logo
Sobota, 26 września 2020 r.
imieniny:
Kosmy, Damiana, Justyny, Łucji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Mateusz Pindelski SP
Kochać z pasją
eSPe
 


Chcemy cieszyć się tym, co robimy, pracować z przyjemnością, mieć satysfakcję z tego, czemu, poświęcimy siły i czas. Czy Pan Bóg bierze to pod uwagę, gdy nas powołuje? Trafiłem niedawno na wiejską plebanię, zaproszony przez proboszcza na obiad. Przy znakomitych plackach ziemniaczanych (z mięsem) zapytałem, kto je przygotował. Zaskoczyła mnie odpowiedź, że gotowanie jest pasją gospodarza. Jako kleryk w wolnym czasie jeździł pomagać przy weselach i tak nauczył się sztuki kulinarnej. Spotkanie to dało mi do myślenia. Jego pasja nie wiązała się z powołaniem kapłańskim – nie pomagała w rozwoju duchowym ani w pracy duszpasterskiej... ale nadała życiu smak.

Wielu ludzi może i chce poświęcić wolny czas na akrobacje na deskorolce, zbieranie kapsli, wyprawy do egzotycznych krajów, nawiązywanie znajomości na czacie i na niezliczone inne zainteresowania sportem, kulturą, turystyką, pracami ręcznymi... Inne pasje nie mają formy określonego zajęcia, ale są postawą życiową, która prowadzi ludzi do angażowania się i w pracę zawodową, i w inne działania: na rzecz potrzebujących, pokoju na świecie, środowiska naturalnego, partii politycznych lub światopoglądów i tak dalej. Kiedy jednak mówimy o pasji i powołaniu, mamy na myśli coś, co łączy się z głównym zajęciem danej osoby.

Różnica między powołaniem a pasją

Że pasja i powołanie nie są tym samym, uświadomił mi pewien sprzedawca parasoli. Kiedy przyszedłem do niego, żeby kupić składaną parasolkę, zanim mi ją podał, rozłożył ją i pokazał, w jaki sposób najlepiej to robić, żeby druty się nie zginały i materiał się nie przecierał. Nie zależało mu tylko na zarobieniu pieniędzy, chciał, żeby przedmiot, który sprzedawał, był właściwie używany i żeby klient był z niego zadowolony. Sprzedawanie było dla niego czymś więcej niż zawodem. Mnóstwo ludzi angażuje się emocjonalnie w to, czym się zajmuje i czuje, że się spełnia, że ich zajęcie, rzeczywiście jest treścią ich życia. Choć spotykamy takich ludzi na co dzień, różnicę między powołaniem życiowym, a pasją odkrywamy wtedy, kiedy brak tej drugiej budzi nasze zgorszenie.

Opryskliwy urzędnik, znudzona bileterka, malarz pokojowy mieszający różne odcienie farby, tak samo jak ksiądz mówiący kazanie bez przygotowania czy asystent sędziego ściągający orzeczenia z Internetu denerwują nas i prowokują do pytania, dlaczego ci ludzie zajmują się czymś, co ich nie interesuje? Mówimy o nich, że nie mają powołania, ale nie zawsze mamy rację. Każda z tych osób mogła właściwie wybrać swój sposób życia czy zawód – wybrać zgodnie z powołaniem – ale jej pasje nie pokryły się lub pokryły się częściowo z dokonanym wyborem (urzędnik chciał pracować w archiwum akt, a nie przy okienku, ksiądz mówiłby znakomicie w wiejskiej parafii, ale nie w mieście...). Dlatego, gdy mamy zdecydować o wyborze powołania (ogólniej – formy życia) pytamy z niepokojem, czy będzie mi dobrze – to znaczy, czy w tym powołaniu zrealizuję moje pasje?

Wartość centralna, ale nie najważniejsza

Przez "pasję" rozumiem silne zaangażowanie emocjonalne w działalność zewnętrzną zmierzającą do realizacji wartości centralnej, ale nie najwyższej w życiu danej osoby. Wyjaśniam: zaangażowanie ma wiele stopni – można coś "polubić" na Facebooku, można wygooglować wiele stron na dany temat, można założyć stronę internetową aktualizowaną raz do roku albo można stworzyć portal tematyczny odwiedzany przez tysiące użytkowników – pasją jest to, co angażuje nas bardzo. Z równą siłą można się oddawać marzeniom o ulubionym zajęciu i snuć projekty na przyszłość, ale dopóki nie podejmie się działania, nie ma jeszcze mowy o pasji. Gdy już zaczniemy wcielać pasję w życie, pochłonie ona nasz czas, pieniądze, sprawi, że zmienią się nasze relacje z ludźmi, zmusi do ciągłego wybierania między realizowaniem pasji, a innymi sprawami – poznamy wtedy, że stała się wartością centralną w naszym życiu. Centralną, ale nie najwyższą...

Pasje – również te, które polegają na pomaganiu ludziom, bronieniu pokrzywdzonych – mają słabą stronę: są uczuciami, które będą starały się zawładnąć całą naszą osobą. Z czasem nasi znajomi zaczną nam dawać do zrozumienia, że mamy bzika na punkcie muzyki, której słuchamy; czasu poświęconego na oglądanie meczów i śledzenie punktacji w ligach narodowych zabraknie nam dla rodziny, dla przyjaciół, dla wspólnoty.

 
1 2  następna
Zobacz także
Przemysław Radzyński
Jestem przekonana, że rolą psychologa jest wydobycie z mroku pewności, że to właśnie inni ludzie, więzi i przyjaźnie powodują, że nasze życie ma sens. Jedną z form pomocy psychologicznej jest zatem ukazanie tego problemu, wszystkich jego mechanizmów i pomoc w niwelowaniu dystansu od innych. Celem tej metody jest niedopuszczenie do tego, by dystans w stosunku do innych ludzi utrzymywał się i pogłębiał. 

O przyczynach bycia singlem i warsztatach dla kobiet „Nie chcę już być singielką” opowiada ich współprowadząca – Monika Leśnikowska-Marciniak w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim
 
ks. Jacek Poznański SJ
W polskich kościołach wciąż jeszcze sprawuje się wiele nabożeństw: majowe, czerwcowe, październikowe, wypominki listopadowe, nabożeństwa do św. Józefa, Matki Bożej Nieustającej Pomocy itd. W wielu miejscach, zwłaszcza przy licznie powstających w ostatnich dziesięcioleciach sanktuariach, praktykowane są lokalne, często zrekonstruowane, nabożeństwa. W Wielkim Poście dochodzą Gorzkie żale i Drogi krzyżowe.  
 
Elżbieta Wójcik
Człowiek jest powołany do istnienia z daru swego Stwórcy, chodzi więc o to, aby zrozumiał wielkość tego daru, aby go chętnie przyjął i zaakceptował. Chodzi o widzenie siebie możliwie realnie, z wadami ale i z talentami i możliwościami oraz o akceptację siebie samego, która jest w życiu bardzo ważna. Bez samoakceptacji podlega się skłonnościom do różnych kompleksów, urazów i nerwic. 
 
 
___________________
 
 reklama