logo
Piątek, 26 lutego 2021 r.
imieniny:
Bogumiła, Eweliny, Mirosława, Porfiriusza
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Grzegorz Sokołowski
Duszpasterz wobec niewierzących
Kwartalnik Homo Dei
 


Opublikowany raport z przeprowadzonych w 2011 r. badań postaw religijnych w archidiecezji wrocławskiej pokazuje, że 47% uczących się deklaruje się jako osoby niewierzące [1]. Coraz większą część społeczeństwa stanowią ludzie przyznający się do swojej niewiary. Najczęściej są to ludzie młodzi. Chrześcijanin, a szczególnie duszpasterz, realizując swoją misję głoszenia Ewangelii, nie powinien pozostać obojętny wobec takiego stanu rzeczy. Zjawisko niewiary stało się zatem jednym z istotnych problemów duszpasterskich. Pierwsi chrześcijanie głosili Ewangelię Chrystusa ludziom religijnym, misjonarze objawiali i objawiają prawdę o Bogu bałwochwalcom. Tymczasem we współczesnym społeczeństwie z tą prawdą trzeba docierać do ateistów i niewierzących.
 
Ateizm a niewiara
 
Wypada rozpocząć od rozróżnienia między ateizmem a niewiarą. Za ateizm uznawana jest postawa świadomego i umotywowanego odrzucenia Boga, zakłada ona zatem teoretyczne przeanalizowanie tego, co się przeżywa. Niewiara natomiast wiąże się ze sposobem życia charakteryzującym się obojętnością i praktycznym odrzuceniem Boga. Jest to zatem postawa egzystencjalna niezależnie od tego, czy towarzyszy jej refleksja teoretyczna, czy też, jak to częściej bywa, jest ona jakimś mglistym uczuciem czy przekonaniem. Można spotkać nawet określenie obecnych czasów jako ery postateistycznej. Po burzliwych dyskusjach na temat istnienia Boga, po stwierdzeniu Nietzschego, że „Bóg umarł”, ludzie pogodzili się z Jego nieobecnością i organizują sobie życie bez Niego. Ateizm ustąpił miejsca niewierze, w miejsce zdecydowanej walki z Bogiem pojawiła się obojętność. Bóg przestał wchodzić w ludzką codzienność nawet jako przeciwnik [2].
 
Ateizm ma wymiar nie tylko teoretyczny, ale także praktyczny, czyli dąży on do nadania określonego kształtu ludzkiemu działaniu. Jeżeli dąży do usunięcia Boga, to nie po to, by umniejszyć odpowiedzialność człowieka, ale by ją uwydatnić, by właśnie człowieka uczynić odpowiedzialnym za swój los. W miejsce Boga pojawiły się inne wartości, takie jak pieniądz, kariera, przyjemność, władza, sukces, opłacalność, które uzyskały formę swoistego kultu (kult ciała, zdrowia, sukcesu, swobody obyczajów). Atakujący Boga Feuerbach, Marks, Freud i Nietzsche uwierzytelnili i uzasadnili praktyczną i rozpowszechnioną postawę wynikającą często z lenistwa czy zaniedbania religijnego. Zgromadzili argumenty, wśród których każdy może znaleźć uzasadnienie tego, co przeżywa [3].
 
Jak już stwierdzono, w obecnych czasach powszechny jest nie tyle ateizm, ile niewiara, wyrażająca się stale rozpowszechniającą się obojętnością religijną, której często towarzyszy nie tyle negacja Boga, ile brak o Nim opinii, pewien agnostycyzm. W dzisiejszej cywilizacji większe zdziwienie niż ateizm wywołuje wiara, demonstrowanie swojego przywiązania do Boga. W porównaniu z poprzednimi wiekami widać niewątpliwie odwrócenie. Ateizm, który dawniej był problematyczny, dziś jest zrozumiały sam przez się, natomiast wiara, wcześniej zrozumiała sama przez się, obecnie jest coraz bardziej dyskusyjna. Chrześcijaństwo, ponieważ od IV w. nabrało charakteru masowego, stało się religią bardziej mechanicznego uczestnictwa niż dobrowolnego wyboru, choć niewątpliwie liczne obszary ludzkiego życia były przeniknięte autentycznym duchem chrześcijańskim. Dziś ten duch jest usuwany z życia społecznego i różnych form organizacyjnych. Ateizm i niewiara narzucają odmienną od chrześcijańskiej wizję świata [4].
 
Niewierzącym może być człowiek, który nie poznał Boga, gdyż nie zetknął się nigdy z Objawieniem. Jego niewiara jest zatem niezawiniona. Niewiara może być też wynikiem odrzucenia Bożego Objawienia. Często taki człowiek jest sceptykiem, który kwestionuje wszystko, co ma charakter nadprzyrodzony. Czasami to odrzucenie wiąże się z pogardą dla wierzących i publicznym, demonstracyjnym manifestowaniem swoich poglądów. Niewiara może wynikać z przyczyn zewnętrznych, takich jak racje polityczne czy zawodowe, antyreligijna propaganda, laicyzacja, świeckie wychowanie, zgorszenie płynące z obserwacji życia chrześcijan (szczególnie duchownych), materializm praktyczny. Przyczyny niewiary mogą być także wewnętrzne, o charakterze intelektualno-moralnym i psychicznym, np. braki i wypaczenia w wykształceniu religijnym, niewłaściwe rozumienie wolności, sprzeciw wobec religijnych zasad moralnych, poczucie wielkości i potęgi człowieka, powikłane życie osobiste i niemożliwość pogodzenia go z wymogami wiary, poczucie odepchnięcia przez Kościół, zaniedbanie czy lenistwo w rozwoju duchowym [5].
 
Magisterium Kościoła o niewierzących
 
Podstawową zasadą propagowaną przez Kościół w relacji do osób innej wiary i niewierzących jest godność i prawa człowieka. Odnosząc się negatywnie do niewiary, Kościół obejmuje duszpasterską troską niewierzących, zachęcając ich, by także oni budowali ogólnoludzką wspólnotę6[6]. Wyrazem tej troski Kościoła było powołanie przez Pawła VI w 1965 r. Sekretariatu ds. Niewierzących, który w 1982 r. został przez Jana Pawła II przeorganizowany i przekształcony w Papieską Radę ds. Kultury. Jej zadaniem jest wsłuchiwanie się w sprawy współczesnego świata i człowieka, by wykorzystywać nowe okazje do głoszenia Ewangelii. 
 
Dekret o apostolstwie świeckich Soboru Watykańskiego II podkreśla, że chrześcijanie przykładnym życiem i poprzez dobre uczynki są w stanie pociągnąć innych do wiary i do Boga. Sobór mówi jednak nie tylko o świadectwie życia, ale także o głoszeniu Ewangelii słowem [7]. Szczególne zadanie w tym względzie należy do biskupów, którzy odczytując trudności i niepokoje ludzkości, mają w odpowiedzi na nie okazywać macierzyńską troskę Kościoła także o osoby niewierzące [8].
 
Prezbiterzy, prowadząc wzorowe życie, jak i bezpośrednio nauczając, głoszą niewierzącym Chrystusa [9]. Sobór zwraca także uwagę, że już w formacji alumnów winien być widoczny aspekt troski o niewierzących [10]
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Paweł Kozacki OP
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
Tomasz Duszyc OFMCap
Gdy porównujemy się z bandytami, ludźmi molestującymi dzieci czy nawet sąsiadami, może wypadamy całkiem nieźle. Jednak w porównaniu z Jezusem Chrystusem, z Bożymi standardami, widzimy swoje braki. Somerset Maugham, angielski powieściopisarz i dramaturg, powiedział: „Gdybym zapisał każdą myśl, jaka się we mnie zrodziła, i każdy swój uczynek, ludzie nazwaliby mnie zdeprawowanym potworem”. 
 
o. Michał Baranowski OFMConv

Jozue jest pierwszoplanową postacią – bohaterem biblijnego opowiadania w Księdze Jozuego. Wcześniej, w pierwszych księgach Starego Testamentu, wspomina się go tylko zdawkowo. Po raz pierwszy Jozue pojawia się w Księdze Wyjścia – jako bliski współpracownik Mojżesza, dowodzący wojskami Izraelitów w zwycięskiej bitwie przeciwko Amalekitom (zob. Wj 17,9).

 
 
___________________
 
 reklama