Katolik.pl - Dęby i fiołki
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Antonina Krzysztoń, Judyta Syrek
Dęby i fiołki
List
 


Sądzisz, że trudność w nawiązywaniu przyjaźni wypływa z naszego charakteru?

Myślę, że ona wiąże się raczej ze stanem ducha a nie z charakterem. Przyjaźń jest właściwie stanem kochania. I to dotyczy nie tylko relacji między kobietą a mężczyzną.

Ilu można mieć w życiu przyjaciół?

W człowieku jest pragnienie, aby mieć dwóch, maksymalnie trzech przyjaciół. To są wtedy moi przyjaciele. Lubimy zresztą używać zwrotu: "mój przyjaciel", "moja przyjaciółka". Przyjaciel to ktoś, kto został zaproszony do mojego życia. Ja podzieliłam się z nim swoim życiem. Na ogół jest to człowiek, który zna moje losy, jest blisko mnie, wie co przeżywam. Poza tym, jest to człowiek, który ma prawo powiedzieć mi bardzo przykre rzeczy, powiedziałabym nawet, że ma obowiązek poinformowania mnie, że robię coś złego, jeśli tak jest. Od przyjaciela oczekujemy wielu informacji i mamy do niego całkowite zaufanie. Jest to oczywiście relacja obustronna: ja znam jego, a on zna mnie. Akceptujemy go takim, jaki jest, bez względu na to, co się dzieje. I to jest ważne. Nie oswajamy go na krótki czas. Każdy człowiek ma w sobie coś najbardziej chronionego. Otóż przyjaciel dopuszczany jest do istoty, do zagrody człowieka. Powiedziałabym nawet, że przyjaciel jest wpuszczany za tę zagrodę. Pokazujemy siebie w swoich słabościach, w bolączkach i trudach. Przyjaciel widzi cię, ot tak. W przyjaźni bardzo ważne jest oddanie. Stąd bierze się wielka odpowiedzialność za to, że ktoś się odkrył.
Człowiek ma naturalną skłonność do mówienia: "mój", "moja". Ludzie, którzy mają łaskę trwania w stanie przyjaźni, to ci, którzy są oddani w pełni. To są z pewnością osoby święte i myślę, że każdy ma możliwość spotkania takich osób w swoim życiu. Oni wyzbyli się egocentryzmu i przeszli przez drogę oczyszczenia się z niego. Są to ludzie, do których przychodzisz i otwierasz się przed nimi, nie wiedząc dlaczego. Dzieje się tak dlatego, że oni trwają w stanie miłości, który nie krępuje ludzi. Przyjaźń z jednej strony ma w sobie jakąś interesowność, a z drugiej strony jest absolutnie bezinteresowna, czysta.

Co to znaczy, że przyjaźń jest absolutnie bezinteresowna?

Bezinteresowność polega na tym, że niczego nie oczekujesz. W stosunku do przyjaciela nie masz żadnych roszczeń. Jednakże nie ma bezinteresowności bez wolności, bo wolność stwarza przestrzeń dla przyjaciela.

Z przyjaźnią wiąże się zazdrość; czy denerwuje Cię, kiedy Twój przyjaciel jest dostępny również dla kogoś drugiego?

Nie, czegoś takiego nie przeżyłam, aczkolwiek przeżywałam stany zazdrości o mężczyznę.
Zazdrość jawi mi się jako coś kiepskiego, ale może się mylę, bo zazdrość może też być wartością. Zazdrość występuje w Biblii, gdzie czytamy, że Bóg jest o nas zazdrosny. Warto się teraz nad tym zastanowić. Z zazdrością może być tak, jak z żelazkiem: kiedy człowiek je włącza, to wie, że może się sparzyć, musi więc odsunąć rękę, by nie zrobić sobie krzywdy. Zazdrość może być sygnałem, może nam coś powiedzieć o nas samych bądź o innych. Czyli sama w sobie nie musi być czymś złym, ale z pewnością jest zła, kiedy narzędziem są namiętności i związania.
Jeżeli zazdrość potraktuję jako sygnał, może ona spowodować, że zacznę się sobie przyglądać, pomyślę dlaczego się oparzyłam, dlaczego czuję się zagrożona i gdzie tkwi przyczyna problemu. Bo zazdrość może wynikać z wielu powodów, np.: z ran, które człowiek w życiu odniósł, ponieważ zdradzał, a także z powodu tego, że nie jest w stanie zrozumieć, iż ktoś drugi nie zdradzał. To jest bardzo częste. Nie mówię tylko o zdradzie między mężczyzną a kobietą, mówię ogólnie. Przez to, że człowiek sam nie umiał być wierny, obwinia innych. Często sugerujemy się tym, co sami przeżyliśmy. Jest nam bardzo trudno oderwać się od swoich przeżyć i zobaczyć, że różnimy się między sobą. A naprawdę każdy z nas ma inne życie, inny bagaż doswiadczeń. Każdy z nas został absolutnie inaczej stworzony.

Inna jest przyjaźń między kobietą a mężczyzną, inaczej przyjaźnią się kobiety, inaczej mężczyźni. Dlaczego?

Z pewnością, te przyjaźnie różnią się od siebie. Istnieją różnice w psychice kobiet i mężczyzn.
Pamiętam, kiedy byłam dzieckiem, najbardziej lubiłam przyjaźnić się z chłopcami i marzyłam o tym, żeby być chłopcem. Zdecydowanie bardziej podobał mi się ich sposób myślenia i to, że byli bardziej komunikatywni. Jeżeli o czymś mówili, to było to naprawdę tym, co mówili i niczym innym. Z dziewczynami było różnie, a ja potrzebowałam jasnych i prostych komunikatów. Ubierałam się więc jak chłopiec, grałam w piłkę, siłowałam się. I chyba wiem, skąd mi się to wzięło. Mój tata bardzo chciał, żebym była chłopcem. Powtarzano mi to po jego śmierci. Umarł, kiedy miałam cztery lata. Pamiętam moje wielkie szczęście, kiedy zaczepiła mnie na ulicy pewna pani i powiedziała: chłopczyku, sznurowadło ci się odwiązało. Potem znalazłam się w liceum ss. Niepokalanek, poznałam psychikę dziewczyn i z tamtych czasów wspominam wiele fajnych przyjaźni, które przetrwały do dziś.
Kobiety lubią wiedzieć wszystko, lubią sobie opowiedzieć sytuację, która miała miejsce. Są bardziej szczegółowe niż mężczyźni, lubią wielokrotnie analizować, dlaczego on czy ona postąpili tak, a nie inaczej... Mężczyzna takimi sprawami się nie zajmuje; nie drąży i nie analizuje godzinami ostatniego spotkania. Mężczyzna wyciąga wnioski i idzie dalej. Oczywiście, nie każdy mężczyzna czy kobieta tak postępują, ale tak jest najczęściej.


 
Zobacz także
Grażyna Starzak
Cyberprzemoc bywa traktowana jako taki bodziec wyzwalający agresywne zachowania w rzeczywistości. Tym bardziej że agresor jest anonimowy. Nikt nic konkretnego o mnie nie wie, więc w zaciszu swojego domu mogę wyrządzić komuś krzywdę. Najgorsze jest to, że liczba osób dopuszczających się cyberprzemocy dynamicznie wzrasta i występuje wielokrotnie częściej niż w przypadku bezpośredniej komunikacji „twarzą w twarz”. 

Z dr Dorotą Bis, kierownikiem Uniwersyteckiego Centrum Rozwijania Kompetencji, specjalistką od relacji dziecko - media, rozmawia Grażyna Starzak
 
Ks. John Gibson
Urodziłem się 16 sierpnia 1951, w pobliżu Chicago, Illinois, USA. Jestem najstarszym z 13 dzieci, z których czterech z nas jest księżmi, dwie siostrami zakonnymi a trzech świeckimi konsekrowanymi. Mój pradziadek, John Gerard Gibson, jako emigrant z Irlandii osiadł w połowie XVIII wieku w Pennsylvanii. Jego rodzina cierpiała prześladowania od swoich sąsiadów za to, że byli głęboko religijnymi katolikami i sprzeciwiali się niewolnictwu...
 
ks. Zygmunt Kwiatkowski SJ
Ojcze, wyjaśnij mi, proszę, bo ja nie mogę zrozumieć, jak Bóg mógł dopuścić do tego, aby tyle nieszczęść spadło na ludzi. Oto nie gaśnie ani na moment ogień wojny. Na frontach tysiącami giną młodzi ludzie, poza frontami nie milkną lamenty. Jednocześnie coraz to nowe zastępy przygotowują się na śmierć. Skala nieszczęść jest tak wysoka: niesprawiedliwe rządy, terror tajnej policji, tortury, zsyłki, więzienia, choroby, na które brak lekarstw dla biednych...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー