logo
Środa, 23 października 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: pusty (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-08 01:09

Czesc, pisalem tu kilka miesiecy temu, byc moze ktos pamieta. Przychodze tu chyba wyzalic sie znowu, przepraszam, no bo walcze ciagle, a raczej walczylem o moje nawrocenie, zycie. Chodzilem kilka razy do spowiedzi, czulem ulge, zeby po kilku dniach/tygodniach wracac w objecia Szatana i to sie powtarzalo. Ciagle czulem beznadzieje, nie mialem checi nic ze soba robic, ani nawet zyc, ale robilem to na sile wbrew sobie, wkoncu postawilem wszystko na jedna karte tak jakby, zaczalem sie modlic do Maryji, zeby sie mna zaopiekowala, zeby byla dla mnie jak mama, modlilem sie do niej ciagle, po jakims czasie naprawde zaczelo byc lepiej, nie wracalem do Szatana. Juz nawet zaczalem myslec, ze bedzie dobrze, czulem ta milosc i opieke Maryji, jak mnie przytula kazdego dnia.
Tylko no wlasnie jak udalo mi sie tak zblizyc do Pana, do Maryi to zaczely sie dziac dziwne rzeczy, on zaczal mnie straszyc, w snach, w nocy, nawet w myslach, tak naprawde nie wiem czy to jest prawda czy to moja psychika sama sobie to tworzy, a ja sie go tak strasznie boje, zyciowo tez rozsypalo sie kompletnie w mojej rodzinie, tak bardzo mi szkoda mojej mamy, z ktora nawet odrobine poprawilem relacje, ale ona tak cierpi teraz. Wgl wszystko zaczelo byc zle, mimo moich modlitw. Zaczalem miec wrazenie, ze on, w sensie Szatan jest silniejszy od Pana Boga. Finalnie przysnil mi sie straszny koszmar, ktory byl tak jakby na jawie, ktorego zinterpretowalem sb, ze zdenerwowalem go tym co robie (w sensie nawroceniem). No i znowu do tego wrocilem, tylko tym razem zrobilem najgorsze chyba co moze byc podpisalem pakt z nim na kartce, ze oddaje mu dusze, tylko niech mnie zostawi w spokoju i moja rodzine. No i podpisalem swoja krwia i spalilem kartke. Dopiero po chwili zorientowalem sie co ja narobilem, jesli wydawalo mi sie, ze przed nawroceniem byl koszmar, to teraz nie wiem jak tego nazwac. Nawet nie wiem czy to sie wszystko dzieje naprawde, czy ja naprawde zyje i pisze to teraz. Po pakcie Szatan dal mi spokoj, ale na chwile. Teraz nie moge zrobic kompletnie nic ze soba, nic nie robie duchowo, ani nawet zyciowo, wszystko rzucilem, nawet zabic sie nie moge, bo wiem ze skoro oddalem mu dusze, to gdy to zrobie to cierpienie tu sie skonczy, a zacznie tam i to na wieki. Czuje, ze lepiej dla mnie by bylo zebym sie nigdy nie urodzil. Wszystko wydaje sie tak bezsensu, boje sie juz nawet zwrocic do Boga. Tak okropnie brzydze sie soba i innymi ludzmi, tym swiatem. Nienawidze tego swiata, zdaje sie ze sie powtarzam, ale mam zal do Boga bo przeciez on wiedzial, ze jestem bezuzyteczny, nic nie potrafie, jestem po prostu smieciem... Jeszcze moglbym dodac 100 okreslen, to dlaczego zeslal mnie na ziemie skoro wiedzial jaki jestem i przez to sam doprowadze do tego jaki bedzie moj koniec, wkoncu jest dobrym Pane, dlaczego do tego dopuscil. Oczywiscie ten zal nie jest czyms nienawistnym u mnie bo wiem, ze On jest krolem wszechswiata, a ja niczym. Tylko, ze ja nie chce isc do tego piekla, a wiem ze juz tam tak jakby jestem. Nawet nie chce nieba, ani czysca, bo wiem, ze nie zasluguje, nawet sam bym sobie nie pozwolil na to, wiedzac kim, a raczej czym, czyli tym nedznym stworem ktorym jestem. Tylko wiem, ze zostaje pieklo, a ja sam sie tam wpakowalem, oddajac dusze, wiem ze na nie zasluguje jak najbardziej, ale tak bardzo bardzo sie boje piekla i jego, a przeciez on tam jest, wiem ze to wszystko moja wina, ale czy Bog nie moglby sprawic chociaz, zebym po prostu przestal istniec, z cialem i dusza nic wiecej?
Przepraszam was, ze tu pisze, nawet nie oczekuje od was pomocy, bo wiem ze zadnej juz nie wprowadze w zycie, dziekuje ze chociaz moglem sie wyzalic. ;(

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Igor (---.toya.net.pl)
Data:   2019-10-08 08:15

Myślę że w Twoim przypadku bardzo dobre byłoby przyjęcie szkaplerza. Najświętsza Panienka obiecała że kto umrze w tym szkaplerzu, zostanie przez Nią osobiście wybawiony z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci. Jest również obietnica Pana Jezusa dotycząca śmierci a mianowicie 9 pierwszych piątków miesiąca. Kto je odprawi czyli będzie na Mszy i przystąpi do Komunii (spowiedź nie jest konieczna jeżeli jesteś już po) nie umrze niepojednany z Bogiem. Myślę że warto zastosować takie metody. Słowu danemu Przez Boga i Maryję można ufać. Będę się modlił w Twojej intencji. Z Panem Bogiem.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: 38 na karku (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2019-10-08 10:13

Naprawdę możesz wrócić do Jezusa. Zawsze! On da radę temu, który Cię nęka.
Idź do spowiedzi. Porozmawiaj. Pewnie Cię pokieruje na modlitwę o uwolnienie lub/i do księdza egzorcysty.
Zaufaj Bogu. On Cię wyciągnie z KAŻDEGO paskudztwa!

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-10-08 10:59

Po pierwsze, cieszę się, że powracasz tutaj, by dzielić się tym, czego doświadczasz. Twoja walka o nawrócenie się nie skończyła, ale trwa. Przechodzisz w tej chwili trudniejszy czas, doświadczasz zniechęcenia, ale walka trwa.
W poprzednim wątku ja i inne osoby udzieliliśmy Ci kilku rad. Bardzo się cieszę, że korzystasz z sakramentu pojednania i modlisz się. To bardzo ważne. Nie rezygnuj z tego! Podjąłeś też konkretny wysiłek pracy nad uporządkowaniem relacji z mamą. A co z kontaktem ze specjalistą (psychiatra/ psychoterapeuta)? Czy podjąłeś terapię? Próbowałeś? Jeśli nie, to dlaczego?
Nie idź za negatywnymi uczuciami, które są w Tobie. One w znacznej mierze wynikają problemów emocjonalnych i psychicznych. To wymaga terapii.
Piszesz, że wiesz, że On [Bóg] jest królem wszechświata i że nie chcesz iść do piekła. Czy tak mówi człowiek, który jest skazany na potępienie? Nie! Ty bardzo tęsknisz za Bogiem, za przytuleniem i opieką Maryi. Tylko przeżywane przez Ciebie negatywne uczucia powodują, że czujesz się do tego niezdolny. To wynika z choroby. Twoja wola jest w pewnym stopniu osłabiona przez chorobę.
Co do kwestii podpisania paktu z diabłem, to po prostu pójdź do spowiedzi. Powiedz o tym wszystkim, co tu napisałeś. Twoim przeznaczeniem jest niebo, a nie piekło.
Zobacz, w Dzienniczku Św. S. Faustyny jest taki fragment:
"Powiedz duszom, gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia, tam są największe cuda, które się nieustannie powtarzają. Aby zyskać ten cud, nie trzeba odprawiać dalekiej pielgrzymki ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić do stóp zastępcy Mojego z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni. Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone - nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni" (Dz 1448)
"Wiedz, ile razy przychodzisz do Mnie uniżając się i prosisz o przebaczenie, tyle razy wylewam ogrom łask na twą duszę, a niedoskonałość twoja niknie przede Mną, a widzę tylko twą miłość i pokorę; nic nie tracisz, a wiele zyskujesz" (Dz 1293);
"Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest miłością i miłosierdziem samym" (Dz 1486).

Bóg bardzo czeka na Ciebie. On się nie gniewa, ale chce dać Ci swoje miłosierdzie, chce Cię otaczać opieką, troską i miłością. On nie pragnie Twojej śmierci, ale tego, żebyś żył.

Napisałeś, że nie jesteś w stanie wprowadzić w życie żadnej rady. Ja jednak widzę coś zupełnie innego. Ty całym sercem pragniesz zmiany, chociaż czasem brakuje Ci sił do tego, żeby ją realizować. Małymi kroczkami jesteś w stanie z tego się wyplątać.
Mam do Ciebie 3 prośby:
1. Idź do spowiedzi (dasz radę dojść do kościoła, prawda?)
2. Módl się, uświadamiaj sobie, że Bóg i Matka Boża nad Tobą czuwają (kieruj do Boga choćby jedną myśl parę razy w ciągu dnia, to też jest modlitwa)
3. Umów się na wizytę do psychiatry (nie odkładaj tego na później, dasz radę zadzwonić ;)

Pisz, nie przepraszaj. Jeśli tylko będę mogła Ci pomóc, odpiszę.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Kalina (---.dbsinternet.pl)
Data:   2019-10-08 11:28

Nie myśl o sobie - pusty, myśl pogubiony. Łatwiej Ci będzie dostrzec w sobie dziecko Boże. Bóg nigdy nie chce żebyś przestał istnieć, bo istniejemy wiecznie, najpierw w życiu doczesnym, potem wiecznym.
Bóg po raz kolejny wzywa Cię do nawracania, i będzie tak czynił do końca życia.
Pogubiony, znasz drogę do Boga, do wyzwolenia się z sideł złego ducha.
Od dziś, od tej chwili wróć do modlitwy. Choćby zły zawiązywał Ci język na supeł, Ty siłą woli módl się Modlitwą Pańską i egzorcyzmem:

"Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen."

Najszybciej jak to możliwe przystąp do spowiedzi.
Poszukaj kapłana, może w zgromadzeniu zakonnym, który będzie mógł objąć Cię opieką duchową, sakramentalnie i w towarzyszeniu, rozmowach.Takie pogotowie, kiedy zły będzie Cię pętał. Wpadłeś tak dalece w jego sidła, że być może będzie potrzebny egzorcysta, w tej kwestii wszelkie informacje uzyskasz u kapłana.
Zapoznaj się ze stroną. egzorcyzmy.katolik.pl
Przestań się użalać, zacznij natychmiast działać we współpracy z kapłanem. Nie zmagaj się z tym samotnie, bo nie podołasz.
Co ma znaczyć ostatnie zdanie? Odjęło Ci władzę w nogach tak, że nie możesz pójść do kościoła? Zabrało Ci mowę tak, że nie zdołasz powiedzieć kapłanowi z czym przyszedłeś? Pokaż wobec tego ten post.
Nie wiem na ile w tym stanie duszy trafią do Ciebie argumenty, że droga do zbawienia stoi przed Tobą otworem. Możesz wytoczyć silną broń, zakupić kieszonkowe wydanie Pisma Świętego, czytać choćby po jednym zdaniu i nie rozstawać ze Słowem ani w dzień ani w nocy. Podam Ci jeden wers, niech stanie się Twoją opoką:
"To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat». J 16,33

Nie trać nadziei, nie popadaj w rozpacz bo tym dajesz pożywkę złemu. Fakt, narozrabiałeś. Masz nad czym płakać i masz się czego bać. Nie chcesz w tym trwać. Wyzwolenie od złego ducha jest możliwe, wysil swoją wolę.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Malgosi3 (---.30.22.208.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2019-10-08 22:28

Wciąż te same porady Ci wszyscy udzielają, a Ty nadal piszesz to samo.
Musisz skierować sie do psychologa. Cel: unormowanie myśli, emocji (bo na razie chaos).
W poprzednich wątkach radzilam Ci modlitwę uwolnienia. Z pewnością potrzebny tu ks. egzorcysta. Nie wiem dlaczego nie chcesz popytać? Przecież księża egzorcyści sa jak balsamy na rany! Jestem pewna, że się nie zawiedziesz.
Obyś tylko chciał... bo jak na razie to stwarzasz nowe wątki, o tej samej treści.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: pusty (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-09 01:33

Przepraszam, ze nadal pisze to samo, wiem ze to zenujace. Dajecie rady, a ja tylko sie uzalam. Tylko no co ja moge? Nic. Psychiatra, zwlekalem ciagle i jak widzicie nic, bo tak naprawde wstydze sie, cokolwiek mowic komus o mnie i moim zyciu, przez kratke w konfesjonale jest mi trudno mowic prawde i sie boje, a co dopiero dzielic sie problemami z kims prywatnie. Poza tym gdybym mial opowiedziec psychiatrze, z czym mam problem, to ja nawet tak naprawde nie wiem, zreszta nie chce, zeby ktokolwiek o mnie cos wiedzial. Tak samo bylo ze spowiedzia, praktycznie za kazdym razem chodzilem do innego ksiedza bo wstydzilem sie wracac do tego samo, ktory juz wiedzial o mojej sytuacji, zeby nie wracac do niego z tym samym. Kazdy mowil mi o jakis walkach duchowych, uwolnieniach, egzorcyzmach, ale ja tego nie chce, boje sie po prostu, nie chce byc czescia jakiegos horroru, przeciez nie jestem opetany. Teraz jak bym znowu poszedl do spowiedzi choc nie wiem jak, to wiem, ze stalo by sie kolejny raz to samo, chwila ulgi, i po jakims czasie powrot do Szatana jeszcze gorszy niz przed spowiedzia. Probuje czasem sie modlic jeszcze, szczegolnie jak sie boje wtedy jest latwiej, ale to juz jest jak wolanie na pustyni, mowienie do sciany.
Wiem, ze mozecie pomyslec, po co tu wgl pisze, skoro nic ze soba nie robie, tylko no ile razy mam cos robic skoro przez to jaki jestem to nic nie daje. Poza tym mam wrazenie, ze tymi probami nawrocenia, aby popelnilem swietokradztwo, i jeszcze pogorszylem sprawe. Trzeba byc naprawde okropnym, zeby najpierw sie wyspowiadac, a potem podpisac pakt z Szatanem, czuje sie jakbym robil to celowo i dokonal jakiejs profancji, jakbym drwil z Boga. Pewnie juz zostane w tym stanie przekletym, bo o ile jeszcze wczesniej mialem jakies chocby wyobrazenie zmiany, to teraz nawet nie wyobrazam sobie jakiejkolwiek zmiany, tylko w takim razie co? Nie wiem.
Przepraszam, jesli irytuje was moje pisanie tu.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-10-09 11:40

Wiesz, prawidłowa procedura dotycząca egzorcyzmów jest taka, że wpierw powinna być konsultacja z psychologiem. I dopiero jeśli okaże się, że od strony psychologicznej jest wszystko w porządku, to można przypuszczać, że problemy mają duchową naturę. Dopóki nie uporządkuje się spraw związanych z psychiką, nie rozważa się egzorcyzmów, bo najczęściej problem znika wraz z podjęciem leczenia. W Twoim przypadku bardzo wątpię w to, żeby zachodziła konieczność egzorcyzmów. Egzorcyzmy to sakramentalium, a nie sakrament. Sakrament pokuty ma większą moc. Ty jesteś w stanie przełamać się i pójść do spowiedzi. Nie odczuwasz awersji do tego, co święte. Przeciwnie, Ty bardzo tęsknisz za Bogiem. Być może przy okazji spowiedzi nie nakreślasz tego wszystkiego, o czym tu piszesz i ksiądz wyciąga wnioski, bez uwzględniania tego, co się z Tobą dzieje od strony psychologicznej.
Kiedy czytam Twój list, to myślę, że ten pakt podpisałeś z bezsilności ("tylko niech zostawi mnie i moją rodzinę w spokoju"). Czujesz się niezdolny do działania i do obrony przez złem. Jest w Tobie głęboki smutek, nic Cię nie cieszy. Wiele rzeczy, które opisujesz, wskazują na występowanie głębokiej depresji.
Jeśli masz wątpliwości czy potrzebujesz konsultacji z psychiatrą, to na początek wypełnij uczciwie test, który znajdziesz tu:
https://www.forumprzeciwdepresji.pl/test-becka/

Ten test oczywiście nie zastąpi diagnozy lekarskiej, ale myślę, że pozwoli Ci zrozumieć, że potrzebujesz pomocy. Stan, w którym jesteś wymaga leczenia psychiatrycznego. Czy chciałbyś odzyskać radość życia? I po prostu żyć "normalnie", nie zamartwiając się wszystkim? Bez skorzystania z pomocy psychiatry i przyjmowania zapisanych przez niego leków, będzie Ci bardzo trudno. Wiem, że dla wielu osób rozmowa z psychiatrą bywa krępująca. Ale najtrudniejszy jest pierwszy krok, pierwsza rozmowa. Potem jest lepiej. Korzystanie z pomocy psychiatry nie jest wstydliwe. Zdarza się, że na pewnym etapie życia w wyniku różnych okoliczności, często niezależnych od danej osoby, pojawia się znaczne obniżenie nastroju i inne nieprzyjemne doznania, które wymagają leczenia. Znam wiele osób, które przez dłuższy czas nie mogły się zdecydować na wizytę u psychiatry, a gdy wreszcie podjęły leczenie, to mówiły, że żałują, że tyle czasu zwlekały z tą decyzją. Choć wcześniej wydawało się im, że nic się nie zmieni, to całkowicie udało im się odzyskać radość życia i dobrze funkcjonować.

Nie wiem skąd jesteś, jeżeli jesteś z Warszawy, to mogę polecić dobrego psychiatrę, a także rozsądnego księdza.

To naprawdę bardzo ważne, żebyś poszedł do psychiatry, nawet jeśli dziś wydaje Ci się, że to nic nie zmieni. Sam zobaczysz, że warto.

P.S. Mnie nie irytuje Twoje pisanie :)

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Malgosi3 (---.30.20.122.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2019-10-09 12:02

Nikogo chyba nie irytuje Twoje pisanie, nie o to chodzi. Widzę, że tu Ci odważniej pisać, więc dobrze, że się wyżaliłeś. Tylko dobrze by było gdybyś zaczął działać
Piszesz:
"Teraz jak bym znowu poszedl do spowiedzi choc nie wiem jak, to wiem, ze stalo by sie kolejny raz to samo, chwila ulgi, i po jakims czasie powrot do Szatana"-
Więc sam potwierdzasz, że potrzebujesz egzorcyzmu lub modlitwy uwolnienia. Od szatana sam sie nie wyrwiesz, skoro jak marionetka zupełnie mu ulegasz...
Nie będziesz częścią horroru-jak wspomniałeś -ale będziesz uwolniony. Jednak nikt za Ciebie tego nie zrobi i nikt za Ciebie nie będzie chciał tej wolności.A każdy z nas ma wolna wolę i dar wyboru. Nawet jak ktos opętany czyli calkowicie w więzach złego to Bóg nie zostawia go i daje wiązkę światła, by człowiek CHCIAŁ powrotu do Niego, by chcial wolności... Więc i Ty ją masz.

Jesli chodzi o psychiatrę, to tym sie nie martw - do nich przychodzą z różnymi kłopotami - nie musisz wiedzieć co powiedzieć. Może być np. to co napisałeś tu.
Masz dużo oskarżeń wobec siebie, i sa niewłaściwe, bo nie sklaniaja do skruchy, do poprawy tylko blokują Cię i trzymają w miejscu... Dlatego i w tym trzeba uzdrowienia, czyli:
albo egzorcysty (bo mogą być to podszepty złego) albo psychiatry (chaos emocjonalny itp.)

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: 38 na karku (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2019-10-09 14:36

Nie Ty jeden masz takie problemy. Spotkałam wielu ludzi z podobnymi problemami. Nic mnie to nie dziwi.
Nawet dziś dostałam książkę za świadectwami na ten temat.
Nie daj się gnębić złemu duchowi. Idź do Jezusa. Idź do spowiedzi na poważnie. Ze szczerym pragnieniem nawrócenia. Nie myśl o księdzu, bo to nie ma sensu, tylko o Bogu, który chce Cię uwolnić.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: pusty (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-10 00:32

Dziekuje, ze mnie nie potepiacie i nadal chcecie mi pomoc. Tylko atualnie to co dla zwyklych ludzi blache i normalne, dla mnie zdaje sie byc niewykonalne. Nawet z domu nie wychodze, bo boje sie wyjsc z pokoju teraz nawet, siedze jak w klatce, w ktorej nie ma zycia, a w nocy spie z zatkanymi oczami i uszami, zeby mniej sie bac, strasznie boje sie ludzi, wszystkiego, wydaje mi sie ze wszystko chce mnie skrzywdzic. Nawet fizycznie sie zmienilem, zaczalem wygladac tak jak sie czuje, czyli jak trup. Najgorsze jest to, ze mimo swiadomosci co zrobilem przez ten pakt, nadal ciagnie mnie do napisania nastepnego, zeby poczuc sie na chwile chocby lepiej. Dzis jak napadlo mnie uczucie nienawisci do siebie i innych to chcialem znowu napisac go, na szczescie nie zrobilem tego, ale wyslalem smsa z prosba pod numer 666, nie wiem czy potraktowalem to serio, ale przerazilem sie, gdy ten sms zostal dostarczony mimo, ze chyba nie ma takiego numeru. Zaczalem sobie tlumaczyc, ze to nieprawda, ze Szatan tak naprawde nie istnieje i nic mi nie grozi. No naprawde nie widze juz powrotu do Boga, a nawet jesli, to z takim finalem jak za kazdym razem. Czytalem duzo o ludziach w internecie, ktorzy podpisali pakt, jak trudno jest im sie z tego wydostac, ze trwac to moze wiele lat, przy czym moze byc wiele manifestacji Szatana w zyciu (co mnie najbardziej przeraza i sprowadza do placzu). No wiem ze sam jestem sobie winny, ale chyba jedyna mozliwosc jaka widze to, gdy Bog nawrocil by mnie za mnie, ale to niemozliwe, albo wykasowal moje zycie i przeszlosc.
Nawet nie wiem jak wyglada normalne zycie, jak zyja ludzie w moim wieku. Jestem odciety kompletnie od rzeczywistosci. Wiem, ze ludzie rozne bledy popelniaja w zyciu, i w roznych rzeczach sie zatracaja, ale wychodza z tego. Mysle, ze tez bym jakos dal rade moze, gdyby nie to wejscie w relacje z Szatanem.
Pomodlcie sie o mnie, jesli chcecie, zeby Pan Bog przynajmniej sprawil, zeby on mnie nie straszyl.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-10-10 11:35

Tak jak Ci pisałam wcześniej sprawę paktu z szatanem można zamknąć definitywnie w sakramencie pokuty i pojednania. I więcej do tego nie wracać.
Problemem jest to, że czujesz się niezdolny do opuszczenia domu i odczuwasz lęk przed ludźmi i wszystkim, co Cię otacza. Popadasz w spiralę lęku. Robisz coś co chociaż na chwilę ma stłumić Twój lęk, co wydaje Ci się, że Cię na chwilę uspokoi (pakt, SMS), a tymczasem za chwilę to właśnie ta rzecz staje się powodem kolejnego, coraz większego lęku. Im dłużej nie zdecydujesz się wyjść z domu, przełamać się i podjąć działanie, tym dłużej Twój stan będzie się pogarszał. Potrzebne są Tobie leki, które obniżą poziom lęku, gdyż wynika on z choroby.
Czy masz kogoś bliskiego z rodziny lub przyjaciela, z kim mógłbyś się podzielić swoimi trudnościami lub osobę, która mogłaby wraz z Tobą pójść do lekarza (i do kościoła)?

W Polsce w niewielkim zakresie istnieją mobilne zespoły pomocy psychologicznej i psychiatrycznej, które przyjeżdżają bezpłatnie do domu osoby potrzebującej wsparcia psychicznego. Wiem, że są w Warszawie (Bielany), Wieliczce oraz Koszalinie. Jeżeli akurat jesteś mieszkańcem którejś z tych miejscowości, to kontakt masz tu: https://sczp.med.pl/

Dla osób znajdujących się w kryzysie psychicznym działa ogólnopolska, bezpłatna infolinia. Infolinia działa całodobowo, 7 dni w tygodniu.
Numer infolinii: 800 70 2222
Całodobowo można porozmawiać z psychologiem. W wybrane dni dyżuruje również psychiatra. Dokładne informacje o dyżurach psychiatry są tu:
https://liniawsparcia.pl/grafik-dyzurow-specjalistow-home/
Może na początek porozmawiasz przez telefon ze specjalistą. Proszę Cię abyś w chwili kiedy właśnie dopada Cię silny lęk i nie wiesz co robić, zadzwonił na tą infolinię.
Oczywiście ogarniam Cię modlitwą, żeby Bóg dał Ci siłę do działania, żebyś czuł się kochany przez Boga, żebyś wiedział, że Bóg jest blisko Ciebie i Cię wspiera, że On chce Twojego szczęścia. Ale pamiętaj, że Bóg wszystkiego za nas nie zrobi. Trzeba też podejmować działania. Zadzwonisz na infolinię, dobrze?

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Tomasz (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-10-10 18:09

Napiszę krótko: Szatan to cwana bestia, na pewno będzie Cie próbował zwodzić, ale jednego możesz być pewny: Żaden pakt z diabłem nie ma mocy wiążącej. Nie jesteś w stanie skutecznie sprzedać duszy diabłu, bo po prostu ona nie należy do Ciebie, ale do Boga. Chrystus już ją odkupił płacąc za nią własną krwią i ona do Niego należy. To trochę przypomina kwestię samochodu służbowego, który być dostał do swojej wyłącznej dyspozycji. Możesz nim jeździć, ale nie możesz go sprzedać. Możesz go co najwyżej rozbić, zniszczyć. Podobnie jest z duszą. Nie możesz jej sprzedać, bo należy ona do Boga. Żaden cyrograf nie ma "mocy prawnej" zdolnej do trwałego oderwania Ciebie od miłości Chrystusa. Możesz zatracić swoją duszę jedynie świadomie czyniąc zło, a nie podpisując jakiś świstek.
Odnośnie ataków szatańskich - jeśli są one prawdziwe, a nie jest to tylko kwestia Twojej psychiki to spróbuj je ignorować i prosić Boga o wsparcie. Szatan to "papierowy smok" - wygląda z pozoru strasznie, ale w rzeczywistości jest słaby. Jednak jest inteligentny i z powodu tej inteligencji nie widać jego słabości.
Co możesz zrobić: Po pierwsze - proś Boga o pomoc. Po drugie - nie rozmawiaj z diabłem. Ignoruj jego zaczepki. On Cie będzie tylko zwodzić, ale poza tym niewiele jest w stanie zrobić. Po trzecie - spowiedź i ewentualnie rozmowa z egzorcystą. Po czwarte - możesz zwrócić się do psychologa, jeśli tak zaleci egzorcysta.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: . (185.135.2.---)
Data:   2019-10-10 19:10

W najtrudniejszych chwilach możesz powtarzać imię JEZUS, JEZUS. Krew Chrystusa jest mocniejsza.

"Bóg Go nad wszystko wywyższył
i darował Mu imię
ponad wszelkie imię,
aby na imię Jezusa
zgięło się każde kolano6
istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.
i aby wszelki język wyznał,
że Jezus Chrystus jest PANEM -
ku chwale Boga Ojca."

Flp 2, 9-11

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: pusty (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-11 02:29

Wiem, ze mozna sie wyspowiadac i juz nie wracac do tego, ale czy ja jestem do tego zdolny? Jak juz wczesniej wspominalem, za kazdym razem wracalem (co mnie demotywuje), a ten pakt sprawil ze kompletnie ugrzazlem w jednym miejscu i stanie.
Choc dzis akurat czulem sie lepiej, w sensie udalo mi sie nie popadac w taka rozpacz, chcac zrobic jakikolwiek krok udalo mi sie dzis poczytac Biblie, na tyle mnie na razie stac. Mysle, ze wlasnie czytanie fragmentow NT mnie tak pocieszylo i sprawilo, ze nie myslalem o moim stanie w jakim tkwie.
Co do kogos bliskiego, no to wlasnie nigdy nie mialem i nie mam. Jak juz mowilem troszke poprawily sie moje relacje z mama, ale ta poprawa sprowadza sie tylko do tego, ze sie nie klocimy juz, ale tak normalnie to nadal nie rozmawiamy wcale i to jest wlasnie moj glowny problem. Gdybym mial kochajaca mame, to wszystko bym jej powiedzial co teraz czuje i co zrobilem, i ona bym mi pomogla, a tak to sam... Jesli sie odwaze to zadzwonie na te infolinie.
Dziekuje wam bardzo, ze mi odpisujecie, szczegolnie Tobie Alino, podnosi mnie na duchu to co piszesz.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-10-11 09:57

Kiedy się spowiadasz, to wyrażasz wolę, żeby nigdy nie wrócić do grzechu. Postanawiasz, że będziesz robił co w Twojej mocy, żeby się to nie powtórzyło, ale nie jesteś w stanie obiecać, że nigdy więcej nie powrócisz do tego samego zła. Nie jesteśmy tak silni. Jesteśmy słabi, nieraz wracamy do tych samych grzechów. I Bóg zna naszą naturę, naszą słabość i mimo to za każdym razem nam przebacza, przytula nas do swojego Serca, obdarowuje łaską, daje siłę do walki. Dla Niego ważne jest to, co dzieje się teraz, w chwili sakramentu pokuty, gdy chcesz wrócić do Niego. Ja jestem w 100% pewna, że Ty masz w sobie pragnienie i wolę nie podpisywania znów paktu. Ty tego przecież nie chcesz. Więc nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś mógł pójść do spowiedzi, otrzymać rozgrzeszenie i cieszyć się, że tym, że znów jesteś blisko Boga. Co nie znaczy, że teraz nie jesteś blisko Niego. Jesteś, a On jest blisko Ciebie, tylko tak jesteś skupiony na tym, co się wydarzyło, że trudno Ci to dostrzec. Zatem jeśli tylko dasz radę fizycznie i psychicznie się zmobilizować do opuszczenia domu, pójdź do spowiedzi. I przestań się zadręczać tym, co było lub co będzie. Bóg daje Ci kolejną szansę i czeka na Ciebie. Teraz.
Bardzo się cieszę, że czytasz Biblię. To bardzo dobry pomysł. Wyciągasz bardzo sensowne wnioski. Kiedy czytasz Pismo Święte, Twoje myśli kierujesz do Boga i nie pozwalasz im krążyć wokół tego, co Cię niepokoi. Słowo Boże wycisza Twój lęk. Wiesz, cechą lęku jest to, że nie ma on uzasadnienia, że jest zbyt silną odpowiedzią na coś, co nie powinno wzbudzać tak silnego niepokoju. Myślę, że czytając Pismo Święte uświadamiasz sobie, że Bóg Cię kocha i Twój lęk przed potępieniem jest niepotrzebny. I to powoduje obniżenie poziomu lęku. Trzymaj się zatem tego.
Nie jesteś sam. Pamiętaj, że masz Matkę Maryję, której możesz wszystko powiedzieć. Ona Cię będzie wspierała w Twoich działaniach. To silna i mądra Kobieta. Może dasz radę wybrać się do kościoła i do lekarza, mając świadomość, że Ona jest z Tobą? Opowiedz jej to wszystko, proś, żeby Ona Cię ochraniała i prowadziła. Czy myślisz, że Ona by biernie patrzyła na Twoje cierpienie?! Nie! Jak myślisz, co by Ci Ona powiedziała? Co by Ci doradziła?

W Tobie jest siła do tego, żeby działać małymi krokami. I ja wiem, że Ty z tego stanu wyjdziesz na prostą, choć wydaje Ci się to chwilami nieprawdopodobne. Ale w Tobie jest iskierka, którą trzeba bardziej rozpalić. Modlę się o siłę dla Ciebie, o opiekę Matki Bożej nad Tobą. Niech Ona Cię prowadzi. Módl się się, czytaj Biblię, a może dasz radę pójść do spowiedzi? Przypomnij sobie jakie uczucia są w Tobie po spowiedzi, jak czujesz, że coś się da jednak zrobić ze swoim życiem, że pojawia się w Tobie nadzieja. I warto działać, warto zadzwonić na infolinię, szukać pomocy specjalistycznej.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Kalina (---.dbsinternet.pl)
Data:   2019-10-11 22:37

"Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedmiu innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni». Łk 11, 24-26

To fragment czytanej dzisiaj Ewangelii św. Łukasza. Wczytaj się głęboko w treść, zobacz w tym siebie.
Walczysz o nawrócenie, duch nieczysty Cię opuszcza. Przystępujesz do spowiedzi, ona czyni dom Twego sumienia czystym, przyozdobionym w radosne pragnienie jak najbliższej więzi z Bogiem. Dalej Slowo mówi o tym co dotyka Ciebie jako konsekwencja jeszcze większego ataku złych duchów.
Z komentarza ks. Krzysztofa Wonsa
"O co proszę? O dar głębokiej czujności serca i łaskę całkowitego oddania się Jezusowi"

Padło wiele rad. Jeżeli nie masz problemów natury psychicznej wymagających terapii to przed Tobą praca własna oparta na woli całkowitego oddania się Jezusowi. Sakramenty to podstwa.
W poprzednim wątku napisałeś, że znalazłeś kapłana który chciał Ci towarzyszyć. Skorzystaj z podanej dłoni.

"Gdybym mial kochajaca mame, to wszystko bym jej powiedzial co teraz czuje i co zrobilem, i ona bym mi pomogla, a tak to sam... "
Z Twoich wypowiedzi wyłania się obraz. młodzieńca dorastającego w buncie. Malo danych o relacjach rodzinnych. Rozważ w sumieniu, czy przynajmniej częściowa przyczyna chłodnych relacji z mamą nie wzięły się np. z trudności wychowawczych z jakimi borykała się mama. Nie poddaję tego żadnej ocenie, tylko chcę Cię skłonić do refleksji w temacie. A może wykonać następny krok do poprawy wzajemnych relacji. Czy byłoby Cię stać na gest przytulenia do mamy? Czy byloby Cię stać, by powiedzieć- mamo, różnie było, raniliśmy się wzajemnie, przepraszam za to co było złe z mojej strony.
Nawet jeżeli serce mamy wobec Ciebie jest chłodne, to czy takie gesty, maminego serca by nie rozgrzały? Może ta bliskość jest bliżej niż Ci się wydaje.

Drogi chłopcze, nawet gdyby egzorcyzm był wskazany, to
i tak nie wykona za Ciebie pracy stojącej przed Tobą. To sakramentalium, które daje Kościół by pomagać w przypadku zniewoleń ale główna moc jest w sakramentach danych przez Boga- Sakramencie pokuty i pojednania, Eucharystii, Sakramencie chorych.
Pragnienie nawracania i ufność Bogu, ufność Bogu i pragnienie nawracania i tak nieustanie.
Masz bardzo chorą duszę. Porozmawiaj z kapłanem o Sakramenci chorych.
Na stronach Pisma Świętego znajdziesz wiele o Bożym miłosierdziu. Nie jesteś z niego wyłączony..
Od kilku dni otaczam Cię modlitwą, dziś przyjęłam Komunię w Twojej intencji. Tu, wśród nas nie jesteś samotny.

"Pan moim światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę?
Gdy mnie osaczają złoczyńcy, *
którzy chcą mnie pożreć,
Oni sami, moi wrogowie i nieprzyjaciele, *
chwieją się i padają.
Nawet gdy wrogowie staną przeciw mnie obozem, *
moje serce nie poczuje strachu.
Choćby napadnięto mnie zbrojnie, *
nawet wtedy ufność swą zachowam.
O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, †
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu *
po wszystkie dni mego życia,
Abym kosztował słodyczy Pana, *
stale się radował Jego świątynią.
W namiocie swoim mnie ukryje *
w chwili nieszczęścia,
Schowa w głębi przybytku, *
na skałę mnie wydźwignie.
Teraz wysoko podnoszę głowę nad nieprzyjaciół, *
którzy mnie osaczają.
Złożę w Jego przybytku radosne ofiary, *
zaśpiewam i zagram psalm Panu.
Usłysz, Panie, kiedy głośno wołam, *
zmiłuj się nade mną i mnie wysłuchaj.
O Tobie mówi serce moje: †
"Szukaj Jego oblicza!" *
Będę szukał oblicza Twego, Panie.
Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy, *
nie odtrącaj w gniewie Twego sługi.
Ty jesteś moją pomocą, więc mnie nie odrzucaj *
i nie opuszczaj mnie, Boże, mój Zbawco.
Choćby mnie opuścili ojciec mój i matka, *
to jednak Pan mnie przygarnie.
Naucz mnie swojej drogi, Panie, †
prostą prowadź mnie ścieżką, *
aby nie zwiedli mnie moi wrogowie.
Nie wydawaj mnie na łaskę nieprzyjaciół moich, †
bo przeciw mnie powstali kłamliwi świadkowie *
i ci, którzy dyszą gwałtem.
Wierzę, że będę oglądał dobra Pana *
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny, *
nabierz odwagi i oczekuj Pana.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen." Psalm 27

Może uczynisz z tego Psalmu modlitwę codziennego wołania do Pana.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-10-12 04:03

"jestem bezuzyteczny, nic nie potrafie, jestem po prostu smieciem... Jeszcze moglbym dodac 100 okreslen"

A to wszystko to szatańskie kłamstwa, w które uwierzyłeś. Owszem, jesteś grzesznikiem, jak każdy z nas. Ale pomimo grzeszności jesteś ukochanym Bożym dzieckiem. I potrzebujesz Boga, żeby tę prawdę odkryć swoim sercem. A kiedy tak się stanie, żadne ziemskie nieudacznictwo Cię nie zniszczy. Bo wtedy inaczej będziesz na siebie patrzeć, inaczej się oceniać. Po Bożemu. A teraz to robisz po szatańsku, czyli tak, jak szatan chce, żebyś robił. Bo w ten sposób sam siebie dręczysz.

"Czytalem duzo o ludziach w internecie, ktorzy podpisali pakt, jak trudno jest im sie z tego wydostac, ze trwac to moze wiele lat"

Może trwać. Ale wcale nie musi. A biernością na pewno procesu wyzwalania się nie przyspieszy. Zatem działaj. Drogę znasz. Bóg jest po Twojej stronie.

"Gdybym mial kochajaca mame, to wszystko bym jej powiedzial co teraz czuje i co zrobilem, i ona bym mi pomogla, a tak to sam..."

No to popatrz, ile kochających Cię "mam" pomaga Ci na forum. Ile Cię wysłuchuje. Ile modli się za Ciebie. Nie jesteś sam.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: pusty (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-12 23:05

Oczywiscie, ze pragne nie wracac do paktow, ale to co mysle, a robie zazwyczaj sie rozni, mam bardzo slaba wole. Nie wiem czy to dobry pomysl, ale dalem sobie troche czasu na spowiedz, w sensie sprobuje sie do niej przygotowac dobrze, ale czy przystapie do niej jutro, czy za tydzien nie wiem, ale bede probowal sie przemoc.
Ten cytat Łk 11, 24-26 mysle, ze wprost opisuje moja sytuacje, coz no po prostu jestem slaby, nie potrafie zerwac z grzechem definitywnie, oczywiscie nie tlumacze sie, wiem ze ta slabosc to moja wina.
Co do mamy, to no nie wiem, trudno mi powiedziec czy czyms zawinilem, wzglednie od dziecka bylem spokojny, az za bardzo, nie sprawialem jakis problemow wychowawczych, zdarzalo mi sie poklocic z nia, w sensie mama jest bardzo nerwowa i wiadomo zdarzalo sie. Nie zrzucam w jakikolwiek sposob winy na mame, tylko no od dziecka pamietam ja jako zimna osobe, z ktora nigdy nie mialem kontaktu fizycznego, nie mowie o przytulenia nawet tylko chocby no nie wiem dotknieciu. Takze teraz trudno by mi bylo sie do niej zblizyc, o ile to wgl mozliwe. Ale modle sie za nia, jest moja mama mimo, ze czasami wydaje sie jakby byla mi obca osoba.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-10-13 11:59

Osoba w depresji ma tendencję do nadmiernego obwiniania się za wiele rzeczy. Twoja wola jest słaba, bo jesteś chory (to też jeden z przejawów depresji), to nie jest Twoja wina. Najważniejsze, że chcesz kolejny raz walczyć i się podnosić.
Mnie osobiście trochę niepokoi to, że kiedy dziecko (też to młode dorosłe) mówi o trudnej relacji z matką, to wiele osób skłonnych jest raczej przypuszczać, że to dziecko zawiniło. Różnie bywa. Niektóre matki mimo, że kochają, to nieraz tego nie okazują, są chłodne, niedostępne, wręcz sprawiają wrażenie, że odrzucają dziecko, nie reagują właściwie na jego potrzeby, nie okazują bliskości fizycznej. W takich sytuacjach u małego dziecka pojawiają się trudności z poczuciem bezpieczeństwa i bezpiecznym stylem przywiązania, który ma kluczowy wpływ na dalszy rozwój, na sposób radzenia sobie w trudnych sytuacjach w przyszłości. Winą za to nie można zazwyczaj obarczać ani matki (bo ona często po prostu nie potrafiła zapewnić dziecku właściwych warunków rozwoju, ponieważ sama miała trudności w relacji ze swoją matką lub zmagała się z jakimś zaburzeniami psychicznymi np. zaburzeniami osobowości), ani tym bardziej przerzucać za to odpowiedzialności na dziecko. Nie znaczy to, że dziecko jest na zawsze skazane na problemy. Nie. W procesie psychoterapii można nad tym skutecznie pracować.

W terapii osób z depresją ważne jest uczenie umiejętności życia teraźniejszością.
Zobacz, że Ty jesteś ciągle myślami w tym co było (zwłaszcza to, co nie wyszło, było niewłaściwe, itp.) oraz w przyszłości (widzianej negatywnie - zostanę potępiony, nic mi się nie uda itp.). Za mało jesteś w teraźniejszości, choć ona doprasza się o Twoją uwagę. Czy nie czułbyś się uwolniony, gdyby ktoś zabrał od Ciebie Twoją przeszłość i negatywną wizję przyszłości? Wreszcie miałbyś poczucie, że możesz żyć w tym co teraz JEST, a nie w tym, co BYŁO lub BĘDZIE. To teraźniejszość pozwala pozostawić za sobą przeszłość i kształtuje naszą przyszłość.
Wspaniale, że masz zamiar pójść do spowiedzi! Sugerowałabym jednak, żeby zrobić to raczej wcześniej niż później. Zbyt długie przygotowania powiązane z wielokrotnym roztrząsaniem tego, co było, nie służą Twojej psychice i zamykają Cię w błędnym kole przygnębienia, smutku i nadmiernego poczucia winy. Pomyśl o tym, co chcesz oddać Panu Jezusowi w spowiedzi, bez rozmyślania czy udział Twojej winy i woli był na 100%, 50% czy tylko 10%. To nieważne, ważne, że chcesz być z Bogiem. Po prostu idź, powiedz i uciesz się, że Twoje złe czyny zostały wymazane (a więc ta negatywna część przeszłości, która w jakimś stopniu była zależna od Ciebie została zabrana i wykreślona; na resztę trudnych spraw nie miałeś wpływu np. chłód matki), a przyszłość nie rysuje się w czarnych barwach, bo Bóg daje Ci zbawienie. I właśnie w tym momencie masz szansę żyć teraźniejszością. Zacząć od nowa, z czystą kartą, nową nadzieją i nowymi siłami. Otaczam Cię modlitwą.

 Re: Pakt z diabłem. Nie chcę do piekła.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-10-19 01:00

"Ten cytat Łk 11, 24-26 mysle, ze wprost opisuje moja sytuacje, coz no po prostu jestem slaby, nie potrafie zerwac z grzechem definitywnie, oczywiscie nie tlumacze sie, wiem ze ta slabosc to moja wina"

Ten zacytowany fragment Ewangelii wzywa do duchowej czujności. Do nieskupiania się wyłącznie na walce z grzechami. Bez budowania cnót (wymaga to czasu) trwałe odrzucenie grzechów jest niemożliwe (niemożliwa jest też całkowita bezgrzeszność).
Chwilowa poprawa, która może mieć miejsce, oraz zaślepienie duchowe (niedostrzeganie własnej grzeszności) może z kolei człowieka doprowadzić do duchowej pychy - stanu, w którym uzna on Boże Miłosierdzie wobec samego siebie za zbędne. A to jest duchowa katastrofa.

Piszę o tym, żebyś przypadkiem nie uległ lękowi, że korzystanie z sakramentu pojednania będzie Cię duchowo osłabiać. Żebyś nie myślał, że ilekroć "posprzątasz", w tym trudniejszej sytuacji się znajdziesz. Żebyś nie odkładał spotkania z Bożym Miłosierdziem (spowiedzi). Ono jest źródłem uzdrowienia.

Wiem, że może to być dla Ciebie trudne, przynajmniej na początku, ale radziłabym Ci trzymać się jednego spowiednika. Może np. tego, do którego trafiłeś za pierwszym razem. Myślę, że mogłoby Ci to przynieść większą duchową korzyść. Nie musisz się obawiać przyjścia do konfesjonału z tymi samymi grzechami po raz kolejny. Nie jesteś bynajmniej jedynym penitentem, który się z powtarzającymi upadkami zmaga.

W Twojej intencji niedawno została odprawiona Msza św.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: