logo
Czwartek, 29 października 2020 r.
imieniny:
Angeli, Przemysława, Zenobii, Narcyza, Felicjana, Violetty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
O.Marian Załęcki OSPPE
Amerykańska Częstochowa
 


Amerykańska Częstochowa
 
Polonijne piesze pielgrzymki "Złotego Jubileuszu" do Sanktuarium w amerykańskiej Częstochowie
 
W niedzielę, 14-go sierpnia, br. w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i w 85-tą rocznicę „Cudu na Wisłą” przybyły do Sanktuarium w Amerykańskiej Częstochowie 3 piesze pielgrzymki polonijne. Ponieważ jest to rok złotego Jubileuszu Sanktuarium (1955-2005), więc miały one też wyjątkowy charakter „jubileuszowy” radości i dziękczynienia za 50 lat istnienia i oddziaływania duszpasterskiego tego świętego miejsca na społeczeństwo amerykańskie i kanadyjskie, a szczególnie na Wspólnotę Polonijną. Wiele konferencji, było poświęconych historii Sanktuarium i jego zbawczej pracy na wzgórzu Pennsylwanii.
 
Z odwiecznych Bożych wyroków nie dano mi było osobiście iść z pielgrzymami. Tydzień przez wyjściem pielgrzymek, znalazłem się w szpitalu w Doylestown, gdzie miałem poważną operację. Spędziłem więc „złoty” czas pielgrzymki na łożu szpitalnym. Było mi ciężko... tak bardzo, przecież chciałem iść z moimi braćmi i siostrami pątnikami... Ale szedłem z nimi duchowo, łączyłem moje bóle i samotność w nimi... Ufam, że moje pielgrzymowanie z łóżka szpitalnego było bardziej owocne, aniżeli osobiste moje uczestnictwo. Byłem świadomy, że pielgrzymi modlą się za mnie, na czele z duchowym przewodnikiem tegorocznej polonijnej pielgrzymki, polskim biskupem Tomaszem Wenskim ordynariuszem diecezji Orlando na Florydzie, który odwiedził mnie w szpitalu dwa razy. Wielu też pielgrzymów z trasy odwiedzało mnie, aby dodać mi siły w tych wyjątkowych dniach. Za to wszystko jestem im głęboko wdzięczny...
 
Tradycyjnie już do Sanktuarium Amerykańskiej Częstochowy przybywają trzy piesze pielgrzymki. Najstarsza wyrusza z Great Meadows (New Jersey) z polskiej parafii  SS. Piotra i Pawła. Była to już 18 kolejna pielgrzymka. Rozpoczęła się na zakończenie „Roku Maryjnego” w 1988 roku. Do tej pielgrzymki dołączyła od paru lat duża grupa amerykańska i hiszpańska. Pielgrzymi idą 4 dni. Pielgrzymka z „Great Meadows”, jak ją nazywają „szlachetna matka” urodziła 2 córy: pielgrzymkę z Filadelfii przy parafii św. Wojciecha i św. Jana Kantego, oraz z Trenton, New Jersey, zorganizowanej przez parafian przy polskiej parafii św. Jadwigi. Ostanie pielgrzymki wyruszają dwa dni później.
 
Wszyscy pielgrzymi spotykają się na terenie Sanktuarium w tym samym czasie. Jest to wprost wspaniały widok. Ludzie spotykają się w u Matki, która zawsze łączy. W pielgrzymkach wzięli udział młodzi i strsi, bogaci i biedni, święci i grzesznicy, dzieci i niemowlęta w wózkach. Szły polskie siostry z różnych zgromadzeń zakonnych i bracia zakonni. Na ich twarzach promieniowała radość i światło. Oczywiście krzyż Jezusa Chrystusa i Obraz Pani Jasnogórskiej prowadził ich na górę, gdzie ona panuje łaskawie - Królowa wszystkich polskich emigrantów na wzgórzu  pięknej Pensylwanii.
 
Głównym tematem tegorocznych pielgrzymek była „Eucharystia”, którą żyje Kościół Pielgrzymów oraz dziękczynienie za pontyfikat sługi bożego Jana Pawla II.  Cały też wysiłek skierowany był, aby jeszcze pogłębiać i żyć na codzień tą największą „tajemnicą wiary” - żywą obecnością Chrystusa Zmartwychwstałego. Codziennie sprawowana była Eucharystia, której przewdniczyl Ks. Bp. Tomasz Wenski a z nim  kapłani. We wszystkich grupach pielgrzymkowych brali udział Ojcowie i Bracia Paulini, którzy także byli przewodnikami grup. W polskich grupach szli: z Great Medows - O. Anzelm Chalupka z Buffalo, O. Rafał P. student z Wloch  oraz brat diakon Marek L. Z Trenton o.Bartlomiej Marciniak oraz br.Bernard. Z Filadelfii O. Mariusz Dymek pomagał ks. Tadeuszowi Górce. Hasłem pielgrzymek były słowa polskiej pieśni eucharystycznej: „Witaj Jezu, Synu Maryi, Tyś jest Bóg prawdziwy, w świętej Hostii.”
 
Uroczysta Msza św. pielgrzymkowa została odprawiona o godz. 2:30 po południu na szczycie Sanktuarium. Liturgii przewodniczył  Ks. Biskup Wenki oraz koncelebrowali kapłani z poszczególnych grup pielgrzymkowych. On też skierował słowo duszpasterskie w języku polskim i angielskim do blisko 3 tysięcznej rzeszy pielgrzymów. O. Prowincjał Krzysztof Wieliczko powitał w gorących słowach wszystkich pątników, którzy szczęśliwe dodarli do Domu Matki. Pielgrzymi zgromadzili się na wielkim placu Sanktuarium, nad którym wznosi się wspaniała statua Matki Bożej Wniebowziętej. W czasie procesji z darami zostały przyniesione oprócz wina i chleba, także księgi: "duchowej adopcji dziecka poczętego", które podjęli pielgrzymi oraz księga przyjętych do szkaplerza karmelitańskiego, ofiarowany został też bukiet kwiatów w formie serca. Wspólny śpiew, świadomość wzajemnej obecności i dar Eucharystii dodawały pielgrzymom nowych mocy na dalsze pielgrzymowanie ku wieczności. W tym bowiem roku szli oni w spiekocie, ale wytrwali do końca i doszli do celu. Pan nie oszczędził im daru słońca, które prażyło niemiłosiernie. Posileni darem „Chleba Życia” i pobłogosławieni, pielgrzymi opuszczali gościnne progi Amerykańskiej Częstochowy. Wielu z nich przybyło z daleka...
 
Niech Dobry Bóg da nam tą radość ponownego spotkania na nowym szlaku pątniczym, już za rok... www.czestochowa.us 
   
 
O.Marian Załęcki OSPPE
 
Zobacz także
Jacek Dziedzina
To nie jest tak, że Kościół ma być utożsamiony ze światem. Są takie obrazy Kościoła w Ewangelii, które mówią, na ile Kościół ma przemieniać świat od wewnątrz. Chrystus mówi o soli, zaczynie. W jakich proporcjach? No przecież nikt nie wrzuca kilograma soli do garnka z wodą! 

Z  bp. Grzegorzem Rysiem rozmawia Jacek Dziedzina.
 
Kuba
Być może moja historia pozwoli komuś zrozumieć, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. On jest niesamowity! Potrafi zasiać ziarno miłości nawet w najbardziej zatwardziałym sercu. Odkąd sięgam pamięcią, Bóg w mojej rodzinie był zawsze tematem tabu. Z początku nie zdawałem sobie sprawy dlaczego tak się dzieje...
 
Siostra Milena
Każdy z nas może stać się ewangelicznym Samarytaninem w obecności chorego, przelewając na innych swoją miłość do bliźniego, wyrażającą się w trosce o dobro drugiego. Miłość jest twórcza. Wystarczy użyczyć swych rąk, nóg, oczu i rozumu... Ta samarytańska posługa chorym i cierpiącym, jest posługą przez którą wyraża się miłość i czułość do chorego, która sprawia, że dany człowiek czuje się kochany.
 
 
___________________
 
 reklama