logo
Czwartek, 04 marca 2021 r.
imieniny:
Adrianny, Kazimierza, Wacława, Eugeniusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Wojciech Rzeszowski
Aby się nie zagubić
Pastores
 


Kapłaństwo jest wielkim i nieocenionym darem, który został jednak złożony w „glinianych naczyniach” kruchej ludzkiej natury (por. 2 Kor 4,7). Z jednej strony rodzi to zachwyt nad tajemnicą powołania i wdzięczność za hojność Dawcy, z drugiej obawę i drżenie o los świętego depozytu. Kiedy uświadamiamy sobie, w jak nowym, coraz bardziej otwartym i pluralistycznym, a jednocześnie duchowo zagubionym świecie mamy to powołanie realizować, budzi się uzasadniony niepokój. Co robić, by nie narazić się na utratę tak cennego daru? Jak ochronić kruche naczynie ludzkiego serca, by nie zostało uwiedzione przez pozorny urok tak licznych propozycji współczesnej kultury chwili? Sytuacja kapłanów, którzy odeszli, pokazuje, że nie tylko trzeba mieć zdrowy dystans do świata, ale że czasami nie można wierzyć nawet samemu sobie. Człowiek bowiem, pod wpływem nieuporządkowanych uczuć oraz różnych okoliczności, jest zdolny do tak głębokiej subiektywizacji i reinterpretacji przeżywanych doświadczeń, że może zaprzeczyć nawet temu, co wcześniej było dla niego oczywiste, niepodważalne i święte. Aby uniknąć podobnych zagrożeń, trzeba ciągle na nowo pogłębiać i umacniać swoją duchową tożsamość i obserwować, jak kształtuje się nasze życie. Nie można tego uczynić samemu, bo od początku „nie jest dobrze, żeby człowiek był sam” (por. Rdz 2,18). Poza Bogiem potrzebujemy jeszcze towarzysza drogi, przyjaciela lub mistrza, który pomoże nam stać się Bożymi pielgrzymami, uniknąć niebezpieczeństw drogi oraz w pełni zrealizować kapłańskie powołanie.
 
 
„Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu!” (1 Kor 1,26)
 
Cytowany fragment Listu do Koryntian odnosi się do pierwotnej wspólnoty chrześcijan w Koryncie. Miasto było dynamicznie rozwijającym się ośrodkiem gospodarczym. Ponieważ leżało na ważnym szlaku handlowym, u styku dwóch mórz – Egejskiego i Adriatyckiego oraz posiadało dwa duże porty, tętniło życiem nie tylko pod względem ekonomicznym, ale i kulturalnym, stając się wielkim areopagiem różnych prądów myślowych i wierzeń. Trudno się więc dziwić, że ta młoda wspólnota przeżywała wewnętrzne trudności. Ujawniły się w niej obce wpływy, podziały, niezdrowe współzawodnictwo, a nawet brak właściwego rozumienia sensu chrześcijaństwa. Chcąc temu zaradzić, Apostoł wzywa braci, by powrócili do swoich duchowych korzeni.
 
W polemice z ówczesnym światem św. Paweł nie negował osiągnięć helleńskiej kultury czy greckiej sophia. Sam był człowiekiem wykształconym i nie raz korzystał ze znajomości ówczesnej literatury i filozofii. Wskazywał jednak na niewystarczalność mądrości tego świata oraz na to, iż chrześcijaństwo wymyka się standardom tylko ludzkiego myślenia. Przynosi ono bowiem zupełnie nową wizję człowieka, inną mądrość, inną logikę, która dla tego świata jest głupotą lub zgorszeniem. „Czyż nie uczynił Bóg mądrości świata głupstwem? (...) To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi” (1 Kor 1,19-25).
 
Paweł, zachęcając Koryntian do autorefleksji, zaprasza do ponownego odkrycia własnej tożsamości, która jest znacząco inna od mentalności świata. Powrót do korzeni ma stać się lekarstwem na zaistniałe trudności. „Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Według oceny ludzkiej niewielu tam mędrców, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nieszlachetnie urodzone według świata oraz wzgardzone, i to, co w ogóle nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga” (1 Kor 1,26-29).
 
Odmienność chrześcijaństwa jest czasem trudna do uniesienia, może rodzić pokusę wycofania, ucieczki albo konformizmu, by zniwelować niewygodne różnice. Jednak to właśnie one sprawiają, że chrześcijanie stają się znakiem sprzeciwu i ewangeliczną solą, która nadaje smak (por. Mk 9,50). Jeśli zachowanie ewangelicznego smaku jest dla chrześcijan, a zwłaszcza dla księży, tak istotne, warto zastanawiać się, w jaki sposób można to uczynić, a potem rzeczywiście o to zadbać.
 

 
 
1 2 3 4 5  następna
Zobacz także
Paweł Sawiak SJ

Zwykła niedziela w jednej z miejskich parafii. Ludzie w różnym wieku, przekrój religijny mocno zróżnicowany. Największą grupę stanowią ci parafianie, których z różnych powodów tutaj nie ma. Potem mamy „przekonanych”, pochodzących z rozmaitych katolickich wspólnot, oraz tradycyjne rodziny i sporo starszych pań. Tych spotkamy w kościele także w ciągu tygodnia.

 
Paweł Sawiak SJ
Spokojnie, w tytule nie ma błędu drukarskiego ani przejęzyczenia autora, ani tym bardziej herezji. Jest to całkiem zamierzona i zupełnie celowa zamiana pierwotnych słów wypowiedzianych wobec Anioła przy Zwiastowaniu. I chociaż na początku wydaje się, że to dziwna zamiana, jednak po chwili refleksji okazuje się, iż użycie słowa „uczennica” zamiast „służebnica” nie jest wcale bezzasadne...
 
Błażej Tobolski
Wydarzenia Pięćdziesiątnicy nie są jedynie historią – wciąż na nowo dokonują się w Kościele. Cały czas żywe, już od pierwszych wieków chrześcijaństwa, było pytanie: kim jest Duch Święty i jaką rolę spełnia w Kościele? Pisarze i Ojcowie Kościoła od początku jednak wyznawali wiarę w Niego, jako w jedną z Osób Trójcy Świętej...
 
 
___________________
 
 reklama