logo
Piątek, 05 czerwca 2020 r.
imieniny:
Bonifacego, Kiry, Waltera, Walerii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aneta Pisarczyk
Czas spotkania
Czas Serca
 


Chrystus przyszedł na świat w ludzkiej rodzinie. Patrząc w kierunku Nowonarodzonego, nie sposób nie zauważyć Jego matki Maryi i ziemskiego opiekuna Józefa. W świąteczny czas jakoś tak bardziej niż na co dzień odczuwamy potrzebę bycia z bliskimi. Chcemy czuć łączące nas więzi. Pragniemy, by coś ważnego dokonało się także w naszej rodzinie.
 
Spotkanie z samym sobą
 
By te pragnienia zmieniły się w konkretne doświadczenie, a świąteczny czas nie niósł ze sobą narastającej frustracji, potrzebujemy, by dokonały się w nas trzy ważne spotkania – z samym sobą, z Panem Bogiem oraz z bliskimi. Po pierwsze, dobrze jest spotkać się z własnymi przeżyciami, oczekiwaniami i pragnieniami serca. Do tych najgłębszych potrzeba nieraz z wytrwałością się dokopywać, bowiem w niejednym z nas są one przykryte grubą warstwą światowości i tego, co poprzez nią próbuje się nam wmawiać każdego dnia. To, że święta przez dzisiejszy świat zostały już dawno skomercjalizowane, dobrze wiemy. Czasem jednak nie zauważamy, jak mocno ów komercjalizm wkrada się w naszą przestrzeń świętowania. Tymczasem jest on obecny we wszystkich „muszę mieć”, koncentrując myśli na tym, co czysto zewnętrzne.
 
W świętach z reklamy nie ma Boga. Jest natomiast nienagannie wyglądający wigilijny stół, perfekcyjna choinka i zachwycające prezenty. Wiemy dobrze, że nie to jest najważniejsze w tych dniach. Bywa jednak tak, że ta wiedza nie przekłada się na konkret życia i mimo jej posiadania biegamy po supermarketach, zaopatrując się w kolejne „niezbędne” produkty, odhaczamy na liście spraw do załatwienia poszczególne punkty i ze smutkiem uświadamiamy sobie, że te najważniejsze znów spychamy na przysłowiowy szary koniec. A przecież postanowiliśmy sobie, że w tym roku będzie inaczej. Dotkliwie czujemy rozdźwięk między pragnieniami a rzeczywistością. Zamiast pokoju i radości zaczyna ogarniać nas frustracja, żal oraz złość skierowana na siebie i najbliższych.
 
Jakich świąt pragniesz? Co takiego musiałoby się stać, żebyś tegoroczne święta uznał za prawdziwie błogosławiony czas? W głębi naszych serc Bóg umieścił pragnienia, które w naturalny sposób prowadzą nas do tego, co dobre i piękne. Wejdźmy zatem czym prędzej na drogę własnych pragnień. To, co komercyjne, kieruje nas ku zachciankom i sprawia, że łatwiej poddajemy się presji innych. Świadomość własnych pragnień daje siłę, by nadać przygotowaniom do świąt właściwe proporcje. Warto zastanowić się nad pierwszym, najmniejszym i możliwym do wykonania krokiem, który pomoże nam wejść w rzeczywistość prawdziwego świętowania, i… po prostu go zrobić.
 
Spotkanie z najbliższymi
 
Święta to czas bycia razem. Każdy z nas jest jednak inny, ma inny temperament, a co za tym idzie – inne sposoby na spędzanie wolnego czasu i odpoczywanie. Są rodziny, które mają wypracowane satysfakcjonujące dla siebie sposoby bycia razem. Są jednak i takie, w których nie podejmuje się nad tym refleksji i nie dochodzi do konkretnych ustaleń. Wtedy zazwyczaj zwycięża rutyna, przeniesione z rodzinnych domów nawyki lub pomysły osoby dominującej. Wtedy wchodzimy na drogę utartych schematów, a często także poddajemy się naszemu lenistwu. W niektórych domach dzieje się tak, że wspólne świętowanie ogranicza się do pory posiłków, a pozostały czas poszczególni członkowie rodziny zagospodarowują sobie sami.
 
Nie ma jednego sposobu na udane spędzanie czasu razem. Ważne, by nie oddawać tej dziedziny życia walkowerem. Czasami pomaga spisanie na kartce wszystkich przychodzących każdemu z członków rodziny pomysłów na wspólny czas. W fazie spisywania nie należy ich oceniać czy też zastanawiać się nad możliwością ich zrealizowania. Czy wiesz, co w takiej sytuacji mogłyby napisać twoje dzieci, a co mąż czy żona? A jakie pomysły miałbyś ty sam? Spisane propozycje poddajemy wspólnej refleksji, przyglądamy się im, szukamy stycznych punktów, wykreślamy te, które nie są możliwe do zrealizowania. Wybieramy kilka i przygotowujemy plan wcielenia ich w życie. Pod uwagę bierzemy potrzeby domowych ekstrawertyków oraz introwertyków.
 
Spotkanie z Bogiem
 
Czas świąt jak żaden inny wzbudza w nas pragnienie doświadczania obecności Nowonarodzonego. Bez tego najważniejszego spotkania z żywym Bogiem świąteczne dni tracą swój najgłębszy sens. Bo jak świętować bez Osoby, która jest powodem owego świętowania? Płaszczyzna spotkania z Bogiem zawiera w sobie dwa wymiary: osobisty i wspólnotowy. Co to oznacza w praktyce? Każdy z nas ma swoją intymną przestrzeń życia duchowego. To w tej przestrzeni dokonują się nasze rozmowy z Bogiem, tu doświadczamy duchowych poruszeń, tutaj poznajemy Boga i samych siebie widzimy jakby w innym świetle. Gdy nasze życie duchowe obumiera i staje się dla nas na co dzień jakby mniej dostępne, wtedy w doświadczenie naszego serca wkrada się dziwna do wytłumaczenia pustka, poczucie braku, bycia nie na swoim miejscu. Nie da się budować prawdziwego szczęścia, bazując wyłącznie na tym, co fizyczne i psychiczne.
 
Prawda ta dotyka także życia rodzinnego. Miło jest spotkać się i obdarowywać w płaszczyźnie materialnej. Piękny świąteczny wystrój, smakowite ciasta, budzące uśmiech prezenty – to potrzebne. Dobrze jest doświadczyć spotkania z najbliższymi na płaszczyźnie psychicznej – czuć się kochanym, chcianym, akceptowanym, czuć bliskość innych i zaangażowanie we wzajemne relacje. W tym wszystkim jest Bóg. Jednak jest jeszcze coś więcej i w czasie świąt to więcej próbuje stać się rzeczywistością w naszych domach. Być razem przed Bogiem i z Bogiem. Mieć rodzinną przestrzeń na wspólną modlitwę, rozważanie Słowa, dzielenie się przeżyciami duchowymi oraz doświadczanie obecności Boga pośród nas. To wspólne trwanie w wierze sprawia, że stajemy się prawdziwą rodzinną wspólnotą, której członkowie dzielą ze sobą to, co najcenniejsze. Jest to rzeczywistość dostępna dla każdej wierzącej rodziny, bez wyjątku. Święta to dobry czas, by o tę rzeczywistość zawalczyć.
 
 
Aneta Pisarczyk 
 
Zobacz także
ks. Krzysztof Porosło
Choć trudno nam to sobie wyobrazić, ale aż do IV w. Kościół nie celebrował świąt Bożego Narodzenia. Nie mamy na to historycznych dowodów – w przeciwieństwie do Wielkanocy, która jest znacznie mocniej poświadczona praktycznie od samego początku chrześcijaństwa. W związku z Bożym Narodzeniem rodzi się zatem wiele pytań. Dlaczego nie świętowano narodzin Pana od samego początku? Co sprawiło, że zaczęto je świętować w IV wieku? I czy naprawdę Jezus urodził się 25 grudnia? 
 
Kard. Joseph Ratzinder
Podczas dyskusji w Lipsku katolicki przeciwnik Marcina Lutra wykazał mu niezbicie, że jego nowa doktryna zwraca się nie tylko przeciw papieżom, lecz także przeciw Tradycji, którą wyraźnie określili Ojcowie Kościoła i sobory. Luter zmuszony był przyznać rację tym opiniom i oświadczył wówczas, że także sobory poszły złą drogą. W ten sposób autorytet egzegety umieścił ponad autorytetem Kościoła i Tradycji...
 
Fr. Justin
Kolędy są bardzo lubiane, rozbrzmiewają nie tylko w kościołach, ale i w domach w okresie Bożego Narodzenia. Skąd pochodzi nazwa "kolęda"?
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー