logo
Środa, 24 lipca 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Mąż mnie obwinia za swoje grzechy.
Autor: Magda (---.mt.pl)
Data:   2019-06-21 13:56

Szczęść Boże. Mam problem z mężem. Przez kilka lat modliłam się o jego nawrócenie. Dwa miesiące temu moje prośby zostały wysłuchane i mąż przystąpił do spowiedzi i reguralnie przyjmuje Komunie, ciągle się modli i słucha religijnych piosenek. Powinnam być przeszczęśliwa, a jednak nie jestem. Ja mam problem ze spowiedzią. Ogromne skrupuły. Teraz już tak sobie namieszałam w sumieniu, że nie wiem jak się za to zabrać, ale mam ogromną chęć pójścia do spowiedzi.
Mój mąż jest osobą strasznie nerwową. Powiedziałabym, że wręcz furiatem. Byle błahostka wyprowadza go z równowagi i teraz dojdę do sedna problemu. Od czasu jego nawrócenia ciągle mi mówi, że mam w sobie diabła, bo nie żyje w łasce uświęcającej. Tylko Bóg wie jak bardzo chcę przystąpić do spowiedzi. Przedwczoraj kilka razy napadł na mnie z byle powodu, potem przeprosił. Wczoraj przed Kościołem zatrąbił na kogoś to mu zwróciłam uwagę, że niepotrzebnie tak zrobił. Może trochę złośliwie. On mi odpowiedział, że "jestem głupia baba i inaczej mnie nazwać nie można i ciągle go prowokuje". Na Mszę poszliśmy osobno. Ku mojemu zdziwieniu przystąpił do Komunii Świętej. Przyznam, że aż miałam łzy w oczach jak to zobaczyłam. Po Mszy mu o tym powiedziałam. Bez złych intencji, jednak wydawało mi się, że nie powinien przyjmować Pana Jezusa. Może niepotrzebnie mu to powiedziałam. To jego sumienie w końcu. On się na mnie zdenerwował zaczął krzyczeć i mówić, że go odciagam od Boga, że diabeł który jest we mnie ciągle go prowokuje. Ja sobie zdaje sprawę, że często jestem wredna, ale bez przesady. Wczoraj się pogodziliśmy, a dzisiaj znowu na mnie krzyczy, wypomina, że mu wszystko psuje. Proszę niech ktoś na to spojrzy w miarę obiektywnie. Czy ja mam na sumieniu jego grzechy? Przyznam, że już glupieje i teraz ja się oddałam od Boga.
Dodam, że dochodzi czasem do sytuacji w których się z bezsilności łapie za głowę. Kiedyś mu powiedziałam, żeby nie ubierał czapki jak idziemy do restauracji bo przy jedzeniu się nie siedzi w czapce to po co mu to. Ok, ktoś powie "faktycznie wredna baba". Wiem, że się czepiam, ale on za to wpadł znowu w furie, obrażał mnie i oczywiście to była moja wina, że znowu nie jest w stanie łaski uświęcającej. I takich sytuacji jest strasznie dużo.

 Re: Mąż mnie obwinia za swoje grzechy.
Autor: Pax (---.terminus.pl)
Data:   2019-06-21 14:31

Sytuacja kwalifikuje się na terapię małżeńską. Oboje musicie nauczyć się radzić sobie ze swoimi emocjami. Nawet "anioła" można wyprowadzić z równowagi zrzędliwością, a co dopiero choleryka. "często jestem wredna, ale bez przesady" - samo bycie wrednym to już gruba przesada.

 Re: Mąż mnie obwinia za swoje grzechy.
Autor: B. (---.centertel.pl)
Data:   2019-06-21 15:46

Mąż nie ma prawa mówić Ci, że masz w sobie diabła. Nie ponosisz odpowiedzialności za jego emocje i uczucia ani nawet za jego czyny. On jest odrębną osobą i sam wybiera jak się zachowa w danej sytuacji. Być może oboje macie problemy z zarządzaniem emocjami: Ty nie radzisz z lękiem (z tego rodzą się często skrupuły i kłopoty ze spowiedzią), a Twój mąż nie radzi sobie z gniewem. Emocje i przeżywane uczucia same w sobie nie są grzechem ale źle zagospodarowane utrudniają życie nam samym i bliskim. Warto nad tym popracować, choćby i na psychoterapii.

 Re: Mąż mnie obwinia za swoje grzechy.
Autor: Jan (194.80.255.---)
Data:   2019-06-21 18:39

Pierwsza sprawa, trochę dziwnie wygląda to nawrócenie, jeśli występują u Twojego męża takie zachowania. Nie chodzi o to, że katolik jest od razu człowiekiem idealnym, bez wad, ale warto może spojrzeć, czy próbuje on jakoś z tym walczyć. Przepraszam za to co powiem, ale wydaje mi się że jest w waszym małżeństwie jakiś duży problem, który po prostu przeniósł się teraz na poziom religii.
Dwa, może rzeczywiście wystąpić taka sytuacja, że ktoś prowokuje inną osobę do grzechu (czasem nieświadomie), ale dojrzałość polega na tym, że umiemy wtedy temu się oprzeć. Powiem tak, wydaje mi się, że jest to naprawdę bardzo wyjątkowa i rzadka sytuacja, jeśli jedna osoba namawia lub prowokuje drugą do grzechu, a ta druga poddaje się temu bez własnej woli i jest bez winy. Z tego co piszesz wnioskowałbym, że Twój mąż też jest winny, bo łatwo poddaje się temu. To że jest furiatem nie jest żadnym wytłumaczeniem, jako ludzie musimy uczyć się panować nad swoim charakterem.
Jeśli chodzi o trudność ze spowiedzią, to sam wiem jak bardzo może być to trudne. Ale mówię z własnego doświadczenia, warto iść, opowiedzieć o swojej sytuacji, wyjaśnić jakie wątpliwości Cię dręczą, poprosić o radę i pomoc. Spowiedź nie jest na ocenę, nawet jeśli będzie chaotyczna i trudna to zachęcam żeby to zrobić. W przypowieści o synu marnotrawnym ojciec wita swojego syna, każe go ubrać, wyprawić ucztę i nie wypomina tego, co było wcześniej. Syn całkowicie zawalił, a ojciec go na nowo wita. Jeśli jest szczera chęć poprawy i żal za grzechy, to spowiedź będzie dobra.
Warto też zastanowić się nad swoim zachowaniem, jak sama mówisz, często mówisz coś, co złości męża. Nie chodzi mi o to, żeby coś Ci wypominać, ale warto też o tym pomyśleć.
Polecałbym porozmawiać szczerze z mężem. Możesz też poprosić o radę jakiś bliskich znajomych. Opinia kogoś z zewnątrz może dużo pomóc. Jeśli maż nadal będzie zachowywał się w ten sposób, i nie będzie zbyt dużej nadziei na to, że jego zachowania się zmienią, to może warto pomyśleć o separacji. Wiem, że jest to bardzo ostre co mówię, ale niestety często zaczyna się od furii i obrażania, a może skończyć się na przemocy fizycznej.
Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłem.

 Re: Mąż mnie obwinia za swoje grzechy.
Autor: G_JP (---.nycmny.fios.verizon.net)
Data:   2019-06-22 12:59

Myślę, że Twój mąż jest takim człowiekiem, że nie da się z nim rozmawiać o problemie wtedy, gdy problem się akurat dzieje. Chyba wtedy najlepiej przeczekać, bo i tak już wiesz, czego możesz się spodziewać. Może zapytaj go, jaki jest jego preferowany sposób omawiania Twoich zastrzeżeń co do jego zachowania. Może zaakceptowałby, że raz w tygodniu w dogodnym dla Was obojga czasie wręczysz mu kartkę z listą tych zachowań, które Ciebie w nim denerwują i wtedy omówicie (może być nawet przy lampce wina, czy kuflu piwa), jakie rozwiązanie jest akceptowalne dla niego i dla Ciebie? Będąc przygotowanym na taką trudną rozmowę może udałoby mu się poskromić nerwy. Jeśli by to nie zadziałało, chyba powinnaś poradzić się spowiednika albo w katolickiej poradni rodzinnej.

Ef 4, 26
Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1031#W26

 Re: Mąż mnie obwinia za swoje grzechy.
Autor: Monia (---.wist.com.pl)
Data:   2019-06-22 21:47

Odniosłam dziwne wrażenie że obwiniasz się za zachowanie męża i że jesteś ofiarą przemocy psychicznej, bierzesz na siebie winę za jego zachowanie, próbujesz go usprawiedliwiać, powtarzasz dokładnie to do on do Ciebie mówi, tyle że w nieco ukrytej formie. Bo przecież nie powiesz o sobie że masz w sobie diabła, ale powiesz o sobie że jesteś wredna, że go może prowokujesz, że nie czujesz się gotowa do spowiedzi itp. Tak jakby całe poczucie Twojej wartości i godności nie istniało. Uważam, że terapia konieczna, także w kierunku przemocy psychicznej. Z całym szacunkiem, ale obraz Twojego męża jaki pomiędzy wierszami mi się wyjawia to po prostu osoba z poważnymi zaburzeniami, agresywna, obwiniająca, psychopatyczna. I jak ktoś wyżej zauważył, może dojść do przemocy fizycznej.

 Re: Mąż mnie obwinia za swoje grzechy.
Autor: maria (---.dsl.bell.ca)
Data:   2019-07-08 01:11

mam to samo tylko znacznie dluzej (45 lat malzenstwa). Nauczylam sie jednego, zeby nie zwracac jakiejkolwiek uwagi ani na jego zdrowie ani o jego wieczne zbawienie tylko sie modle (ale nie mowie tego glosno). Niedziela wyglada tak, pytam czy jedziemy na msze godzine przed msza (bo akurat godzine potrzebuje zeby dojechac do kosciola autobusem) najczesciej jedziemy razem to mam duzo czasu, tylko ze moj wcale nie ma zamiaru isc do spowiedzi (tez nie ponaglam). Mysle ze powinnas brac pomoc od ksiedza ale nie przyjmuj na siebie ze meza bedziesz nawracasz bo wiesz doskonale ze nie dogadasz sie bo ksiadz nie zna twojego meza tylko ty (oczywiscie Bog). Trafilam na takiego ksiedza ktory mi powiedzial a kim ty jestes zeby meza nawracac, jezeli Pan Bog nie moze tego zrobic to co ty mozesz zrobic, od tego czasu jestem spokojniejsza i zaczelam wierzyc w wielkosc Boga. Wyglada na to ze ja o niego nie dbam ale juz na to nie patrze co inni mysla.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: