logo
Piątek, 17 września 2021 r.
imieniny:
Franciszka, Lamberty, Narcyza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Wons SDS
Grzech i cierpienie
Zeszyty Formacji Duchowej
 


Każda droga jest święta, bo na niej szatany ludzi napadali,
bo na niej ludzie z grzechów powstawali.


Grzech i rana po grzechu

Nie ma człowieka, któryby nie zgrzeszył i nie ma człowieka, któryby nie cierpiał z powodu grzechu. Nie ma ciosu, który nie zostawia rany. Nie ma grzechu, który nie powoduje zranienia. Symptomy bólu z powodu grzechu są w pewnym stopniu podobne u wszystkich: smutek, dławiące uczucie przygnębienia, moralna, psychiczna i duchowa pustka. W doświadczeniu grzechu jesteśmy sobie bardzo bliscy - jesteśmy "bliźniakami". Nikt z nas nie obronił się przed bolesnym wejściem w ten stan. Każdy z nas nosi w sobie dotkliwe przeżycie grzechu ...i rany, które pozostawia po sobie.

Naszym grzechem ranimy nie tylko siebie ale także innych, najbardziej tych, którzy żyją najbliżej nas. I odwrotnie: ranią nas i zadają nam cierpienie grzechy drugich osób. W dramacie pierwszych rodziców Adama i Ewy zawiera się dramat każdego z nas: najbardziej ranią się grzechem osoby ze sobą związane. Najbardziej boli rana zadana najpiękniejszym i zażyłym więzom. Najmocniej krwawi rana zadana naszej relacji z Bogiem.

Św. Jan, w swoim pierwszym liście odwołuje się do tego trudnego doświadczenia i pokazuje, że dotyczy ono każdego z nas. Przestrzega przed "pułapką zaprzeczania" tej prawdzie.  Mówi prosto i dosadnie: "Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy" (1J 1,8). Jan przestrzega, że zaprzeczanie prawdzie o grzechu jest postawą bardzo niebezpieczną. Okłamywanie samego siebie, nie dopuszczanie do siebie prawdy, że "zgrzeszyłem" prowadzi do zakłamania. Rany, do których nie potrafimy się przyznać będą pogłębiały nasze cierpienie. Więcej. Rany nie odkryte i nie leczone  potrafią śmiertelnie zakażać życie. Z odkrywaniem prawdy o grzechu i o ranach po grzechu, związany jest nieraz silny ból. Nie jest łatwo zgodzić się na ten ból i świadomie się z nim spotkać. Rodzi się pokusa, aby nie przyznać się do bólu, który przypomina o ranie...

Nie sam fakt popełnionego grzechu i rany, które po sobie pozostawia są źródłem największego bólu. Powodem największego cierpienia, które może się pogłębiać, jest tłumienie bólu, który wywołuje rana grzechu. Człowiek wchodzi wtedy w stan powiększonego cierpienia - w stan trwania w grzechu. Trwanie w stanie grzechu męczy i rani najdotkliwiej. Chodzi o postawę, przez którą człowiek zwodzi i oszukuje samego siebie; nie chce przyznać się w swoim sumieniu do zła którego się dopuścił. Najbardziej obolałym staje się człowiek wtedy, gdy pozwala siebie długi czas maltretować przez poczucie grzechu, przez zranienia i krzywdy, które wyrządził grzech.

Nie wolno nam zapominać, że na przedłużaniu tego stanu bardzo zależy Złemu. Zły czyni wszystko,  aby człowiek zamknął się w stanie grzechu i w cierpieniu, który wywołuje. Chce utrzymać człowieka w tym stanie, aby się wewnętrznie dręczył, smucił, rozczarował aż do zniechęcenia sobą, aż odrzucenia siebie. Zły stara się o to, aby człowiek nie wykrzyczał własnego grzechu i pozostał w matni grzesznego cierpienia.

W naszym rozważaniu będziemy przyglądali się człowiekowi w stanie grzechu. W świetle słowa Bożego, będziemy chcieli zobaczyć absurdalność tego stanu i jego bolesne skutki. Chciejmy spotkać się z człowiekiem, który cierpi z powodu grzechu i trwania w grzechu.
 
Pierwsze cierpienie po grzechu

Słowo Boże z dużą wnikliwością przedstawia nam pierwsze przeżycie człowieka zaraz po tym, jak dopuścił się grzechu. Jest to przeżycie, które przewraca "do góry nogami" i zniekształca ludzkie spojrzenie na siebie, na drugiego człowieka i na Boga. Do tej pory przeżywał te relacje w pokoju i w poczuciu bezpieczeństwa. Pojawienie się grzechu w sercu człowieka sprawia, że zaczyna postrzegać relacje jako źródło niepokoju, wstydu i lęku. Grzech dramatyzuje spojrzenie na ludzkie życie i wprowadza w nie uczucie zawodu, samo-oszukania a nawet przerażenia.

 

 

 Polecamy również:

    
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
ks. Andrzej Trojanowski TChr.
Objawienie Boże wypowiadające się poprzez Biblię i Magisterium Kościoła, dla dobra samego człowieka surowo zakazuje uciekania się do którejkolwiek z form wróżbiarstwa. Gdy chrześcijanin korzysta z horoskopów lub z usług wróżbitów, widzących, magów itp. – wchodzi w konflikt z pierwszym i najważniejszym przykazaniem dekalogu...
 
Fr. Justin
Bardzo zdziwiło mnie, gdy ktoś powiedział, że Kościół nakłada jeszcze ekskomunikę, np. na matkę, która targnie się na życie dziecka nie narodzonego.
 
Jurek
Jesteśmy małżeństwem od 27 lat. Mamy troje dzieci: najstarszego syna Huberta i dwie córki Sylwię i Weronikę. Zawsze staraliśmy się z żoną o to, aby nasze dzieci uczęszczały do kościoła i na lekcje religii. Hubert był ministrantem od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Robiliśmy wszystko, aby iść drogą wiary…
 
___________________
 
 reklama