logo
Sobota, 31 października 2020 r.
imieniny:
Urbana, Krzysztofa, Wolfganga – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Danuta Piekarz
Czy Bóg jest dobrym przewodnikiem? (Rz 9-11)
Głos Karmelu
 


Tyle razy słyszymy, że nawet nasze upadki mogą okazać się przydatne w naszym życiu duchowym... dlaczego nie mogłoby być tak również w dziejach zbawienia? Czyż Bóg nie potrafi wykorzystać wszystkiego ku dobru?

Droga zbyt trudna

W wysokie góry wyruszyła wycieczka z przewodnikiem. Powiedzmy uczciwie: ich relacje od początku nie wyglądały różowo – uczestnicy ciągle dąsali się, że droga zbyt trudna, zbyt stroma, że przewodnik zbyt wiele od nich wymaga, że prowadzi na zgubę... Aż nagle na trasie zobaczyli niezwykły znak wskazujący dalszą drogę. Dla części uczestników tego już było za wiele: „O nie, my nie pójdziemy taką drogą, poradzimy sobie...” i rozeszli się po lesie. Część jednak pozostała, gotowa kontynuować wędrówkę.

Tymczasem wokół znaku zaczęli gromadzić się inni turyści, dołączając do tych, którzy pozostali z wycieczki. Oni chcieli iść dalej, razem z przewodnikiem, drogą wskazaną przez znak, bo zachwyciło ich jego piękno. Ale co zrobi przewodnik z resztą grupy? Przecież obiecał, że doprowadzi ich na szczyt. Czy zostawi te osoby, mówiąc: „Sami sobie winni, jak pobłądzą, to ich strata!”? Czy tak postąpiłby prawdziwy przewodnik?

Gdy nagle pojawił się niezwykły znak

Ten przykład ukazuje nam wydarzenia, które miały miejsce wiele wieków temu. Najlepszy Przewodnik Bóg zabrał naród wybrany na wspólną wyprawę. Jak wiemy, różnie bywało po drodze... ale nagle pojawił się na niej niezwykły znak: Ukrzyżowany Chrystus. Dla części Izraelitów ten znak był „kamieniem zgorszenia”, ich zdaniem Bóg nie mógł zbawić świata w tak „skandaliczny” sposób. Tymczasem ten znak Ukrzyżowanej Miłości zachwycił wielu pogan. Bo czyż Jezus nie zapowiadał: „Gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”(J 12, 32)?

I ta nowa grupa wyruszyła dalej w drogę, a poganie dołączeni do Żydów, którzy przyjęli Chrystusa, zyskali wszelkie prawa ludu Bożego, o których mówił Bóg w Starym Testamencie. Teraz także oni są „wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym” (1 P 2, 9). Ale pozostaje pytanie: co stanie się z tymi, którzy nie przyjęli Chrystusa i pozostali przy starym Prawie? Czy Bóg, który zawarł z nimi przymierze, teraz obraził się na nich i opuścił ich na zawsze?

Tym zagadnieniem zajmuje się św. Paweł, poświęcając mu aż dwa rozdziały swojego „programowego” dzieła – Listu do Rzymian (rozdz. 9-11). Paweł rozważa fundamentalną kwestię: czy słowo Boże zawiodło? Bowiem to, co stało się z Żydami, jest też ważne dla nas, chrześcijan: bo jeśliby Bóg „zabrał ich w podróż i porzucił w połowie drogi” (nawet jeśli stało się to z ich winy), to co będzie z nami, jeśli zdarzyłoby się nam pogubić się w życiu? Czy możemy być pewni Bożej troski i prowadzenia?

Apostoł zaczyna od niezwykłego wyznania: „W sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieustanny ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą, odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami” (Rz 9, 3). Poruszający przejaw miłości do własnego narodu, od którego przedstawicieli przecież spotkało Pawła (i nie tylko jego) tyle cierpień, a jednak on jest gotów nawet na takie „szaleństwo solidarności”: żeby ich ocalić, sam byłby gotów stracić to, co w jego życiu najdroższe.

 
1 2 3  następna
Zobacz także
ks. Feliks Folejewski SAC
Dramatem współczesnego człowieka jest to, że nie widzi Boga, nie szuka Go: „Mają oczy, a nie ­widzą, mają uszy, a nie słyszą”. Papież Benedykt XVI powiedział: „Tak wiele osób żyje na pustyni. Pustynia posiada wiele form. Istnieje pustynia nędzy, pustynia głodu i pragnienia, pustynia porzucenia, samotności i zniszczonej miłości..."
 
Krzysztof Osuch SJ
Tak, czas życia jest niewytłumaczalny. I niewytłumaczalny jest człowiek sam dla siebie. Każdy jest pytaniem, na które odpowiedzi w samym sobie nie znajduje, bo znaleźć nie może. Nasze życie staje się najbardziej problematyczne i niewytłumaczalne wtedy, gdy zderzamy się z cierpieniem własnym i z cierpieniem naszych bliźnich. A spada go na ludzi ogrom: choroby, kataklizmy, głód, bieda i skrajna nędza milionów, nienawiść i przemoc, pogarda, wzajemne poniżanie i zabijanie się... W końcu zaś przychodzi śmierć, która nie czyni wyjątków.  
 
Piotr Ślęczka SDS
Na drodze powołania kapłańskiego boleśnie daje o sobie znać paradoks: błogosławiąc codziennie innych, sam nie czuję się pobłogosławiony. Wydobycie z serca tej prawdy może stać się dla pasterza początkiem walki o odkrycie prawdziwej "twarzy" Boga, Boga, który nigdy nie przestał błogosławić jego powołania. Podobnie jak Jakub, ksiądz ze swojego zmagania może wyjść z nowym imieniem. W kluczu odkrywania na nowo smaku życia kapłańskiego warto spróbować odczytać walkę Jakuba z Bogiem.
 
 
___________________
 
 reklama