logo
Wtorek, 18 maja 2021 r.
imieniny:
Alicji, Edwina, Eryka, Jana, Feliksa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wojciech Nowicki
Być jak św. Mikołaj
Przewodnik Katolicki
 


Dobroczynność nie jest tylko domeną świętych. Z badań naukowych wynika, że już dzieci przejawiają cechy altruistyczne. Co zrobić, żeby ich nie stracić? Jak zostać św. Mikołajem?
 
Wesoły dziadek z wielkim brzuchem, czerwonym płaszczem i długą, białą brodą. W zestawie obowiązkowo dzwoneczek i wielka torba wypełniona prezentami. Współczesny model św. Mikołaja, czyli Santa Claus, ma w gruncie rzeczy niewiele wspólnego z tym prawdziwym św. Mikołajem. Jest wytworem współczesnej kultury masowej i kojarzy się raczej z komercją niż charytatywnością.
 
6 grudnia św. Mikołaj obowiązkowo podrzuca dzieciom słodycze. Trudno wyobrazić sobie, abyśmy tego dnia nie obdarowali się jakimiś drobnymi upominkami. Ten zwyczaj, mający piękną i długą tradycję, został dziś spłycony i pozbawiony swojej wyjątkowości. Powstała nowa świecka tradycja: mikołajki. 

Skrzynka św. Mikołaja
 
Kto dziś zastanawiał się, dlaczego właśnie 6 grudnia podrzucamy dyskretnie dzieciom upominki? Zwyczaj ten powstał na pamiątkę dobroczynności św. Mikołaja, który w nocy podrzucił ubogiemu szlachcicowi pieniądze, by ten mógł wydać za mąż swoje trzy córki. Początkowo obdarowywano się skromnie jabłkami, złoconymi orzechami czy piernikami. Na niegrzeczne dzieci czekała rózga. Z czasem zwyczaj się rozpowszechnił, szczególnie za sprawą ks. Piotra Skargi, który założył w Krakowie specjalną skrzynkę św. Mikołaja. 6 grudnia każdego roku wrzucano do niej pieniądze, by pomóc ubogim dziewczętom wyjść za mąż lub wstąpić do klasztoru. Kiedyś ożenek lub wybór życia zakonnego wiązał się z koniecznością wniesienia posagu, na co nie wszystkich było stać.

Jakkolwiek obchodzono wspomnienie św. Mikołaja, zawsze pamiętano o jego chrześcijańskich korzeniach. Rodzice, obdarowując dzieci w imieniu świętego, przypominali swoim pociechom o konieczności modlitwy i czynienia innym dobra. Dziś z biskupa Miry uczyniono grubego Santa Clausa, który wesoło mruga do nas okiem, trzymając w ręku butelkę coli. Zamiast przypominać o potrzebie altruizmu, zachęca się do kupowania dzieciom drogich prezentów.
 
Wróćmy więc do korzeni. Św. Mikołaj, biskup Miry, zasłynął z wielkiej dobroduszności. Pomagał i nie oczekiwał wdzięczności. Do pomocy materialnej zawsze dołączał modlitwę. Jego postawa każe się zastanowić, jak z dobroczynnością jest u nas? Jak możemy realizować idee dobroczynności? Czy każdy może zostać św. Mikołajem?

Symbol dobroczynności
 
Św. Mikołaj żył w drugiej połowie III w. w mieście Mira w Azji Mniejszej. Ponoć od swych młodzieńczych lat chciał być kapłanem, a swoje kapłaństwo realizował pomagając biednym. Znamy niewiele faktów na jego temat, za to zachowało się wiele legend i podań. Wyłania się z nich obraz człowieka bardzo wrażliwego na potrzeby innych. Pomocny, a przy tym skromny i dyskretny. Niezwykle pokorny i bezgranicznie ufający Panu Bogu. Rozmodlony, cichy, pracowity. Symbol wspaniałomyślnej i hojnej dobroczynności.
 
Nie sposób wyliczyć licznych inicjatyw, jakie święty miał podjąć, by pomóc innym. Zubożałemu szlachcicowi, który nie miał za co wydać córek za mąż, podrzucał w nocy pieniądze. W ten sposób wybawił je od tragedii; gdyby nie pomoc św. Mikołaja, kobiety prawdopodobnie musiałyby zarabiać prostytuując się. Innym razem udał się osobiście do cesarza Konstantyna Wielkiego, by uprosić o ułaskawienie dla trzech młodzieńców skazanych na karę śmierci za jakieś drobne wykroczenie. Miał też swą żarliwą modlitwą uratować rybaków od utonięcia podczas gwałtownej burzy.
 
W czasie prześladowań chrześcijan za cesarza Dioklecjana i Maksymiana święty był więziony. Nigdy jednak nie zaprzestał zwalczania pogaństwa. Był też gorącym obrońcą dogmatów. Ponoć brał udział w soborze powszechnym w Nicei, gdzie ostro występował przeciwko Ariuszowi, który podważał dogmat o Trójcy Świętej.
 
Jak podaje dominikanin Jakub de Voragine, gdy zmarł św. Mikołaj, „u głowy jego wytrysło źródło oliwy, a u stóp źródło wody i do dziś z członków jego wydobywa się święty olej, który już wielu uzdrowił”. Jest to tzw. manna św. Mikołaja. Została wielokrotnie przebadana przez specjalistów, którzy próbowali naukowo wyjaśnić jej pochodzenie. Nie udało się to jednak. Potwierdzono jedynie, że ciecz jest czysta chemicznie i bakteriologicznie, a więc nie zawiera żadnych skażeń. Za to ma cudowną moc. Księga cudów bazyliki św. Mikołaja w Bari, gdzie spoczywają relikwie świętego, odnotowała niejedno uzdrowienie po spożyciu „manny”. Można ją zaczerpnąć tylko raz w roku. Wieczorem 9 maja hermetycznie zamknięty sarkofag jest otwierany w obecności wiernych, a przez specjalne okienko pobiera się dwie, trzy szklanki tego płynu i rozlewa po kilka kropel do buteleczek z wodą święconą.

Choć św. Mikołaj był biskupem Miry, jego szczątki spoczywają w Bari. Przeniesiono je tam, gdy w 1087 r. Saraceni opanowali miasto. Wkrótce w miejscu grobowca wybudowano olbrzymią bazylikę, do której dziś pielgrzymują tłumy. Inna monumentalna bazylika ku czci świętego znajduje się w Konstantynopolu. Wzniósł ją cesarz Justynian ok. IV w. W samym Rzymie jest kilkanaście kościołów pw. św. Mikołaja, zaś w Polsce ich liczba sięga prawie 230. Mikołaj patronuje żeglarzom, piekarzom, młodym pannom, studentom, dzieciom, pasterzom oraz Rusi. Jest jednym z najważniejszych świętych Kościoła wschodniego.
 

Wojciech Nowicki 
 
Zobacz także
redakcja czasopisma
Kościół katolicki obchodzi 8 września święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Nie wiemy dokładnie, kiedy narodziła się Maryja, a data tego święta wynika z tradycji kultu maryjnego. Świętowane tego wydarzenia niesie głęboką treść teologiczną. Narodzenie Maryi było bezpośrednią zapowiedzią przyjścia Zbawiciela. Ojcowie Kościoła mówili, że Maryja poprzedza przyjście Mesjasza tak, jak nastanie jutrzenki zapowiada pełny blask dnia. 
 
ks. Andrzej Czaja
Kościół nie traci, gdy wyznaje grzech, lecz kiedy trwa w grzechu. Czy nie jest to jednak zbytnie uproszczenie kwestii? Warto podjąć pewien wysiłek, by ustalić, kiedy w ogóle Kościół traci, co traci i na czym traci? Co więcej, warto zapytać, kiedy Kościół najbardziej traci i jak temu zaradzić? Odpowiedzi nie sposób udzielić bez uwzględnienia specyfiki natury Kościoła, niezwykłości jego „urody” i bez przypomnienia sobie wynikających stąd prawideł. 
 
ks. Jacek Siepsiak SJ

Wiele z poruszanych przez nas tematów dotyczy po prostu pełnego włączenia świeckich w decydowanie o Kościele, nie tylko kobiet. Tyle że – jak wspomniałam – kobiety szybciej się frustrują w tej rzeczywistości, bo w większym stopniu stykają się z takimi sytuacjami, kiedy doświadczenie bycia w Kościele jest dla nich kulturowo obce. Dla mnie, jak już mówiłam, zarządzanie Kościołem to obca kultura.

 

Z Zuzanną Radzik rozmawia Jacek Siepsiak SJ

 
___________________
 
 reklama