiedział mi że nikt nie chce byc zena na zmianie a przy zwolnieniu powiedział że staram się ale mi nie wychodzi i że mnie lubią tylko że ja rzeczywiscie jak jedna rzecz poprawiałem to o drugiej zapominałem, byłem też powolny. Tej powolnosci nie umiem zwalczyc choc sie staram. Doniczki- szef powiedział "nie zatrudnie cie, mam obawy, zbyt emocjonalnie podchodzisz", i to też były 3 taśmy do obsługi co sie wycinalo nozem co chwile takie duze prostokaty z doniczkami, nieustannie się kręcące, nie nadążałem za obsługa jak wycinałem z jednej to na drugiej się podwajały warstwy bo czasem kolega musial wyjsc gdzies. Nie ogarniałem choc goraczkowo biegalem od jednej do drugiej. Wspolpracownik mnie opieprzal i poskarżył się szefowi. W fabryce spożywczej też było sporo naraz rzeczy: układanie worków, napełniała je maszyna do 25kg, potem je zszywalem i układałem, trzeba było też pobierać próbki 2x, ale też kontrolować temp i parametry. Z kilkoma rzeczami sobie radziłem ok, ale z czasem przybywało mi obowiązków i po 3 msc okazało się że mi dziękują. "Widzę że pan się stara ale tu mi x i y zgłaszali że Panu się to worek odpina albo ze nie umie pan dobrze taśmy śpiąc. Niby bzdury ale trzeba było się też nauczyć całej linii produkcyjnej, jak przebiega, do tego drukowanie etykiet, kontrola na wielu polach... w fabryce aluminium byłem na stanowisku operatora piły. Okazało się że nie ogarniałem tej maszyny gdyż miała mbostwo przycisków i opcji. Praca wymagała kontrolowania kilku rzeczy naraz biezacego wyrzucania zlomu, spinania go, ciecia profili, ukladania ich, liczenia, przenoszenia na druga strone hali za pomoca suwnicy, Ciągle się z czymś myliłem. Krzyczało na mnie takich kilku na, potem panikowałem i zwolniłem się. Szef przyznał że sobie nie radzę za bardzo :( teraz siedzę w domu i zastanawiam się co dalej. Pani psycholog mówiła że muszę mieć pracę do predyspozycji dopasowana. Biorę leki anrydepresanty i nie mam już natręctw. Mam orzeczenie ale ochłapy 200 zł to za mało. Podobno asperger nie wyklucza z pracy tylko że ja musze mieć precyzyjnie objaśnione polecenia i jedno określony cel. Dluzej zajmuje mi nauka niz innym. Nie potrafie pracować w zespole i koordynować wielu rzeczy naraz. Mam problem w byciu w pełni samodzielnym na stanowisku, boję się odpowiedzialności. Mimo tego czuję bunt i gniew. Umiem dobrze robic prace gdzie sa max 3 czynnosci i jasno opisane. Błagam napiszcie mi coś pocieszcie bo ja chciałem pracować dla też bycia użytecznym, nie miałem wygórowanych ambicji i wymagań finansowych a tu okazało się że na pozór prosta robota jest zbyt skomlikowana. Mówili mi że nie mam ikry. Co lubię robić? Lubię pisać i zacząłem pisać 2 książki które chce kiedyś opublikować. Proszę o rady, o pełne miłości słowa. Mam przyjaciela w Jezusie.

 Re: Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: Aneta (77.87.0.---)
Data:   2022-01-31 08:34

Drogi Zdołowany,
Po pierwsze bardzo dobrze, że zacząłeś pisać, to świetna terapia. Czy korzystałeś kiedyś z pomocy doradcy zawodowego? Jeśli nie - udaj się jak najszybciej do urzędu pracy, może doradca pomoże Ci znaleźć odpowiedni kierunek drogi zawodowej. Może warto też skontaktować się z którąś z agencji pracy dla osób z niepełnosprawnościami? Jest ich już w Polsce kilka i mają czasem interesujące oferty typu copyrighter czy autor tekstów na strony i blogi. Nie wiem, jak u Ciebie z językami obcymi, ale niektórzy aspergerowcy dobrze odnajdują się w pracy tłumacza (oczywiście chodzi o tłumaczenia pisemne). Inną opcją jest wyszukanie w internecie programów aktywizacji zawodowej osób z niepełnosprawnościami. Programy te zwykle gwarantują opiekę doradcy zawodowego, szkolenie, często też stypendium w trakcie trwania programu i zatrudnienie w ciągu kilku miesięcy po jego zakończeniu. Myślę, że możesz być z siebie dumny, bo dzielnie walczysz z przeciwnościami i nie użalasz się nad sobą, tylko szukasz pomocy i rozwiązań. To świetne podejście. Ponadto potrafisz zdefiniować swoje uczucia, co często jest wyzwaniem nawet dla osób neurotypowych. Moim zdaniem masz wszelkie szanse na znaleźć odpowiednie dla siebie zatrudnienie, spróbuj zacząć od miejsc, o których wspomniałam. Od strony duchowej polecam nowennę o znalezienie pracy do św. Jose Marii Escrivy. Powodzenia.

 Re: Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: Gośka (---.centertel.pl)
Data:   2022-01-31 11:01

Też mam Aspergera. Też się uczę wolniej od innych, ale powiem ci, dlaczego. Wydaje mi się, że tak jest, bo ja potrzebuję ZROZUMIEĆ, na czym polega ciąg czynności w danej pracy, dlaczego one są takie, a nie inne. Gdy rozumiez co robisz i dlaczego w takiej kolejności, to mozna sobie tak poukładać czynności, że praca staje się szybsza. Ale gdy nie rozumiesz do końca, to też jest na to sposób.

W swojej pierwszej pracy nigdy do końca nie rozumiałam, o co w niej chodzi (trzeba było do niej wykształcenia ekonomicznego, by ją rozumieć, a ja takowego nie miałam, więc mimo że tam długo pracowałam, to nigdy jej głęboko nie rozumiałam).
I gdy do tej pracy trafiłam, to wiedziałam o sobie, że zawsze miałam problem z pamięcią. Dlatego kiedy mnie uczyli tej pracy, to dosłownie wzięłam zeszyt i poprosiłam szkolącą mnie osobę, żeby się nie śpieszyła i mi opisywała powoli, co po kolei się robi. Może i patrzyła na mnie, jak na dziwną, że to robię - ale jej powiedziałam, że jak sobie zapiszę, to na drugi raz nie zapomnę i nie będę ciągle do niej latać z pytaniami.
Była to praca w programie komputerowym, z którym miałam pierwszy raz styk w życiu.
Zapisywałam sobie te czynności bardzo szczegółowo, każde umiejscowienie okienka, gdzie się klika, gdzie jest następna rzecz. Rysowałam sobie te okienka i gdzie klikać.
I co ci powiem. Jak już miałam ten zapis, to od wtedy mogłam to robić sama, bez czyjejś pomocy. Mogłam to robić sama, bo miałam szczegółowy opis czynności. A jeśli którejś nie zapisałam dokładnie (albo ta osoba mnie jeszcze nie uczyła, co w danym przypadku zrobić), to szłam do tej osoby, mówiłam "nie wiem, co teraz zrobić", ona mi opisywała - a ja to dopisywałam na kartce.
I w ten sposób po paru jej wizytach mogłam to robić sama, bo korzystałam już tylko z kartki. A po dłuższym czasie zapamiętujesz czynności, więc i kartka przestaje być potrzebna.

Chodzi o zupełnie mechaniczne zapisanie czynności, by móc je powtarzać. Jak się człowiek uczy w nowej pracy, to wiadomo, że dostajesz mnóstwo informacji na raz (zwłaszcza, jak osoba, ktora cie uczy, nie ma talentu do uczenia, bo wtedy mowi za dużo na raz).
A jak jest wiele informacji, to tego nie sposób zapamiętać. Więc wtedy musisz ciągle wracać pytać o to samo. A wtedy szkolący może się wkurzyć, że mu zawracasz ciągle gitarę. Albo sam z siebie się wstydzisz ciągle pytać.
Dlatego naprawdę warto wszystko zapisać, jak krowie na rowie! Oszczędzasz sobe wtedy mnóstwa nerwów. Zapisz, nawet nie rozumiejąc, co robisz.

Gdy sobie zapisałam, to mogłam być samodzielna. Jak już powtórzysz coś mnóstwo razy, to zapamiętasz. A jak zapamiętasz, to możesz sobie pozwolić na analizowanie, co właściwie robisz. I ja w tej swojej pierwszej pracy po dłuższym czasie zaczęłam sobie trochę modyfikować program tak, żeby przyspieszyć wykonywanie czynności. Po paru nieśmiałych próbach (bo nie byłam pewna, czy w ogole da się coś zmieniać w programie, to były eksperymenty z mojej strony) tak sobie poukładałam program, że zaczęłam tę pracę wykonywać bardzo szybko, jak najlepszy tamtejszy pracownik. A to dzięki podzieleniu czynności na podobne bloki. I gdy tak sobie zmechanizowalam tę pracę (ustawiłam kolejność czynności tak optymalnie, że trudno to było już udoskonalić), to potrafiłam w jeden dzień wykonać pracę, którą normalnie wykonuje się w dwa czy trzy dni - oczywiście nie w każdej pracy tak się da, w tej akurat się dało.

Ale wracając do tematu. W Aspergerze jest tak, że jak masz za dużo bodźców, to może zacząć się w tobie gotować, twoje emocje buzować i nie trzeba wiele, żebyś wybuchł. Jest to objaw, że jesteś przebodźcowany, że masz już za dużo wrażeń. Może cię rozpraszać mocne światło albo głośne dźwięki - wielu z Aspergerem jest na to przeczulonych.
A gdy czlowiek się uczy w nowej pracy, to wszystko jest nowe, jest dużo bodźców. Na dodatek czujesz ciśnienie, bo nie chcesz z siebie głupka zrobić, więc się bardzo skupiasz na pokazywanych czynnościach.
To jest bardzo dużo wrażeń na raz. Mózg z tym nie wyrabia po prostu.

Dlatego bardzo ułatwisz sobie życie, jeśli weźmiesz kartkę, powiesz człowiekowi, który cię szkoli w pracy, że "jak se nie zapiszę, to zaraz zapomnę niektóre rzeczy, a jak będę mieć zapisane, to nie będę do pana ciągle latać z pytaniami".
Nigdy nikt mnie za takie coś nie wyśmiewał, może patrzyli na początku dziwnie, bo raczej nikt tak nie robi w pracy - ale to przez chwilę, a potem czekali, aż zapiszę.

Zapisuj każdą czynność po kolei: gdzie masz iść, gdzie jest dany guzik, co dany przycisk daje. Zapisz to sobie tak, jakbyś opisywał w książce każdy szczegół ubioru postaci, każdy szczegół przedmiotu albo jakbyś to opisywał niewidomemu. Dzięki temu jak będziesz musiał to robić już sam, to będziesz miał każdy szczegół i nigdy się nie pogubisz, bo każdy bzdet będziesz miał opisany. A jak czegoś braknie, to zapytasz o to, zapiszesz i voila!

Dla odmiany w innej zaś pracy miałam tak, że tam było mnóstwo szczegółów, uczyłeś się 3 miesiące, żeby zdać egzamin i móc w ogóle tę pracę zacząć wykonywać.
Owszem, można było zapisać czynności, ale tego było tak dużo, że to się mijało z celem. Tę pracę trzeba było po prostu zrozumieć, a nie tylko mechanicznie zapamiętać. Ja uczyłam się chyba 2 miesiące i nadal nie łapałam, musiałam wkuwać na blachę, a z tym zawsze problem miałam. Był wtedy taki czas, że mieliśmy dużo czasu wolnego, trzeba było po prostu odsiedzieć w tej robocie i się nudzić. No to poszłam do jednej pracownicy i pytam, czy mogę jej jakoś pomóc. Zgodziła się i dała mi nudne zajęcie przy dokumentacji, które chce się jak najszybciej wykonać, żeby móc się właściwą pracą zająć. I przez parę dni ja dzięki tej pomocy jej zaczęłam widzieć, jak w praktyce sie stosuje to, co dotychczas próbowałam wkuwać na blachę, bo była to dla mnie niezrozumiała czarna magia. I kiedy zaczęłam ROZUMIEĆ, co to są te zapisy w dokumentacji - to wreszcie załapałam tę pracę i zdanie egzaminu było potem proste. Bo zrozumiałam, co jest do czego i po co to jest.

Przy Aspergerze jest ten problem, że jak są za silne bodźce, albo bodźce są może i słabe ale jest ich już za wiele, to następuje przeciążenie i nie możesz funkcjonować, dopóki nie wyładujesz nagromadzonych emocji. Następuje wybuch - jedni wybuchają do ludzi, inni do wewnątrz (zaczynasz wyżywać się na sobie w myślach). Dlatego jak widzisz, że jesteś już nerwowy, to kiedy będziesz miał okazję, to trzeba jakoś te emocje z siebie wyrzucić: opowiedzieć o swojej złości bliskim, czy iść pobiegać, czy zrobić coś, co te emocje wyrzuci z ciebie, da im upust. Bo jak się będzie zbierać, to czara się przeleje i nagle wybuchniesz. To, że wtedy wybuchłeś z tymi tekstami do tego faceta wcale mnie nie dziwi - po prostu długo się zbierało (pewnie i w pracy i w domu) i po prostu musiało walnąć. Każdy człowiek ma swoją wytrzymałość, nie tylko ty wybuchasz. Po prostu przy Aspergerze do takiego wybuchu może dojść szybciej, bo jesteś na więcej bodźców wyczulony.
Jeśli znasz angielski, to tu więcej o przeciążeniu w Aspergerze:
https://youtu.be/sXJhfbnAPIU

 Re: Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: Gośka (---.centertel.pl)
Data:   2022-01-31 12:26

Tu masz po polsku na temat przeciążenia przy Aspergerze, warto byś to wiedział, bo to jedna z typowych rzeczy przy nim i dopóki nikt ci o tym niie powie, to nie będziesz rozumiał, co się z tobą dzieje:
https://youtu.be/METI0tRddqs

Tutaj szczegółowo o tym, jak sobie radzić z przeciążeniem które kończy się napadem wścieklizny, że tak to ujmę:
https://youtu.be/m0xqBNmVrXU

I w ogóle widzę, że tam jest na tym kanale (wśród niedawno wrzuconych filmów) i o zmianie pracy i rodzajach pracy dla kogoś Aspergerem. Ale nie mam siły tego przesłuchiwać, by ci polecić konkretny film.
Na youtube jest wiele innych kanałów po polsku na temat Aspergera, ale ja słucham po angielsku, więc ci nie poradzę konkretnych polskich.
Jak te swoje perypetie opisujesz, to tak to piszesz, jakbyś prostych rzeczy nie umiał robić. A to prawdą nie jest, bo ukończyłeś szkołę wyższą, gdzie trzeba wykonywać znacznie więcej czynności, niż jakieś trzy proste. Tam dałeś sobie radę, a w pracy już nie - więc przyczyny trzeba szukać w tym, co te miejsca różni.

Uważam, że problem tkwi w przeciążeniu.
Może jesteś spięty w pracy, może bezwiednie naciskasz siebie, że ma być wszystko na tip top - i te stałe przeciążenie powoduje błędy, zapominanie.
Albo niby wykonujesz pracę, ale nie rozumiesz, czemu najpierw robi się to, potem inne (nie masz wyobrażenia całości swojej pracy) i dlatego możesz którąś czynność pominąć, pomieszać kolejność itd.
Albo też myśli nie dają ci spokoju, ja np. w jednej pracy stale bałam się, że zaraz będę skrytykowana (a tak właśnie było, że była to praca w mobbingu, w stałej krytyce) i ja zamiast na pracy się skupić, to stale przewidywałam, co robię źle, o co się doczepią. I przy takim stałym stresie mało kiedy moja uwaga była skupiona na samej pracy - a wtedy o pomyłki jest super łatwo.
Tak to widzę po twoim opisie: że te błędy to wynik przeciążenia.

 Re: Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2022-01-31 12:50

Z Twego postu wynika, że z uporem szukasz pracy, do której nie masz predyspozycji. Podobnie jak Aneta, uważam, że przydałby Ci się doradca zawodowy, żeby pomóc ustalić, w jakiej pracy możesz się sprawdzić. A na razie, na przeczekanie, sugerowałabym coś prostego i niekoniecznie wymagającego kwalifikacji: pomoc na budowie, portier, stróż nocny, sprzątanie. W tych pracach się nie przebodźcujesz, a są przy tym na tyle mało zajmujące umysł, że będziesz mógł spokojnie zastanowić się co dalej i nie myśleć chwilowo o finansach.

 Re: Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: Zdołowany (---.centertel.pl)
Data:   2022-01-31 20:37

Więc tak bardzo dziękuję za przeczytanie i za wasze rady! Nawet nie wiecie jak bardzo mnie ucieszyło gdy rankiem zobaczyłem 2 a popołudniu 4 odpowiedzi! Za każdą z całego serca dziękuję. Aneto cieszy mnie Twoje wsparcie co do pisania. Dzisiaj nawet napisałem z 1-2 strony jednej z powieści. Miałem wenę bo bez niej na siłę niewiele się da zrobić :) Pisać oczywiście będę dalej, tym bardziej że niedawno zacząłem. Praca związana z pisaniem jak najbardziej byłaby super tym bardziej że może nawet mógłbym pracować w domu :) Gosiu- czytając Twoje przeżycia z pracy miałem odczucie zupełnego zrozumienia pod względem objawów i trudności. Masz rację z notowaniem- pamiętam jak sobie czasem zapisywałem i jeden chłopak się uśmiechnął na to a w innej pracy przy spożywczej produkcji, mistrz mi powiedział że jak nie pojmę bez notatek to nie pojmę w ogóle. Ale on nie wiedział też że coś mi "dolega" (bo to żadna choroba tylko inny rodzaj normalności :D). Co do uwag o studiach i czynnościach prostych- studia były prywatne i licencjackie. Ukonczylem je z wielkim trudem, na wielu trójkach, prace obrobiłem we wrześniu bo mnie promotor korygował. Mama i siostra mi bardzo pomogły a w trakcie nauki koledzy z którymi mieszkałem. A co do zadań w pracy to mam tak ze potrafie nauczyć się jakiś powtarzalnych np te rurki jak je gratowalem w tym zakładzie części aut. Ale na tym właściwie się zakres czynności kończył, oprócz wyszlifowania końcówek z obu stron kładłem je do kosza i pełen kosz odstawiałem na myjkę i tak w kółko. Na koniec sporządzałem raport ile dobrych szt a ile złomu i oddawałem. Raz (i w tym nadzieja) dali mnie też do zgrzewania podpórek ale to była megafajna bo łatwa praca siedziałem brałem dwie śrubki z pudełka układałem nad sztabka wciskałem guzik odmuchiwalem z wiórów, zgrzewalem z drugiej strony i układałem w pudełku które pod koniec oklejalem i etykietowalem. Zazwyczaj danego dnia pracowałem albo przy zgrzewarce albo przy frezarce. Tylko tam sobie radziłem w maire i niestety zepsulem przez konflikt z tamtym wspolpracownikiem co mi wyrzuty robil i smial.sie ze mnie a potem mnie zaatakowal przez co narobiłem sobie bigosu tym mobbingiem :( w każdej następnej już było niestety tak że nawet jeśli czynności były proste to było ich już nie 2-3 jak tam tylko 10-15. Tu 4 guziki, zaraz potem wstać i sprawdzić czy się ułożyły profile, policzyć je, ale jednocześnie zwracać uwagę na maszynę. Ale jeszcze do tego był piec do starzenia ich, trzeba było wynosić też co jakiś czas pełne złomu kosze, potem na drugi koniec hali suwnica przesunąć aluminium surowe. Sprzątać po sobie, znowu maszyna tym razem trzeba zmienić rodzaj profili na inny i inne dane wprowadzić. Krzyki z oddali ze profile się źle.ulozyly a te sytuację miały miejsce często z powodu wad sprzętu. W spożywce napełniałem worki, zszywalem, sprzątałem, pobierałem próbki, 3x trzeba było sprawdzać jakość wyrobu wrzucajac kulki w 3 kolorach do maszyny (detekcja metalu). W każdej z tych prac byłem posłuszny ugodowy i nieco spolegliwy, ale nie umiem inaczej, mówili mi też "nie stresuj się tak" mimo że wydawało mi się że się nie denerwuje. W pracach mi mówili że jestem za bardzo spięty, że mam się nie bać, że spralixowany jestem strachem. Potem zacząłem się stresować tym że się stresuje :D na produkcji robiłem dobrze 4 rzeczy ale niestety zawalalem jakąś jedna, po takiej sytuacji starałem się gaf nie popełniać ale wtedy inna z kolej rzecz była z błędem :( na stacji paliw co krotki czas albo zły przycisk wcisnąłem na kasie, albo źle zrobiłem któraś z czynności tak że np 19 zrobiłem a 20 się nie udała. Potem jakiś czas było ok ale np gdzieś indziej był błąd. Trzeba było kontrolować ceny co czesto ulegalo zmianie, obsługiwać klientów, sprzątać, kontrolować WC o czym ju pisałem wcześniej, opróżniać kasę i wrzucać ją do inkaso wcześniej starannie licząc i opisując, trzeba było dbać o dobry stan kasy i monet, kontrolować czy klienci robią sobie właściwą kawę, robić czasem 10 hotdogow naraz, uzupełniać towary, ... w tym problem ze gdyby na tej stacji np było obsługa klienta, magazyn i sprzątanie to hmm sobie poradził może. Ale to było 20 rzeczy w ciągu 12h zmiany i gubiłem się bo jak jedne rzeczy robiłem.ok to inne "lezaly" czesto mowiono ze jestem powolny, staralem sie byc szybszy ale to niewiele dawało :( Mialem tam przyjaciela ktory mi pomagal czasem ale stwierdzil ze "ty to jestes dobry chlopak ale nieogarniety" a inny pracownik rzekl " ty masz chyba cos z autyzmu bo z jednej strony masz duza wiedze a z drugiej dupa taka z ciebie". Zdiagnozowano mnie rok później. Estero tak jak piszesz zgadzam się z Tobą że to były źle wybory- po prostu ja kiedyś myślałem że dam sobie radę w fizycznej prostej pracy. Niestety okazuje się że prosta nie znaczy nieskomplikowana. Pomysł z doradcą jest bardzo dobry :) Co mogę jeszcze dodać nigdy nie wybrzydzalem, z zarobków zawsze byłem zadowolony bo rodzicom dawałem na rachunki a dla siebie miałem na potrzeby swoje i z racji że nie mam jeszcze nikogo, zony ani dzieci były to da mnie duże pieniądze choć zazwyczaj około plus minus 2000 netto. W każdej też starałem się byz zaangażowany i bylem dumny że pracuję niezależnie od stanowiska. Czułem satysfakcję po każdym dniu. Jeśli praca wymagała 3 zmian- nie szkodzi podejmowałem. A okazało się że po prostu tych czynności czasem za wiele było. W fabryce doniczek pracownik tłumaczył mi zawiłe szczegóły linii ale dziwił się że nie umiałem lewarka obsługiwać "jak można nie umieć tego" dziwował się a ja się bałem i źle czułem bo zdałem sobie sprawę jaki jestem nieobyty z technicznymi rzeczami :( Jestem jednak mimo wszystko optymistą, biore regularnie sertraline na natrectwa i lęki i chociaż ten problem się rozwiązał. Bo wcześniej męczyły mnie niemiłosiernie czesto w pracy i czasie wolnym. Mam oparcie w rodzicach i w Jezusie, kto wie może będę mniej cierpiał w czysccu :) ?

 Re: Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2022-02-01 00:12

Witaj, Zdołowany.
Nie wiem od czego zacząć. Znam ZA, mój mały synek ma, lecz z racji wieku, nie wiem, jak on będzie funkcjonował, czy podobnie, jak Ty, czy inaczej. Może odnajdziesz się w krótkiej charakterystyce jego okresu dziecięcego.
Niemowlę: uboga mimika, brak reakcji na uśmiech,
Małe dziecko: szybko zaczął chodzić i mówić, zainteresowanie lampami, kablami,
Przedszkole: zamknięty w sobie, kręcenie kółkami autek, mutyzm wybiórczy, obniżone napięcie mięśniowe, bieganie lub kręcenie się w kółko, zaburzenia SI, echolalia, zainteresowanie i jednocześnie lęk przed pokrzywami, szkłem, ogniem, wypowiedzi autodestrukcyjne, szybko zaczął czytać, liczyć, długie odpieluchowywanie, zainteresowanie szyciem, bicie się po głowie, czole, nawiązywanie kontaktów w niewłaściwy sposób - przeszkadzanie, uciekanie i gonienie, nie patrzył w oczy,
Szkoła: dalsze zainteresowanie prądem, bombami, armatami, fajerwerkami, zainteresowanie sprawami technicznymi, doświadczeniami, kosmosem, napomykanie o samob.stwie, problemy w relacjach rówieśniczych, silne emocje, głębok o przeżywane rozczarowań, niesprawiedliwości, bardzo dobra pamięć, od razu wsiadł na rower i pojechał (2 kółka), szybka nauka, niestaranne pismo, nadpobudliwość ruchowa, natręctwa (bakterie, mycie rąk), gryzienie ołówków, kręcenie włosów, gryzienie rękawów, rozciąganie skarpet, chodzenie na boso, śmiech Jokera, nadwrażliwość / niedowrażliwość dotykowa, słuchowa, smakowa, węchowa, doslowność, bystry umysł, inteligencja, dociekliwosc w pytaniach, zainteresowanie cechami mierzalnymi - ilość, waga, odległość, prędkość, wiek, pytania i wnioski egzystencjalne, samodzielne robienie jajecznicy, naleśników, schabowych, przygotowywanie składników zupy, agresja, wydawanie uciążliwych dźwięków, lubi sport, brak poczucia umiaru, trudność w zapamiętaniu złożonych polecen, nietrzymanie się zasad, nieprzyswajanie komunikatów/ próśb powtarzanych kilkadziesiąt razy, i wiele innych cech.

Z opisu Twojej ścieżki zawodowej wynika, że jesteś bardzo zdolny, tyle fachów ogarnąć, podziwiam, ale jeden nasuwa się wniosek - wielozadaniowość i praca pod presją (czasu, ludzi, taśmy) nie jest dla Ciebie! Ja bym Cię widziała w pracy w logistyce, owszem, ale np. w urzędzie - masz wykształcenie, doświadczenie, a tam tempo pracy jest wolniejsze i jej rodzaj mniej złożony, a samo zatrudnienie stabilne. Polecam zajrzeć do Biuletynu informacji publicznej (BIP), ma go każda strona internetowa urzędów i instytucji publicznych.
Plusem jest też Twoja wysoka samoświadomość - znasz swoje atuty i deficyty.
Przykro mi, że w pracy spotkały Cię szykany i drwiny.

Gratuluję również talentu pisarskiego, rozwijaj go, choćby tylko hobbystycznie. Widać, że jesteś oczytany i precyzyjnie dobierasz słowa i określenia do opisu swojego przekazu.

Jeśli powyższa propozycja Ci nie odpowiada, faktycznie zwróć się do doradcy zawodowego, określi Twoje predyspozycje zawodowe, a pośrednik pracy, pomoże znaleźć odpowiednie oferty.

Jeśli masz ochotę, poczytaj bloga dorosłego psychologa z ZA, może będzie stanowić otuchę:

https://m.facebook.com/profile.php?id=100044093783229

 Re: Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: Gośka (---.centertel.pl)
Data:   2022-02-01 10:32

Może właśnie masz rację. Jak pracowałam przy produkcji w jednym miejscu, to trafiła tam ze mną kobieta, która wcześniej całe życie była księgową. I ona, mimo że się starała, to miała dosłownie zerowe umiejętności do tej pracy, nie miała talentu do prac manualnych. Była też na okrągło spięta (chciała robić wszystko perfekcyjnie i te napięcie powodowało, że jeszcze częściej się myliła - napięcie nie sprzyja dobrej pracy).
A przecież wcześniej była przez całe dekady księgową, czyli nie była głupia. Wniosek jest taki, że człowiek nie nadaje się do robienia wszystkiego. Tak, jak ci kobiety wyżej piszą: może faktycznie praca przy produkcji (czy przy presji czasu) nie jest dla ciebie. Ja się przekonałam wybitnie boleśnie, że nie nadaję się do pracy z dziećmi - to, czego ja się bałam i uczyłam miesiącami (nie umiałam wymyślać zabaw), to inni w takiej pracy robią bez trudu. To nie była po prostu praca dla mnie. W pracy związanej z handlem by mnie wywalili pewnie po tygodniu, mam zerowy talent (szkoda by mi było ludzi, gdyby musieli za dużo płacić... nie żartuję 😂)
Co chcę ci powiedzieć: to nie ma znaczenia, że na trójach zdałeś. Są ludzie, co po prostu szkoły wyższej nawet nie zaczną, bo nie mają głowy do tego.
Wychodzi na to, że prawdopodobnie przez długi czas próbowałeś iść ścieżką pracowniczą, która po prostu nie jest dla ciebie, dlatego tak ci ciągle źle szło 🤷🏻‍♀️
Wg mnie nie warto też "równać w dół", czyli wybierać mało płatnych prac, "bo tak będzie lepiej". Pieniądze nie są czymś złym i jak się jest osobą wierzącą, to nie oznacza, że masz być biedakiem, to by był absurd.

 Re: Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2022-02-02 16:06

Witaj zdołowany,
masz już trochę doświadczenia. Popracowałeś w różnych zakładach. Znasz swoje słabości. A to już połowa sukcesu! Przestałeś się bać ludzi. A dlaczego każda praca okazuje się zbyt trudna?
Nauczyłeś się obsługiwać kasę fiskalną, uruchamiać port do kart bankowych. Umiesz jeździć na wózku, suwnicą. Starłeś się z toksycznym pracownikiem, który wyprowadził Cię z równowagi. Doniosłeś na niego. I tutaj przegrałeś, bo dałeś się ponieść emocjom. Niestety będąc w pracy musimy się stykać z różnymi ludźmi, współpracownikami, niezadowolonymi klientami. Te krótkie prace to taka szkoła życia. Widać ewidentnie, że wrzucono Cię od razu na głęboką wodę. Pomyśl, może poszukaj pracy przy wykładaniu towaru w markecie. To niedoceniana i wcale nie taka łatwa praca, ale nie jest to taśma. Poznając rozkład sklepu codziennie będziesz stawał się szybszy. To nie jest praca marzeń, ale jest jakiś punkt zaczepienia. Nie proponuję Ci pracy w zieleni miejskiej, ani przy sprzątaniu ulic, ale to także praca dla ludzi.
Trzymaj się,
Z Bogiem.

 Re: Jestem wściekły. Chciałem pracować.
Autor: Marta (---.vm31.cable.virginm.)
Data:   2022-02-04 15:48

Kiedyś dorabiałam sobie na ćwierć etatu w bibliotece uniwersyteckiej (za granicą). Praca polegała tylko na zbieraniu ze stołów książek pozostawionych przez studentów i odkładaniu ich na właściwe miejsce na półce. Nikt nikogo nie poganiał. Może poszukaj pracy w bibliotece albo w jakimś innym miejscu, typu archiwum, gdzie ogólnie czas płynie dość powoli.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: