logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Cezary Sękalski
Jak nie mówić i jak mówić... o małżeństwie?
Kwartalnik Homo Dei
 


Oczywiście podejrzliwość w stosunku do seksualności ze strony wczesnego Kościoła mogła wynikać również z powszechnej rozwiązłości panującej wśród w większości jeszcze pogańskich społeczeństw. Należy także zauważyć, że Kościół nigdy przyjął w pełni poglądów manichejczyków, którzy jednoznacznie uznawali, że ciało jest siedliskiem szatana. Wielu ojców Kościoła często przeciwstawiało się podobnym teoriom, które powracały później jeszcze w herezjach średniowiecznych (np. katarów). Jednak wspomniane krytyczne spojrzenie na seksualność w znacznym stopniu deformowało chrześcijańską wizję małżeństwa. Jeśli bowiem główną inspiracją do decyzji o związku małżeńskim miałoby być pożądanie, które stanowi tylko element miłości, to gdzie tu jest miejsce na duchowość małżeńską? Małżeństwo jawi się wtedy wyłącznie jako symbiotyczny związek dwóch osób ukierunkowany na zaspokajanie własnego popędu.
 
Małżeństwo a bezżeństwo dla królestwa niebieskiego

Innym problemem, zresztą do dziś aktualnym, było porównywanie powołania do małżeństwa i powołania do życia w bezżenności. U Jezusa trudno byłoby dopatrzyć się stawiania w opozycji tych dwóch stanów życia. Św. Paweł już to czyni, np. w Pierwszym Liście do Koryntian. Jest to związane z jego nadziejami eschatologicznymi oraz z uznaniem, że małżeństwo jest jednak jakimś zwrotem ku doczesności.

Po edykcie mediolańskim dla wielu Ojców Kościoła bezżenność dla królestwa niebieskiego stała się nowym wyznacznikiem doskonałości. Wynikało to stąd, że uznawane wcześniej za taki wyznacznik męczeństwo, w nowych realiach historycznych zaczynało tracić rację bytu. Św. Hieronim nazywa dziewictwo codziennym męczeństwem, a św. Ambroży dodaje: Nie dlatego wychwalam dziewictwo, że je męczennicy posiadają, ale że ono samo czyni męczennikiem [7].

Nowe wzorce doskonałości sprawiły, że napięcie między życiem małżeńskim i życiem w celibacie znalazło w tym czasie nową pożywkę. Z jednej strony uznawano charyzmat małżeństwa i charyzmat bezżenności, co sugerowałoby, że każdy ma własną drogę do świętości i winien nią iść bez oglądania się na inne powołania, z drugiej jednak strony porównywanie tych dróg było praktyką częstą: powołanie małżeńskie uważano wprawdzie za dobre, ale celibat za lepszy. Wyższa wartość celibatu była stosunkowo częstym argumentem dla pozyskiwania nowych członków wspólnot monastycznych i formą ochrony przed utratą dotychczasowych. Pośrednio potwierdza to fakt, że kiedy mnich rzymski Jowianian (zm. ok. 406 r.) ogłosił publicznie, że dziewice poświęcone nie mają większych zasług przed Bogiem niż wierni żyjący w małżeństwie [8], spowodowało to opuszczenie wspólnot zakonnych i zawarcie małżeństwa przez wielu mnichów i mniszek. Nic dziwnego, że pogląd ten został potępiony przez papieża Syrycjasza (zm. ok. 390) i św. Ambrożego (zm. ok. 397). Również św. Augustyn podejmował kwestię relacji między dziewictwem i małżeństwem chrześcijańskim. Niech nikt nie myśli, że za oba stany życia, dobry i lepszy, nagroda będzie jednakowa [9] – pisał.

Napięcie między tym, co „dobre”, a tym, co „lepsze”, wielokrotnie powracało później w historii Kościoła. W czasach nowożytnych w iście jezuickim stylu próbował rozwiązać ten dylemat w swoich Ćwiczeniach duchownych św. Ignacy Loyola. Z jednej strony w ”regułach o trzymaniu z Kościołem” zalecał, aby pochwalać wielce zakony, dziewictwo, wstrzemięźliwość; małżeństwo też, ale nie w tej mierze, co tamte [10], z drugiej jednak w trakcie odprawiania ćwiczeń jednoznacznie sprzeciwia się temu, by kierownik duchowy zachęcał penitenta do wyboru celibatu, bo w poszukiwaniu woli Bożej lepsze jest, aby sam Stwórca i Pan udzielał się duszy sobie oddanej i ogarniał ją ku swej miłości i chwale, a także przysposabiał ją ku tej drodze, na której będzie Mu mogła lepiej służyć [11].

Konkludując, należy zatem stwierdzić, że pewne deprecjonowanie małżeństwa, mimo że odbiega znacznie od myślenia ewangelicznego, bardzo zakorzeniło się w Kościele.

Jak mówić o małżeństwie?

Aby uwolnić się od szkodliwych stereotypów, należałoby wrócić do Objawienia i spróbować ująć je w sposób wolny od różnych deformacji kulturowych.

Życie w małżeństwie jest drogą do realizacji Bożego podobieństwa

Pierwsze teksty na temat małżeństwa można znaleźć już przy opisach stworzenia z Księgi Rodzaju. Na podstawie tych dwóch opisów można wysnuć wniosek co do podstawowych celów małżeństwa. W przypadku opisu pierwszego, kapłańskiego (Rdz 1,27-31), byłyby to:

1. podobieństwo do Boga ujęte jako relacyjność,
2. płodność w celu zaludnienia ziemi oraz
3. uczynienie sobie ziemi poddanej.
 
Zobacz także
Elżbieta Wiater

O relacjach w rodzinie pisze w Biblii najwięcej św. Paweł, co dowodzi, że także celibatariusz ma coś do powiedzenia na temat wychowania. Przyjrzyjmy się, jakie rady daje apostoł. Wprost na ten temat pisze w Liście do Efezjan (zob. Ef 5,21–6,9) i Liście do Kolosan (zob. Kol 3,18–4,1). Właśnie ze względu na swoją treść teksty te są nazywane tablicami domowymi. Nie różnią się znacznie od siebie, jeśli chodzi o pouczenia związane z wzajemnym odniesieniem dzieci i rodziców. Pierwsze mają być posłuszne oraz szanować matkę i ojca, ci ostatni zaś mają „nie pobudzać do gniewu” potomków (Ef 5,4) czy też nie rozdrażniać ich (Kol 3,21).

 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
Gdy ponad 18 lat temu pierwszy raz w życiu wyjechałem z Polski na Zachód, m.in. do Belgii i Francji przeżyłem swego rodzaju „wewnętrzny szok”. W różnych miastach i w licznych kościołach zobaczyłem zamknięte i „nieczynne” konfesjonały - „zagracone” miotłami, taboretami, wiadrami i innymi przedmiotami do sprzątania, czyszczenia i mycia. A później, gdy uczestniczyłem we Mszach Świętych, całe zgromadzenie liturgiczne, prawie wszyscy obecni w kościele przystępowali do Kumunii Świętej...
 
Ks. Mariusz Pohl
Koniec świata zawsze fascynował człowieka. Niewątpliwie przyczyniły się do tego barwne, przemawiające do wyobraźni i mrożące krew w żyłach opisy ewangeliczne. Na ich podstawie powstała cała literatura, a zwłaszcza ikonografia apokaliptyczna. Regularnie pojawiały się także różne przepowiednie i pseudoproroctwa, zapowiadające rychły koniec. Wiele sekt wytrwale próbuje „utrafić” wreszcie na właściwą datę, ale jakoś nigdy im się dotąd nie udało.
 
 
___________________
 
 reklama