logo
Wtorek, 26 maja 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: agnes982 (21 l.) (---.play-internet.pl)
Data:   2020-05-18 16:51

Witam. To może być długi tekst, dziękuję, jeśli przeczytasz. Mam 21 lat, został rok do ślubu, a ja nie umiem się nim cieszyć. Narzeczony jest super, kocha mnie, dogadujemy się na co dzień, mamy sporo wspólnych zainteresowań i idealnie pasuje do "mojego życia", że się tak wyrażę - tak się złożyło, że moi rodzice prowadzą firmę z dziada na pradziada, a mój facet działa w tej samej branży więc po ślubie ku radości swojej i moich bliskich świetnie by się nią zajął, tym bardziej że ja mam inne zainteresowania. Już pomaga bardzo dużo i praktycznie dzięki niemu wszystko poszło do przodu, jest pracowity i przedsiębiorczy.
Wszystko jest dla mnie super, oprócz sfery wiary. Ja jestem osobą bardzo wierzącą i "kościołową", że tak powiem. Różnie to ze mną było, ale definitywnie teraz najważniejszy jest dla mnie Bóg i Jego wola. Narzeczony też do kościoła nigdy nie przestał chodzić, ale z życiem wiarą miał mało co wspólnego. Imprezy ostro nakrapiane z udziałem mięsa w Wielki Piątek? Żaden problem. Codzienne picie na studiach, szlajanie się po klubach w celu poderwania jakiejś panienki, związki oparte tylko o seks. Były przypadki, gdzie nawet związek nie był mu potrzebny - ale to był "tylko" seks oralny... Wiem, że to niemoralne, ale pewnego razu w kryzysie czytałam na jego fb wiadomości z byłą. Miał ją gdzieś, spotykał się z nią tylko na jedno, ona ze złamanym sercem płakała, pisała do niego, on milczał - skończył związek bez słowa wyjaśnienia. Wysłała mu list - nie czytał go, spalił. U mnie się bardziej starał od początku. Nie chciałam współżyć, ale w końcu poległam - i to był najgorszy okres w moim życiu, bo żyłam wbrew sobie, żeby mu było fajnie. Z natury niestety jestem uległa i nie umiem stawiać na swoim. Trwało to chyba z rok, walczyłam aż w końcu udało mi się przerwać powracanie do tych grzechów. Narzeczony ode mnie nie odszedł, zaczął żałować przeszłości i się nawracać. Odmawiałam nowennę pompejańską w jego intencji i naprawdę bardzo się zmienił. Jednak ja czuję, że ten rok spędzony w nieczystości oddalił mnie od niego. 3 miesiące temu mi się oświadczył, to był moment szoku, zmiękły mi kolana i były silne emocje, ale nie było wybuchów radości (to nie tak, że się w ogóle nie cieszyłam, ale od razu przeszły mi przez myśl wątpliwości). Powiedziałam "tak" mimo niepewności, bo nawet nie wyobrażam sobie w takiej chwili odpowiedzieć inaczej.. Stwierdziłam, że panikuję i schowałam złe myśli do kieszeni. On jest człowiekiem działania, więc padła szybko data ślubu, umowa z salą i zespołem. Ja nadal nie chciałam nad tym za dużo rozmyślać, bo uznawałam, że dramatyzuję. Tym bardziej, że tyle dla nas zrobił i robi cały czas, a nawet moja dalsza rodzina zżyła się już z nim bardziej, niż ze mną. Nic dziwnego, on dosłownie każdego potrafi do siebie przekonać. Jednak to zbyt poważna sprawa, żeby po prostu zacisnąć zęby i iść dalej.
Ja się boję wspólnej przyszłości, bo mimo że stabilność materialną mam z nim zagwarantowaną, to boję się, że pewnego dnia zostanę sama w wierze. Przeżył duże nawrócenie, ale nadal nosi w sobie niechęć do ludzi związanych z Kościołem. Uważa, że ludzie siadający w pierwszych ławkach na mszy to przeważnie nieudacznicy życiowi, "miękkie kluchy", itp. Ten czas wstrzemięźliwości, który nam został podsumowuje "no jakoś się przemęczę do ślubu", jednocześnie czasem próbuje mnie złamać.. Niby teraz się stara, ale co gdy przyjdzie szara codzienność, zmęczenie, dzieci? Do tego jego kumple, z których 90% jest taka jak on był kiedyś, a najlepszy przyjaciel po zerwaniu z dziewczyną odreagowuje co noc z inną..
Nie rozmyślam z utęsknieniem o ślubie. Jak mnie siostra pytała, kiedy idę oglądać sukienki to mnie przeraziła ta myśl. Nie czuję tego podekscytowania. Może to dlatego, że ogólnie zazwyczaj nie uzewnętrzniam emocji?
Czy takie wątpliwości są normalne? Wołanie podświadomości czy jakiś przedślubny stres w zupełności naturalny?

 Re: Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-05-26 03:36

Agnes, obawiam się, że tu nie chodzi o stres ani o brak podekscytowania, tylko o to, że Ty ulegasz, bo wypada, bo nie wyobrażasz sobie inaczej, bo pomoc w firmie, bo obawiasz się posądzenia o dramatyzowanie itd. Bo materialnie czy organizacyjnie chłopak pasuje do firmy, do rodziny...
A reszta? Teraz zaczynasz na szczęście chyba przeczuwać, że jest jakaś reszta, i to arcyważna, stąd pytania.
Masz na pewno rację, to poważna sprawa, "zbyt poważna sprawa, żeby po prostu zacisnąć zęby i iść dalej."

Wiesz, mnie to poraża i przeraża w Twojej opowieści? - "tak"przy oświadczynach: "bo nawet nie wyobrażam sobie w takiej chwili odpowiedzieć inaczej.."
Napiszę bardzo twardo: To lekkomyślne, a wyobraźnia - skoro sobie nie wyobrażasz - widocznie zbyt skrępowana albo za uboga. Oczywiście, że można odpowiedzieć inaczej. Można odsunąć decyzję. Można dać sobie czas. Można oczywiście odmówić. Wszystko można, tylko pod warunkiem, że nie jest się typem: "ja się zawsze dostosuję dla spokoju".
Zareczyny też można zerwać. Nie, żebym zachęcała, tylko żebyś sobie uświadomiła, że można to zrobić, bez względu na to, co sobie wyobrażasz.

Może dla siebie - nie dla nas - nazwij wszystko, co Ciebie z nim głęboko łączy. I nie chodzi mi ani o firmę, ani o doświadczenia wspólnego grzechu, ani o to, że rodzina się z nim już zżyła (to akurat nie ma prawa być argumentem, żadnym, z rodziną i firmą się nie wchodzi w sakramentalny związek).
Poszukaj rzeczy, spraw, poglądów, założeń ważniejszych. Dla Ciebie, nie dla perspektyw biznesowych.
Co macie już dokładnie przegadane, jeśli chodzi o małżeństwo? Podział obowiązków? Zamieszkanie? Kto pracuje? jak zarządzacie pieniędzmi? Kto i o czym decyduje lub współdecyduje? Jak ma wyglądać codzienność? Wizja spędzania czasu wolnego? Kontakty poza rodziną? Kto ma prawo do jakiego hobby? Intymność (coś poza tym, że biedak się teraz przemęczy w abstynencji?) Dzieci? Ile, kiedy? Kto sie dziećmi ma zajmować? Co uważacie za dobre, co jest nieakceptowalnym złem? Na co się w związku nie zgadzacie? czego nie zamierza tolerować żadne z Was?

"Niby teraz się stara, ale co gdy przyjdzie szara codzienność, zmęczenie, dzieci? Do tego jego kumple, z których 90% jest taka jak on był kiedyś, a najlepszy przyjaciel po zerwaniu z dziewczyną odreagowuje co noc z inną.." No właśnie. Tych pytań bym nie lekceważyła. Może to instynkt samozachowawczy podpowiada...

"Wszystko jest super" - czyli co tak naprawdę jest super? Konkretnie? Umiesz to sobie nazwać? Wypunktować?
Ja tu czytam o panice, złych myślach,obawach, lęku przed wspólną przyszłością - i to jest to SUPER?

 Re: Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-05-26 03:54

Czy do tego dochodzi jeszcze niechęć do dzieci z Twojej strony?

 Re: Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2020-05-26 08:48

Nieco z innej strony podejdę do tematu. Czy Ty oczekujesz, że spotkasz w życiu idealnego kandydata na męża? Takiego bez wad, niebłądzącego, niemal świętego? Oceniasz go jako gorszego, bo grzeszącego w latach młodości "durnych i chmurnych"? A może facet zaczął dorastać, dojrzewać. Zaczął dostrzegać w życiu co jest ważne, jakie wartości należy wyznawać? Nie znaczy to zapewne, ze nigdy już nie upadnie i nigdy nie zboczy z dogi do świętości. Jesteśmy tylko ludźmi, słabymi, grzesznymi, błądzącymi, ulegającymi pokusom. Ważne, by za każdym razem umieć się podnosić i znów wracać na właściwą ścieżkę. Nie sądzę, aby w małżeństwie chodziło o wybranie idealnego partnera, bo taki nie istnieje. Małżeństwo to sztuka kompromisów, przebaczeń, dialogu, dzielenia smutków ale i szczęścia. Nie jest moim celem zachęcenie Cię do tego małżeństwa, ale przemyślenie tej decyzji również perspektywy wyżej opisanej. Nie oczekuj życia w sielance z człowiekiem z twoich marzeń. Nastaw się również na trud pokonywania przeciwności. Czy ten człowiek potrafi podejmować wyzwania, czy nie chowa głowy w piasek gdy napotyka na problem? Czy będzie dla ciebie oparciem i da Ci poczucie bezpieczeństwa? To również są bardzo ważne pytania.

 Re: Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: agnes982 (---.icpnet.pl)
Data:   2020-05-26 09:31

Super jest to, że dopełniamy się charakterami i "przyziemnie" wszystko pasuje. Dogadaliśmy się z pracą, pieniędzmi, intymnością itd. To znaczy jego wizją była żona niepracująca zajmująca się dziećmi w domu, ale przegadaliśmy to i zdaje sobie sprawę, że do mnie ten obraz zupełnie nie przemawia i to zaakceptował. Co do dzieci - on chce jak najwięcej jak najszybciej (w czym oczywiście "kibicuje" mu moja mama), a ja wręcz przeciwnie. To nie tak, że nie chcę mieć dzieci w ogóle, ale najchętniej poczekałabym jeszcze kilka lat, uważam że nie dojrzałam jeszcze do tego kroku i nie czuję instynktu macierzyńskiego. Zresztą boję się trochę - chciałabym wychować dzieci w prawdziwej wierze, a nie wiem, czy to będzie możliwe. W większości przypadków dzieci podążają wiarą za ojcem i tu mi się czerwona lampka zapala. Bo to ja musze zawsze bronić nauk KK, również przed nim, środowisk katolickich, pro life itd. On niby mi mówi "wychowamy dziecko jak chcesz", ale sama nie wiem, czy tak się da.
Kiedyś J. Pulikowski powiedział że jest dobry sposób żeby subiektywnie ocenić "czy to ten" - odpowiedzieć sobie na pytanie "Czy chcesz żeby twoja córka miała takiego męża" - moja odpowiedź była definitywna - nie. Bałabym się po prostu, że odejdzie od Boga i nie wróci. Ja wróciłam dzięki Bożej opatrzności. Jednoczesnie nie można opierać się tylko na tym, co się zasłyszało w necie.

 Re: Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: KK (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-05-26 10:39

A jak zapatruje się na kwestię antykoncepcji w związku? Jak jest z tym jego nawróceniem, jeśli próbuje Cię złamać w sferze seksualnej? Wreszcie, jakie jest jego stanowisko wobec nierozerwalności małżeństwa?

 Re: Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: orelka (---.merinet.pl)
Data:   2020-05-26 10:44

"Czy takie wątpliwości są normalne? Wołanie podświadomości czy jakiś przedślubny stres w zupełności naturalny?"

Jeżeli masz wątpliwości to znaczy... że masz rację.
Będę powtarzać do znudzenia - przed ołtarzem ślubuje się miłość, wierność i uczciwość - do śmierci. Nie na dwadzieścia lat, nie na jakiś czas, nie do pierwszych trudności. Do śmierci.

Dlatego ślub trzeba brać bez wątpliwości. Życie potem przyniesie różne problemy i dylematy. Nie raz trzeba się będzie odwołać do tego, że przecież ślubowaliśmy, więc trzeba sobie jakoś z tym poradzić. Zaczynanie od wątpliwości nie jest dobrym pomysłem.

Tym bardziej, ze z tego co czytam te wątpliwości nie są wydumane. Różnice światopoglądowe, próby nakłonienia do seksu - mimo wyraźnego postawienia sprawy z Twojej strony, starania, które budzą Twoje wątpliwości, że to tylko na jakiś czas - to wcale nie są błahe sprawy.

Tego wszystkiego nie należy lekceważyć, tylko porządnie przemyśleć. Nie używając argumentów, że przecież rodzina go lubi albo że tyle już zrobił dla rodzinnej firmy.
Do ślubu powinno się iść z pełnym przekonaniem, że się tego chce, a nie myśląc, że trzeba "zacisnąć zęby" i przetrwać.

 Re: Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: klara (---.centertel.pl)
Data:   2020-05-26 11:24

Opowiadając na pytanie główne - nie, to nie jest normalne że ślub nie cieszy. Moim zdaniem jesteście po prostu za młodzi na ślub (jestem w Twoim wieku więc rozumiem, chociaż oczywiście każdy ma inną dojrzałość), nie wiem, może skoro Twój narzeczony się zmienił na lepsze to jest nadzieja, ale z tego co piszesz nie czułabym się bezpiecznie przy nim, zwłaszcza że idzie tu o wspólne życie do końca. Wiadomo, że każdy ma wady, ale wspolne wartości i patrzenie w jednym kierunku to podstawa. Gdzieś kiedyś widziałam konferencje o.Adama Szustak (zresztą nagrał dużo filmów dla narzeczonych, polecam) żeby przed ślubem obgadać dosłownie godzinami, do wyczerpania tematy związane z wychowaniem dzieci, podziałem obowiązków, finansami. Pros Boga o kierowanie w tych Twoich decyzjach, i nie rób nic wbrew sobie, pozdrawiam

 Re: Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: pytająca (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-05-26 12:00

Powiem jedno: rzuć go póki jeszcze możesz. Facet miał w przeszłości panienki na boki i chciał szybkiego seksu. Myślisz, że ślub go zmieni, albo może wielka miłość? Proszę Cię nie bądź naiwna. Takie rzeczy tylko w filmach się zdarzają. A on na 99% będzie Cię zdradzał. Nie sądzę, że będziesz z nim szczęśliwa. Odciągnie Cię od wiary co gorsza. Skoro Bóg jest dla Ciebie najważniejszy powinnaś myśleć o jakimś pobożnym chłopaków, z którym razem będziecie się rozwijać w wierze. Nie przejmuj się rodziną, bo to tak naprawdę nie istotne ty jesteś wolnym człowiekiem. Epoka aranżowanych ślubów korzystnych dla rodziny na szczęście już się skończyła.
Poza tym jesteś taka młodziutka, więc jeszcze nie myślisz do końca dojrzale. Jesteś młodziutka i na pewno jeszcze kogoś znajdziesz. Przemyśl to dobrze, jakie konsekwencje może mieć ślub z kimś takim i nie daj się manipulować sama podejmij decyzję.

 Re: Czy to normalne, że ślub nie cieszy?
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2020-05-26 14:02

Do Pytającej.
Nie sądzisz, ze tak radykalna rada: "rzuć go póki jeszcze możesz" i zaszufladkowanie człowieka, którego tak naprawdę w ogóle nie znasz to nie najlepsza rada i ocena sytuacji?

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: