logo
Sobota, 06 marca 2021 r.
imieniny:
Kolety, Jordana, Marcina, Róży, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Maurycy Teo
Filozofia na tropie duszy
eSPe
 


 Dusza ludzka, znana także jako dusza rozumna, istniała od samego początku ludzkości. Zaczęto jednak o niej mówić i zastanawiać się nad nią nieco później.
 
Tales z Miletu (ok. 624-547 przed Chr.) nie zajmował się tym zagadnieniem niemal wcale, zakładając, że dusza (a raczej życie, gr. dzoe) jest nieodłączną częścią materii (gr. hyle). Jego dwaj następcy – Anaksymander i Anaksymenes – podchodzili do tego tematu podobnie, a Heraklit z Efezu starał się dowieść, że rozumność nie jest cechą typowo ludzką, lecz raczej siłą rządzącą światem i segregującą chaos według jakiegoś klucza. Demokryt, twórca koncepcji atomu (choć mówi się, że jedynym, co odkrył i co wziął za atomy, były drobinki kurzu unoszące się w powietrzu), stwierdził, iż dusza również składa się z atomów, tak jak wszelka materia, z tym że atomy te miały być doskonalsze od innych. Pierwsi filozofowie, wywodzący istnienie świata z materii, albo uznawali duszę za integralną część bytu materialnego, albo za byt materialny w czystej postaci.
 
Klasycy
 
Około 427 roku przed Chr. narodził się Platon. Dorastał on w latach i mądrości pod okiem równie znakomitego filozofa, Sokratesa. Założył własną szkołę w gaju Akademosa (stąd też nazwa naszych współczesnych akademii) i tam nauczał, w tym także o duszy. Najpierw stwierdził, że materia wcale nie ma w sobie żadnego życia, lecz przeciwnie, jest z natury martwa. Następnie dodał, że w takim razie istnieje coś, co leży poza materią, a materii nadaje życie. Wreszcie uznał, że musi to być dusza, a skoro dusza nie jest materialna, to musi być to dusza niematerialna. Tym samym oddzielił materię od rzeczywistości duchowej i rozpoczął zupełnie nową epokę myślenia. Ale to jeszcze nie wszystko! Otóż Platon uznał, że skoro dusza jest czymś zupełnie przeciwnym ciału, tj. materii, to musi również być od niego niezależna. I nie chodzi tu jedynie o to, że może istnieć poza ciałem, lecz jeszcze więcej: że powinna poza nim istnieć. A co za tym idzie – dusza znajduje się w ciele i porusza ciało wbrew własnej naturze – bo z jej natury wynika samodzielne istnienie. Platon wytrwale szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego człowiek istnieje jako dusza i ciało, czy może raczej – jako dusza uwięziona w ciele. W pewnym momencie doszedł do wniosku, że jedyny realny świat to ten, którego nie jesteśmy w stanie ujrzeć i poznać, i nazwał go światem idei. To, co poznajemy za pomocą zmysłów i nazywamy rzeczywistością, jest naprawdę tylko odbiciem (a nawet odbiciem odbicia) prawdziwego świata. I zdaniem Platona ludzka dusza wywodzi się właśnie z tego prawdziwego świata. Tam żyje odwiecznie, porusza się wśród idei, a następnie grzeszy i za karę jest zsyłana na ziemię. Po drodze kąpie się w rzece zapomnienia, tak że zapomina wszystko to, co znała z poprzedniego życia (dlatego też poznanie jest w przekonaniu Platona jedynie „przypominaniem sobie” tego, co kiedyś gdzieś już widzieliśmy). Uwięziona w ciele dusza usiłuje się wyrwać, jednak musi odpokutować za swoje grzechy, nim wróci do prawdziwego życia. Ciało, którym porusza, jest małą, ciasną i z pewnością bardzo złą klatką, a śmierć – porzuceniem tego wierzchniego okrycia i powrotem do domu.
 
Arystoteles był jednym z uczniów Platona. Zgodnie z tym, co nam wiadomo, żył w latach 384-322 przed Chr. Po śmierci swego mistrza, z którym nie we wszystkim się zgadzał, podróżował po Grecji (uczył nawet przyszłego władcę, Aleksandra Macedońskiego), a wreszcie wrócił do Aten, gdzie założył konkurencyjną wobec platońskiej szkołę, zwaną Likejonem (stąd nazwa naszego liceum). Arystoteles przede wszystkim zaprzeczył istnieniu jakiegokolwiek świata idei. Stwierdził zwyczajnie, że po co mamy zastanawiać się nad jakimś niewidzialnym światem, skoro ten, który widzimy, jest wystarczająco skomplikowany. Skoro zaś nie bierzemy pod uwagę istnienia świata innego niż ten tutaj, to i dusza musi do niego przynależeć. Drugą kwestią, na którą Arystoteles zwrócił uwagę, była złożoność bytu (byt, gwoli ścisłości, to jest wszystko to, co istnieje). Podczas gdy Platon twierdził, że dusza i ciało to dwa różne byty – jeden niematerialny, drugi zaś materialny, Arystoteles mówił o jednym bycie, który jest złożony. W tej sytuacji (wyodrębniał bowiem kilka różnych, ciekawych złożeń) składa się on z materii i formy. Owszem, i Platon, i wielu przed nim mówiło o materii. Jednak dopiero Arystoteles odkrył, że w materii musi być coś, co sprawia, że rzecz staje się tym, czym jest. Wyobraźmy sobie na przykład drewno. Drewno jest materią – można z niego wykonać skrzypce, a można wykonać stół. Nawet potocznie nazywamy to nadawaniem formy. Materia ta sama, dwie różne formy, a jednak do czynienia mamy z dwoma przedmiotami, a nie np. z czterema, bo forma nie stanowi osobnego bytu, tak jak i bytu nie stanowi sama materia. Wróćmy jednak do duszy. Chyba możemy się już domyślać, że w człowieku materią jest ciało – formę zaś stanowi dusza. Co za tym idzie, zarówno dusza, jak i ciało są dwiema częściami tego samego, niepodzielnego bytu. I byt zwany człowiekiem nie może istnieć ani bez materii w postaci ciała, ani bez formy w postaci duszy.
 
Dodatkowo musimy zwrócić uwagę na to, że Arystoteles wyróżnia wiele funkcji duszy, które uporządkował hierarchicznie. Te wyższe podporządkował niższym – i tym samym uzyskał trzy rodzaje duszy, czyli trzy rodzaje form przydzielonych materii ożywionej. Pierwsza to dusza wegetatywna (przypadająca roślinom), która odpowiada za odżywianie i wzrost. Druga to dusza zmysłowa (którą posiadają zwierzęta), odpowiedzialna za czucie i popędy (jak również, oczywiście, za wzrost i odżywianie). Trzecia zaś to dusza rozumna (dana tylko i wyłącznie człowiekowi), która odpowiada za rozum (myślenie) i wolę (decydowanie) oraz pozostałe, niższe funkcje. Człowiek posiada więc duszę rozumną, ale nie ma dwóch pozostałych. Dusza ludzka jest więc jedna, odpowiedzialna za funkcje wegetatywne i zmysłowe, jak i te przynależne jej na wyłączność.
 
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Paweł Kmiecik
Proszę wstać, Sąd idzie! – zapowiedział porządkowy, po czym sędzia zajął specjalnie dla niego przygotowane miejsce za wysoką ladą. Proszę usiąść - tym razem zarządził sędzia - W pierwszej kolejności o złożenie zeznań proszę oskarżonego. Oskarżony wnioskował o umożliwienia mu występowania w charakterze własnego obrońcy. Sąd przychylił się do tego wniosku...
 
Paweł Kmiecik
Spotkanie z drugim to spotkanie z jego tragizmem, to usłyszenie wołania jego dobroci, które zobowiązuje bezwarunkowo. Co zatem musimy zrobić? Otóż imperatyw „trzeba” stawia nas w sytuacji skierowanej na drugiego. „Trzeba” zawsze pytać o to, co się stało drugiemu, o co chodzi; „trzeba” coś zrobić, by go uratować...
 
Paweł Kmiecik
Jak wiadomo ludzka zmysłowość posiada swoje naturalne granice. Pewnych dźwięków nie słyszymy ze względu na ich zbyt dużą lub zbyt małą częstotliwość. Podobnie rzecz się ma w przypadku wzroku: nasze oko reaguje jedynie na wąski zakres fal elektromagnetycznych...
 
 
___________________
 
 reklama