logo
Piątek, 25 września 2020 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Marek Dziewiecki
Formacja sfery duchowej w ponowoczesności
Obecni
 


Sfera duchowa: typowe zagrożenia

Jest rzeczą znamienną, że również w dobie ponowoczesności większość ludzi stawia sobie przynajmniej czasami pytanie o własną tajemnicę oraz o sens ludzkiego życia. Stawianie tego typu pytań nie daje nam jednak automatycznie gwarancji, że potrafimy znaleźć prawdziwe odpowiedzi i że nasza duchowość jest już dojrzała. Coraz częściej bowiem nazywamy duchowością coś, co w rzeczywistości duchowością nie jest. Dla przykładu różnego rodzaju wzruszenia artystyczne, odczucia estetyczne, zachwyt nad przyrodą czy ćwiczenia na skupienie (np. yoga) - to wszystko stanowi jedynie różne sposoby rozwijania wrażliwości artystycznej i emocjonalnej oraz ułatwia wchodzenie w kontakt z tym, co dzieje się w naszym organizmie. Nie wystarcza jednak, by człowiek zrozumiał samego siebie. Istnieje zatem groźba zastąpienia duchowości jej namiastką czy iluzją. Zagrożeniu temu ulega obecnie zwłaszcza wielu młodych ludzi. Tęsknią oni za światem duchowym, ale z różnych względów zatrzymują się w połowie drogi i rozwijają jedynie to, co stanowi namiastkę duchowości, a czasem jedynie jej karykaturę. Przykładem niebezpiecznej namiastki duchowości czy jej karykatury są pewne sekty i subkultury młodzieżowe. W jakimś stopniu takiemu ryzyku podlegają nawet pewne grupy i ruchy w Kościele, o ile dominują w nich aspekty emocjonalne i zjawiska drugorzędne dla dojrzałej duchowości i religijności.

Każda utopia jest niebezpieczna

Ostatnio miałem kilka spotkań z ludźmi, którzy opowiadali mi, że zachwycili się buddyzmem i z tego względu odeszli od Kościoła. Zadałem im podstawowe pytanie: co was tak zachwyciło w buddyzmie? Wszyscy odpowiadali podobnie: zachwyciła nas duchowość buddyjska, która kieruje się zasadą: nie zadawaj nikomu cierpienia, ani ludziom, ani zwierzętom, ani roślinom. Jakże zaszokowani byli ci ludzie, gdy pomogłem im odkryć naiwność takiej duchowości. Po pierwsze, jest utopią dążenie, by nie zadawać nikomu i niczemu cierpienia, bo na tej ziemi jest to niemożliwe. A każda utopia jest bardzo niebezpieczna. Wyjątkowo niebezpieczne są zwłaszcza piękne i wzruszające utopie. Po drugie, buddyzm zakłada, że cierpienie jest największym nieszczęściem. Tymczasem cierpienie jest ogromnie cenną informacją, która pomaga człowiekowi odróżniać dobro od zła, prawdę od iluzji. Człowiek zwykle najbardziej dojrzewa duchowo i rozwija się właśnie przez cierpienie. Po trzecie wreszcie, chrześcijaństwo proponuje znacznie większy ideał duchowy, niż nie zadawanie cierpienia. Uczy nas, by kochać, by przyjąć z miłością i przyjaźnią samych siebie i innych ludzi. A kochać to znacznie więcej niż powstrzymywać się od zadawania cierpienia. Ponadto buddyzm jest systemem bardzo subiektywnym, gdyż nie uznaje istnienia osobowego Boga. Bóstwem nazywa cząstkę dobra, którą odkrywa w sobie dany człowiek. Ale każdy robi to według swoich subiektywnych odczuć i kryteriów. W praktyce okazuje się, że w tej sytuacji ideałem staje się nirwana: zobojętnienie na siebie i na świat, rozpłynięcie się w kosmicznej nieokreśloności, by przestać być wrażliwym na cierpienie, którego nie sposób uniknąć na tej ziemi.

Buddyści z zasady unikają tego, co stanowi samą istotę duchowości, gdyż unikają pytań o tajemnicę człowieka, o obiektywne prawdy i zasady moralne. Takie pytania traktują jako formę niebezpiecznego filozofowania. W konsekwencji system ten pośrednio zniechęca do szukania prawdy i odkrywania przez człowieka jego własnej tajemnicy. Ponadto buddyzm zakłada, że nie istnieje żaden jednostkowy, osobowy byt, a medytacja buddyjska polega bardziej na skupianiu się danego człowieka na jego własnym (niespokojnym?) oddechu niż na uczeniu się sztuki życia czy na poznawaniu sensu ludzkiego istnienia.
Gdy dany wychowanek jest pusty duchowo lub gdy rozwija on jedynie namiastkę duchowości, wtedy nie może on zająć dojrzałej postawy wobec własnego życia. Nie może też w sposób świadomy i wolny kierować swoim istnieniem. Nie ma zatem wolności bez duchowości, gdyż człowiek nie jest w stanie odpowiedzialnie kierować sobą i swoim życiem dopóki nie wie, kim jest i po co żyje. Człowiek bez duchowości to człowiek z definicji uzależniony od jednej ze swoich sfer cząstkowych albo od nacisków płynących ze środowiska zewnętrznego. To człowiek, który żyje jak małe dziecko, czyli nieświadomie i jedynie w oparciu o bodźce, które oddziałują na niego w danym momencie.

Formowanie dojrzałej duchowości

Tylko dzięki dojrzałej duchowości człowiek może zająć świadomą i odpowiedzialna postawę wobec całej swojej rzeczywistości, gdyż tylko w tej sferze może odkryć i do końca zrozumieć własną tajemnicę. Tylko człowiek o pogłębionej duchowości ma szansę, by rozsądnie pokierować całym swoim życiem. Istotnym zadaniem ze strony wychowawców jest zatem pomaganie wychowankowi w dorastaniu do osiągnięcia głębi i dojrzałości w sferze duchowej. Formy pomocy w rozwoju duchowym mogą być bardzo różne, gdyż na wiele sposobów można pomagać wychowankowi, by odkrywał on prawdę o tym, kim jest i po co żyje, a także by poszerzał swoje horyzonty ideałów i aspiracji. Dobrą pomocą w tym względzie będzie np. uczenie wychowanka dojrzałego i uczciwego myślenia o własnym życiu, pomaganie mu w osiągnięciu wewnętrznego wyciszenia, ukazywanie podstawowych pytań o sens życia, o hierarchię wartości, o zasady postępowania, uczenie odróżniania dobra od zła, prawdy od kłamstwa, demaskowanie wypaczonych wizji człowieka a także takich stylów życia, które okazują się drogą do cierpienia i krzywdy, do niszczenia siebie i innych. Formowanie duchowości to zatem stawianie wychowankowi pytań o jego własną tajemnicę oraz pomaganie mu, by nie zadawalał się powierzchownymi czy naiwnymi odpowiedziami, lecz by szukał odpowiedzi nie tylko przemyślanych, ale także prawdziwych.

Interpretowanie sensu ludzkiego życia

Wychowawca powinien korzystać z każdej sytuacji życiowej i z każdego doświadczenia, które pomaga wychowankowi w weryfikowaniu oraz w krytycznym analizowaniu jego sposobu rozumienia samego siebie oraz jego sposobu interpretowania sensu ludzkiego życia. Sądzę, że najbardziej konkretna i jednocześnie najbardziej owocna wychowawczo weryfikacja stopnia dojrzałości w sferze duchowej dokonuje się wtedy, gdy wychowawca pomaga wychowankowi uświadomić sobie jego przekonania i poglądy na temat dojrzałej postawy człowieka wobec samego siebie oraz wobec własnego życia. Przyjrzyjmy się zatem podstawowym kryteriom oceny w tym względzie.

Dojrzałość duchowa danego wychowanka powinna być weryfikowana, po pierwsze, na podstawie jego sposobu rozumienia własnej rzeczywistości cielesnej oraz na podstawie jego sposobu odnoszenia się do tej rzeczywistości. Dojrzałość oznacza, że wychowanek nie redukuje samego siebie do własnej sfery cielesnej i nie ulega dyktaturze ciała, a zatem dyktaturze instynktów, popędów czy cielesnych jedynie potrzeb. Przeciwnie, człowiek duchowy jest zdolny do dyscypliny wewnętrznej oraz uczy się takiego kierowania swym ciałem, by wyrażało ono miłość, odpowiedzialność, pracowitość, wytrwałość, służbę na rzecz bliźniego, zaangażowanie się na rzecz dobra i prawdy.

Po drugie, dojrzałość duchowa jest weryfikowana w oparciu o sposób rozumienia i odnoszenia się wychowanka do własnych przeżyć emocjonalnych. W tej dziedzinie grożą dwie skrajności. Z jednej strony grozi unikanie kontaktu z bolesnymi emocjami, a z drugiej uleganie dyktaturze emocji. Dojrzałość w tej dziedzinie polega na odkryciu, że emocje informują daną osobę o jej sytuacji wewnętrznej czy zewnętrznej, ale nią nie rządzą. Człowiek dojrzały duchowo podejmuje decyzje w oparciu o miłość, prawdę i odpowiedzialność, a nie w oparciu o doraźne stany emocjonalne. Ponadto dojrzałość polega na uświadomieniu sobie, że celem życia jest postępowanie zgodne z wymaganiami prawdy i miłości, a nie szukanie dobrego samopoczucia emocjonalnego za wszelką cenę. Złe samopoczucie nie jest nieszczęściem lecz cenną, chociaż bolesną informacją. A dobre samopoczucie nie jest osiągalne wprost, gdyż jest ono konsekwencją szlachetnego życia.

Szukanie prawdy, która wyzwala

Dojrzałość duchowa umożliwia ponadto wychowankowi odpowiedzialne posługiwanie się własnym myśleniem. Zdaje on sobie wtedy sprawę z tego, że istnieje ścisły związek między jakością jego myślenia, a jakością jego postępowania oraz całą jego sytuacją życiową. Rozumie też, że każdemu z nas grozi manipulowanie własnym myśleniem. Odpowiedzialność w dziedzinie myślenia polega na odwadze szukania i uznawania prawdy obiektywnej. Także wtedy, gdy okazuje się ona dla kogoś bolesna, wymagająca, trudna. Wychowanek dojrzały duchowo dąży do tego, by mieć rację w życiu i działaniu, a nie tylko w myśleniu. Dojrzałość duchowa uwalnia od dyktatury subiektywnego myślenia oraz umożliwia szukanie prawdy, która wyzwala.

Zadaniem wychowawców jest wyjaśnianie wychowankom, że rozwój duchowy zaczyna się od postawienia sobie pytania o własną tajemnicę. Rozwój ten osiąga swoją pełnię na tyle, na ile dany człowiek dociera do ostatecznych odpowiedzi na pytanie o sens swego istnienia i życia. Dojrzała duchowość jest możliwa nie tylko dzięki temu, że człowiek potrafi być świadomy samego siebie, ale także dzięki temu, że prawda o człowieku i o sensie jego życia jest obiektywnym faktem, który człowiek jest w stanie odkryć. Innymi słowy dojrzała duchowość oznacza, że człowiek nie wymyśla jakiejś "wizji" samego siebie, lecz odkrywa obiektywną prawdę o sobie: o tym, co go rozwija i prowadzi do radości życia oraz o tym, co mu zagraża i prowadzi do kryzysu. Dojrzała sfera duchowa – i tylko ona – może stać się centralnym i prawomocnym systemem kierowania życiem.

Nie ma przyszłości bez duchowości

Z tego względu troska o rozwój duchowy młodego pokolenia powinna stanowić podstawowe zadanie poszczególnych osób, rodzin, instytucji wychowawczych i całych społeczeństw. Nie ma bowiem przyszłości bez duchowości. Odpowiedzialne wychowanie to promowanie u wychowanka najpierw dobrobytu duchowego, gdyż wtedy wszystko inne będzie mu dodane.
 

Ks. Marek Dziewiecki

 
 
Zobacz także
dk. Kamil Falkowski
Wątpliwości w wierze to chwile, kiedy możesz swoją wiarę zweryfikować – zapytać siebie, w co tak naprawdę wierzysz. Od dzieciństwa chodzisz „do kościółka”, odmawiasz „paciorek”, a w piątki jesz rybę zamiast schabowego. I pewnego dnia pytasz: Ale właściwie dlaczego, po co to wszystko? Zaczynasz szukać. I wtedy się zaczyna! 
 
dk. Kamil Falkowski
Już małe dzieci marzą o tym, by żyć w kochającej się rodzinie, a gdy stają się nastolatkami, zaczynają marzyć o tym, by spotkać jakąś niezwykłą osobę, którą pokochają na dobre i złe, na zawsze, i która ich pokocha podobną miłością. Nie jest jednak łatwo zrealizować marzenia o wielkiej miłości. Pierwszą przeszkodą w dorastaniu do wielkiej miłości są rozczarowania innymi ludźmi – zwłaszcza bliskimi w rodzinie – a także rozczarowanie samym sobą i własną słabością.
 
dk. Kamil Falkowski
Tak to jest, że każdy z nas jest związany uczuciowo, psychicznie czy też myślami z jakimiś osobami czy też z jakimiś rzeczami, które coś nam przypominają, są dla nas po prostu bardzo ważne i cenne. Zazwyczaj tak bywa, że jest to przywiązanie, które na pozór może wydawać się nam niegroźne, ale jednak długofalowo powoduje, że nie jesteśmy ludźmi do końca wolnymi, decydującymi tylko i wyłącznie z Bogiem i potrafiącymi, nawet z tych najważniejszych dla nas rzeczy czy osób, do jakiegoś stopnia zrezygnowa 
 
 
___________________
 
 reklama