logo
Wtorek, 21 stycznia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: Pytająca (23 l.) (---.centertel.pl)
Data:   2019-11-15 00:47

Witam. Jestem studentka.
Mam pewien problem. Od miesiąca ciagle płacze lub sie złoszczę wewnętrznie. Jest mi strasznie smutno. Moje "cierpienie" zaczęło sie tuż przed rokiem akademickim - wydarzyło sie pare smutnych dla mnie rzeczy (które oczywiście tez nie mogę nazwac tragedia typu smierć lub choroba). Potem doszły studia i stres z nimi zwiazany. Coraz bardziej wszystko sie nawarstwiały aż w końcu doszło do tego ze codziennie byłam dobita i czułam sie zle przy ludziach. Mam przyjaciółkę która ma wręcz przeciwnie. Bardzo sie rozkręciła, jest duszą towarzystwa, jak przychodzi to jest tzw "dominująca" osoba. Zaprzyjaźniła sie z moja inna przyjaciółka ostatnio. Weszły w taka "gorąca" przyjaźń, że jedna z nich chyba kompletnie zapomniała o mnie. Jeśli w ogóle widzimy sie w towarzystwie one obie tylko mówią sobie same komplementy itp zabiegają ciagle o siebie i mówią o jakiś swoich sprawach. Planują kolejne "grupowe" wyjazdy czy spotkania na imprezy, o których ja nawet nie wiem (ale jestem brana pod uwagę jako uczestniczka). Jedna z nich (z która studiuje) niby trzyma sie ze mną, ale mało czasu spędzamy razem tak żeby był tylko dla nas zarezerwowany, ona we wszystko chce kogoś jeszcze angażować i nie ma juz naszych wspólnych spraw, czego trochę mi brakuje, bo nie czuje sie przez to wartościowa. Druga przyjaciółka tylko raz spytała czemu mnie nie było na jakimś spotkaniu (miałam strasznego dola), powiedziałam jej ze miałam doła, spytałam czy u niej ok i koniec rozmowy. Potem juz ani razu do mnie nie napisała. Ona wiedziała ze kiedyś juz miałam depresje. Martwiła sie czy miałam wtedy kogoś do pogadania itp, mowila ze mogę na nią liczyć, ale teraz kompletnie czuje jakby o mnie zapomniała, jakby teraz znalazła sobie "fajniejszych" przyjaciol którzy zapewniają jej lepsza zabawę...a ja jestem nieatrakcyjna, bo w depresji. Czuje sie strasznie samotna. Czuje ze nie mam wartości, czuje ze nikomu na mnie nie zależy. Czuje sie opuszczona. Tak bardzo bym chciała żeby moje przyjaciółki (te dwie nie są oczywiście jedyne) bardziej na mnie zwracały uwagę, żebym je bardziej obchodziła..wiem ze ta jedna z nich jednak mimo wszystko obchodzę jednak brakuje mi takiego czasu "uspokojenia", żeby można było pogadać we dwie i sie uciszyć, a nie tylko w towarzystwie w którym ona gra pierwsze skrzypce i nawet nie zwraca na mnie uwagi. Jestem załamana i czuje ze juz nigdy nie będzie dobrze z tym:( co mam robić ? Dlaczego w depresji ludzi sie zostawia samych?

Najgorsze jest to ze teraz jak ktokolwiek chce ze mną pogadać o swoich problemach i sie mi zwierza, traktuje to jako wielki komplement i pomaga mi to, bo wiem ze "ktoś chce ze mną pogadać sam na sam, dla kogoś jestem ważna"... przykre to, bo to jest chyba troszke taka iluzja. Cenie sobie ze ludzie mi ufają i sie zwierzają jednak przykro mi ze w mojej depresji moje przyjaciółki sie tak nie troszczą :( czy jest jakieś rozwiązanie ? Wiem, ze bardzo bardzo potrzebuje drugiego człowieka do pomocy, do wyjścia z tego okropnego stanu. Takiego poczucia, ze coś znaczę dla kogoś, i ze mogę na niego liczyć, ze jest ze mną... moze za dużo tez oczekuje... a tez nie chce taka być. Czy jest szansa ze jeszcze będzie lepiej ? Co robić ?

 Re: Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: patrycja (---.lightspeed.cicril.sbcglobal.net)
Data:   2019-11-29 19:14

Widze ze bardzo zabiegasz o wzgledy czlowieka i sie do nich przywiazujesz. Im wiecej bedziesz tak myslec tym bardziej ludzie beda sie od Ciebie oddalac. Twoja "przyjacolka" nie jest recepta na Twoje rozterki. Tylko Jezus jest tym ktory nas rozumie i jest naszym najwiekszym przyjacielem. To jest czas aby wziac w rece Biblie, modlic sie, szukac i poznawac Boga. Chrzescijanin powinien byc czlowiekiem radosnym do ktorego garna sie wszyscy. Oczywisce ze ludzie chca przebywac z tymi ktozy sa poztywni, pelni radosci nadziei. Uzalanie sie nad soba w niczym nie pomaga. Skupianie sie nad swom nieszczesciem rowniez. Ty jestes dzieckiem Jezusa ktory umarl za Ciebie na krzyzu. Tak bardzo jestes wazna i wartosciowa! Dal sie przybic do krzyza dla Ciebie a Ty uwazsz ze dopiero jestes wartosciowa jak ludzie chca z Toba rozmawiac i byc z Toba? Oj nie. Co robic? Przestac oczekiwac czegokolwiek od ludzi. Wziac sie za siebie. Wyrzec sie ducha depresji i smutku. Sa ludzie bez rak i nog ktorzy zyja pelnia zycia. Ludzie ktorzy zyja przykuci do lozka, ktorzy nie maja co jesc, gdzie spac i miliony samotnych ludzi ktorzy nie maja nikogo. Pojdz do nich zeby im pomoc i z nimi porozmawiac. Pojdz do domu dla bezdomnych. Znajdz samotna babcie ktora przytul do siebie i porozmawiaj z nia. Moze otworza Ci sie oczy i przestaniesz myslec o sobie i skupiac sie nad swoim smutkiem. Gdzie jest smutek nie ma wiary.

 Re: Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-11-30 01:29

Patrycja: "Gdzie jest smutek nie ma wiary."

Jaki smutek masz na myśli? Czy któraś z tych osób nie miała wiary?

"Gdy w Szilo skończono jeść i pić, Anna wstała. A kapłan Heli siedział na krześle przed bramą przybytku Pańskiego. Ona zaś smutna na duszy zanosiła do Pana modlitwy i płakała rzewnie" (1 Sm 1, 9-10).

"Wtedy przyszedł Jezus z nimi do posiadłości zwanej Getsemani i rzekł do uczniów: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę». Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną». (Mt 26,36-38)

"Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieustanny ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą, odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami" (Rz 9,1-3).

O czym pisał św. Paweł?

"Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje zbawiennego nawrócenia, i tego się nie żałuje, smutek zaś tego świata powoduje śmierć" (2 Kor 7,10).

Czy psalmiści wołający do Boga w wielkim bólu, ucisku, rozpaczy nie mieli wiary?

 Re: Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: Justyna (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-11-30 08:57

Pytająca, znajdź wartość w sobie, nie szukaj potwierdzenia tej wartości przez drugiego człowieka, będzie ci łatwiej. Idziesz złym tropem i nakręcasz się/wmawiasz sobie że jesteś nic nie warta bo ktoś kogo miałaś za przyjaciela nie poświęca ci uwagi. W ten sposób dorabiasz się nerwów, depresji.
Idź do spowiedzi, przyjmuj często Komunię, czytaj Pismo Święte - odrzuć myśli które podpowiada Ci szatan - te negatywne. Bo każda czarna myśl pochodzi od złego, po owocach poznasz.
Co do przyjaciółek to zaproponuj sama wypad we dwie bo chcesz pogadać, ale pilnuj się żeby nie było to same narzekanie, czy interesujesz sie ich sprawami, czy czas musi być poświęcony tylko tobie? Można to przeoczyć.
Moim zdaniem do wyjścia z depresji potrzeba nie tyle drugiej osoby, ale szeregu rzeczy - swojej woli wyjścia z tego stanu, pomocy Boga, dobrego snu, dobrego myślenia o SOBIE, zmiany myślenia o sobie na pozytywne, wsparcia rodziny jeśli masz,zrobienia sobie badań i uzupełnienia witamin, angażującego sportu lub działalności typu wolontariat oraz wspierających ludzi wokół (jeśli nie przyjaciele to nawet koleżanki, z obcą osobą nieraz odbyłam bardziej pouczającą rozmowę niż z bliskimi)a i jeszcze lepszy sport na świeżym powietrzu :-)
Powodzenia.

 Re: Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: M. (---.play-internet.pl)
Data:   2019-11-30 12:16

Ty chyba już pisaś wcześniej. Kilka moich przemyśleń znajdziesz poniżej, opieram się na tym co piszesz, więc mój ogląd sytuacji nie jest pełny.
Koncentrujesz się mocno na znajomych i życiu towarzyskim, na "imprezach". Po pierwsze, postaw na pierwszym miejscu Boga. Po drugie, może znajdź sobie też inne zajęcia, poznaj innych ludzi, dla których celem życia nie jest chodzenie w różne "fajne" miejsca. Rozejrzyj się wokół, są tam inni ludzie poza Twoją grupą "przyjaciół"? Co robią, czym się zajmują, może na pierwszy rzut oka mogą wydawać się nudni, bo nie organizują żadnych szalonych imprez, ale może za to myślą o czymŝ innym - nauce, planach zawodowych, założeniu rodziny. Z nimi też warto porozmawiać, poznać ich. Zobaczysz, że ten sposób życia jaki proponuje Twoja grupa, nie jest jedynym możliwym sposobem na życie.

Swojej wartości szukasz nie tam gdzie powinnaś. Szukasz jej w akceptacji innych ludzi. Nie tędy droga, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto nas nie zaakceptuje czy odrzuci. Sama siebie musisz zaakceptować i pokochać.
Piszesz, że, codziennie czułaś się źle przy ludziach. Może przechodzisz przemianę i przestajesz pasować do tych ludzi, którzy Cię otaczają. A może w ramach potrzeby cudzej akceptacji weszłaś w towarzystwo, które w pewien sposób Ci imponowało, a teraz okazuje się, że jednak to za mało, że próbujesz żyć cudzym życiem i cudzymi wartościami, zamiast szukać swoich.

Co do Twoich wymagań dotyczących wsparcia otrzymywanego od przyjaciół. Wiesz, to strasznie trudne, znaleźć ludzi, którzy będą obdarzeni dużą dawki empatii i zainteresują się naszymi problemami, ludzie głównie skupieni są na sobie. Ty też skupiasz się na sobie i swoich przeżyciach. Czy z ręką na sercu możesz powiedzieć, że dostrzegasz cudze problemy, reagujesz zawsze i przychodzisz z pomocą takiej jakiej oczekuje druga osoba? A tak swoją drogą - nie masz wsparcia w rodzinie?

Poszukaj sobie konferencji "Jak pokochać własne życie" o. Pelanowskiego. Ksiądz Pawlukiewicz - na youtube znajdziesz kilka konferencji o poczuciu własnej wartości. To tak na początek.

 Re: Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: Asia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-11-30 16:14

"Czuje sie strasznie samotna. Czuje ze nie mam wartości, czuje ze nikomu na mnie nie zależy. Czuje sie opuszczona"

Piszesz w ten sposób o sobie, o tym, co czujesz, jaka się czujesz. A w taki sam sposób mógłby powiedzieć - i myślę, że mówi - Jezus. Bo On też czuje się samotny, opuszczony. Widzi to, że wielu osobom zupełnie na Nim nie zależy. Że wolą obecność kogoś innego. Kto jest w ich oczach atrakcyjniejszy, ma większą wartość. Że dla wielu osób On tak naprawdę nie ma żadnej wartości. I Jego na pewno to boli. Podobnie jak teraz ciebie. Może spróbuj spojrzeć na to w ten sposób. Spróbuj zobaczyć w tym, co piszesz, co czujesz również Jego. Nie tylko siebie, ale również Jego - Jezusa. Jezusa, który może w ten sposób jakby upomina się o ciebie. O twoją obecność. Albo po prostu zaprasza cię, zachęca, żebyś do Niego przyszła i powiedziała Mu o wszystkim. On to wszystko rozumie. Bo sam czuje bardzo podobnie. I w Nim, w spotkaniu z Nim możesz znaleźć wszystko to, czego szukasz, czego pragniesz. Napisałaś:

"brakuje mi takiego czasu "uspokojenia", żeby można było pogadać we dwie i sie uciszyć"

Przychodząc do Niego znajdziesz to. To właśnie uspokojenie. Ten czas, żeby można było spokojnie porozmawiać - tylko ty i On - i się uciszyć, wyciszyć. On potrafi uciszyć tą burzę w tobie. Te wszystkie niespokojne myśli. To jakby morze w tobie czy może rzekę. Uciszyć, wygładzić jej fale. Przemienić smutek w radość. Napełnić cię tą radością.

"Takiego poczucia, ze coś znaczę dla kogoś, i ze mogę na niego liczyć, ze jest ze mną."

On jest z tobą zawsze. Tego możesz być pewna. Nigdy cię nie opuści, nie zostawi. Na Niego zawsze możesz liczyć. Na Jego pomoc, zwłaszcza na Jego obecność, która już sama w sobie jest wielką pomocą. Dla Niego jesteś bardzo cenna. Znaczysz bardzo wiele. Masz ogromną wartość. Spójrz na Niego. Popatrz w Jego oczy. Spróbuj jakby przeglądnąć się w tych oczach, w Jego spojrzeniu. I dostrzeż w nim swoją wartość. Zobacz, w jaki sposób On patrzy na ciebie. Dostrzeż tą miłość w Jego spojrzeniu. Pozwól Mu się nią dotknąć. Jakby przytulić. On czeka na ciebie. Chce wysłuchać tego wszystkiego, co jest w tobie. Wysłuchać i dotknąć swoją miłością. Dotknąć i przemienić. Pozwól Mu na to. Przyjdź chociaż na chwilę. To na pewno nie będzie czas stracony. On może i chce ci pomóc. Tylko nie chce robić tego na siłę. Czeka, żebyś do Niego przyszła. Może ci pomóc - On tobie - a jednocześnie ty możesz pomóc Jemu. Wypełnić swoją obecnością Jego samotność, Jego poczucie opuszczenia. Przychodząc do Niego nie tylko pomożesz sobie, znajdziesz to, czego szukasz, czego potrzebujesz, czego ci brakuje, ale jednocześnie odpowiesz na Jego prośbę, którą On być może ukrył w tym, co czujesz. Którą może kieruje do ciebie przez twoje odczucia. Przez to, co teraz jest w tobie. Spróbuj się jakby wsłuchać w siebie i usłyszeć tą prośbę. Zobacz w tym, co teraz czujesz również Jego ból. Może właśnie spowodowany brakiem twojej obecności przy Nim. Może zbyt rzadkiej obecności. Niezbyt częstej. Może jest Mu przykro, że nie szukasz pomocy u Niego. Że bardziej liczysz na swoje koleżanki. Że one mają dla ciebie jakby większą wartość. Że być może w pewien sposób zostawiłaś Go dla nich. Że nie dostrzegasz, że On jest obok. Że czeka na ciebie. Chcąc ci pomóc. I jednocześnie w pewien sposób sam szuka pomocy u ciebie. Jest spragniony twojej obecności. Spróbuj dostrzec w tym, co teraz czujesz Jego. Jego obecność, która może wszystko zmienić.

 Re: Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: Asia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-11-30 18:40

Patrycjo, napisałaś - "Gdzie jest smutek nie ma wiary." A trochę wcześniej, że "Chrzescijanin powinien byc czlowiekiem radosnym." Tak, powinien. Ale to nie znaczy, że jeśli czasem dopada go smutek, to tym samym nie ma wiary. Że ten smutek oznacza brak wiary. Nie. On w tym smutku może tą wiarę jakby pogłębić. Właśnie wiara pomaga mu przez ten smutek przejść. W tym smutku może jakby bardziej odnaleźć Boga. Ten smutek może go do Niego zbliżyć. Smutek nie zawsze jest zły. Nie każdy. I wcale nie oznacza braku wiary. Właśnie wiara pozwala nie pogrążyć się w nim, ale starać się dostrzec obecność Boga. Który właśnie wtedy jest szczególnie blisko. Smutek jest bardzo dobrą przestrzenią do spotkania z Nim. Do dostrzeżenia Go obok siebie. Tam, w tym smutku. Jego obecności, którą wtedy można odczuć w szczególny sposób. To nie tak, że smutek oznacza brak wiary. Właśnie wiara jest tym jakby światełkiem, które rozjaśnia tą ciemność smutku. Światełkiem, dzięki któremu ta ciemność staje się mniej ciemna. Światełkiem, które nie pozwala się poddać. I które jakby kładzie dłoń na ramieniu mówiąc - "Jestem tutaj razem z tobą." Znasz takie słowa jednego z psalmów? Psalm 139:

"(...) nawet ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie, a noc jak dzień zajaśnieje, mrok jest dla Ciebie jak światło."

Smutek można powiedzieć jest takim mrokiem, taką ciemnością czy nocą. I on, ten smutek, jest dla Niego jak światło. Jakby świeci, jest z daleka widoczny. Trochę jakby wskazuje Mu drogę, miejsce, gdzie ten człowiek jest i czeka na Niego. Przyciąga Go. I On potrafi każdą ciemność, każdy smutek rozjaśnić swoją obecnością. "Mrok jest dla Ciebie jak światło." Nie światłem, ale właśnie jak światło. Dla Niego. Dla człowieka jest ciemnością. Która jest ciemna. Ale dla Niego ta ciemność nie jest ciemna. Ona dla Niego jest jak światło. Przyciąga Go jakby mówiąc, że tutaj, w tym miejscu jest ktoś, kto potrzebuje pomocy, kto liczy na Jego pomoc. Kto potrzebuje światła Jego obecności, która potrafi rozjaśnić sobą każdą ciemność. Wyprowadzić z tej ciemności. Pomóc przez nią przejść. I wiara jest tym, co pozwala dostrzec w tym smutku tą Jego obecność. Miłującą obecność. Która jakby przytula człowieka w tym smutku.

 Re: Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: Pytająca 23 lata (---.centertel.pl)
Data:   2019-12-01 17:26

Dziękuję za odpowiedzi. Wiem ze muszę bardziej skoncentrować sie na Bogu, musze odnalezc Go w smutku. Juz mam nawet pewien plan :)

Co do koleżanek, mam tez inne, jednak strasznie mi przykro z powodu tych dwóch :( dlatego czy uważacie ze powinnam to olać czy jest jakieś rozwiązanie, albo coś jak mogłabym im dać do zrozumienia ze potrzebuje wsparcia?
Jest mi przykro bo wydaje mi sie ze ja im je zawsze dawałam , przynajmniej tak mi mówiły. Jednak depresja, moim zdaniem, to taki stan, kiedy ludzie tracą cierpliwość, ochote na pomoc takiej osobie. Trudno jest sie poświecić dla takiego długotrwałego smutku. Jeśli one tak maja to rozumiem je. ludzie chcą sie bawić, podbijać świat, iść do przodu, a nie stać w miejscu i trzymać kogoś za rękę. To chyba nie jest atrakcyjne. :((((

 Re: Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2019-12-06 12:48

Pamiętaj jedno, przyjaźnie to nie małżeństwa, Nikt dozgonnego trwania w przyjaźni nie ślubuje.

 Re: Przyjaciółka chyba kompletnie zapomniała o mnie.
Autor: Ola (82.139.156.---)
Data:   2019-12-08 22:18

Pytająca, w pewnym sensie bardzo cię rozumiem. Też miałam depresję i też chciałam, żeby ktoś mnie wysłuchał. Jednak nie miałam takiego parcia na szkło, bo zdawałam sobie sprawę, że obcych ludzi nie interesują moje problemy. Jednak duszenie negatywnych emocji też nie jest dobre. Ja polecam od siebie prowadzenie na głos (w myślach nie daje takiego poczucia rozmowy) z Panem Bogiem. Na początku może być ciężko, ale to pomaga. Jeszcze dobrym sposobem jest zapisywanie myśli, odczuć. Tylko nie radzę ich czytać później, bo można się czasem zdołować.
No i musisz sobie uświadomić, że ludzie zdrowi boją się ludzi z depresją, odczuwają coś w rodzaju obawy przed zarażeniem tym stanem. Ja sama po po rozmowie z koleżanką z depresją mam spadek energii i chęci do działania, bo wszystko wydaję się szare i bez sensu. Musisz zrozumieć, że nie każdy jest tak silny, żeby jeszcze dźwigać twoje problemy.
Zresztą na przyjaciół nie ma co aż tak bardzo liczyć, bo oni są, ale bardzo łatwo ich stracić, na przykład przez zwykła zmianę miejsca zamieszkania.
Przed tobą jeszcze długa droga do wyleczenia, ale powiem ci, że wtedy będzie już super :)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: