logo
Sobota, 05 grudnia 2020 r.
imieniny:
Kryspiny, Norberta, Sabiny, Geralda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Krzysztof Wons SDS
Grzech i cierpienie
 


Grzech i rana po grzechu
 
Nie ma człowieka, który by nie zgrzeszył i nie ma człowieka, który by nie cierpiał z powodu grzechu. Nie ma grzechu, który nie powoduje zranienia. Symptomy ludzkiego bólu z powodu grzechu są w pewnym stopniu podobne u wszystkich: narastający smutek, uczucie przygnębienia, niepewność, moralne, psychiczne i duchowe zagubienie. Te lub inne symptomy zawsze są obecne. Mogą natomiast być tłumione. Wtedy ujawniają się w inny sposób - po czasie, nieraz w sposób gwałtowny i zaskakujący jak ukryta choroba. W doświadczeniu cierpienia z powodu grzechu jesteśmy sobie bardzo bliscy – jesteśmy „bliźniakami”. Nikt z nas nie obronił się przed bolesnym wejściem w ten stan. Każdy z nas nosi w sobie dotkliwe przeżycie grzechu ... i rany, które pozostawia on po sobie.
 
Naszym grzechem ranimy nie tylko siebie, ale także innych, najbardziej tych, którzy żyją najbliżej nas. I odwrotnie: ranią nas i zadają nam cierpienie grzechy drugich osób. W dramacie pierwszych rodziców, Adama i Ewy, zawiera się dramat każdego z nas: najbardziej ranią się grzechem osoby ze sobą związane. Najbardziej boli rana zadana najpiękniejszym i zażyłym więzom. Najmocniej krwawi rana zadana naszej relacji z Bogiem.
 
Św. Jan w swoim pierwszym liście odwołuje się do tego trudnego doświadczenia i pokazuje, że dotyczy ono każdego z nas. Przestrzega przed „pułapką zaprzeczania” tej prawdzie. Mówi prosto i dosadnie: Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy (1 J 1,8). Jan przestrzega, że zaprzeczanie prawdzie o grzechu jest postawą bardzo niebezpieczną. Okłamywanie samego siebie, niedopuszczenie do siebie prawdy, że „zgrzeszyłem”, prowadzi do zakłamania. Rany, do których nie potrafimy się przyznać, będą pogłębiały nasze cierpienie. Więcej. Rany nie odkryte i nie leczone potrafią śmiertelnie zakażać życie. Z odkrywaniem prawdy o grzechu i o ranach po grzechu, związany jest nieraz silny ból. Nie jest łatwo zgodzić się na ten ból i świadomie się z nim spotkać. Rodzi się pokusa, aby nie przyznać się do bólu, który przypomina o ranie...
 
Nie sam fakt popełnionego grzechu i rany, które on po sobie pozostawia są źródłem największego bólu. Powodem największego cierpienia, które może się pogłębiać, jest tłumienie bólu, który wywołuje rana grzechu. Człowiek wchodzi wtedy w stan powiększonego cierpienia – w stan trwania w grzechu. Trwanie w stanie grzechu męczy i rani najdotkliwiej. Chodzi o postawę, przez którą człowiek zwodzi i oszukuje samego siebie; nie chce przyznać się w swoim sumieniu do zła, którego się dopuścił. Najbardziej obolałym staje się człowiek wtedy, gdy długi czas pozwala się maltretować przez poczucie grzechu, przez zranienia i krzywdy, które wyrządził grzech.
 
Nie wolno nam zapominać, że na przedłużaniu tego stanu bardzo zależy Złemu. Zły czyni wszystko, aby człowiek zamknął się w stanie grzechu i w cierpieniu, które on wywołuje. Chce utrzymać człowieka w tym stanie, aby się wewnętrznie dręczył, smucił, rozczarował aż do zniechęcenia sobą, aż do odrzucenia siebie. Zły stara się o to, aby człowiek nie wykrzyczał własnego grzechu i pozostał w matni grzesznego cierpienia.
 
W naszym rozważaniu będziemy przyglądali się człowiekowi w stanie grzechu. W świetle słowa Bożego, będziemy chcieli zobaczyć absurdalność tego stanu i jego bolesne skutki. Chciejmy spotkać się z człowiekiem, który cierpi z powodu grzechu i trwania w grzechu.
 

 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
Gdy ponad 18 lat temu pierwszy raz w życiu wyjechałem z Polski na Zachód, m.in. do Belgii i Francji przeżyłem swego rodzaju „wewnętrzny szok”. W różnych miastach i w licznych kościołach zobaczyłem zamknięte i „nieczynne” konfesjonały - „zagracone” miotłami, taboretami, wiadrami i innymi przedmiotami do sprzątania, czyszczenia i mycia. A później, gdy uczestniczyłem we Mszach Świętych, całe zgromadzenie liturgiczne, prawie wszyscy obecni w kościele przystępowali do Kumunii Świętej...
 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
Z długiego doświadczenia powiedzieć mogę, że przyczyną, dla której ludzie nie umieją znaleźć się w pokusach, jest właśnie to, że nie znają swojej nędzy, nie odróżniają jej od grzechu, nie wiedzą, że nędza nie jest grzechem. Zazwyczaj albo widzą jakkolwiek swą nędzę i poczytują ją za to samo co grzech, albo też, nie poczuwając się do grzechu, nie zważają na swoją nędzę, chociaż czasem nawet mówią o niej...
 
Krzysztof Osuch SJ
Wszyscy jesteśmy wezwani, by wziąć sobie do serca Jezusowy los i odkryć, że Jego droga jest naszą drogą. Jesteśmy powołani, by uczynić ją własną pod każdym względem, we wszystkim. Znaczy to, że i nas Bóg Ojciec zaprasza do otwarcia się na uwielbienie, na wieczne życie i chwałę. Jednak na drodze do tego wspaniałego celu napotkamy swoistą przeszkodę: coś, co kosztuje i coś, co trwoży. Kosztuje: całożyciowa służba, trwoży: śmierć. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー