logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Dariusz Dogondke
Chrystus drogą duchowego wzrostu
Zeszyty Karmelitańskie
 


Ewangelie ukazują uczniów Jezusa jako wspólnotę osób wezwanych szczególnym powołaniem do wstępowania w Jego ślady. Taki typ duchowego podążania za Jezusem nazywamy zazwyczaj "naśladowaniem Chrystusa", a słowa "pójdź za Mną", które Jezus skierował do dwunastu apostołów, odnosimy nie tylko do nich samych, lecz również do nas – ludzi uważających się, podobnie jak pierwsi uczniowie, za ich adresatów. Grono uczniów Jezusa już w samych Ewangeliach oznaczało zresztą grupę ludzi szerszą niż apostołowie. Św. Łukasz, na przykład, opowiada o misji siedemdziesięciu dwóch, których Jezus "wysłał po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał" (Łk 10,1). Uczniami Jezusa były też kobiety: "Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia" (Łk 8,3). O byciu uczniem Jezusa decydowała przede wszystkim umiejętność słuchania i wypełniania słowa Bożego (por. Łk 8,21), w czym bezwzględne pierwszeństwo przypada Maryi.

W kontekście chrześcijańskiego powołania, wzywającego każdego z nas do wstępowania w ślady Jezusa, warto podjąć wątek "drogi", który posiada bardzo bogate i ciekawe konotacje biblijne. Niektóre z nich podejmiemy po to, by ukazać ich stale aktualny dynamizm, pozwalający również dzisiejszym uczniom Chrystusa stawiać czoła nowym wyzwaniom oraz odnajdywać nowe impulsy do duchowego rozwoju i wzrastania w wierze.

Jezus drogą, czyli pośrednikiem

Jezus Chrystus życiem i nauczaniem nie tylko wskazał swym uczniom drogę prowadzącą do nieba, lecz On sam był i zawsze pozostaje jedyną drogą prowadzącą do Ojca (por. J 14,6). W odniesieniu do Chrystusa oznacza to przede wszystkim funkcję pośrednika naszego zbawienia. Potwierdzają to słowa wypowiedziane przez samego Jezusa: "Ja jestem drogą" (J 14,6), zapisane w Ewangelii według św. Jana; jak również inne słowa, zapisane w Liście do Hebrajczyków: "On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje" (Hbr 10,20). Na szczególną uwagę zasługuje tu obraz Ciała Chrystusa, czyli Jego samego, który jest "zasłoną" na drodze prowadzącej do Boga (por. Hbr 10,20). Autor Listu do Hebrajczyków zaczerpnął go z rzeczywistości Świątyni Jerozolimskiej, w której Miejsce Święte (tzw. "Święte Świętych"), czyli najświętsze miejsce oznaczające Bożą obecność, było oddzielone od doczesnego świata zasłoną, przez którą tylko raz w roku arcykapłan mógł wejść na mocy krwi składanej w ofierze za grzechy swoje i całego ludu (por Hbr 9,7). Ten starotestamentowy przykład był dla natchnionego autora dowodem pochodzącym od Ducha Świętego na to, że w czasach Starego Testamentu "jeszcze nie została otwarta droga do Miejsca Świętego" (Hbr 9,8). Zasłona opadła dopiero w Chrystusie. On dał nam przystęp do tego Świętego Miejsca, które nie jest już wydzielonym w Świątyni Jerozolimskiej pomieszczeniem, lecz nadprzyrodzoną rzeczywistością nieba – prawdziwą wspólnotą z Bogiem (por. 9,24). Jezus Chrystus nie tylko wskazał nam drogę, która tam prowadzi, lecz On sam stał się dla nas jedyną drogą tam prowadzącą. Przez Niego, z Nim i w Nim wierzący mają udział w zbawczych obietnicach Bożych.

Pośrednictwo Chrystusa, zawarte w obrazie drogi, trzeba jednak koniecznie poszerzyć o ukazanie także Kościoła, który z woli Zbawiciela na równi jest drogą prowadzącą człowieka ku zbawieniu. Sobór Watykański II w swym podstawowym dokumencie, czyli w konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium, ujął tę prawdę tak:

 

Sobór święty (…) uczy, opierając się na Piśmie Świętym i Tradycji, że pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia. Chrystus bowiem jest jedynym pośrednikiem i drogą zbawienia. On, co staje się dla nas obecny w Ciele swoim, którym jest Kościół; On to właśnie podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu (por. Mk16,16; J3,5) potwierdził równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się przez chrzest jak przez bramę (Lumen gentium, 14).
 

Godne przypomnienia i podkreślenia jest wskazanie na Kościół, z którym Zbawiciel utożsamił się tak dalece, że konieczność przyjęcia Jego pośrednictwa w celu osiągnięcia zbawienia została przeniesiona również na konieczność przyjęcia pośrednictwa Kościoła – mistycznego Ciała Chrystusa w wymiarze nadprzyrodzonym. Stąd słynne sformułowanie: poza Chrystusem i poza Kościołem nie ma zbawienia. Dla zobrazowania tej prawdy sobór użył biblijnych obrazów drogi i bramy, zaczerpniętych z Ewangelii według św. Jana (por. J 10,9; 14,6) i Ewangelii według św. Mateusza (por Mt 7,13). Waga zaś tego przypomnienia wynika przede wszystkim z faktu, że tu i ówdzie pojawiają się niekiedy głosy próbujące odrzucić pośrednictwo Kościoła, przy jednoczesnym akceptowaniu Chrystusa jako drogi zbawienia. Tak było np., gdy w 2000 roku Kongregacja Nauki Wiary pod przewodnictwem ówczesnego Kardynała Prefekta Josepha Ratzingera opublikowała słynną deklarację Dominus Jesus. Przypomniano w niej m.in. słowa Soboru Watykańskiego II wraz z dopowiedzeniem:
 

Tej nauki nie należy przeciwstawiać powszechnej woli zbawczej Boga (por. 1 Tm 2,4); dlatego "trzeba koniecznie łączyć wzajemnie te dwie prawdy, mianowicie rzeczywistą możliwość zbawienia w Chrystusie dla wszystkich ludzi i konieczność Kościoła w porządku zbawienia" (Dominus Jesus, 20).
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
W życiu Jezusa bywały takie momenty, kiedy lud chciał Go obwołać królem Izraela.Była w tym dążeniu ludu jakaś trafna intuicja wiary, choć motyw był dość przyziemny. Po prostu chcieli mieć Króla, który wiele potrafi; potrafi też rozmnażać chleb... 
 
Jacek Stojanowski
"Wszędzie Ci chrześcijanie się panoszą" - słyszy się tu i ówdzie. "Wyznawaliby tą swoją religię w ciszy i spokoju, a nie ciągle tylko nawijali o Bogu. Do tego jakieś koncerty robią, procesje, ulotki wciskają." Czy my, chrześcijanie, rzeczywiście przesadzamy? Może nie szanujemy prawa drugiej osoby do wolności wyznania? Tylko skąd takie wnioski skoro my nikogo do niczego nie zmuszamy? Konieczność bycia ateistą - przerabialiśmy w Polsce przez prawie 50 lat trwania PRL-u. Ale wraz z końcem Polski Ludowej nie nastał, tak dla kontrastu, jakiś tajny "katoland"...
 
br. Kajetan

Beati, qui lugent: quoniam ipsi consolabuntur... – celowo używam zwrotu w języku łacińskim, ponieważ słowo lugeo może oznaczać zarówno żałobę, jak i smutek. Smutek Starego Testamentu ukazuje nam bardzo ciekawy obraz – od smutku zawiści, przez żałobę po smutek nawrócenia.

 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー