logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Swięcki
Błogosławieństwa Apokalipsy, cz.II
Mateusz.pl
 


Struktura listów apokaliptycznych

Liczba listów sugeruje tzw. inkluzyjną strukturę tekstu zgodną z zasadami hebrajskiej retoryki biblijnej [28]. Oznacza to, że centralny list do Tiatyry powinny otaczać skrajne listy, które w jakiś sposób są do siebie podobne, przeciwstawne, lub też się uzupełniają. Okazuje się, że strukturę tę najłatwiej jest odnaleźć zestawiając ze sobą obietnice skierowane do poszczególnych kościołów, a także etapy Historii Świętej. Co ciekawe, odkryte symetrie pokrywają się w pełni z parami odpowiednich błogosławieństw ewangelicznych. Przedstawia to poniższe zestawienie:

                          Na Patmos: synostwo Boże – królowanie Kościoła – znoszący prześladowania dla sprawiedliwości
Dla Efezu: owoc drzewa życia – wygnanie z Edenu – czystego serca
         Dla Smyrny: zmartwychwstanie – niewola egipska – miłosierni
                Dla Pergamonu: manna z wypisanym imieniem i biały kamyk – wejście do Ziemi Obiecanej – czyniący pokój
                          Dla Tiatyry: władza nad poganami i gwiazda poranna – królestwo Izraela – łaknący i pragnący sprawiedliwości
         Dla Sardes: białe szaty i obecność w księdze życia – niewola babilońska – smucący się
                Dla Filadelfii: kolumna z wypisanym imieniem -powrót z Babilonu – cisi/pokorni
Dla Laodycei: tron w niebie – przyjście Mesjasza – ubodzy duchem

Symetryczne pary kościołów są dobrane zarówno na zasadzie podobieństwa jak i przeciwstawienia.

Kościół laodycejski jest bogaty materialnie, zaś kościół efeski, obfituje w dobre uczynki. Niestety ani jeden, ani też drugi nie żywi do Jezusa miłości, dlatego też oba zostają surowo upomniane. Jeden z nich przypomina sprawiedliwych z księgi Rodzaju po wygnaniu z Edenu, drugi zaś bogatych faryzeuszy, którzy nie przyjęli Mesjasza będącego przecież prawdziwym Drzewem Życia. Oba jednak przeznaczone są na niebiański tron i do spożywania rajskich owoców.

Kościół smyrneński czuje się biedny i prześladowany: zupełnie nie dostrzega swego bogactwa przed Bogiem i swej przyszłej chwały. Kościół sardejski czuje się natomiast bardzo komfortowo: zupełnie nie dostrzega, że przez brak czujności może zostać ze swych iluzorycznych dóbr szybko ogołocony i popaść w niewolę. Jeden z nich jest jakby wyzwalany z niewoli egipskiej, drugi zaś jak gdyby wpada w niewolę babilońską. Oba są jednak przeznaczone do życia, nie na zagładę.

Kościół filadelfijski jest niewielki i ograniczony w możliwościach pracy dla Pana, niemniej jest wewnętrznie zwarty dzięki więziom braterskiej miłości. Kościół pergamoński zaś, pomimo ogromnego zaangażowania niektórych członków, rozdzierają tendencje odśrodkowe oraz duchowe zagubienie. Jeden z nich jakby wchodził do Ziemi Obiecanej nie będąc do końca wierny Bogu, drugi zaś jak gdyby powracał z Babilonu wewnętrznie oczyszczony przez doświadczenie wygnania i niewoli. Ale na obu Bóg pragnie wyryć nowe Imię, uczynić swą własnością i miejscem swego przebywania.

Wreszcie kościół z Tiatyry wydaje się być mocny i solidny, niemniej daje się zaskakująco łatwo omamić fałszywym proroctwom, które mogą go zupełnie zniszczyć. Tymczasem Jan na Patmos, któremu Jezus zleca spisanie i upowszechnienie prawdziwego proroctwa zdolnego umocnić Kościół, wydaje się być zupełnie bezradny i bezbronny. Jeden z nich jakby przeżywał złudną świetność królestwa Izraela, drugi zaś jest poddany pozornej słabości, poprzez którą wyraża się paradoksalnie panowanie Kościoła w świecie. Oba jednak są wezwane, aby otrzymać w dziedzictwie podobieństwo do Jednorodzonego Syna Bożego [29].
 
Zobacz także
Anna Gładkowska
Jest „czas milczenia i czas mówienia” czytamy w Księdze Koheleta (3,1-13). Obecne czasy stały się, według Ojców II Soboru Watykańskiego, czasem, w którym „Nadchodzi godzina (...), w której powołanie niewiasty realizuje się w pełni. Godzina, w której niewiasta swoim wpływem promieniuje na społeczeństwo (...)” (Orędzie do kobiet, 8.12.1965). 
 
Dariusz Michalski SJ

Kiedy dorastamy, coraz bardziej próbujemy znaleźć jednoznaczną definicję samych siebie. W tym celu budujemy sobie zazwyczaj obraz człowieka dobrego, któremu z jakiegoś nieznanego powodu… „przydarzają się” złe czyny. A gdy ktoś kwestionuje nasze wyobrażenie o sobie, przeżywamy to jako atak na naszą osobę. Ale bywa i na odwrót. Jeśli ktoś od samego początku doświadczał krzywdy i niesprawiedliwości, może myśleć o sobie, że jest niczym innym jak samym grzechem i złem. Czasem zastanawiamy się, czy z natury jesteśmy dobrzy, czy źli. 

 
ks. Marek Dziewiecki
Gniewna reakcja emocjonalna człowieka w obliczu zła nie jest winą moralną. Przeciwnie, gniew w tym znaczeniu jest emocjonalną formą protestu wobec zła, połączoną ze smutkiem, bólem i rozczarowaniem. Jest zatem potwierdzeniem wrażliwości moralnej danej osoby oraz przejawem jej cierpienia w obliczu krzywdy i grzechu.
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm