logo
Wtorek, 29 września 2020 r.
imieniny:
Michaliny, Michała, Rafała, Gabriela – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mariusz Berko
Brazylia - krok ku śmierci
materiał własny
 


Brazylia - krok ku śmierci
 
Kilka miesięcy temu, ksiądz Edson w sąsiedniej parafii, ok.godz.11.00, wsiadał do swojego samochodu stojącego naprzeciw kościoła. Była druga po południu w piękny słoneczny dzień. Kiedy zatrzasnął drzwi do swojego samochodu, do okna doszedł chłopiec w typową czapeczką zdaszkiem. Nachylił się i wystawiając pistolet dał rozkaz - "rzuć kluczyki do samochodu!". Ksiądz Edson po prostu puścił kluczyki. Chłopiec dodał - "Na zewnątrz". Kapłan nachylił się aby wziąć kluczyki, ale już nie dał rady... padł jeden strzał w szyję. Kula przeszyła płuca i wyszła pod łopatką... Chłopiec odszedł spokojnie, nie zatrzymywany przez nikogo z przechodniów, którzy słyszeli strzał. 17-letni chłopiec, z sąsiedniej faveli, który wiedział do kogo strzela. Nie skończył szkoły. Nie ma domu, rodziny... Jest nikim, ale ma pistolet. Wtedy dodaje, "teraz ja tu rządzę". Policja zaczęła poszukiwania po 4 dniach (po interwencji Biskupa) i znalazła go. Przyznał się, że strzelił, ale nie do winy. "Ten ksiądz mógł mieć pod siedzeniem pistolet. To była tylko obrona. Mógł rzucić kluczyki przez okno". Nie został aresztowany. Jest nieletni (ma 17 lat) i nie uciekał przed policją. Czeka na rozprawę. Codziennie chodzi po dzielnicy ze swym pistoletem... I takich jest tysiące... Nie tysiące w kraju. Tysiące w naszej DZIELNICY. W tym kraju pistolet może mieć każdy (mimo, że oficjalnie podaje się, że trzeba pozwolenie) i może go kupić za 100 zł. A jak nie ma, to pożyczy na dzień, za 20 zł, aby zdążył zastrzelić sąsiada, brata etc. Nawet nie musi tego robić sam, bo wielu jest chętnych, którzy to zrobią za skrzynkę piwa... Policjant zastrzelił dziewczynę, w czasie kontroli pojazdu... niechcący. Jest wolny. Inny postrzelił 19 letniego inwalidę i ten jeszcze żył, więc z innymi policjantami wywiezino go za miasto, żeby dokonać egzekucji. Strzelanina z pistoletów,karabinów, etc., to już rutyna favel zdominowanych przez bandy sprzedawców narkotyków.
 
Są tacy, którzy próbują się przeciwstawić. Siostra Dorothy, amerykańska zakonnica, przez prawie trzydzieści lat, żyła wśród biednych indian Amazonii. Walczyła o nich, zabijanych przez brazylijskich plantatorów, policjantów, morderców na zamówienie. Karczowanie tysięcy hektarów dżungli amazońskiej, zabija wszelkie życie, zmienia klimat, a wreszcie zabija tych, którzy żyją w pobliżu. Brazylijscy plantatorzy, nie mają litości dla nikogo i niczego. Policja jest najczęściej od wypełniania rozkazów tychże bogaczy. Wszyscy więc boją się odezwać, zapytać o prawo do życia. Jednak siostra Dorothy, wątła kobieta, już po sześćdziesiątce, zawsze mówiła i walczyła. Wiele razy była oskarżana o szpiegostwo amerykańskie, o kontakty z przemytnikami narkotyków z Kolumbii i cierpiała wiele prześladowań, spreparowanych przez policję z Belem. Jednak zawsze miała odwagę stawiać czoła. Przyszła do telewizji, donosząc o masakrze w stanie Para. Szef policji, któremu udowodniono zamordowanie 17 osób, został skazany na ponad 200 lat więzienia. Dwa tygodne temu wyszedł na wolność za "dobre sprawowanie". po kilkunastu miesiącach. Siostra Dorothy, w małym miasteczku, w stanie Para, idąc z zakupami dla dzieci w swojej szkółce, została zastrzelona... Pięć strzałów w brzuch i w głowę. Dwóch mężczyzn - "wynajem do zabijania", za niewielką sumę wykonało życzenie tych co są "panami" tej ziemi... Nikt nie odpowiedział za tą zbrodnię... tylko cichy płacz dzieci pozostawionych w szkółce. Tylko kilka kobiet, które zatrzymują się w miejscu, gdzie deszcz zmył już krew siostry... A ona nie przestaje wołać... A ona nie przestaje mówić o tych co cierpią w Amazonii, o prześladowaniach tych co z jednego są narodu...
 
W połowie października, późnym wieczorem ze smutkiem słuchałem wiadomości z referendum narodu brazylijskiego, które dotyczyło zakazu wolnej produkcji i sprzedaży broni palnej w Brazylii. Prawie 70% głosujących brazylijczyków głosowało przeciw zakazowi - czyli za wolną produkcją i sprzedażą pistoletów, karabinów etc. Brazylijczycy wybrali posiadanie broni... a przecież wszyscy tu mówią o pokoju, o życiu i wolności. Dlaczego brazylijczycy wybrali pistolet, przemoc, śmierć zamiast pokoju? Trudno to zrozumieć.
 
Brazylia cierpi na największą w skali świata falę przemocy. Rocznie na ulicy ginie zastrzelonych ok. 80 tysięcy, zwłaszcza młodych ludzi. Statystyki podają tylko tych, których policja zastała na ulicy martwych, bo jeśli ktoś był postrzelony i zmarł w karetce, uznawany jest już jako "zmarły", a nie jako zabity. Jest jeszcze rocznie zaginionych ok. 200 tys., z których przynajmniej połowa już nie żyje, ale nikt już ich nie szuka... Ile więć brazylijczyków ginie z rąk bandytów, przemytników, policji, sąsiadów, ojców, polityków etc.? Nikt nie wie. I nawet nie mówi się o tym wiele w telewizji brazylijskiej. Łatwiej pokazywać martwych amerykanów w Iraku (przez dwa lata wojny i terroryzmu, zginęło 2 tys.), jak dzieci o martwych oczach, zabitych za rogiem domu. Czy ktoś może wyobrazić sobie całe miasto Tarnów, wymordowane w ciągu roku? (taka liczba mniej więcej ginie w Brazylii). Na mojej faveli ludzie głosowali przeciw pistoletom, bo jest już im wszystko jedno. Są już zmęczeni śmiercią, krwią i biedą. Ale większość brazylijczyków wie, że nie może oczekiwać na miłosierdzie nikogo. Policjant zabija tak samo jak złodziej. Politycy, poza mocną propagandą imperializmu amerykańskiego, jak i dominacji europejskiej (dobrze jest mieć wroga, na którego zrzuca się całą winę), prześcigają się w korupcji, czyli w zwykłym okradaniu kraju.
 
Nie jest to jakiś przypadek. Dodam jedynie, że suma pieniędzy przeznaczona na reklamę rządzących jest dwa razy większa jak na całe szkolnictwo i opiekę zdrowotną łącznie. Może napisze to inaczej. Więcej wydaje się pieniędzy publicznych na nagrywanie reklamy rządu, niż na wszystkie szkoły i szpitale Brazylii. Aktualny rząd komunistów PT, jest przykładem największego zakłamania komunizmu. Głosząc hasła społeczne, przejął miliony dolarów na własne konta, nie ofiarując ani jednego reała na biednych, z budżetu państwa. Reklamę robi sobie pokazując dzieła socjalne... kościoła katolickiego, jak np. cysterny w sertao na Bahia, lub "fome zero" finansowane jedynie przez osoby indywidualne, motywane wiarą. W Brazylii propaganda osiągnęłą stopień doskonały w okłamywania ludu. Wszystko temu służy - filmy brazylijskie (uwaga - są bardzo destruktywne na psychikę oglądających), wiadomości, programy rozrywkowe, a nawet piłka nożna. Brazylijczyk żyje jak pod kloszem napełnionym odorem, który otępia. Wszystko to sprawia, że kraj ten nie zmienia swego statusu. Wielu żyjących w nędzy materialnej, moralnej i braku jakiejkolwiek edukacji, i część żyjąca w luksusie i zakłamaniu.
 
Smutne to i może wielu pomyśli, że przesadzam, bo widzieli brazylijczyków radosnych, tańczących etc. Tak, ten naród ma w sobie wiele radości, wielu nie chce mówić i myśleć o problemach i smutkach. Jednak mam takie wrażenie, że wszystko jest takim wyborem narkotyku, życia w ekstazie... która wcześniej czy później przynosi śmierć. Pisze te słowa, bo naszym zadaniem jest mówić w imieniu tego ludu. Naciskać władze krajów w których żyjemy, aby nie ulegały presji "udzielania pożyczek rządom", takim jak brazylijski, ale naciskały na wypełnienie zadań społecznych. Musimy wspólnie apelować, aby ci co są u sterów krajów trzeciego świata, umieli zmienić swoją politykę "kradzieży", na politykę społeczną swoich narodów. Nasza modlitwa, nasz głos w dyskusjach i nasze apele do polityków, mają swój sens. Brazylijczycy nie są w stanie wyzwolić się z lęku, z przemocy, z cywilizacji śmierci coraz bardziej ogarniającej ten kraj.
 
Późną nocą na jednej stacji telewizyjnej usłyszałem piosenkę, której słowa były tak znamienne: " Mój kraj, Brazylia jest ciężarna..., ale idzie powoli do przodu przez miękie podłoże błota. Mój kraj, Brazylia jest ciężarna..., zapada się coraz bardziej, ale na twarzy na uśmiech. Mój kraj Brazylia jest ciężarna..., chce jeszcze jeden krok, krok ku śmierci. Mój kraj Brazylia, jest ciężarna..., dlaczego nigdy nie była w stanie błogosławionym?".
 
Z TYM APELEM O MODLITWĘ O BŁOGOSŁAWIEŃSTWO BRAZYLJI I BRAZYLIJCZYKÓW, POZOSTAWIAM WAS.
 
Ks. Mariusz Berko
Saramandaia, Salvador, Brazylia
 
zapraszam do innych listów i zdjęć w galerii:
www.favela.republika.pl
 
 
Zobacz także
Dorota Korwin-Piotrowska
Samotność jest jak cisza – może zmierzać do ludzi albo od ludzi. Z samotnością, jak z ciszą, czasem trudno się pogodzić, a czasem nie można się bez niej obejść. Poza tym samotność, niczym cisza właśnie, może być po prostu niezauważalnym tłem – jako część egzystencji i zarazem forma komunikacji z samym sobą i światem. Jednak może być także wyróżniającą się na tle codzienności figurą, znakiem domagającym się rozpoznania – gdy zaczyna być dostrzegalna, doskwiera, burzy relacje. Samotność nie ma jednego, obiektywnego wymiaru, bywa warunkiem, ale i zagrożeniem duchowego zdrowia. 
 
ks. Stanisław Cieślak SJ
Jego śmierć na bezludnej wysepce u bramy Chin ostatniego celu misjonarskiego, jaki sobie wytyczył nastąpiła 450 lat temu. Podczas agonii spoglądał na krucyfiks i zajęty był słodkimi rozmowami z Ojcem, Synem i Duchem Świętym oraz z niebieską Matką. Od dnia odprawienia Ćwiczeń duchownych pod kierunkiem Ignacego Loyoli aż do chwili śmierci ożywiało go zawsze pragnienie, aby pozyskać cały świat dla Jezusa...
 
Tomek
Ludzie współcześni potrafią wydawać wiele pieniędzy, aby znaleźć się w miejscach, gdzie zaznać mogą spokoju. Są w stanie przeznaczyć na to ogromne środki. W poszukiwaniu ciszy potrafią jednak narobić tyle hałasu... Uskarżał mi się swego czasu pewien człowiek, że nie ma w świecie ciszy, że nie można jej znaleźć, że cisza jest wymysłem. Szukał ciszy wiele razy, lecz nigdy jej nie znalazł...
 
 
___________________
 
 reklama